menu
- Już wkrótce |
- Aktualności |
- Nowości |
- Zapowiedzi |
- Kontakt
1 lipca 2026 roku opublikowaliśmy kolejny tom wierszy Cezarego Macieja Dąbrowskiego, zatytułowany po prostu – „Poezje”.
Na okładce widnieje autorska fotografia zamarzniętych falenckich stawów, wokół których toczyły się zażarte boje pułków księcia Józefa Poniatowskiego z austriackim korpusem arcyksięcia Ferdynanda Karola d’Este (bitwa pod Raszynem, 19 kwietna 1809), a ja odczytałem w klimacie ujęcia coś z Żeromskiego Wiernej rzeki, może też echa kadrów z kina polskiego lat „70”… Jestem zdania, że projekt okładki powinien wyjść spod ręki samego autora, u mnie stanowi bowiem zalążek książki i punkty odniesienia, jest częścią treści, stałą ekspozycją. Splot ostatnich wydarzeń z mojego życia spowodował, że przełom lat 2024–2025 to okres intensywnej pracy twórczej, a jedną z wówczas przygotowywanych przeze mnie do druku książek nazwałem Poezje.
Zainspirowany dwupłytowym albumem kompozytora i pianisty Marcina Tadeusza Łukaszewskiego Landscapes of Nostalgie III/IV, usiadłem do pisania, i tak „to” się zaczęło; powstał pierwszy z utworów: Chwila, a w niedługim czasie zaistniały kolejne, wiele z nich stworzyłem w trakcie wielokrotnego wsłuchiwania się w wybraną kompozycję, nie tylko z obszarów wspomnianej płyty. Pisałem wiersze słuchając Glenna Goulda, jego interpretacji Wariacji Goldbergowskich Jana Sebastiana Bacha. Pisałem, słuchając Vladimira Horowitza grającego Scherzo h-moll Fryderyka Chopina. Pisałem, wpatrując się w sekwencję rozpromienionych roztopów, zachodząc w głąb siebie, a to zaledwie początek listy inspiracji. Powstawały kolejne, i kolejne utwory. Pod wierszami kreśliłem swego rodzaju wyznania, które mogą, choć nie powinny, uchodzić za „komentarze”. 53 wiersze poprzedza tekst Z dala od zgiełku, a całość kończy Niebo i ziemia. A skoro jeden z akapitów głosi: „Koniec pisania nigdy się nie kończy”, to czytelnik mówi: sprawdzam!
Cezary Maciej Dąbrowski
Nie jest to książka o poezji i muzyce, jak można by sądzić, raczej o muzyce w poezji Cezarego Macieja Dąbrowskiego, na której język składają się genealogie, byty, jak i to, co nieodgadnione, a próbuje zaistnieć, czyniąc z wędrówki do wnętrz misternie skomponowanych utworów swoiste wyzwania. Dla Autora tryptyku: Niewczas, Spinoza i inne duchy, Jaźnie, to rodzaj podsumowania twórczych zmagań ostatnich kilku lat, zarazem rzecz o pojmowaniu słowa.