recenzje
Jan Henryk Cichosz
Autor : ZKK
Tytuł : Na Stokowej bez zmian, czyli o „In blanco”, najnowszym tomiku poetyckim Jana Henryka Cichosza
Żródło : rtykuł: Zamojski Kwartalnik Kulturalny, Na Stokowej bez zmian, czyli o „In blanco”, najnowszym tomiku poetyckim Jana Henryka Cichosza; s. 116

Cichosz nie bywa poetą. Jest chyba z tych, o których mówi się, że poetami są, a nie bywają. Ci, którzy znają autora Rozmów z Ojcem, lub przynajmniej uczestniczyli w jego spotkaniach z czytelnikami, być może zgodzą się, że Jan Henryk Cichosz nie przestaje być poetą nawet wówczas, gdy milczy. Na czym to polega? Tego właśnie nie wiem, ale coś mi podpowiada, że jakakolwiek próba racjonalizowania powyższego odczucia przegra z jego intuicyjnością. Jest więc tak z poezją Cichosza, że obecny w niej podmiot liryczny jest bardziej autorski niż konwencjonalny, że brak owej konwencjonalności czy formalnej gry nie wyklucza literackich subtelności, a Cichoszowe frazy, zapadające w podświadomość – niekoniecznie elitarnego (takiego chyba zresztą poeta z Krasnegostawu nie szuka) – grona czytelników, pozostają w niej niebanalne, mimowolnie i na długo. „Słowa skrzydlate” w poezji Cichosza rzeczywiście zaskakują:

a mnie wciąż męczą te słowa
które czytałem na świeżym
murze grobowca:
Babciu byłam u Ciebie

-Viola

Pisał na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W mojej pamięci i napis Violi, i mur grobowca, pozostają wciąż tak samo świeże. Cichosz potrafi dotykać prosto, a jednak niebanalnie, uczuć... prostych, a jednak niebanalnych.

Na  ulicy Cichosza bez zmian
Jaki jest ostatni tomik Cichosza In blanco? Może rzeczywiście, jak zauważono w jednej
z recenzji, różny wersyfikacyjnie od poprzednich. Ale nie nowatorstwo wersyfikacyjne decyduje o charakterze wierszy. Zresztą, jeśli stosowanie przerzutni, czy powrót do interpunkcji to zabiegi nowe dla Cichosza, to na pewno nie są nowatorskie w ogóle i przecież na dobre obecne w poezji współczesnej. Tym co określa poezję „In blanco” jest jej...  stałość, niezmienność. Cichosz należy bowiem do poetów apolińskiej równowagi, których najlepszym patronem pozostaje Leopold Staff. Tak więc na „ulicy Cichosz” (tj. na mitycznej niemal Stokowej) bez zmian.

Kadrowanie rzeczywistości
Kiedy więc Cichosz w charakterystyczny dla siebie sposób kadruje rzeczywistość, to na perforowanym lirycznie materiale co rusz zaznacza swa obecność duch Tadeusz Nowaka. Autor „Psalmów” wciąż kształtuje baśniowo-rustykalną przestrzeń wyobraźni Cichosza, czego dobrym przykładem może być pełen erotycznego napięcia „Kadr kiczowaty”:

We wsi Czajki nad sennie płynącą
Milutką, dziewczyna na drabinie
oparte o białe jak pierzyny obłoki
zrywa w pośpiechu, niczym w Raju,
jabłka w koszyk wiklinowy.
Dookoła pachnie ostatnim pokosem
trawy i słońce wędruje różańcem
po niebie, a dziewczynie wiatr
odsłania biel uda i czesze w nieład
jak cygańskie włosy.
Tylko jako rumiane ze wstydu
toczy się po trawie w stronę nocy.


To kadrowanie rzeczywistości bardzo mocno wpisuje się w omawianą książkę. Poeta z uporem podejmuje próby zatrzymania niezatrzymawalnego, uchwycenia nieuchwytnego („Kadr kiczowaty”, „Zdjęcie”, „W galerii ikon”, „Fotografia”). „Fotografuje” świat, bo:

Na oryginalnym zdjęciu bez zbędnego
retuszu i tak doskonale widać odbita
w jego oczach kreskę horyzontu...


Mimo to pozostaje niepokojąca świadomość:

...szczegółów, których
nie zdążył uchwycić obiektyw fotografa.

(„Zdjęcie”)

Tajemnica w świecie Cichosza pozostaje więc zaledwie (i aż?) odczuta, nigdy rozpoznana. Podobnie jak zagmatwane ludzkie losy:

Ze znaleziona na strychu fotografią chodzę
od domu do domu. Od drzwi do drzwi.
Wszyscy bezradnie rozkładają ręce.
(...)

 

czytaj dalej...