Ojciec Ludwik Wiśniewski OP
Cena zbytu 51,00 zł Cena promocyjna 46,00 zł
Wydanie pierwsze Lublin: Norbertinum, 2026 Objętość: 182, [1] s. Format: 153 x 226 mm Oprawa: twarda szyta ISBN 978-83-7222-898-7
[ Wspomnienia i refleksje o. Ludwika Wiśniewskiego OP ]
O książce
O. Łukasz Wiśniewski OP, Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów, wstęp do książki:
Papież Franciszek w homilii na I Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych powiedział: „Dziadkowie to cenne kawałki chleba pozostawione na stole naszego życia, które mogą nas jeszcze karmić zapachem, który utraciliśmy, «wonią pamięci»”. I oto o. Ludwik Wiśniewski OP zaprasza swoje wnuki i prawnuki, aby raz jeszcze, jak wcześniej ich rodzice i dziadkowie, zasiadły z nim przy stole. Jego zaproszenie nie jest natarczywe, a tym, co chce im powiedzieć, czym chce nakarmić, nie są jedynie słuszne poglądy dziadka. Raczej chce się podzielić myślami, pamięcią, zaprosić do tego, co było sensem jego życia – poszukiwania Prawdy. Chce przekazać przede wszystkim pasję, zaprosić do dojrzałego, samodzielnego myślenia. Książka o. Ludwika jest bardzo rodzinna. Czytając ją, możemy sobie wyobrazić, że siedzimy z dziadkiem przy stole, na którym leżą stare zdjęcia. Niektóre poukładane w albumy, inne luźno rozrzucone. Wspólne oglądanie z seniorem rodu albumu ze zdjęciami rodzinnymi jest bezcennym doświadczeniem. Tylko dziadek pamięta jeszcze, kto jest kim, jaki jest kontekst powstania tych zdjęć, jakie historie są z nimi związane. Jeśli tego nie uchwycimy, jeśli nie dopytamy na czas, zostaniemy z obrazkami – ale bez emocji, bez siły motywowania do dobra, bez pouczenia, jakie niesie historia naszych przodków. Zostaniemy bez radości z przynależności do czegoś więcej niż nasze własne ja. Opowieść o. Ludwika pełna jest nagłych zwrotów, zaskakujących skojarzeń, odniesień do czegoś, o czym już dawno zapomniano. Pojawiają się anegdoty, czasem wzruszające historyjki, czasem cytaty z przeczytanych książek. Zmienia się nastrój, dramaturgia. Czasem stajemy się świadkami wydarzeń drobnych, czasem zaś przełomowych, zmieniających dzieje narodu. Opowiadana historia jest rodzinna, ale zarazem jest to opowieść o rodzinie otwartej dla każdego, kto szuka, pyta, pragnie spotkania. Tylko taką rodzinę mógł zebrać o. Ludwik, zawsze gotowy do rozmowy z każdym człowiekiem, niezależnie od poglądów. A skoro książka jest napisana dla każdego, to każdy może zapytać, czy warto czytać te drobne 152 teksty. Czy dla kogoś, kto nie uczestniczył we wspólnych wyprawach, nie miał okazji słuchać o. Ludwika na żywo albo przynajmniej nie słyszał o nim od rodziców, od ludzi jemu bliskich, te przemyślenia prawie dziewięć-dziesięcioletniego dominikanina mają znaczenie? Otóż zdecydowanie warto. Warto, bo chociaż dziś każdy może napisać i wydać książkę, to nie każdy ma tak dużo do powiedzenia. Każdy wypowiada się o historii, o polityce, ale nie wszystkim było dane uczestniczyć w niej w taki sposób, jak Autorowi prezentowanej książki. Ojciec Ludwik jest nie tylko świadkiem długiej epoki, jak wszyscy, którzy przeżyli wiele lat, ale jest czynnym uczestnikiem historii. Czynnym, a przede wszystkim zaangażowanym całym sobą. Każdy, kto go zna, wie, że on inaczej nie potrafi, nie potrafi działać połowicznie, patrzeć na wydarzenia w roli obojętnego widza. To świadek, uczestnik, pełen pasji Prawdy. Jak św. Dominik czy św. Tomasz, którego lubi cytować. Ta Prawda go prowadzi, zderzając z ludźmi, sytuacjami, każe iść pod prąd, bo nie szuka schronienia w pewności siebie, w potwierdzeniu ze strony innych. Warto czytać teksty o. Ludwika, bo jest w nich miłość. Miłość do drugiego człowieka, ale także, wprost wyrażona, miłość do Polski. Jest on tej miłości ważnym nauczycielem. Jego Polska jest piękna, jest otwarta, ciekawa tych innych. W Polsce o. Ludwika jest wielkość, która do miłości do niej zaprasza. Bez patosu, bez fałszywych nut propagandy. Warto spotkać o. Ludwika, bo tak rzadko można dziś spotkać człowieka integralnego. Integralnego w sensie jedności życia, jedności ukierunkowania na Boga, prawdę, sprawiedliwość, a czasem prostą przyzwoitość, za którą często w naszym świecie tęsknimy. Ojciec Ludwik to nauczyciel, któremu chcielibyśmy zadać jeszcze wiele pytań. Niech opowiada to, co widział, słyszał. Oby po tej książce mogły powstać jeszcze kolejne. I na koniec: nasz Brat nie lubi mówić o swoich zasługach. Nie o zasługi mu chodziło i nie ich szukał. Ale my możemy i powinniśmy o nich pamiętać, bo są naprawdę wielkie. Dziękujemy, Bracie Ludwiku!
O Autorze
O. Ludwik Wiśniewski OP – urodził się 25 października 1936 roku, do zakonu dominikanów wstąpił w 1952 roku, święcenia kapłańskie przyjął w 1961 roku. Od tego roku (z dwuletnią przerwą) prowadził duszpasterstwa akademickie w Gdańsku, Lublinie, Wrocławiu, Krakowie i Szczecinie. W latach 1990–1996 pracował w Sankt Petersburgu w Rosji. W czasach PRL był ikoną chrześcijańskiego oporu przeciw władzy komunistycznej. W wolnej Polsce wielokrotnie publicznie występował przeciw naruszaniu ewangelicznych zasad w życiu społecznym, także wewnątrz Kościoła. Wyrazem uznania dla Jego postawy i dokonań są m.in. tytuły Honorowego Obywatela Gdańska, Wrocławia i Lublina, miast, w których pracował.
|