YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book Object
(
[isbn:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => 978-83-62495-70-2
[ean:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
[releaseDate:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => 2015
[originalTitle:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => Edessy. Poemat sowizdrzalski
[subtitle:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
[bookInfo:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => 45, [2] s.
[volume:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => pierwsze
[linkToShop:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => norbertinum.pl/sklep/?p=productsMore&iProduct=1433
[allegroLink:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
[releasePlace:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => Lublin
[description:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
Autorka o książce
Edessa, od imienia Eda, to misterny i zarazem misteryjny krótki utwór alegoryczny, cztero- bądź trzywersowy, po jednym wyrazie w wersie. Tematykę wywodzi z duchowości chrześcijańskiej, traktując świat jako otwartą księgę, gdzie „cała natura wyraża Boga”. W klimacie żartu na pograniczu purnonsensu mówi o mistycznym przeżywaniu codzienności. Okalający rym niedokładny na początku i na końcu wiersza prowadzi do nieoczekiwanej puenty. Edessę można czytać z powodzeniem naprzemiennie, od początku do końca i odwrotnie, dla zachowania logiki w razie potrzeby zmienić szyk przyimków bądź zaimków. Ten sposób czytania: do przodu i wspak, daje inną perspektywę spojrzenia, ogląd z różnych stron, potęgujący napięcie znaczeń. Zmienia rozkład akcentów logicznych i zdaniowych oraz tempo wypowiedzi, niejednokrotnie wyhamowując albo przyspieszając wewnętrzny rytm zdarzeń. Zastosowane środki językowe, konkretnie: inwersje, przerzutnie, lekka groteska, kontrast, animizacja, wzbogacają znaczeniowo, wprowadzają wieloznaczność i ambiwalentność. Z założenia nie ma metafor, porównań, epitetów, hiperboli, pytań retorycznych, reminiscencji i wielu innych figur stylistycznych. Dialogiczność w obrębie jednej miniatury oraz pomiędzy poszczególnymi, zmiana tempa i wielowątkowość edess, w zamierzeniu stanowiących poemat sowizdrzalski, sugerują swoistą formę sceniczną.
Lato 2010 roku zaczęło się od gorączkowo pisanych wierszowanych maili do znajomych, pisarzy, profesorów, potworów. Szybko zorientowałam się, że z łatwością komponuję rzeczy poetyckie dla konkretnego adresata, całkiem różne, w zależności do kogo jaki mam interes. Wplatałam intymne przeżycia, nastroje, krajobrazy, pory roku, dużo smaczków. Sporo wierszy o życiu w mieście, grzeszkach, namiętnościach, lwach wspinających się po gzymsach. Pozwalałam sobie na prowokacje, zaczepki, językowe libacje. Przyrosłam do biurka i komputera. Tworzyłam nocami, niewiele śpiąc, zamrożona, wyłączona z obiegu. Przeżyłam iluminacje, widziałam czerep w świetle latarni turlający się po konturach, słyszałam echa dzwonów w szale nakręconych. Ponieważ pisałam przez kilka lat, prawie codziennie, nawet kilkadziesiąt wierszy na dobę, powstało ich tysiące. Wiele cierpiałam, twórczy akt działał jak tracheotomia, dawał szansę na ujście emocji i przeżycie. Komputer postawił mnie do pionu, prysło samouwielbienie, a doszedł do głosu wewnętrzny krytyk; z pasją cięłam i wyrzucałam utwory. Słowa „co czwarty / grzechu warty / reszta bękarty” z powodzeniem odniosłabym do całego dorobku. Ostatecznie wykroiłam osiem dzieł. Życzę sobie radosnej harówki, rozłożonej na lata, mocowania się z każdym wierszem, wyrazem, do wyczerpania aż pozostanie popiół i oddech wieczności.
Nad Poematem sowizdrzalskim pracowałam trzy lata, wrzucając do archiwum kolejne wersje; koniec ma się nijak do lirycznych początków. Unikając jak ognia patosu, melodyjnej i zgrabnej formy, jedną zgrzebną edessę rodziłam kilka dni, tygodni, a może miesięcy. W szóstej redakcji batalia szła o każde nadliczbowe słowo – cztery lub trzy miarą rzeczy. Kierowałam się matematyczną logiką, gdzie pozornie banalny liczman mówi o rzeczach ostatecznych. Precyzyjne, a zarazem wizyjne, dalekie od lingwizmu, twardo chodzą po ziemi.
[shortDescription:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
Poemat
[format:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => 120 x 210 mm
[issn:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] =>
[showBuy:YellowCms\Shop\Product\Type\Norbertinum\Entity\Book:private] => 1
[id:YellowCms\Product\Product:private] => 43
[name:YellowCms\Product\Product:private] => Edessy. Poemat sowizdrzalski
[thumb:YellowCms\Product\Product:private] => Eda_www[1].jpg
[price:YellowCms\Product\Product:private] => 35,00
[discountPrice:YellowCms\Product\Product:private] =>
[amount:YellowCms\Product\Product:private] => -1
[attribute:YellowCms\Product\Product:private] => Array
(
[binding] => YellowCms\Shop\Product\Attributes\Binding\Entity\Binding Object
(
[id:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Binding\Entity\Binding:private] => 2
[name:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Binding\Entity\Binding:private] => twarda szyta
)
[discount] =>
[status] => YellowCms\Shop\Product\Attributes\Status\Entity\Status Object
(
[id:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Status\Entity\Status:private] => 2
[name:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Status\Entity\Status:private] => Książka dostępna
[availabilityProduct:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Status\Entity\Status:private] => 1
[description:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Status\Entity\Status:private] => 0
)
[series] =>
[publisher] => YellowCms\Shop\Product\Attributes\Publisher\Entity\Publisher Object
(
[id:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Publisher\Entity\Publisher:private] => 3
[name:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Publisher\Entity\Publisher:private] => Episteme
[text:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Publisher\Entity\Publisher:private] =>
[theirId:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Publisher\Entity\Publisher:private] =>
)
[authors] => Array
(
[0] => YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author Object
(
[id:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] => 32
[name:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] => Eda
[surname:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] => Ostrowska
[photo:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] => Eda_Ostrowska.JPG
[discountPaper:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] =>
[discountEbook:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Author\Entity\Author:private] =>
)
)
[category] => Array
(
[0] => YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category Object
(
[id:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] => 5
[pid:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] => 1
[name:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] => Poezja
[nameEn:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] =>
[favour:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] => 1
[text:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] =>
[product:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] =>
[subCategories:YellowCms\Shop\Product\Attributes\Category\Entity\Category:private] =>
[rabat] =>
[rabatEbook] =>
)
)
[meta_title] => Edessy
[meta_description] => Edessy, poemat sowizdrzalski
)
)
1
Edessy. Poemat sowizdrzalski
-
Wydanie: pierwsze
-
Miejsce i rok:
Lublin, Episteme, 2015
-
Objętość: 45, [2] s.
-
Format: 120 x 210 mm
-
Oprawa: twarda szyta
-
ISBN: 978-83-62495-70-2
-
Cena zbytu: 35.00 PLN
-
Status: Książka dostępna
Autorka o książce
Edessa, od imienia Eda, to misterny i zarazem misteryjny krótki utwór alegoryczny, cztero- bądź trzywersowy, po jednym wyrazie w wersie. Tematykę wywodzi z duchowości chrześcijańskiej, traktując świat jako otwartą księgę, gdzie „cała natura wyraża Boga”. W klimacie żartu na pograniczu purnonsensu mówi o mistycznym przeżywaniu codzienności. Okalający rym niedokładny na początku i na końcu wiersza prowadzi do nieoczekiwanej puenty. Edessę można czytać z powodzeniem naprzemiennie, od początku do końca i odwrotnie, dla zachowania logiki w razie potrzeby zmienić szyk przyimków bądź zaimków. Ten sposób czytania: do przodu i wspak, daje inną perspektywę spojrzenia, ogląd z różnych stron, potęgujący napięcie znaczeń. Zmienia rozkład akcentów logicznych i zdaniowych oraz tempo wypowiedzi, niejednokrotnie wyhamowując albo przyspieszając wewnętrzny rytm zdarzeń. Zastosowane środki językowe, konkretnie: inwersje, przerzutnie, lekka groteska, kontrast, animizacja, wzbogacają znaczeniowo, wprowadzają wieloznaczność i ambiwalentność. Z założenia nie ma metafor, porównań, epitetów, hiperboli, pytań retorycznych, reminiscencji i wielu innych figur stylistycznych. Dialogiczność w obrębie jednej miniatury oraz pomiędzy poszczególnymi, zmiana tempa i wielowątkowość edess, w zamierzeniu stanowiących poemat sowizdrzalski, sugerują swoistą formę sceniczną.
Lato 2010 roku zaczęło się od gorączkowo pisanych wierszowanych maili do znajomych, pisarzy, profesorów, potworów. Szybko zorientowałam się, że z łatwością komponuję rzeczy poetyckie dla konkretnego adresata, całkiem różne, w zależności do kogo jaki mam interes. Wplatałam intymne przeżycia, nastroje, krajobrazy, pory roku, dużo smaczków. Sporo wierszy o życiu w mieście, grzeszkach, namiętnościach, lwach wspinających się po gzymsach. Pozwalałam sobie na prowokacje, zaczepki, językowe libacje. Przyrosłam do biurka i komputera. Tworzyłam nocami, niewiele śpiąc, zamrożona, wyłączona z obiegu. Przeżyłam iluminacje, widziałam czerep w świetle latarni turlający się po konturach, słyszałam echa dzwonów w szale nakręconych. Ponieważ pisałam przez kilka lat, prawie codziennie, nawet kilkadziesiąt wierszy na dobę, powstało ich tysiące. Wiele cierpiałam, twórczy akt działał jak tracheotomia, dawał szansę na ujście emocji i przeżycie. Komputer postawił mnie do pionu, prysło samouwielbienie, a doszedł do głosu wewnętrzny krytyk; z pasją cięłam i wyrzucałam utwory. Słowa „co czwarty / grzechu warty / reszta bękarty” z powodzeniem odniosłabym do całego dorobku. Ostatecznie wykroiłam osiem dzieł. Życzę sobie radosnej harówki, rozłożonej na lata, mocowania się z każdym wierszem, wyrazem, do wyczerpania aż pozostanie popiół i oddech wieczności.
Nad Poematem sowizdrzalskim pracowałam trzy lata, wrzucając do archiwum kolejne wersje; koniec ma się nijak do lirycznych początków. Unikając jak ognia patosu, melodyjnej i zgrabnej formy, jedną zgrzebną edessę rodziłam kilka dni, tygodni, a może miesięcy. W szóstej redakcji batalia szła o każde nadliczbowe słowo – cztery lub trzy miarą rzeczy. Kierowałam się matematyczną logiką, gdzie pozornie banalny liczman mówi o rzeczach ostatecznych. Precyzyjne, a zarazem wizyjne, dalekie od lingwizmu, twardo chodzą po ziemi.