Przedstawiamy Państwu nowości wydawnictwa Norbertinum. Zapraszamy do naszego sklepu on-line.
Tytuł Ekspresje, zgodnie ze swoim znaczeniem, ma wskazywać na wyrazisty, niestroniący od spotęgowanego sugestywnością, sposób wyrażania myśli, uczuć – przekonań. A jak przystało na stowarzyszeniowy Rocznik zagraniczny, jego tematyczne zaangażowanie jest tak rozległe, jak przestrzenne są zainteresowania autorów osiedlonych w różnych krajach naszego globu.
Ekspresje gromadzą także różnorodność rodzajowo-gatunkową tekstów. Tym razem: od aforyzmu, utworu poetyckiego, poprzez eseistykę, felieton, recenzję rozpisaną na głosy relację, pamiętnik, dokumentarne opracowanie, do okolicznościowego przemówienia i kalendarium. – Na kształt emigracyjnej złożoności piszącego świata prezentują wielość warsztatów
i kulturowych poziomów.
Narodziny
Alina Siomkajło, „Świadectwo grobów katyńskich obowiązuje żyjących” Wojciech Ligęza, „Bolesław Taborski – liryka i rzeczy ostateczne” Elżbieta Lewandowska, „Szlachetna misja” Paweł Spodenkiewicz, „Samotność Tadeusza Wyrwy”
Our birthNagroda i pożegnanie
Alina Siomkajło, „Pisarz kresowej tożsamości” „Żegnając Pisarza”Poezja
Dana Parys-White, „Wierszowanie – jak szukanie przyjaciela” „Pani Ewo” „Nie anioł i nie ptak” Marek Baterowicz, * * * („noc była taka jasna”) „Tren Smoleński” „Skończone” „Aforyzmy” Krystyna Kulej, „Westchnienie” „Rozpętane siwki” „Kuszenie” „Jesienna hortensja” „Spłakany wiatr” Andrzej Karbiński, „Aforyzmy: Czas, Multimedialni” „Wielcy i mali”, „Nieprozaiczność” „Niespodzianka”, * * * („w cieniu”) „Więcej gwaru” Zbigniew Skwierczyński, „O wolność od lęku” „Dehumanizacja” „O blask prawdy” „O kromkę chleba” Elżbieta Lewandowska, „Martwa natura” „Pejzaż” „Byle do wiosny” Katarzyna Latała, „Teatrzyk Kaczka po Pekińsku przedstawia”Silva rerum
Bożena Trabulsje, „Egipt – milczący świadek chrześcijaństwa” Dana Parys-White, „Dwa końce” „Z wyspy na wyspę” Katarzyna Latała, „Chętny” Agnieszka Czapla, „Wiatr w żagle” Tomasz Tytus Marciniak, „Z pamiętnika squattera”O książkach
Wacław Pyczek, „Puls ziemi rodzimej” (Z. A. Skwierczyński, Krajobrazy polskie) Robert Małolepszy, „Profesor pisze dla Kowalskiego” (II Kongres Polskich Towarzystw Naukowych na Obczyźnie) Marek Baterowicz, „Zrozumieć swój czas” (Teresa Walas, Zrozumieć swój czas) Alina Siomkajło, „Przez wieki i kontynenty” (Encyklopedia polskiej emigracji i Polonii)Tradycje i obyczaje
Leokadia Komaiszko, „Studentka w Teklanach. Wileńszczyzna wczoraj i dzisiaj. Relacja rozpisana na głosy” Alina Siomkajło, „Zarys dziejów Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie”Z kalendarza 2010
Noty o autorach
Książki nadesłane
Fragment książki
Pośród pól, gdzie znaczył się już lasu profil, obok małej wioski mieszkał jeż Teofil. Odważny, bo nie bał się żadnego zwierza, a wzrost też miał taki: tak średnio na jeża... A wszystkie zaś jeże zwyczaj taki mają, że zimę calutką sobie przesypiają. Ale żeby mogły przez zimę się głodzić, za jedzeniem jesienią muszą się nachodzić. A ta polska jesień w owoce bogata, wiele zasobniejsza jest choćby od lata. Wiele lat Teofil jakoś sobie radził, lecz pewnej jesieni z obżarstwem przesadził. Pojadał owoce, mięska też nie skąpił, aż rozstrój żołądka u niego nastąpił. Oj boli, oj boli, i czas się zmitręża... Szukał więc lekarza – Eskulapa, węża. Ale zanim dotarł do medyka tego, spotkał psa Azora, bardzo zajadłego. Pies warczał i szczekał, aż zwątpił w swe siły, jeż w kłębek się zwinął – z wierzchu igły były! Zobaczył więc Azor, że nic tu nie wskóra – kolcami pokryta jest jeżowa skóra! Odchodzi więc Azor, a jeż w drogę ruszył, opowieścią swoją Eskulapa wzruszył. Przepisał Eskulap ziół leczniczych wiele, Teofil był zdrowy w najbliższą niedzielę. Wymościł więc sobie cieplutkie posłanie i kolejną zimę przesypiał na sianie. Czasem tylko ziewa sennie, lecz radośnie, bo wtedy już myśli o idącej wiośnie. A jak wiosna przyjdzie, jeżyk się obudzi i jak było zawsze – codziennie utrudzi.
O Autorze
Jan Leszek Jędruszak, ur. w 1949 r., jest inżynierem mechanikiem. Wiersze zaczął pisac dopiero w 2010 r. Napisał już około 100 wierszy, m.in. Zarys dziejów Polski (od Mieszka I do Zygmunta I Starego) oraz Wakacje w Poleskim Parku Narodowym. Rodzina przekonała go, żeby spróbował stworzyć coś dla dzieci. Tak oto powstał Czar dziecięcych lat. Utwory zawarte w niniejszym tomiku Autor dedykuje wszystkim polskim dzieciom. „Chciałbym – mówi – by były dla nich jak cukierki i ciasteczka, a także jak misie-przytulanki. Życzę wszystkim Dzieciom i ich Rodzicom miłej lektury”.
Przedmowa: prof. dr hab. Teresa Zaniewska
Pęknięte ogniwa to książka mądra i odważna. Wątki historyczne mają w niej wyraźny kontekst współczesny, gdyż, jak podkreślał [...] św. Augustyn, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie istnieją osobno, lecz są ogniwami tego samego łańcucha. Ta książka przypomina nam te wartości i prawdy, które za sprawą decydentów od spraw oświaty znikają stopniowo z kart podręczników szkolnych. Pomaga zrozumieć konsekwencje pękniętego łańcucha narodowych dziejów, ale także rozerwanych więzi rodzinnych.
Pęknięte ogniwa to swoisty palimpsest: spod jednej jej warstwy wyłania się druga. Bohaterowie książki mówią do nas z głębi przeszłości, głosem pamięci, której królestwem jest skrawek Wileńszczyzny (chociaż nie tylko). Kazimierz i Janek Słuczewscy, Vytautas i Adela Butkavičius, ich synowie Staś i Henio, Genowefa K., Madame X, Zinajda Andriejewna, Lena.
Za sprawą Autorki każda z tych postaci mówi do nas, powierzając naszej pieczy cenny duchowy depozyt. Świadomość jego posiadania zapewnia siłę trwania. W każdej opowiedzianej tu historii kryje się także nasza własna. Bohaterowie Pękniętych ogniw nieustannie podejmują próbę odczytania węzła pamięci, a bieg ich życia to nieprzerwany proces przypominania. Towarzyszy im silne poczucie zakorzenienia w określonym, tym jedynym miejscu na ziemi, bo związanym z tradycją rodzinną i pokoleniem przodków, dzięki którym dokonywało się jednocześnie wtajemniczanie w Ojczyznę. Ich „mała ojczyzna” stała się miarą całego życia, a jej horyzont miarą każdej innej przestrzeni.
Książka Wandy Kocięckiej przywraca godność każdemu, kto czuje się Polakiem. I jednocześnie brzmi jak memento, przypominając, że zbiorowa pamięć społeczności, wpisana w pamięć indywidualną, warunkuje istnienie Ojczyzny, zapewnia jej ciągłość historyczną i trwanie.
O Autorce
Prof. zw. dr hab. Wanda Kocięcka urodziła się na Kresach Wschodnich. Tam przeżyła II wojnę światową, a po jej zakończeniu wraz z całą rodziną została przesiedlona na Ziemie Odzyskane. Wspomnienia z dzieciństwa opisała w książce Oddajcie mi Świętego Mikołaja, natomiast dzieje przesiedlenia – w książce Spacer z cieniami, czyli historia bez zakończenia. Studia medyczne ukończyła na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Poznaniu. Jest lekarzem klinicystą, specjalistką w zakresie chorób zakaźnych. Do czasu przejścia na emeryturę była związana z poznańską Uczelnią – jako lekarz, pracownik dydaktyczny i naukowiec. Nadal jest członkiem wielu towarzystw naukowych. Intelektualny i emocjonalny plon wielu podróży naukowych: przeżycia i związane z nimi refleksje – zawarła m.in. w książce Podróż z Europą w sercu. Swoje zainteresowania humanistyczne wyrażała w licznych publikacjach akademickich i literackich.
Polecamy inną publikację Wandy Kocięckiej
Oddajcie mi Świętego Mikołaja. Wspomnienia z dzieciństwa na Kresach Wschodnich w latach wojny
Oswajanie śmierci – to sformułowanie nasuwa się po lekturze zbioru wierszy Nieziemskie rozkosze. Śmierć jest tutaj rozpatrywana z różnych punktów widzenia. Refleksjami na jej temat dzielą się nawet zmarli – w zabawnych lub pełnych powagi Epitafiach. Tomik gromadzi bowiem utwory typu buffo: fraszki, ballady, pastisze, jak i poważne sonety, poświęcone Najbliższym i Przyjaciołom, którzy odeszli (Wspomnienia).
W zbiorze znajdujemy wiersze pełne buntu wobec konieczności odejścia, a także utwory przesycone ironią. Paradoksalnie, w wielu epitafiach pojawia się afirmacja życia – takiego, jakie jest, ze wszystkimi problemami, z zawodami, ze śmiesznostkami, z całym swoim bogactwem.
Co jest potem? Tam, za granicą rzeczywistości? Wiedzą to tylko duchy, które często pojawiają się w wierszach i rozmawiają z narratorem. Unikają jednak odpowiedzi, uznając, że wiedzę o życiu pozagrobowym będziemy czerpać z osobistego doświadczenia. Wszechobecna jest jednak tęsknota do życia, które minęło bezpowrotnie.
Autor żartuje z rzeczy ostatecznych, ale czyni to z wielkim wyczuciem. Zagadnienie śmierci przedstawia w wieloraki sposób – bywa liryczny, dowcipny, często ironiczny. Podejście do rzeczy ostatecznych jest bowiem tak różne, jak różni jesteśmy.
Diabelskie nasienie * Ostrzeżenie I * Zbrodnia zdrady * Propozycja dla niedoszłej kochanki * Skarga na bezduszną Ostrzeżenie II * Ostrzeżenie III * Modlitwa o śmierć (domniemanego?) kochanka * Pośmiertna ballada
Ojciec i matka * Bracia * Balladka pogrzebowa o puzderku z prochami * Marne szczątki * Prośba * Polne ścieżki Do koleżki * Nagrobek tancerki * Nagrobek aktora * Nagrobek strażaka * Nagrobek pechowca Nagrobek przypadkowego nieboszczyka * Nagrobek sprawiedliwie ukaranego * Nagrobek pogodzonego z losem Nagrobek brata tułacza * Nagrobek wystawionego na pośmiewisko sprawiedliwości * Nagrobek eks-hulaki Nagrobek eks-casanowy * Nagrobek refleksyjnego poniewczasie * Wyznanie tracącego wolę życia Ciało bez duszy * Nie dbam o to * Podziękowanie radosne * Nadaremno * Refleksja po zejściu * Ostatnia wola Wieczny chłód * W morzu spraw * Nagrobek nawróconego * Nagrobek niepogodzonego ze śmiercią Nagrobek rozglądającego się wokół * Rachunek sumienia I * Rachunek sumienia II * Martwa gwiazda * Marny czas Nagrobek pryncypała * Nagrobek pałacowego urzędasa * Pompatyczne pożegnanie z życiem * Pogrzeb miłości Dlaczego? * Drogowskazy * Nie dogonisz czasu * Król umarł... * Po wszystkim * Nagrobek kunktatora Nagrobek roztropnego biedaka * Nagrobek życiowego gracza * Bezradność * Nie wrócę * Nadeszła godzina Lament ojca * Piosenka wędrownego wróżbity * Krakowiaczek jeden * Dylemat Hamleta * Nagrobek alkoholika Nagrobek mistrza * Nagrobek strażaka II * Nagrobek kryzysu * Nagrobek kelnera * Nagrobek idealisty Nagrobek bankiera * Nagrobek bogacza * Nagrobek biuralisty * Nagrobek prominenta * Nagrobek aktora II Nagrobek niemowy * Nagrobek grabarza * Nagrobek czytelnika gazetowych porad Wyznanie dłużnika (poniewczasie) * (Retoryczne) pytanie nagrobkowe * Wielki odlot w realność Nie mamy tajemnic
Nie na sprzedaż * Powracająca data * Wspomnienie wielkiego przedstawienia * Stary i Nowy Rok Umarły pokój dzieciństwa * Prośba * Akt odejścia * Kaczeńce * Tajemnice rodzinnego domu * Nie pojmujesz? Żegnajcie * Wyznanie honorowego łapserdaka * Piosenka o gorzkiej przestrodze * Patos chwili * Biada samotnemu Przemija postać tego świata * Na własnej skórze * Skarga ducha Niepokój ducha lecącego na pierwszą pośmiertną randkę * Kiedy śpisz, powracam z zaświatów * Widma kochanek O malutcy * Westchnienie
Biały gołąb wiersza * Trzydziesty trzeci rok od Twojej ucieczki * Jesień w Płudach Rozpoznanie miejsca wiecznego pobytu Metamorfozy * Ta * Chlebak * Ślad * Nadzieja na miłość wieczną Okno pamięci * Stary chłopiec w oknie * Jak młodość * Kiedy * Piękno jest po to * Raj pychy * Choroba Rondo * Bezduszny testament ciała * W kaplicy nocy * Jakby * Kantyczka o niewierze * Teraz nie, nigdy Prosta odpowiedź * Źródło prawdy
O Autorze
Ireneusz Kocyłak – absolwent Wydziału Aktorskiego warszawskiej PWST. W latach 1982–2010 był aktorem stołecznego Teatru Współczesnego. Wydał tomiki wierszy: Ruchomy Teatr (1994), Psalmy Judasza (1995), Zapiski niedowiarka (2005), Para za parą (2010). Sztuki Skansen i Made in Poland ukazały się w wydaniu książkowym w 1996 roku, Koktajl Mołotowa w 2001, a tryptyk teatralny Siewcy wiatru (Odbicia, Znienacka, Na niby) w 2010. Jako dramaturg debiutował sztuką Kochać bliźniego w Teatrze Popularnym w Warszawie. Wystawił także Komedię rodzinną (prapremiera w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu) i musical Ostry makijaż (Teatr Syrena, 1992). Teatr Polskiego Radia w Warszawie zrealizował słuchowiska: Bez jakichkolwiek podejrzeń, Za rok, za dzień, za chwilę, Maski oraz Źródło prawdy o sobie samym.
Album poetycko-malarski prezentujący twórczość żołnierza 77. Pułku Piechoty Armii Krajowej Ziemi Nowogródzkiej. Reminiscencje młodości, w której tragizm bliskości śmierci mieszał się z humorem, fantazją i młodzieńczym umiłowaniem życia. Autor prowadzi czytelnika i widza po partyzanckich ścieżkach, portretując towarzyszy broni i sanitariuszki, ukazując barwy losu włączonego w Wielką Historię.
Zbigniew Koźliński – urodzony w Krasnym Grodzie nad Niemnem (woj. nowogródzkie). Ojciec, wywodzący się z Polonii smoleńskiej, był oficerem armii gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego; matka, urodzona w Taszkiencie jako córka zesłańca po Powstaniu Styczniowym, powróciła do Polski po wojnie z bolszewikami w 1920 r. Mieszkali w Czarnowszczyźnie, w majątku położonym koło Szczuczyna Nowogródzkiego, gdzie Zbigniew Koźliński uczęszczał do gimnazjum; ostatecznie ukończył Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Grodnie. Harcerz – w 1939 r. zdobył trzeci stopień sprawności (trzy mewki) w szybownictwie sportowym, w szkole lotniczej w Brasławiu.
W 1939 r. ranny w czasie obrony Grodna przed bolszewikami. Ojciec został aresztowany, zaś matka i siostra zostały wywiezione do Kazachstanu, skąd powróciły w 1946 r., wynędzniałe i schorowane. On sam na polecenie matki uciekł z transportu.
W konspiracji działał w ZWZ i AK, jako łącznik z Warszawą. Wielokrotnie przekraczał granicę z Generalną Gubernią. Później walczył w partyzantce, w 77. pułku piechoty AK („Niedźwiadki”). W bitwie z SS pod Dubiczami został ciężko ranny (gangrena, amputacja nogi); przeżył dzięki niezwykłej ofiarności wielu ludzi.
Ukrywał sie pod zmienionym nazwiskiem, z „dokumentami” ze Szpitala w Królewcu, gdzie rzekomo został wywieziony na przymusowe roboty, a następnie „repatriowany” do Polski z Białorusi.
Po wojnie studiował na Politechnice w Łodzi. Pracował w instytutach naukowych i biurach projektów w Warszawie. Posiada kilka patentów.
Wydał książki wspomnieniowe: Na drogach swych, Czas Wernychory, Czerwoni z Dobrego Domu. Współautor Europy nieprowincjonalnej. Dwa manuskrypty czekają jeszcze na wydanie.
Obecnie mieszka i tworzy w Nałęczowie. W dalszym ciągu zajmuje się badaniami dotyczącymi rozwoju współczesnej energetyki.
Wstęp: Danuta Terpiłowska
Pragnę przekazać do rąk Czytelników wspomnienia mego Taty. Dziś jest on już starszym człowiekiem. Mówi o sobie: „Jestem człowiekiem szczęśliwym, jestem człowiekiem”. Te słowa, tak proste w swym wyrazie, a tak pełne godności i ogromnej siły duchowej, ukazują całą jego ludzką wielkość, zadziwiają, wręcz imponują. Pisze to człowiek, który został skazany na karę śmierci. Wyrok ten dzięki dekretowi gen. Malinowa, który wszedł do rządu po śmierci Stalina, został zmieniony na 10 lat katorgi w dalekich rejonach Związku Sowieckiego. Ojciec spędził 9 lat i jeden miesiąc w sowieckim obozie karnym w Workucie, z którego raczej się nie wraca... Ponadto rok był już nie więźniem, ale zesłańcem na Syberii. To też niełatwy los... To wszystko nie załamało i nie złamało ducha w moim Tacie. „Zwyciężyłem!” – kończy swoje wspomnienia, nie bez radości i słusznej dumy, nie bez pewnego zadowolenia ze swego, tak przecież pełnego doświadczeń życia.
Mój Ojciec potrzebował pomocy, by uporządkować i spisać swoje wspomnienia z tamtych lat, z pobytu „na nieludzkiej ziemi”. Cóż bardziej naturalnego niż to, że tej pomocy podjęła się jego córka? Przez długi czas słuchałam jego „gawęd”. Starałam się odczuć atmosferę tamtych dni, zrozumieć przeżycia Taty i jego towarzyszy niedoli...
Powstała książka będąca opisem warunków życia i pracy łagierników, wśród których był mój Tata. Ale to nie tylko i nie tyle sucha, kronikarska relacja; jest to bardziej odbicie myśli, odczuć, czynów, przeżyć i całego człowieczego „mikroświata” mego Ojca.
Jestem człowiekiem szczęśliwym. Wiem, jak szczęście smakuje, bo wiem również, jak smakuje nieszczęście. Byłem tak jak biblijny Hiob: pozbawiony wszystkiego, nie tylko majątku i rodziny, nie tylko wolności, godności i prawie że życia. Byłem też pozbawiony tego wszystkiego, co do wszystkich należy: słońca, wiosny i jesieni, głośnego śmiechu kobiet i gaworzenia dzieci, nadziei, przeszłości i przyszłości. Byłem pozbawiony mojego języka rodzinnego, wspomnień o ojczyźnie i samej ojczyzny. Odmawiano mi prawa do bycia Polakiem, odmawiano mi prawa do bycia człowiekiem, odmawiano mi prawa do bycia czymś więcej niż numerem.
A jednak to wszystko, co mi zabrali, odzyskałem. Jestem silny i silny już zostanę. Jestem zwycięzcą i chcę z tego faktu czerpać radość. Widzę i rozumiem rzeczywistość, jaka mnie otacza, i cały czas chcę się z nią mierzyć. Mam swoje lata i stoję na progu śmierci, ale patrzę jej prosto w oczy. Jestem człowiekiem szczęśliwym, jestem człowiekiem.
O Autorze
Tadeusz Pietkiewicz urodził się w 1928 roku na Wileńszczyźnie. W 1944 roku został aresztowany i skazany na karę śmierci, którą zamieniono – „w drodze łaski” – na 10 lat łagrów. W obozie w Workucie spędził 9 lat, pracując w kopalni. Następnie musiał się osiedlić na Syberii, gdzie przebywał rok. Do Polski wrócił w 1956 roku.
Posłowie: Urszula Ciechomska
Wieżowiec naprzeciw okna warstwi się piętrami. Księga ludzkiego losu skryta za oknami. Okna nad nimi okna dużo jest ich dużo. Te niskie są zielone najwyższe się chmurzą. Wieczorem są jak łaty wszyte w czarne sukno łaty pomarańczowe to znów patrzą smutno nocnym snem wygaszone bez życia i blasku aby wschodem różowym zaświecić o brzasku. Ich wielość mnie zachwyca. Rozsypane nocą te najdalsze jak perły skrzą się i migocą. Nim zgasną tajemnicze gwiazdozbiory miasta noc czarne wznosi mury. Nad miastem wyrasta jak gdyby inne miasto i skrzy się oknami milionem gwiezdnych okien świeci ponad nami.
O Autorce
Róża Plater-Gałecka pochodzi z kresowej rodziny. Po napaści Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku rodzice z Różą uciekli do Polski centralnej, tam znaleźli schronienie w różnych domach bliższej i dalszej rodziny. Po wojnie, w 1947 roku, osiedlili się na stałe w Sopocie. To właśnie miasto Róża Plater-Gałecka uznaje za swoje i mieszka w nim do chwili obecnej.
Po maturze ukończyła prawo, nigdy jednak nie podjęła pracy związanej z tym kierunkiem studiów. Zajmowała się tkaniem gobelinów oraz malowaniem obrazów olejnych i akwareli. Oprócz tego od zawsze pisała wiersze, jak sama mawia: „... do szuflady, a czasem dla cierpliwych przyjaciół, którzy zechcieli je przeczytać”.
Książka zadaje pytania o możliwość odnalezienia odpowiedzi poprzez sztukę filmową na kwestie odnoszące się do tematyki religijnej i doświadczenia Boga. Podejmuje rozważania na temat wypracowywania przez popkulturę i religię wspólnego języka, zrozumiałego dla człowieka żyjącego w płynnej, medialnej nowoczesności oraz rozważa sposoby kształtowania świadomego odbiorcy, który dokonywałby desakralizacji tego, co zostało odarte ze sfery sacrum. Tym samym proponuje także rozumienie kerygmatyczności jako sposobu czytania tekstu filmowego będącego wezwaniem do ewangelizacji. Ta zaś powinna być otwarta na różnorodne formy służące przekazaniu kerygmatu, także i te mówiące językiem kultury popularnej i posługujące się zmedializowanymi formami przekazu popkulturowego.
O Autorze
Adam Regiewicz jest profesorem Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, wykładowcą Wyższego Seminarium Duchownego OO. Kapucynów w Krakowie, kierownikiem Pracowni Komparatystyki Kulturowej AJD, zajmuje się transkulturowym badaniem średniowieczności, semiotyką i antropologią nowych mediów. Opublikował m.in.: Kościół a spirytyzm, Wizerunek heretyka w średniowiecznym piśmiennictwie polskim, Harry Potter i nasze dzieci, czyli przewodnik dla rodziców i nie tylko, Dialog filmu z literaturą, Ślady obecności średniowiecznego wizerunku inkwizytora i civitas diaboli w polskiej literaturze fantasy po roku 1989.
Książka przedstawia dzieje zsyłki do sowieckiego łagru ks. Michała Woronieckiego – misjonarza, prowadzącego duszpasterstwo po II wojnie światowej we Lwowie i okolicach. Autor wiernie relacjonuje motywy i sposób swego aresztowania, śledztwo i stawiane mu zarzuty, absurdalny „sąd”, wyrok skazujący na 25 lat łagrów, drogę do łagru Dżezkazgan Rudnik w Kazachstanie, późniejsze przeniesienia do innych oddziałów, wreszcie uwolnienie w 1956 r. Opisuje warunki życia w poszczególnych otdielienijach obozu, rodzaj pracy wykonywanej przez więźniów, wzajemne relacje, kontakty z wolnym światem. Szkicuje też sylwetki ludzi – zarówno łagierników, funkcyjnych, jak i bliskich, wspierających zakliuczonnych poprzez listy i paczki. Jesteśmy świadkami świąt obchodzonych w obozie, a także działań duszpasterskich – sprawowania potajemnych Eucharystii i sakramentu pokuty przez wielu kapłanów, skazanych przez sowietów na „poprawcze obozy pracy”.
Relację ubogacają liczne listy i fotografie z miejsc zsyłki. Tekst wspomnień został zaopatrzony w przypisy tłumaczące rosyjskie skróty i objaśniające ich zawartość, jak również przybliżające nazwy wspominanych miejscowości. Liczne nazwy rosyjskojęzyczne, używane przez autora (i objaśnione), nadają książce posmak autentyzmu i pozwalają odczuć klimat tamtych wydarzeń.
Pierwszą Mszę Świętą odprawiłem w kopalni miedzi Kriesto Zapad 100 metrów pod ziemią dnia 17 marca 1954 roku na nocnej właśnie zmianie. Z łagru brałem ze sobą rzeczy potrzebne do odprawienia: mszał, kielich (bardzo mały), patenkę, którą mi wykonał swego czasu Henio Dziurbejko z Grodna, kiedy pracowałem na powierzchni kopalni Pokro, i inne potrzebne drobiazgi, jak: wino, opłatki. O godzinie 3 w nocy zaściełałem mały obrusik, kładłem krzyż, mszał rękopiśmienny, przygotowywałem mały kielich wytoczony z nierdzewnej stali według mego rysunku, opłatek, wino i wodę w małych buteleczkach czy naczynkach. Drzwi wejściowe zamykałem na „kruczek”, by nie było nagłego wtargnięcia do „kaplicy” w czasie Świętej Ofiary.
(...)
Msze Święte, których odprawiłem ogółem 148 w kopalni miedzi nr 3 – Kriesto Zapad, w Dżezkazganie, w podziemiu, ceniłem dodatkowo i z tej okoliczności, że nigdzie w kopalni całego ZSSR nie odprawiano Eucharystii. Mnie przypadł ten zaszczyt być pierwszym. O tym byłem jakoś przekonany w tym czasie. Każdą intencję zamówioną czy własną skrzętnie zapisywałem.
Ilustracje: Andrzej Oleś
Posłowie: Katarzyna Lesiak, Bożena Olesiowa, Piotr Oleś
Opowiadanie Zagroda polska powstało przed rokiem 1919 [...]. Jego autorem jest Władysław Zapałowicz (zm. 1928), przed wielu laty zawiadowca stacji kolejowej w Krakowie, dziadek Inka (Ignacego Jelonka 1915–1983), głównego bohatera opowiadania. Matka Inka, Helena z domu Zapałowicz (1893–1954), uwieczniona na rycinach książki, była żoną Ignacego Jelonka, oficera, który w wyniku ran odniesionych pod Olkuszem w pierwszej wojnie światowej zmarł w Wiedniu w roku 1915, przed narodzinami syna, który odziedziczył imię po Ojcu. Drugim mężem Heleny był Andrzej Oleś (1886–1952), doktor prawa i absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, artysta malarz, w okresie międzywojennym wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie i Kielcach. Jest on również autorem ilustracji do drugiego wydania Zagrody polskiej. Biorąc pod uwagę warstwę tekstową i ilustracyjną książki, jej autorami są więc dziadek i ojczym Ignacego (Inka).
Tytułowa „Zagroda polska” – to najprawdopodobniej gospodarstwo w Lanckoronie, gdzie rodzina, mieszkająca na co dzień w Krakowie, spędzała wakacje. Inek był najstarszy spośród czwórki rodzeństwa. Miał przyrodnią siostrę, Krystynę Glińską (1920–2009), oraz dwóch braci: Andrzeja Olesia (ur. 1923) i Juliusza Nikodema Olesia (1929–1989), zwanego w rodzinie Nikiem. Opowiadanie przynosi zapowiedź ciekawego życia i pomyślnego losu Ignacego. Rzeczywiście, wobec rodzeństwa odznaczał się opiekuńczością, w rodzinie i wśród znajomych słynął jako człowiek honoru, dyscypliny, życzliwości, otwartości i dowcipu. Jego małżeństwo z Krystyną z domu Łagowską (1915–2003) zaowocowało rodziną pełną i szczęśliwą, na świat przyszli kolejno: Wojciech (ur. 1944), Katarzyna (ur. 1946) i Andrzej (ur. 1955). Kształcił się i służył w Korpusie Kadetów im. Józefa Piłsudskiego we Lwowie. Naukę i służbę w Korpusie ukończył jako prymus, a dowódca wręczył mu szablę w dowód uznania. Był absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, a jako inżynier pracował w Hucie „Batory”, następnie w krakowskiej Hucie im. Lenina (obecnie Sendzimira) oraz przez wiele lat w Biurze Projektów „Biprostal” w Krakowie. Jak łatwo policzyć, dorosło już trzecie pokolenie – wnuków Inka i jego rodzeństwa; a są już i przedstawiciele czwartego, czyli prawnuki. Daje to nadzieję, że znajdą się odbiorcy tej książki.
W rodzinie zachowały się pojedyncze egzemplarze Zagrody polskiej, w katalogu Biblioteki Narodowej w Warszawie figuruje jeszcze jeden. Książeczka emanuje miłością do polskiej ziemi i przyrody, a kończąca ją modlitwa Kaspra Miaskowskiego (około 1553–1622) dodaje kolejny narodowej tożsamości. Pomysł reedycji książki wynika nie tylko z faktu, że wkrótce minie wiek cały od jej napisania i zilustrowania, czy z potrzeby podtrzymania historii rodzinnej, ale przede wszystkim z przeświadczenia, że tamte minione już sposoby wyrazu bliskie były doświadczeniom, które kształtują historię życia.
solidarność wykuły ludzkie ręce w skałach nad łożem górskiego potoku ścieżkę – wyasfaltowany deptak dla kuracjuszy oskard i dynamit obnażyły – potężne jak anakonda – korzenie wiekowych olbrzymów: świerków buków modrzewi wczepione w skalne szczeliny jak szpony ptaka roka na przekór wichrom burzom powodziom opiekuńczym ramieniem chroniąc przed upadkiem towarzysza odwzajemniającego się męskim solidarnym chwytem splecione rozpacznie jak ciała kochanków na chwilę przed rozstaniem co Bóg tak złączył – człowiek niech się rozdzielać nie waży
O Autorze
Światomir Grzegorz Ząbek – Koziorożec, rocznik 1936. Doktor matematyki, informatyk programista, weteran pierwszych lat tworzenia zrębów informatyki w Polsce, wieloletni (dziś już emerytowany) nauczyciel akademicki UMCS, autor systemów informatycznych i podręczników z zakresu programowania...
... i równocześnie przez wiele lat uczestnik amatorskiego ruchu recytatorskiego, laureat kilku nagród centralnych konkursów recytacji i teatrów żywego słowa (także jako ich reżyser), popularyzator sztuki recytatorskiej...
... tym późnym debiutem wyznacza trzeci wymiar swojej twórczej postawy wobec otaczającego świata: wrażliwość na delikatną materię uczuć i doznań zmysłowych. Empatia w stosunku do natury i ludzi, wsparta intelektualną refleksją i pragnieniem ocalenia w słowach tego, co ulotne i niepowtarzalne, znajduje wyraz zarówno w autorskich wierszach lirycznych, jak i w przekładach z języka rosyjskiego kilku utworów, wybranych bardziej sercem niż umysłem. Autor chce wierzyć, że spłaca nimi małą cząstkę swego długu wobec wszystkich, którzy go nauczyli czuć i kochać poezję – oraz wobec cieni tych Wielkich, których poezją karmił się od lat najmłodszych.