Zobacz również: Serie wydawnicze
Akcja pamiętnika toczy się tam, gdzie historia II wojny światowej wiąże się ściśle z partyzantką - na terenach izbicko-tarnogórskich, pomiędzy Krasnymstawem a Zamościem. Wstępowanie do partyzantki było tą naturalną reakcją obronną na nieustanne prześladowania ludności cywilnej, która sprawiła, że niemal każdy miał "w lesie" kogoś z rodziny. [...] Ryszard Adamczyk opisuje obserwowany z perspektywy dwunastolatka cały ówczesny świat - wszystko, co słyszał i czym się interesował. Pieczołowicie odtworzona topografia terenu, opisująca m.in. przedwojenną zabudowę Izbicy (wzbogacona mapą) sprawia, że wiemy wszystko o tym małym mieście [...].
Dla pełnego opisu rzeczywistości rozpoczyna swoją historię od zarysów początków Izbicy i wojen, które się przetoczyły przez miasto - również z perspektywy anegdot opowiadanych przez ludzi, którzy brali w nich czynny albo bierny udział. Dalej akcja wspomnień pozwala nam zobaczyć, jak w ustabilizowane w okresie międzywojennym życie wtargnął kolejny kataklizm wojenny - później widzimy zmiany nowego życia po wojnie i odbudowę. Autor opisuje pilnie - jako okupacyjny uczeń - życie szkoły i każde ciekawsze nowe doświadczenie życiowe. [...] Adamczyk zapisuje też wyryte w swojej pamięci poczynania hitlerowców w Izbicy, prześladowanie i ostateczną eksterminację izbickich Żydów, masowe wysiedlenia, pacyfikacje oraz jednostkową działalność gestapowców na tych terenach. A wreszcie walki plutonów "Urszuli", "Ciąga", "Żurawia", rozniecane przez okupanta antagonizmy polsko-ukraińskie oraz zwalczanie band UPA. Po wojnie zaś zapisuje autor stosunek ludności do wojsk Armii Czerwonej, ich rabunkową politykę i powstawanie na tych terenach propagandy NKWD. [...]
Przeżycia prywatne i publiczne wzbogacone dokumentami, relacje międzykulturowe, edukacja, kronika migracji i ekonomii wojennej, stosunek do bliźnich i religii oraz próba charakterów - to panorama wszystkich dziedzin życia, która może stać się źródłem dla historyków kultury czy antropologów, a dla pisarzy i scenarzystów poszukiwaną inspiracją.
Jesienią 2007 roku „Rzeczpospolita” zaprosiła mnie do napisania krótkiego wspomnienia na temat jednego dnia mego życia w PRL-u. W odpowiedzi powstał tekst pod tytułem Plama na defiladzie, w którym wróciłem do dnia 22 lipca 1952 roku („Najnowsza historia Polaków. Oblicza PRL”. Dodatek do: „Rzeczpospolita”, 2007, nr 3 (z 27 listopada). Pisanie tego tekstu uruchomiło we mnie na nowo żarna pamięci. Rozbudowałem to, co napisałem dla „Rzeczpospolitej”. Zaraz potem, prawie gorączkowo, zacząłem wracać do moich kolejnych dni w PRL-u - dni znaczących. Niektóre oznaczały zwroty, inne zakręty w moim życiorysie, a jeszcze inne ujawniały stopniowo i powoli swoje znaczenie i sens. Dokładnie pamiętam niektóre daty dzienne oraz dni tygodnia. Jakżeby nie pamiętać dnia urodzin dziecka czy też wprowadzenia stanu wojennego. W paru wypadkach dokładne daty można było ustalić w kalendarzu internetowym. Niekiedy pamiętam tylko porę roku, a zresztą dokładna data dzienna nie jest w tych wypadkach tak istotna. Pracująca na wysokich obrotach pamięć najpierw nasuwała same dni złe, czarne. To nieprawda, że bólu się nie pamięta. Ból, ciągle żywy, przywoływał momenty, w których rozpoczął kiedyś swój atak, ale opisany, zdiagnozowany i zracjonalizowany umożliwiał też zejście gdzieś głębiej, ku dniom dobrym. Warto było i te dni przypomnieć, zwłaszcza że stanowiły tak dramatyczny kontrast wobec dni złych.
O Autorze
Kazimierz Braun jest reżyserem, pisarzem, uczonym. Urodził się 29 czerwca 1936 roku w Mokrsku Dolnym nad Nidą, w majątku swego dziadka Michała Szymanowskiego.
Kazimierz Braun uczył się w czasie wojny w szkole domowej w Milechowach. Maturę zdał w Częstochowie w 1953 roku. Nie został przyjęty na studia na Uniwersytecie Poznańskim, w czasie gdy jego ojciec siedział w stalinowskim więzieniu. Pracował jako pomocnik murarza przy odbudowie poznańskiej Starówki. W 1954 roku dostał się na polonistykę i uzyskał magisterium w 1958 roku. W czasie studiów występował jako aktor w przedstawieniach studenckich, a potem w Teatrze Polskim w Poznaniu (na podstawie „prawa współpracy” wydanego przez SPATiF) oraz reżyserował przedstawienia amatorskie. Następnie podjął studia na reżyserii w PWST w Warszawie, zakończone uzyskaniem tytułu magistra sztuki w 1962 roku. Reżyserował w teatrach w Gdańsku, Warszawie, Łodzi, Toruniu, Krakowie i Lublinie, gdzie był kierownikiem artystycznym Teatru im. Juliusza Osterwy (1967-1974) oraz jego dyrektorem (1971-1974). W latach 1975-1984 był dyrektorem i kierownikiem artystycznym Teatru Współczesnego we Wrocławiu.
Obok reżyserii i kierowania teatrami, poświęcił się teatrologii. Doktoryzował się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (1971); habilitował się na Uniwersytecie Wrocławskim (1975); prowadził tam zajęcia na kulturoznawstwie; uczył także aktorstwa i reżyserii w PWST w Krakowie i Wrocławiu. Wydawał książki z dziedziny historii teatru i dramatu. Jego pracę w Polsce przerwało w 1984 roku zwolnienie z teatru przez władze w trybie nagłym z powodu działalności opozycyjnej.
W 1985 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. W 1989 roku został mianowany profesorem zwyczajnym na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo; wykładał reżyserię również na innych uczelniach amerykańskich. Reżyserował w Ameryce w teatrach zawodowych oraz uniwersyteckich. Publikował w języku angielskim w USA, a po 1989 roku ponownie w kraju. W 1992 roku został mianowany profesorem przez Prezydenta RP na podstawie uchwały Senatu Uniwersytetu Wrocławskego z 1984 roku, wówczas zablokowanej przez władze PRL-u.
W latach 1961-2008 wyreżyserował ponad 140 przedstawień teatralnych i telewizyjnych, z tego kilkadziesiąt za granicą. Opublikował ponad 30 książek, w tym prace z dziedziny historii i zagadnień warsztatowych teatru oraz powieści i dramaty w językach polskim, angielskim, czeskim, rosyjskim i ukraińskim. Jego sztuki były wystawiane w Polsce, USA, Kanadzie, Irlandii i Rosji.
Otrzymał szereg nagród artystycznych i naukowych w kraju, m.in. na festiwalach teatralnych w Toruniu, Kaliszu, Wrocławiu oraz za granicą, m.in. w Niemczech, Japonii, USA, Kanadzie, w tym nagrody Fundacji Guggenheima, Fundacji Fulbrighta i Fundacji Turzańskich.
Kazimierz Braun ożenił się z Zofią Reklewską w 1962 roku. Mają troje dzieci: Monikę (ur. 1963), Grzegorza (ur. 1967) i Justynę (ur. 1973).
Wstęp: Irena Paterek
Rysunki: Bronisława Danuta Ciebiera
Oto Pamiętnik z Sybiru – pamiętnik mojej kochanej Mamy, która została wywieziona wraz ze swoimi rodzicami w lutym 1940 roku. Miała wtedy ukończone 17 lat i gdyby nie wojna, uczęszczałaby do 4 klasy gimnazjum.
Zaczęła pisać swój pamiętnik jeszcze w podróży, na postojach i noclegach. Zbierając do węzełka dobytek, który kazano spakować w kilkanaście minut w ową pamiętną noc wysiedlenia, zabrała swoje podręczniki do 4 klasy i kilka zeszytów. W nich zaczęła spisywać swoje wrażenia i obserwacje, nazwy miast, wydarzenia.
Późniejsze notatki były robione na kawałkach papieru z różnych opakowań, na odwrotnych stronach jakichś druków, gdyż o zeszyt w dalekiej Azji było trudno. Część wspomnień została dopisana już po powrocie do Polski. [...]
Oprócz wartości dokumentalnej pamiętnik ten prezentuje też pewien poziom literacki. Jest autentyczny, pisany przez dziewczynę młodą, wrażliwą, inteligentną, której wojna nie pozwoliła skończyć szkoły i kazała najpiękniejsze lata życia – 17–23 spędzić na zsyłce. [...]
Mimo rozpaczy z powodu wygnania z rodzinnego domu, ciężkich warunków, chorób, nędzy i głodu jest tu wiele radości życia, zachwytu nad pięknem przyrody, przyjaźni i ciepła dla dobrych, spotkanych na zesłaniu ludzi; po prostu młodość, świeże spojrzenie, ciekawość świata.
W pamiętniku zachowały się autentyczne rysunki i obrazki malowane przez moją Mamę czym się dało w tajdze; w kołchozie na kawałkach pożółkłego papieru, na których na odwrotnej stronie widnieją jakieś rosyjskie napisy i wykazy.
Są też dwa zeszyciki z piosenkami polskimi i rosyjskimi, zszyte z kartek różnego pochodzenia.
W pierwszej wersji pamiętnik był pisany dziwnym fioletowym atramentem albo ołówkiem kopiowym. Zachowało się też kilka zdjęć robionych z miejsc zsyłki oraz fotografii ofiarowanych przez kogoś z napotkanych tam ludzi, często z podpisem: „Danusi na dobruju pamiat`”. Do jednego egzemplarza pamiętnika dołączyłam oryginały obrazków i rysunków, w pozostałych są odbitki.
Literacki zapis losów polskiej rodziny, deportowanej przez władze sowieckie na Syberię. Niewzruszona wiara w dobroć Bożej Opatrzności, modlitwa i po prostu wola życia pozwoliły przetrwać tej rodzinie, chociaż najstarsza siostra K. Cybulskiego, 15-letnia Hela, na Syberii osiągnęła kres ziemskiej pielgrzymki. Zdarzenia i przeżycia, związane z pobytem na nieludzkiej ziemi, na której nawet „skarga zamarła”, stanowi kanwę tej niezwykłej książki.
O Autorze
Kazimierz Cybulski, ur. w Medyce, k. Przemyśla. 10 lutego 1940 r. wraz z matką i dwiema siostrami wywieziony został przez sowieckie władze na Syberię. W marcu 1942 r. przybył z matką i młodszą siostrą do Teheranu (starsza siostra zmarła na Syberii). Stamtąd przewieziony został do Masindi w Ugandzie, gdzie ukończył Polskie Gimnazjum na uchodźstwie (1943). Od maja 1944 r. służył w Polskich Siłach Zbrojnych w Egipcie, a następnie w Podchorążówce Artylerii w II Korpusie we Włoszech. w 1946 r. przybył wraz z II Korpusem do Anglii, gdzie ukończył Liceum Budowlane (1948) oraz Studia w Leeds College of Technology (1953). W 1955 r. wyemigrował z rodziną do USA (Kalifornia), gdzie przebywa do dziś. Członek Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie oraz Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce. Autor tomików wierszy: Trzy drogi (1982) i Głos niemy (1986), Wymiar czasu (1995), W cieniu życia (1995), Ślady pamięci (1999), a także wielu artykułów, komentarzy publikowanych w czasopismach polonijnych.
Anna Czekanowska, muzykolog i etnograf, autorka wielu książek i rozpraw naukowych z dziedziny etnomuzykologii. W swoich wspomnieniach, pisanych z perspektywy dziesięcioletniej dziewczynki, nakreśliła obraz rodzinnego Lwowa, ogarniętego wojną w 1939 roku, a później okupacją niemiecką i sowiecką. Na kartach swojej książki opisała zmieniającą się rzeczywistość, odchodzenie świata „zapamiętanego”, kojarzącego się z bezpiecznym, iddyllicznym dzieciństwem, i wkraczanie świata „rzeczywistego”, obcego, pełnego nienawiści i przemocy. Przywołała postaci wielu wybitnych naukowców, związanych ze środowiskiem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, jak również sylwetkę swojego ojca, prof. Jana Czekanowskiego, antropologa, etnologa, badacza pierwotnych kultur afrykań-skich i podróżnika. Książka o dużej wartości historycznej, uzupełniona przypisami i komentarzami umieszczonymi w książce po każdym rozdziale, oraz fragmentem mapy województwa wołyńskiego w latach 1939–1940. Zilustrowana czarno-białymi fotografiami, które oprócz postaci z rodziny Czekanowskich, Sergiejewskich, Koźmińskich, Szybalskich, przedstawiają polskie, kresowe dwory szlacheckie (Supranówka, Kaczanówka, Klebanówka) oraz najciekawsze zabytki charakterystyczne dla architektury Lwowa (fotografie pochodzą sprzed 1939 roku).
O Autorce
Anna Czekanowska, etnomuzykolog. Studiowała muzykologię na Uniwersytecie Poznańskim, Uniwersytecie Warszawskim, na Freie Universität w Berlinie oraz na uniwersytecie w Kolonii. W latach 1969–1999 była kierownikiem Zakładu Etnomuzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, a latach 1975–1991 – dyrektorem Instytutu Muzykologii. Prowadziła badania naukowe w Konserwarium im. Czajkowskiego w Moskwie (1962), wykłady i badania w University of State Washington (1963) oraz liczne wykłady gościnne w Europie, Stanach Zjednoczonych i ZSRR, m.in. w Johannes Gutenberg University (Mainz, 1983–1984), Pittsburg University, Duquesne University i University of Washington (1980-83) oraz w Durham University (1994). W latach 1999–2004 wykładała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 2004 roku wykłada w prywatnej uczelni akademickiej z prawem nadawania doktoratów Collegium Civitas.
Została uhonorowana Nagrodą III stopnia Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego za rozprawę Melodie ludowe wąskiego zakresu w krajach słowiańskich (1973), Nagrodą II stopnia Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego za książkę Kultury muzyczne Azji (1982), Nagrodą I stopnia Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego za Studien zum National Stil der polnischen Musik (1990) oraz Nagrodą Sekretarza I Wydziału PAN za Polish Folk Music – Slavonic Heritage – Polish Tradition – Contemporary Trends.
Relacja z zesłania do Kazachstanu autorstwa ks. Tadeusza Fedorowicza zapoczątkowała serię wydawniczą „Duchowieństwo polskie w więzieniach, łagrach i na zesłaniu w ZSRR”. Ks. Fedorowicz na własną prośbę w 1940 r. został deportowany na Syberię, a następnie do Kazachstanu, by pełnić wśród wywiezionych na „nieludzką ziemię” Polaków swą kapłańską posługę. Dał świadectwo człowieczeństwa w najbardziej nieludzkich okolicznościach i bezkompromisowego zawierzenia Opatrzności. Jego podążanie za głosem wewnętrznej Prawdy było nacechowane heroizmem; łączył chrześcijański optymizm z niebywałą otwartością duchową. Ojciec Święty Jan Paweł II w swej książce nazwał go „swym kierownikiem duchowym, któremu wiele zawdzięcza”.
„Niech mi wolno wspomnieć w tym miejscu znaną w Polsce postać ks. Tadeusza Fedorowicza, któremu osobiście wiele zawdzięczam jako kierownikowi duchowemu. Ks. Fedorowicz, będąc młodym kapłanem Archidiecezji Lwowskiej, zgłosił się do swojego arcybiskupa z prośbą o pozwolenie, aby mógł wyjechać z transportem Polaków deportowanych na Wschód. Arcybiskup Twardowski udzielił zezwolenia i ks. Tadeusz Fedorowicz mógł spełnić te kapłańską misję wśród rodaków rozsianych na terenach Związku Radzieckiego, a zwłaszcza w Kazachstanie. Niedawno opisał tę swoją tragiczną epopeję w ciekawej książce”.
„Przypominam także ks. Tadeusza Fedorowicza, którego znam osobiście, i który wynalazł nowa formę duszpasterstwa deportowanych. Nawet jego książkę mam tu ze sobą”.
Dobry pasterz daje życie swoje za owce (J 10, 11) „Kiedy dowiaduję się o śmierci księdza Tadeusza Fedorowicza, myślę, że te wymagające słowa Pana Jezusa znalazły właśnie swoje wypełnienie. Odszedł dobry pasterz, który w kapłaństwie każdego dnia z gorliwością oddawał swe życie za owce. A przecież był taki moment w jego historii, w którym okazał gotowość na cierpienie i śmierć, gdy jako ksiądz Archidiecezji Lwowskiej, wiedziony pasterską troską, dobrowolnie dołączył do zesłańców wywożonych z tego miasta do dalekiego Kazachstanu. Nie mogłem nie wymienić tego czynu księdza Tadeusza i jego pionierskiej posługi wśród deportowanych, gdy nawiedzałem tej kraj. Był pełnym mądrości kierownikiem duchowym wielu poszukujących doskonałości chrześcijańskiej, długoletnim opiekunem duchowym całego dzieła Lasek, wielkim przyjacielem niewidomych i wszystkich, którzy tam przyjeżdżali. Sam wielokrotnie korzystałem z jego kapłańskiej mądrości i szczerej przyjaźni. Wiele mu zawdzięczam. Dziś podczas Mszy św. dziękowałem Bogu za to dobro i polecałem Jego miłosierdziu dusze księdza Tadeusza. Niech Chrystus Najwyższy Pasterz da mu niewiędnący wieniec chwały!”
„W ostatnią sobotę czerwca [2002] na cmentarzu w podwarszawskich Laskach został pochowany ksiądz Tadeusz Fedorowicz. Zwyczajny ksiądz, a zarazem ktoś bardzo ważny dla setek, pewnie tysięcy osób. Dla wielu duchownych podopiecznych był Wujem, dla kardynałów Ojcem, a dla Jana Pawła II godnym największego zaufania przyjacielem i spowiednikiem”. Ewa K. Czaczkowska, „Rzeczpospolita”, 13-14.07.2002 r. „O wszystkich swoich cierpieniach i trudnościach, o tym, że był tak głodny i tak wychudł, że na twardym krześle nie mógł siedzieć, pisze bez cienia goryczy, jakby opisywał zjawiska klimatyczne, a nie bolesne skutki działania ludzkiego. Natomiast o dobrych ludziach, o dobrych spotkaniach, o ludziach, którzy mu pomagali, pisał z wielką życzliwością, radością i dziękczynieniem. Zadziwia brak jakiejkolwiek goryczy we wspomnieniach o oficerach śledczych. Prawdziwie był wobec nich świadkiem, dlatego miał prawo powiedzieć do mnie: Jeśli musisz tam iść, to pamiętaj, że jesteś tam posłany przez Boga”.
„[...] W tym czasie, nie pamiętam dnia, miałam wizytę jedną z najważniejszych w moim życiu. Odwiedził mnie ksiądz Tadeusz Fedorowicz, który czasami przychodził w różnych sprawach pomocy. Gdy mu otworzyłam drzwi, uderzył mnie wyraz jego twarzy, spokojny, prawie radosny, nawet promienny jakby jakimś wewnętrznym szczęściem. Dziwny to był kontrast z otaczającym nas wówczas cierpieniem.
Przyszedłem się pożegnać.
A dokąd Ksiądz jedzie?
Nie wiem.
Usiadł i wyjął z jednej kieszeni mały kryształowy kieliszek. To z domu - powiedział z uśmiechem. Z drugiej kieszeni wyjął malutką książeczkę, w której minimalnymi literkami były wypisane teksty stałych części mszy. Zrozumiałam.
Wiedziałam, że księża starają się wcisnąć do wagonów w chwili odjazdu na wschód, że strażnicy pilnują, by to uniemożliwić, ale, że się czasem udaje. Mój gość mówił, że z władzą duchowną już swój wyjazd uzgodnił, że ma nadzieję, iż mu się uda wskoczyć do ruszającego już wagonu. Liczył, że to nastąpi w najbliższych dwóch dniach. Prosił o modlitwę by mu się udało. Wyszedł, żegnając się z uśmiechem i blaskiem w oczach. Gdy zamknęłam za nim drzwi, miałam wrażenie, że smuga światła po nim pozostała.
Wyjechał wkrótce potem.
To się działo 11, 12, 13 lutego 1940 roku w całej wschodniej Polsce. Mniej więcej dziesięć dni potem miejscowe władze ZWZ były już w posiadaniu wiadomości, wedle których wywieziono wówczas około miliona chłopów polskich. Obliczenie to później okazało się dość ścisłe”.
O Autorze
Ks. Tadeusz Fedorowicz (1907-2002), absolwent prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (1929), kadet Szkoły Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1936 r., w 1940 r. dobrowolnie wyjechał z transportem Polaków zesłanych w głąb ZSRR. Przebywał najpierw w obozie pracy w Republice Maryjskiej, a następnie pełnił obowiązki duszpasterskie wśród ludności wywiezionej do Kazachstanu. Aresztowany w 1943 r. spędził cztery miesiące w więzieniu w Semipałatyńsku. Od kwietnia do listopada 1944 r. był kapelanem IV Dywizji I Armii Polskiej w ZSRR. Zwolniony z wojska z powodów „politycznych”, pracował jako duszpasterz najpierw w Zakładzie dla Ociemniałych w Żułowie na Lubelszczyźnie, a od 1947 r. w Laskach, gdzie przebywał aż do śmierci. Pełnił funkcję ojca duchownego najpierw w seminarium lwowskim, później w klasztorze bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej oraz seminarium warszawskim.
Polecamy również książeczkę autorstwa ks. Tadeusza Fedorowicza Błogosławieństwa dla tych, którzy mają trochę zmysłu humoru i szukają mądrości.
Propozycja wyróżniająca się na tle literatury wspomnieniowej z serii „Głosy Ocalonych”. W centrum autorskiego przekazu znalazły się losy rodziny Flutsztejnów, którym udało się uniknąć tragicznych doświadczeń ofiar holocaustu. Przewidując niebezpieczeństwo, podjęli ryzyko ucieczki na Wschód. Pełna dramatycznego napięcia i niebezpiecznych przygód podróż przez granicę ukraińską, następnie litewską, różne miasteczka Związku Radzieckiego, osiągnęła swój kres w Uzbekistanie. W relacji dorastającej, wrażliwej dziewczynki fascynacja egzotyką tego miejsca, otwartość na inspirację nowej kultury łączy się z bólem niezrozumienia bezsensownego świata dorosłych, którzy „grają” w wojnę. Wzruszająca opowieść, w której doświadczenia życia w skrajnym ubóstwie, wegetacji, odhumanizowanej walki o pokarm, degrengolady zaważyły na przyszłości dorosłej już osoby.
Przedmowa: Jerzy Węgierski, Tomasz Matyszewski
Lwowski Okręg Armii Krajowej zyskuje tym wycinkiem wspomnień cenny przyczynek do swej skomplikowanej i tragicznej historii. Pamięć 18-letniego wówczas Autora, dokumentująca fakty i ludzi, przenosi do naszych czasów żywy i namacalny obraz walczącego oddziału leśnego 8. Kompanii 26. Pułku Piechoty AK, tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego.
Autor wraca do wspomnień z okresu lat 20., ale w centrum jego zainteresowania znalazły się również wydarzenia związane z II wojną światową: udział w kampanii wrześniowej, ucieczka z okupowanej Polski na Bliski Wschód i służba w polskiej armii na Zachodzie. Tom uzupełniają oryginalne, rzadko w piśmiennictwie historycznym spotykane sądy dotyczące stosunków w korpusie oficerskim w polskich siłach zbrojnych.
O Autorze
Jerzy Hryniewiecki, ur. w 1914 r. w Mohylewie na Białorusi. Ukończył studia na Politechnice Warszawskiej. Podczas Kampanii Wrześniowej dowodził plutonem łączności w 21. Dywizji Piechoty Górskiej, uczestniczył w jej walkach od Cieszyna aż do ostatniej bitwy - w lasach pod Biłgorajem. Od 1941 r. do końca wojny służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, najpierw w Legii Oficerskiej na Środkowym Wschodzie, potem w Wielkiej Brytanii. W 1946 r. zdecydował się wraz z rodziną na powrót do Polski, żeby pomóc przy odbudowie przemysłu chemicznego. Rozczarowany politycznymi warunkami, dwukrotnie próbował uciekać z powroten na Zachód, ale został zatrzymany: najpierw w okolicy Budziejowic Czeskich, następnie na Bałtyku. W dorobku literackim ma 16 esejów: od powstałych w Chorzowie Biedaszybów, po napisany w baskijskim ST. Jean-de Pied-au Port Roncesvalles de Pirineos (1177 m n.p.m.) o pirenejskiej przełęczy związanej z legendą o Rolandzie. Zmarł w Toronto 19 listopada 2007 r. Pochowany został w Oświęcimiu.
Przedmowa: ks. prof. dr hab. Roman Dzwonkowski SAC
Wstrząsające świadectwo kapłana, który przeżył piekło jednego z najcięższych i mrocznych łagrów na Wyspach Sołowieckich zamienionych przez władze sowieckie na golgotę duchowieństwa - tam bowiem kierowano duchownych katolickich i prawosławnych. Cenna, wiarygodna i rzetelna relacja, dokumentująca walkę systemu totalitarnego z religią i duchowieństwem katolickim oraz prawosławnym w okresie międzywojennym w Rosji Sowieckiej, obejmuje lata 1917-1933. Z faktograficzną dokładnością naświetla wiele nieznanych kwestii w najnowszej historii Kościoła katolickiego w Rosji, jak choćby funkcjonowanie diecezji charkowskiej w atmosferze sowieckiego terroru. Autor przeprowadza bardzo wnikliwą analizę metod działania komunistycznego aparatu ucisku, a później analizę mechanizmów funkcjonowania sowieckiego systemu łagrowego na Sołówkach. Warte uwagi są polityczno-ekonomiczne i religijno-moralne rozważania o istocie bolszewizmu i sowieckiego reżimu, które cechuje błyskotliwość intelektualna, trzeźwy realizm, krytycyzm w ocenach pewnych zdarzeń historycznych i trafność spostrzeżeń, na podstawie których Autor już wtedy zdołał przewidzieć upadek Związku Radzieckiego.
Aresztowania księży przybrały w 1930 r. masowy charakter. Pozostali księża wszyscy prawie w podeszłym wieku, schorowani, zmęczeni fizycznie, musieli albo pozostać w jednym miejscu, albo wywijać się z sieci rozmaitych zarządzeń administracyjnych, utrudniających posługi religijne. Z mieszkań kościelnych dawno już zostali wysiedleni, zmuszeni do tułaczki po wynajętych pokojach, nieraz daleko od kościoła. [...] W Rosji Sowieckiej każdy obywatel pozostający na wolności żył w ciągłym strachu, czy w nocy nie zostanie aresztowany, a cóż dopiero mówić o kapłanach. W każdej chwili musieli być przygotowani na więzienie, na deportację.
Do pracy fizycznej zapędzano nas, biuralistów, nieczęsto, zwykle w niedziele na tak zwane udarniki. Na ogół prace fizyczne, wykonywane przeważnie w lasach, były bardzo ciężkie. Ci, którzy albo z lenistwa, albo z natury nie byli zdolni do ciężkiej pracy w lasach, nie wypełniali swych zadań. Mało tego, że byli pozbawieni niezbędnej porcji chleba, to jeszcze karano ich: nie wpuszczano na noc do baraków, musieli stać na mrozie, a często na pniu w lesie pod kontrolą czekisty. Zdarzały się przypadki śmierci w wyniku zamarznięcia albo przeziębiania, i po krótkiej chorobie, zgonu. Ci, którzy nie byli w stanie wypełnić zadań w lesie, by uniknąć niechybnej śmierci chwytali się ostateczności. Własnoręcznie kaleczyli się, najczęściej pozbawiając się kilku palców u rąk, nóg lub nawet odrąbując całą pięść, by nie dostać się na prace do lasu.
Bardzo ciężko pracowało się również przy wydobyciu torfu, po pas w błocie i wilgoci, więc więźniowie podupadali na zdrowiu, chorowali na szkorbut, reumatyzm. Na Sołówkach była słynna góra, zwana Siekierką. Tam wysyłani byli ci, którzy w obozie zawinili czymkolwiek lub źle się prowadzili, np. kradli, dokonywali nadużyć. Ich los był godny politowania. Umieszczano tych przestępców w byłej cerkwi, nie ogrzewanej pustej, pod samym sufitem, na drągu przeciągniętym przez całą jej szerokość. Musiał ów nieszczęśliwy jak niebieski ptak siedzieć na drążku, starając się utrzymać równowagę. Jeśli zaś tracił takową lub dostawał zawrotu głowy, juści padał na dół trupem. Dla tych więźniów, którzy byli niepoprawni, wyszukiwano rozmaitego rodzaju tortury i męczarnie, by pozbyć się wydatków na uśmiercanie.
Książka opowiada o życiu w GUŁ-agach, o pracy Autora w kopalniach i w syberyjskiej tajdze. Znajdujemy tu opisy codziennej, ciężkiej pracy, sposobu traktowania więźniów, warunków żywieniowych, mieszkaniowych i sanitarnych, wspomnienia czasu wypoczynku, spotkań ze współwięźniami, chwil tęsknoty...
Na dole pobieraliśmy lampy górnicze i pod wodzą sowieckich sztygarów rozchodziliśmy się po pod-ziemnych korytarzach. Pobieraliśmy też oskardy do kucia ścian węglowych. Pracujący przy obudowie wyrąbanych korytarzy dostawali piły i siekiery.Początkowo przeznaczono mnie do „kriepienia” – obudowywania węglowych korytarzy drewnem. Byłem więc „kriepilszczykiem”. Trójka nas – „kriepilszczyków” przy pomocy piły i siekiery przygotowywała sosnowe belki, tzw. „stanki”, które wkopywało się w chodnik po jego obu stronach. U góry na owe dwa „stanki” umieszczone naprzeciwko siebie wpasowywało się belkę poprzeczną.
O Autorze
Wacław Jaroszyński, ur. 16.07.1919 r. w Górze Grabowcu (pow. Hrubieszów). Podczas II wojny światowej uczestniczył w konspiracyjnym ruchu oporu, dostarczając komunikaty z nasłuchu radiowego. Zaprzysiężono go w styczniu 1940 r. W organizacji niepodległościowej nosił pseudonim „Lis”. 6.12.1944 r. został aresztowany w Skierbieszowie i wywieziony do łagrów na Uralu. Przebywał w obozach pracy: Nagorna, Samoswiet, Kruticha, Kostoucha, Rież, w których spędził 33 miesiące. Do Polski powrócił w listopadzie 1947 r.
Jest autorem licznych artykułów w prasie dotyczących dziejów ziemi hrubieszowskiej i losów jej mieszkańców. Wydał także książki: Siedem wieków Grabowca (1991), Łuny nad Huczawą i Bugiem. Walki oddziałów AK i BCh w Obwodzie Hrubieszowskim w latach 1939–1944 (wraz z B. Kłembukowskim i E. Tokarczukiem, 1992), Władysława Czachórskiego żywot i sprawy (2004).
W 1989 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski. W 2005 uhonorowano go Krzyżem Zesłańców Sybiru – nowym odznaczeniem, nadawanym przez Prezydenta Rzeczypospolitej osobom więzionym po II wojnie światowej w łagrach na Syberii. Dziękując za odznaczenie, powiedział w imieniu całej grupy uhonorowanych Sybiraków: „Ten krzyż będzie nam przypominał lata poniżenia i ciężkiej pracy w tajdze i kopalniach, [...] lata głodu i udręki. Ale będzie też nas napełniał chlubą i dumą. Zapewniam, że resztę naszego życia poświęcimy dla piękna i dobra Świdnika i kraju”.
... was na to zdieś priwiezli, sztob wy podochli - to słowa, jakimi polską rodzinę, wysiedloną z Kresów Rzeczpospolitej, powitał wiosną 1940 r. Grigorij Siemionowicz Łucenko, predsiedatiel kołchozu w Poputni (Kazachstan), gdzie przewieziono rodzinę Jonkajtysów. Była to informacja podana wprost i nadzwyczaj rzetelnie. Perspektywa „zdechnięcia”, o którym wspomniał Łucenko, towarzyszyła Autorce oraz innym Polakom przez całe 6 lat pobytu w „sowieckim raju”. Świadectwo nieludzkiego okrucieństwa władz sowieckich, które skazały deportowanych Polaków na niewolniczą, śmiertelną pracę. Przejmujący obraz codziennego życia, któremu towarzyszy dramatyczna walka o przetrwanie na nieludzkiej ziemi, zapis „tamtych” doświadczeń, które w odczuciach i umysłach pozostawiły niezatarte piętno. Pierwotnie książka została opublikowana w Instytucie Literackim w Paryżu w 1981 r. pod pseudonimem Maria Januszkiewicz. Obecna publikacja jest drugim wydaniem krajowym, poprawionym i uzupełnionym. Zostało ono poszerzone o korespondencję z Kazachstanu, jaką prowadziła matka Autorki, sama Autorka oraz jej rodzeństwo z rodziną w Polsce. Dodatkowo zamieszczono zbiór fotografii Jonkajtysów sprzed wojny oraz po powrocie ze zsyłki. W indeksie podane zostały prawdziwe brzmienia nazwisk, zakonspirowanych w wydaniu pierwszym.
O Autorce
Grażyna Jonkajtys-Luba, wychowała się w Augustowie, w rodzinie nauczycielskiej. W dniu wybuchy II wojny światowej była uczennicą klasy maturalnej miejscowego liceum ogólnokształcącego. W 1940 r. wraz z matką i rodzeństwem zos
tała deportowana do północnego Kazachstanu. W ciągu 6 lat zesłania wykonywała różne prace polowe w kołchozie - wyrabiała cegły, a przede wszystkim murowała piece i remontowała budynki kołchozowe. Po powrocie do kraju w 1946 r., w październiku, rozpoczęła studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Ukończyła je w 1952 r. z tytułem magistra inżyniera architekta. Od 1947 r. pracowała w warszawskich biurach projektów. Równocześnie przez 14 lat była starszym asystentem w Katedrach Historii Urbanistyki i Architektury na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. W latach 1965-1979 wspólnie z mężem architektem, Jerzym Lubą, pracowała w biurach architektonicznych w Ghanie i Nigerii. Od 1990 r. często przebywa w Nowym Jorku, gdzie pracuje jako wolontariusz w Instytucie Józefa Piłsudskiego. Organizuje tu wystawy, wygłasza odczyty oraz publikuje w miejscowej polonijnej prasie artykuły o problematyce syberyjskiej; współpracuje z redakcją Słownika Biograficznego Polskiej Akademii Nauk, opracowując biogramy zasłużonych architektów polskich.
Historia życia Sabiny Rachel Kałowskiej pełna jest dramatycznych zdarzeń, nieprawdopodobnych ocaleń. Zapis wędrówki i tułaczki przez życie, na którym zaważyły wydarzenia i procesy dziejowe naszego stulecia. Pamięć o własnej historii i dziejach bliskich nie została przysypana upływem lat, domagała się natomiast rejestracji w słowie pisanym, jakby wyrzucenia z siebie i pozostawienia innym. Wspomnienia cechuje szlachetny rys stosunku Autorki wobec wydarzeń i postaw ludzkich. Nawet te najbardziej bolesne, najbardziej upokarzające nie niosą w sobie nienawiści, nie rodzą jej. Na tle różnorodnej literatury wspomnieniowej osób ocalonych z holocaustu historia wyjątkowa i szczególna ze względu na warstwę dramaturgiczną: dokonywane wybory, wiarygodność faktograficzną, pamięć fotograficzną zdarzeń i sytuacji, prostotę przekazu. Kałowska z ogromną starannością odnotowuje gesty, zdarzenia, relacje międzyludzkie, których była obserwatorem, świadkiem i uczestnikiem: codzienność żydowskiego środowiska małopolskiego Jędrzejowa, żydowsko-polskie relacje - dobre i złe - w Polsce przedwojennej, dramat „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”: wojna 1939 r., okupacja, getto jędrzejowskie, zagłada całej rodziny.
Zbiór szkiców i wspomnień, które powstały w obrębie kilkunastu lat, niezależnie od siebie, jako samodzielne, autonomiczne całości. Część z nich była przeznaczona do jubileuszowych ksiąg profesorów i absolwentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, pozostałe teksty ukazywały się w kwartalniku „Akcent”. Prezentują postacie, których biografia łączyła się lub nadal łączy z tą Uczelnią poprzez pracę naukowo-dydaktyczną, bądź też z samym tylko czasem studiów. Główną postacią w tej galerii sylwetek jest profesor Irena Sławińska, z którą zresztą większość spośród ukazanych tu osób spotykała się w okresie swoich studiów, a niektórzy z nich, jak Danuta Zamącińska-Paluchowska i Stanisław Fita, z dawnych studentów stali się nauczycielami akademickimi oraz mistrzami następnych pokoleń młodzieży wybierającej Katolicki Uniwersytet Lubelski jako swoją uczelnię. Pozostałe teksty prezentują tych, którzy wybrali inne życiowe drogi, przeważnie związane z różnymi dziedzinami twórczości literackiej (Zbigniew Jakubik, Wiesław Myśliwski, Andrzej Szmidt, Edward Stachura, Waldemar Michalski).
O Autorze
Tadeusz Kłak urodził się 21 sierpnia 1932 r. w Porąbkach koło Kielc. W 1951 r. w Kielcach ukończył Liceum im. ks. Piotra Ściegiennego. W 1953 r., podczas studiów na filologii polskiej KUL w latach 1951–1956, debiutował jako dziennikarz artykułem Błogosławiona bądź chwilo (O Bożym Narodzeniu w poezji polskiej) w „Słowie Powszechnym”. Natomiast pierwszy debiut krytyczno-literacki ukazał się w tygodniku „Dziś i Jutro” pt. Żeromski w słowach poetów. W latach studenckich działał w Kole Polonistów KUL, był m.in. redaktorem „Teatru Akademickiego”. W 1955 r. rozpoczął pracę jako dziennikarz we „Wrocławskim Tygodniku Katolickim”, w 1956 r. obronił pracę magisterską pod kierunkiem prof. Ireny Sławińskiej. W latach 1961–1970 pracował na stanowisku kierownika Muzeum im. Bolesława Prusa w Nałęczowie; jednocześnie zbierał materiały dla Muzeum im. Józefa Czechowicza. Był członkiem m.in.: Komitetu Nauk o Literaturze, Rady Naukowej Instytutu Badań Literackich, Związku Literatów Polskich, Towarzystwa Naukowego KUL.
W 1970 r. obronił na Uniwersytecie Jagiellońskim, pod kierunkiem prof. Kazimierza Wyki, doktorat poświęcony poezji Józefa Czechowicza. Następnie otrzymał stanowisko adiunkta w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Śląskim. W tamtym czasie dorobek młodego pracownika naukowego obejmował ponad dwieście pozycji. Współpracował z redakcją Polskiego Słownika Biograficznego, a także przewodził Komitetowi Redakcyjnemu serii „Spotkania z literaturą”, która była wydawana przez katowicki oddział PAN. Pełnił rolę sekretarza i przewodniczącego Komisji Historycznoliterackiej Oddziału Katowickiego PAN.
W latach 1983–1992 kierował Zakładem Wiedzy o Kulturze i Życiu Literackim Uniwersytetu Śląskiego, w tamtym czasie otrzymał tytuły naukowe: profesora nadzwyczajnego (1987) i profesora zwyczajnego (1999). Tadeusz Kłak jest obecnie autorem ponad 400 pozycji bibliograficznych.
Przemowa Marcin Babraj OP
Wspomnienia z dzieciństwa na Kresach Wschodnich w latach wojny Wandy Kocięckiej to jeszcze jedna nić losów polskich sprzed pół wieku. Obraz wojny i zmieniających się okupacji utrwalony w oczach wrażliwego dziecka. Zapis końca świata dawnych Kresów.
Tę piękną, wzruszającą książkę, napisaną z pełną prostoty szlachetnością, czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem i z podziwem dla siły wewnętrznej opisywanych tam ludzi: niby zwyczajnych - a przecież wyjątkowych.
Kiedy miejsce Świętego Mikołaja zajął sowiecki Dziadek Mróz, dla małej Wandy zaczął się koniec świata. Odebrano dzieciom świat dobra, ciepła domowego ogniska, poczucia bezpieczeństwa, ufności. (...)
Dlatego potrzebne jest uporczywe wołanie: Oddajcie mi Świętego Mikołaja! Żeby zawsze można było wrócić do Domu, który nie runął, bo na skale był zbudowany.
Przedmowa: prof. dr hab. Teresa Zaniewska
Pęknięte ogniwa to książka mądra i odważna. Wątki historyczne mają w niej wyraźny kontekst współczesny, gdyż, jak podkreślał [...] św. Augustyn, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie istnieją osobno, lecz są ogniwami tego samego łańcucha. Ta książka przypomina nam te wartości i prawdy, które za sprawą decydentów od spraw oświaty znikają stopniowo z kart podręczników szkolnych. Pomaga zrozumieć konsekwencje pękniętego łańcucha narodowych dziejów, ale także rozerwanych więzi rodzinnych.
Pęknięte ogniwa to swoisty palimpsest: spod jednej jej warstwy wyłania się druga. Bohaterowie książki mówią do nas z głębi przeszłości, głosem pamięci, której królestwem jest skrawek Wileńszczyzny (chociaż nie tylko). Kazimierz i Janek Słuczewscy, Vytautas i Adela Butkavičius, ich synowie Staś i Henio, Genowefa K., Madame X, Zinajda Andriejewna, Lena.
Za sprawą Autorki każda z tych postaci mówi do nas, powierzając naszej pieczy cenny duchowy depozyt. Świadomość jego posiadania zapewnia siłę trwania. W każdej opowiedzianej tu historii kryje się także nasza własna. Bohaterowie Pękniętych ogniw nieustannie podejmują próbę odczytania węzła pamięci, a bieg ich życia to nieprzerwany proces przypominania. Towarzyszy im silne poczucie zakorzenienia w określonym, tym jedynym miejscu na ziemi, bo związanym z tradycją rodzinną i pokoleniem przodków, dzięki którym dokonywało się jednocześnie wtajemniczanie w Ojczyznę. Ich „mała ojczyzna” stała się miarą całego życia, a jej horyzont miarą każdej innej przestrzeni.
Książka Wandy Kocięckiej przywraca godność każdemu, kto czuje się Polakiem. I jednocześnie brzmi jak memento, przypominając, że zbiorowa pamięć społeczności, wpisana w pamięć indywidualną, warunkuje istnienie Ojczyzny, zapewnia jej ciągłość historyczną i trwanie.
O Autorce
Prof. zw. dr hab. Wanda Kocięcka urodziła się na Kresach Wschodnich. Tam przeżyła II wojnę światową, a po jej zakończeniu wraz z całą rodziną została przesiedlona na Ziemie Odzyskane. Wspomnienia z dzieciństwa opisała w książce Oddajcie mi Świętego Mikołaja, natomiast dzieje przesiedlenia – w książce Spacer z cieniami, czyli historia bez zakończenia. Studia medyczne ukończyła na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Poznaniu. Jest lekarzem klinicystą, specjalistką w zakresie chorób zakaźnych. Do czasu przejścia na emeryturę była związana z poznańską Uczelnią – jako lekarz, pracownik dydaktyczny i naukowiec. Nadal jest członkiem wielu towarzystw naukowych. Intelektualny i emocjonalny plon wielu podróży naukowych: przeżycia i związane z nimi refleksje – zawarła m.in. w książce Podróż z Europą w sercu. Swoje zainteresowania humanistyczne wyrażała w licznych publikacjach akademickich i literackich.
Polecamy inną publikację Wandy Kocięckiej
Oddajcie mi Świętego Mikołaja. Wspomnienia z dzieciństwa na Kresach Wschodnich w latach wojny
Przedmowa: Danuta Kłosowska
Redakcja: Anastazja Śniechowska
Barbara Koterwas była człowiekiem ogarniętym wielką pasją społecznikowską - pasją tworzenia teatrów amatorskich. Wierzyła w magię sceny, która wychowuje i aktora, i widza. Należała do ludzi niezwykle kreatywnych i ciepłych, potrafiących dzielić się z innymi tym, co najcenniejsze - własnym czasem i uwagą. Była osobą szlachetną, bezkompromisową, mądrą, a przede wszystkim otwartą na drugiego człowieka. Na kilka lat przed śmiercią zaczęła spisywać wspomnienia, które stały się osnową obecnej książki. Uzupełnione zostały o relacje jej wychowanków - aktorów jej "małych teatrów".
O Autorce
Barbara Koterwas (1912-1983), łączniczka Armii Krajowej, harcerka, znana lubelska społeczniczka, założycielka wielu teatrów amatorskich, m.in. „Latarni”, „Małej Latarni”, „Podgrodzia”, „Semaforka” i innych.
Redakcja: Jerzy Kłoczowski
„Baszta” była jednym z kilku oddziałów Powstania Warszawskiego 1944 r., które otrzymały najwyższe polskie odznaczenie bojowe - Order Virtuti Militari. Dekret przyznający ten szczególnie zaszczytny order podpisał w Londynie z ramienia kapituły generał Stanisław Maczek. „Baszta” odegrała szczególną rolę w Powstaniu na Mokotowie, ale sama powstała na Żoliborzu wczesną jesienią 1939 r.
Formację tę utworzyła grupa harcerzy skupiona wokół znanego w tej dzielnicy harcmistrza i aktora Ludwika Bergera. Po kilku tygodniach ta tak bardzo oddolna inicjatywa związana została trwale, już jako podziemne wojsko, z Komendą Główną Służby Zwycięstwa Polski (SZP), przekształconej w początkach 1940 r. w Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), a od 1942 r. - w Armię Krajową. Ludwik Berger został dowódcą jednej z dwóch kompanii, na które w początkach 1940 r. podzielono tę rozwijającą się szybko inicjatywę. Była to właśnie nasza kompania, późniejsza powstańcza B 1 - oddział, któremu Berger, charyzmatyczny dowódca-przewodnik, miał właśnie autentycznie przewodzić aż do swej tragicznej śmierci późną jesienią 1943 r. W 1941 r. powiększono oddział dyspozycyjny Komendy Głównej, przekształconej w batalion sztabowy, co dało skrót „Baszta”, który miał się tak mocno utrwalić w pamięci. W 1943 r., zachowując nazwę, utworzono pułk pod dowództwem ppłk. Stanisława Kamińskiego „Daniela”. Pułk tworzyły trzy bataliony, znane w okresie Powstania jako: „Bałtyk” (B), „Karpaty” (K) i „Olza” (O). Pełne kompanie obejmowały cztery plutony złożone zwykle z trzech drużyn kilkunastoosobowych. W konspiracji wielką rolę odgrywały małe sekcje, liczące około sześciu ochotników-żołnierzy, przynależne oczywiście do określonych drużyn i plutonów. [...]
Nasze zbiorowe opracowanie dotyczące kompanii Bergera - powstańczej B 1 - nie jest też oczywiście dziełem krytyczno-analityczno-historycznym. Jego trzonem są wspomnienia żołnierzy kompanii, ważne świadectwa codziennej rzeczywistości konspiracyjnej czy powstańczej (trochę też „obozowej” z zimy 1944/45 r.), siłą rzeczy bardzo osobiste, na pewno ważne dla lepszego zrozumienia wydarzeń, ale przede wszystkim samych ludzi - żołnierzy o różnym stażu, doświadczeniach, przeżyciach. Zwraca między innymi uwagę duże środowisko bursy RGO (Rada Główna Opiekuńcza) w centrum Warszawy, gromadzące młodzież wysiedloną z całej Polski, z którego - przypadkowo - wywodziła się cała grupa żołnierzy z naszej kompanii. [...]
Nasze opracowanie ukazuje też wagę badań nad małymi środowiskami, nad mniejszymi grupami - wspólnotami młodych ludzi w rodzaju bursy RGO przy ulicy Sienkiewicza czy kompanii „Michała” o tak wyraźnym esprit du corps (poczucie wspólnoty), by pełniej zrozumieć jakże silny nurt i całą postawę życiową pokolenia walczącego podziemnej Polski. Kamienie na szaniec przez lata utrwalały ten obraz w szerokiej świadomości kolejnych pokoleń Polaków, ale ciągle brak szerokiej dokumentacji dla zjawiska tak przecież znamiennego dla tych właśnie pokoleń w skali całego kraju.
Redakcja: Jerzy Kłoczowski
Przedmowa: Jerzy Kłoczowski
Tom drugi, poświęcony formacji wojskowej „Baszta”, ukazujący przemiany w jej historii od jesieni 1939 r. do końca Powstania Warszawskiego i walk na Mokotowie (27.09.1944 r.). Prezentuje bogate w szczegóły, różnorodne teksty wspomnień i relacji, przebliżające czytelnikowi codzienną rzeczywistość tamtych dni przez pryzmat osobistych przeżyć, doświadczeń, jak również refleksji autorów. W opracowaniu opublikowano również wykaz wszystkich żołnierzy, będących członkami tej kompanii w latach 1939–1945. Zestawienie zawierające krótkie biogramy, ukazujące drogę konspiracyjno-powstańczą żołnierzy, zostało przygotowane przez dr. Stanisława Wydżgę, żołnierza tej kampanii, latami gromadzącego dokumentację do dziejów kompanii „Baszta” i wykazu jej żołnierzy.
Zapiski ks. Kowalczyka przybliżają sylwetkę dziesiątego biskupa lubelskiego - późniejszego Prymasa Tysiąclecia, Księdza Stefana Kardynała Wyszyńskiego, głównie z okresu lubelskiego. W Lublinie bowiem rozpoczęła się droga jego trudnej biskupiej posługi, realizującej się w klimacie wrogości ówczesnego aparatu partyjnego wobec misji Kościoła. Ks. Kowalczyk kreśli sylwetkę Prymasa, jako najmłodszego członka Episkopatu polskiego - z której przebija moc ducha, niezłomność postawy, głębokie spojrzenie wiary; w której dominuje ogromna wrażliwość, młodość i pełen idealizmu zapał w wypełnianiu posługi. Wspomnienia rekonstruują i utrwalają dramatyczny wymiar zdarzeń znanych tylko małemu gronu uczestników, skłaniają do zadumy nad różnorodnością ówczesnych postaw.
Ekscytujące wspomnienia, łączące w sobie cechy opowieści szlacheckiej, reportażu wojennego oraz opowieści szpiegowskiej - utkanej jednak z prawdziwych wydarzeń. Bogate w wydarzenia życie autora zainspirowało ciekawą i świetnie napisaną fabułę, a umiejętność narracji wartką akcję. W książce znajduje się to wszystko, co zadowoli nawet najbardziej wybrednego poszukiwacza sensacji: dzieciństwo generalskiego syna, zakończone brutalnie katastrofą wrześniową, młodzieńcza konspiracja, Powstanie Warszawskie, ucieczka przed UB na Ziemie Odzyskane, a następnie na Zachód Europy, tam służba w Drugim Korpusie, wreszcie praca w RWE (1952-1956), a później w BBC (szef sekcji polskiej, dyrektor wydziału Południowo-Wschodniej Europy w latach 1966-1985).
Historia to dzieje państw, wojny to dzieje armii i korpusów, ale ani jednego, ani drugiego nie sposób poznać inaczej jak przez koleje losów poszczególnych ludzi. [...] Teksty w niej zamieszczone mają urok szlacheckiej gawędy, ale kompetencję historycznego eseju.
Książka jest ważna. Utrwala znikający z naszej świadomości i wyobraźni narodowej świat żołnierki honorowej, tego czegoś ze starej tradycji, co tak silnie pielęgnowano w polskich formacjach konnych. Książka jest miła, bo opowiada o tym ginącym świecie...
Bohdan Królikowski przedstawia najchętniej postaci szczególnej brawury, fantazji, odwagi i szlachetności. Ludzi, co potrafili stawić czoło także i bardzo trudnym próbom powojennej degradacji społecznej [...]. Koń – najbliższy przyjaciel ułanów – jest w tej książce stale obecny. Przecież i autor to koniarz rozmiłowany w swoim towarzyszu. Przywiązanie szacunek, delikatność względem tego towarzysza, wierność – to także elementy budujące ethos ułański.
O Autorze
Bohdan Królikowski, ur. 1934 r., absolwent KUL, doktor nauk humanistycznych UW, pisarz i historyk zajmujący się głównie dziejami wojskowości polskiej, przede wszystkim kawalerią, znawca dziejów polskiego orła wojskowego, współautor projektu orła WP.
Partyzancka opowieść
Zbiór wspomnień, opowiadań i esejów historycznych, poświęconych Specjalnemu Oddziałowi Lotnemu AK Okręgu Lublin. Autor, żołnierz Oddziału Szarugi, snuje opowieść nie tylko o początkach Oddziału i jego specjalnym przeznaczeniu do odbioru zrzutów lotniczych z Zachodu, ale szczerze opowiada o okresie 1944-1945, kiedy to żołnierze Szarugi po wstąpieniu do LWP stali się celem okrutnych prześladowań. Żywa forma narracji, często dowcipna, liryczna, urywki z pamiętników i listów nigdy przedtem nie publikowanych, a także parę utworów poetyckich, tworzą oryginalną całość, odbiegając od schematów wyłącznie wspomnieniowych. Tekst uzupełniają nie publikowane dotychczas fotografie, rysunki, mapy i wykazy nadające opracowaniu charakter cennego dokumentu historycznego z najnowszych dziejów Lubelszczyzny i ogólnej historii Armii Krajowej.
O Autorze
Jerzy R. Krzyżanowski, profesor, pisarz. W latach II wojny światowej był żołnierzem AK, działał w konspiracyjnych Szarych Szeregach, potem w oddziałach partyzanckich Okręgu Lublin AK. Po wojnie studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim (magisterium - 1959 r.). W latach 1947-1959 pracował w instytucjach wydawniczych, m.in. w Państwowym Wydawnictwie Naukowym, gdzie był jednym z pierwszych pracowników Redakcji Encyklopedii PWN. Jesienią 1959 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, obejmując stanowisko lektora języka polskiego na University of Berkeley. W 1965 r. uzyskał stopień doktora filozofii w dziedzinie literatury porównawczej. Studia doktorskie ukończył z najwyższym ogólnoamerykańskim wyróżnieniem stowarzyszenia honorowego Phi Beta Kappa. W latach 1990-1991 wykładał literaturę polską kolejno na University of Michigan, University of Colorado, University of Kansas i Ohio State University. Jest członkiem wielu amerykańskich stowarzyszeń naukowych, z ramienia których reprezentował Stany Zjednoczone na licznych kongresach krajowych i międzynarodowych. Posiada szereg odznaczeń i wyróżnień. W latach 1976-1978 był przewodniczącym Stowarzyszenia Rozwoju Studiów Polskich, a w okresie 1983-1989 członkiem zarządu Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce.
Prof. Krzyżanowski był stałym współpracownikiem londyńskich „Wiadomości”, paryskiej „Kultury” i „Zeszytów Historycznych”, od wielu lat współpracuje z londyńskim organem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, „Pamiętnikiem Literackim” i „Przeglądem Polskim”, stanowiącym dodatek kulturalno-społeczny do największej w Stanach Zjednoczonych polskiej gazety, „Nowego Dziennika”. Przez wiele lat publikował prace naukowe i recenzje w amerykańskich kwartalnikach: „The Polish Review”, „The Slavic Review”, „The Slavic and East European Journal”, „Book Abroad„ i „World Literature Today”. w 1995 r. Lech Wałęsa odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej.

Siła przyciągania Elwiry Kucharskiej jest cenną książką, dokumentującą losy Polaków mieszkających na obczyźnie, a jednocześnie wypełniającą lukę na tym obszarze badań historycznych. Autorka w gawędziarsko-reporterskim stylu opowiedziała fascynującą historię życia 21 wybranych postaci współczesnej Polonii belgijskiej. Wśród nich znaleźli się: architekt Bohdan Samulski, oficer 1. Polskiej Dywizji Pancernej, autor wielu obiektów architektonicznych, m.in. pałacu gubernatora Konga Belgijskiego, księżna Elżbieta Drucka-Lubecka, mieszkająca od lat 60. w Brukseli, Wiktor Markiewicz, kawaler najwyższych odznaczeń belgijskich, doradca w belgijskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, ks. Tadeusz Krzemiński, były misjonarz w Kamerunie, obecnie duszpasterz polonijny w Charleroi. Wielogodzinne rozmowy, które autorka przeprowadziła z każdym ze swoich bohaterów, utrwalają na kartach tej książki ich osobiste przeżycia, doświadczenia, aspiracje. Książka napisana piękną polszczyzną, w ciekawej formie kompozycyjnej, pobudzającej wyobraźnię.
Pewnego wieczoru na przyjęciu, które zorganizowałam w Konsulacie Genralnym w Brukseli dla jakże tu w Belgii szanowanych kombatantów - Maczkowców, jeden z nich przyciągnął moją uwagę. Nobliwie wyglądający, bardzo szczupły, elegancki, starszy pan patrzył na mnie z pierwszego rzędu i słuchał mego powitania jakoś inaczej. W jego oczach dostrzegłam magnetyzm, emitujący mądrość i wewnętrzne piękno. Gdy skończyła się część oficjalna uroczystości, rozmawiałam z nim przez kilka chwil. Ciepły, delikatny głos i elegancja umocniły mnie w przekonaniu, że to ktoś niezwykły. Mój gość [...] zostawił we mnie tego wieczoru coś, czego jeszcze nie potrafiłam nazwać. Wkrótce jednak wiedziałam.
Pewnego dnia ten chłopak ze Lwowa odleci ku niebu jak ptak, jak jego koledzy - pomyślałam - i zabierze ze sobą na zawsze historię, jaką los dla niego przeznaczył. A przecież jego życie musiało być fascynujące. Wygląda na człowieka szczęśliwego! Tak powstał pomysł tej książki. [...] z miłości do ludzi.
O Autorce
Elwira Kucharska - Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Brukseli. Z wykształcenia prawnik międzynarodowy (ze specjalizacją w prawie dyplomatyczno-konsularnym) oraz menedżer. W administracji rządowej - od najniższego stanowiska urzędniczego do najwyższego w służbie cywilnej. Dyrektor biura ekspertów w Urzędzie Rady Ministrów i współautor reformy funkcjonowania administracji rządowej (1997), w tym wdrożenia nowego rozwiązania dotyczącego koordynacji procesów przygotowujących Polskę do akcesji do Unii Europejskiej. Pierwszy dyrektor generalny Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej powołanego w wyniku reformy. Przed przyjazdem na placówkę w Brukseli - dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Posiada bogate doświadczenie w zarządzaniu różnymi strukturami instytucjonalnymi, prersonelem i finansami, a także programami restrukturyzacyjnymi. Inicjator i organizator rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości w Polsce oraz światowych kongresów promocji tego sektora. W latach 1976-1995 ekspert i konsultatnt Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dyrektor programów UNIDO (Wiedeń) i ITC (Genewa) - największe z nich, wieloletnie, zostały zrealizowane w Maroku i Tunezji. Szczególnie ceni sobie pracę (kierowanie misjami, samodzielny konsulting) w Gwinei, Gabonie, Kamerunie, na Madagaskarze, w Senegalu, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Zairze i innych.
Pamiętnik ten jest ważną pozycją w dziejach warszawskiego getta i Powstania Warszawskiego. Jest to relacja świadka najstraszniejszych wydarzeń w historii narodu żydowskiego, doświadczenie bolesnego dorastania, permanentnie zawieszonego między życiem i śmiercią. Jerzy Lando w chwili wybuchu wojny miał szesnaście lat i mieszkał w Łodzi. Wraz z rodziną został wywieziony do Krakowa, później do Warszawy. Niezapomnianym opisem jest święto Paschy z początków 1940 r., także założenie i początki istnienia warszawskiego getta. Po ucieczce z getta doświadczył życia w ukryciu, wędrówki z miejsca na miejsce zawsze pod groźbą rozpoznania, zdrady, wydania w niemieckie ręce. Przemierzając wraz z Autorem szlak jego ucieczki, będącej walką o ocalenie, udziela się nam to dramatyczne napięcie. Atutem tej przejmującej opowieści jest jej ekspresyjność, a równocześnie spokój, możliwy do osiągnięcia dzięki odległej perspektywie czasowej. Jedno z nielicznych świadectw tamtego mrocznego i okrutnego czasu, bogaty materiał naukowy dla historyków, nauczycieli i studentów na całym świecie.
Wspomnienia członka ZWZ, żołnierza AK, biorącego czynny udział w akcjach sabotażowych i dywersyjnych Kedywu, walczącego w Powstaniu Warszawskim, po wojnie osiadłego we Francji. Niezwykłe koleje losu, życie znaczone "cudami" w postaci zdumiewających wydarzeń złożyły się na tę barwną opowieść, będącą przede wszystkim hołdem oddanym poległym przyjaciołom - pokoleniu Kolumbów. Książka została zilustrowana zdjęciami dokumentów i szkicami akcji przeprowadzonych przez ruch oporu. Zawiera dokładne opisy konspiracyjnej działalności członka Kedywu. Wyróżnia ją autorski dystans do tragicznych zdarzeń, poczucie humoru, w którym pobrzmiewa ciepły, ale i ironiczny ton.
O Autorze
Stanisław Likiernik, ur. w 1923 r. w Garwolinie, syn oficera. Podczas okupacji działał w ZWZ, uczestniczył w akcjach sabotażowych i dywersyjnych Kedywu; jako żołnierz AK brał czynny udział w Powstaniu Warszawskim. W 1946 r. wyjechał do Francji, gdzie mieszka do dzś.
Książka niezwykła, mówiąca głosami trzech pokoleń rodziny zasłużonej dla lubelskiego lecznictwa. Autorka i jej matka prowadzą pisemny dialog o życiu, dopełniając wzajemnie swoje relacje o tzw. drugi punkt widzenia. Wspomnienia, ze względu na przywołany materiał faktograficzny, stanowią ważny przyczynek do dziejów lubelskiej służby zdrowie - obie narratorki bowiem brały czynny udział przy jej odbudowie po wojnie, i działalności w trudnych warunkach zmieniającej się rzeczywistości społecznej i politycznej.
Przedmowa: Barbara i Tadeusz Kołacińscy
Wstrząsające świadectwo, kreślące obraz 5 lat zsyłki (1941-1946) Marii Nalepińskiej i jej siedmiorga dzieci w wieku od 6 tygodni do 16 lat. Autor wspomnień w chwili aresztowania był 15-letnim chłopcem: w jego już ukształtowanej świadomości zachował się więc obraz wypełniony szczegółami zdarzeń i towarzyszących im przeżyć: długie lata tułaczki i wyczerpującej pracy w skrajnie trudnych warunkach okolic Nowosybirska, Tomska i stepów nad Donem. Heroiczna walka o przetrwanie, a także wbrew wszelkim zdarzeniom podtrzymywana nadzieja na odzyskanie wolności i powrót do ojczyzny pozwoliły rodzinie zachować się przy życiu i w efekcie historycznych ustaleń powrócić do rodzinnego gniazda. Wspomnienia Autora z okresu wstąpienia do wojska uzupełnione zostały relacjami rodzeństwa, które rozproszone w poszukiwaniu sposobów na przetrwanie, dało niezwykle ciekawe i przejmujące świadectwo „dziecięcej” zsyłki.
Posłowie: abp Józef Życiński
W dwudziestąpiątą rocznicę powstania NSZZ „Solidarność” Wydawnictwo „Norbertinum” poleca książkę mówiącą o ludziach i drogach wiodących do wolności. Są to wspomnienia młodego robotnika Stoczni Gdyńskiej i gdańskiego „Elektromontażu” (późniejszego absolwenta historii KUL), obejmujące okres od 1966 r. do Sierpnia 1980. W żywej, sugestywnej narracji zostały ukazane robotnicze układy, wzajemne relacje kadry kierowniczej i zwykłych robotników, beznadziejność życia, zastraszenie ludzi oraz bezkarność milicji i SB. W tej atmosferze, w ukryciu, powstaje środowisko działaczy Wolnych Związków Zawodowych. Nowak ze swadą opisuje sylwetki Anny Walentynowicz, Bogdana Borusewicza, Joanny i Andrzeja Gwiazdów, a przede wszystkim coraz wyraźniej się rysującą postać lidera ruchu, Lecha Wałęsy. Późniejszy przywódca „Solidarności” szkicowany piórem Nowaka to jeszcze nie symbol, mit, lecz żywy człowiek, mający swoje śmiesznostki i słabości. Wałęsa-robotnik, niezwykle rzutki, aktywny, znakomity fachowiec, ale równocześnie trochę bałaganiarz. Impulsywny, rodzący się przywódca, u którego obok serdeczności przebija ciągle czujna nieufność. To jeszcze „Lechu”, który wkrótce przeskoczy przez mur stoczni, a podpis pod historycznym porozumieniem złoży wielkim długopisem. Książka jest więc żywym świadectwem tworzącej się historii wolnej Polski. Abp Józef Życiński w swoim obszernym posłowiu pt. Powszedni chleb wolności pokazuje dylematy współczesności wyrosłej na „solidarnościowych” ideałach, zwraca uwagę na znaczenie tego dziedzictwa, które zmieniło kształt Europy i świata.
Autor wspomina swe dziecięce lata, których znaczną część spędził na Syberii. Był to okres II wojny światowej. Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej zostały zajęte przez wojska sowieckie. Autor z bratem zostali odłączeni od rodziny i wywiezieni do Kazachstanu. Tam umieszczono ich w sierocińcu, gdzie przebywali w niezwykle trudnych warunkach. Odnalazła ich druga matka i po usilnych staraniach wydobyła z beznadziejnej sytuacji. Dziecięce i młodzieńcze lata małych wygnańców upływały w ciągłym trudzie i niedostatku, z piętnem zesłańców za rzekomo popełnione winy. Jednak autor, będąc dzieckiem, traktował swój popyt na Syberii nie tylko jako represję, lecz również jako okazję do przygód, niekiedy strasznych i niebezpiecznych, a niekiedy śmiesznych i radosnych.
Wstęp: Danuta Terpiłowska
Pragnę przekazać do rąk Czytelników wspomnienia mego Taty. Dziś jest on już starszym człowiekiem. Mówi o sobie: „Jestem człowiekiem szczęśliwym, jestem człowiekiem”. Te słowa, tak proste w swym wyrazie, a tak pełne godności i ogromnej siły duchowej, ukazują całą jego ludzką wielkość, zadziwiają, wręcz imponują. Pisze to człowiek, który został skazany na karę śmierci. Wyrok ten dzięki dekretowi gen. Malinowa, który wszedł do rządu po śmierci Stalina, został zmieniony na 10 lat katorgi w dalekich rejonach Związku Sowieckiego. Ojciec spędził 9 lat i jeden miesiąc w sowieckim obozie karnym w Workucie, z którego raczej się nie wraca... Ponadto rok był już nie więźniem, ale zesłańcem na Syberii. To też niełatwy los... To wszystko nie załamało i nie złamało ducha w moim Tacie. „Zwyciężyłem!” – kończy swoje wspomnienia, nie bez radości i słusznej dumy, nie bez pewnego zadowolenia ze swego, tak przecież pełnego doświadczeń życia.
Mój Ojciec potrzebował pomocy, by uporządkować i spisać swoje wspomnienia z tamtych lat, z pobytu „na nieludzkiej ziemi”. Cóż bardziej naturalnego niż to, że tej pomocy podjęła się jego córka? Przez długi czas słuchałam jego „gawęd”. Starałam się odczuć atmosferę tamtych dni, zrozumieć przeżycia Taty i jego towarzyszy niedoli...
Powstała książka będąca opisem warunków życia i pracy łagierników, wśród których był mój Tata. Ale to nie tylko i nie tyle sucha, kronikarska relacja; jest to bardziej odbicie myśli, odczuć, czynów, przeżyć i całego człowieczego „mikroświata” mego Ojca.
Jestem człowiekiem szczęśliwym. Wiem, jak szczęście smakuje, bo wiem również, jak smakuje nieszczęście. Byłem tak jak biblijny Hiob: pozbawiony wszystkiego, nie tylko majątku i rodziny, nie tylko wolności, godności i prawie że życia. Byłem też pozbawiony tego wszystkiego, co do wszystkich należy: słońca, wiosny i jesieni, głośnego śmiechu kobiet i gaworzenia dzieci, nadziei, przeszłości i przyszłości. Byłem pozbawiony mojego języka rodzinnego, wspomnień o ojczyźnie i samej ojczyzny. Odmawiano mi prawa do bycia Polakiem, odmawiano mi prawa do bycia człowiekiem, odmawiano mi prawa do bycia czymś więcej niż numerem.
A jednak to wszystko, co mi zabrali, odzyskałem. Jestem silny i silny już zostanę. Jestem zwycięzcą i chcę z tego faktu czerpać radość. Widzę i rozumiem rzeczywistość, jaka mnie otacza, i cały czas chcę się z nią mierzyć. Mam swoje lata i stoję na progu śmierci, ale patrzę jej prosto w oczy. Jestem człowiekiem szczęśliwym, jestem człowiekiem.
O Autorze
Tadeusz Pietkiewicz urodził się w 1928 roku na Wileńszczyźnie. W 1944 roku został aresztowany i skazany na karę śmierci, którą zamieniono – „w drodze łaski” – na 10 lat łagrów. W obozie w Workucie spędził 9 lat, pracując w kopalni. Następnie musiał się osiedlić na Syberii, gdzie przebywał rok. Do Polski wrócił w 1956 roku.
O Autorze
Stanisław Puch urodził się w 1911 r. w Ewopolu. Szkołę powszechną ukończył w Piaskach, w w 1932 r. - Seminarium Nauczycielskie w Lublinie. W latach 1911-1934 odbył służbę wojskową w Równem. W 1936 r. ukończył Kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty w stopniu podporucznika. Do wybuchu II wojny światowej pracował jako stażysta, a później nauczyciel w Trawnikach, Chrzanowie k. Janowa Lubelskiego i Branwi k. Bychawy. Zmobilizowany w sierpniu 1939 r. do 8. Pułku Piechoty Legionów w Lublinie, został dowódcą kompanii „Stanisław” w batalionie „Michał”. Kompanię wrześniową rozpoczął w Kolonii Marysin na północny zachód od Lublina. Następnie, skierowany na linię Wisły, brał udział w boju pod Puławami. Po 5 września jego batalion rozpoczął wycofywanie się na wschód - przez Bochotnię, Klementowice, Nasutów, Mełgiew, Pawłów. W okolicach Krasnegostawu, w miejscowości Zastawie, w potyczce z Niemcami 18 września został ranny w bark. W szpitalu w Krasnymstawie przebywał do 5 października 1939 r. Po kampanii wrześniwej powrócił do Ewopola.
W czasie okupacji, nie ujawniając swych kwalifikacji, pracował w wiejskim sklepie. W 1940 r. wstąpił do konspiracyjnych batalionów „Zemsty”. W 1942 r. został aresztowany, uwięziony najpierw w obozie pracy w Trawnikach, a następnie na cztery miesiące w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Po wojnie powrócił do pracy pedagogicznej. W 1946 r. został kierownikiem Szkoły Podstawowej w Dorohuczy. Zawodowo pracował do 1957 r. Był szanowanym nauczycielem i wychowawcą wielu roczników młodzieży, a także cenionym regionalistą, spisującym tragiczne dzieje Trawnik czasów okupacji hitlerowskiej. W swoim pamiętniku utrwalił m.in. tragedię holocaustu Żydów z całej Europy, zamordowanych w listopadzie 1943 r. w Trawnikach. Zmarł 13 stycznia 1970 r. w Świdniku.
Urodziłam się pomiędzy pokojem a wojną - wywróciła ona cały ten świat, z którego się wywodzę, do góry nogami. A właściwie unicestwiła, bo ta klasa społeczna, do której przynależeli moi rodzice i moja cała rodzina, znikła z powierzchni ziemi. „Zatopiona Atlantyda” - zwykłam myśleć o niej już od dawna.
Urodziłam się także pomiędzy dobrobytem świetnie prosperującego dworu ziemiańskiego a nędzą i upokorzeniem lat komunizmu, w którym moja Mama nigdy już nie zdołała znaleźć godziwego miejsca dla siebie i nie nauczyła się zarabiać na nasze utrzymanie. Będąc w tym czasie obywatelem ostatniej kategorii, budowałam swoje poczucie godności nie na zewnętrznej przynależności do jakiejkolwiek grupy społecznej, ale raczej na wartościach duchowych i intelektualnych, które z natury rzeczy istnieją poza czasem i miejscem. Są nieuchwytne. Są nie do odebrania ani nie do zniszczenia przez jakiegokolwiek zewnętrznego intruza. Jedynie uniwersalizm Kościoła katolickiego był autentycznym punktem odniesienia dla mnie i mojej całej rodziny.
Wreszcie urodziłam się pomiędzy dość sztywnym i wyrafinowanym kodem zachowań, jaki obowiązywał „dobrze wychowaną panienkę ze dworu”, a rozpasanym, bezwzględnym, czasem nawet okrutnym, hałaśliwym i wulgarnym sposobem porozumiewania się dzieci na podwórku w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Dziś żyję pomiędzy wyrosłym z wielowiekowej historii i tradycji kulturowej europejskim sposobem myślenia a amerykańskąnonszalancką skłonnością do spłyceń, uproszczeń i łatwych sukcesów. Czuję się często wydziedziczona z tego, co było, a nie pasuję do tego, co jest.
Czyżbym należała do całej generacji zawieszonej „pomiędzy”? Bez swojego miejsca i czasu na ziemi?
O Autorce
Zofia Reklewska-Braun jest historykiem literatury i teatru, pedagogiem, pisarką i dziennikarką. Urodziła się w Warszawie 8 września 1939 roku, w czasie oblężenia stolicy przez Niemców.
Po ukończeniu polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim pracowała jako redaktor w Państwowym Wydawnictwie Naukowym w
Warszawie w redakcji prof. Zbigniewa Raszewskiego. W następnych latach mieszkała w Lublinie, a potem we Wrocławiu. Była sekretarzem literackim Teatru im. J. Osterwy w Lublinie. Działała społecznie w Duszpasterstwach Rodzin w Lublinie i we
Wrocławiu oraz we wrocławskim Arcybiskupim Komitecie Charytatywnym podczas stanu wojennego. Była też członkiem Rady
Społecznej przy Kardynale Henryku Gulbinowiczu we Wrocławiu. Po wyjeździe, wraz z mężem, do Stanów Zjednoczonych w 1985 roku uczyła w Buffalo State College, na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo oraz w Polskiej Szkole im. Msgr. J. Adamskiego w Buffalo. Była tam zaangażowana w działalność różnych organizacji polonijnych i prowadziła kursy w parafiach katolickich.
Napisała (wraz z Kazimierzem Braunem) monografię Teofil Trzciński (Warszawa 1967) oraz wydała (wraz z Konstantym Puzyną) zbiór tekstów Jacques'a Copeau Naga scena (Warszawa 1972). Jej artykuły ukazywały się w „Dialogu” i programach przedstawień w wielu teatrach. Jest autorką wielu tekstów naukowych publikowanych w językach angielskim i polskim, w tym haseł w encyklopediach, oraz artykułów o literaturze i teatrze, a także o problemach społecznych i religijnych. Współpracowała z licznymi czasopismami w kraju i Stanach Zjednoczonych, takimi jak: „Nowe Życie” we Wrocławiu (gdzie prowadziła stałą rubrykę pt. „Życie rodziną”) oraz „Nowy Dziennik” w Nowym Jorku, „White Eagle” w Bostonie, „Tygodnik Polonijny” w New Jersey, „Am-Pol Eagle” w Buffalo i inne. Współpracowała również z Polskim Radiem w Nowym Jorku i Chicago.
Za zasługi w nauczaniu i propagowaniu języka polskiego oraz literatury i kultury polskiej w Stanach Zjednoczonych została
odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP.
Jej mężem jest Kazimierz Braun. Ma troje dzieci: Monikę, Grzegorza i Justynę.
Wspomnienia Konstantego Rostworowskiego łączą w sobie sentymentalną, pełną uroku opowieść o końcu epoki ziemiaństwa z dokumentalną precyzją. Ukazują międzywojenną i okupacyjną historię jednego z najbardziej znamienitych polskich rodów w jego gałęzi osiadłej na Lubelszczyźnie. Gałęzów w okolicach Bychawy to rodzinne gniazdo skoligacone z rodem Koźmianów. Losy ludzi, zwierząt (głównie koni i psów) oraz ziemi ukazane zostały na tle przemian i dramatów historii. Bogate źródło wiedzy o rodzie i jego zaangażowaniu w dzieje Polski.
Zmierzch Gałęzowa ukazuje dzieje dworu ziemiańskiego - jego mieszkańców i pracowników - z okresu przełomu ostatnich lat pokoju, wojny, okupacji niemieckiej i kataklizmu wyzwolenia przez Sowietów. Książka, napisana barwnym stylem, w tonacji wspomnień, staje się dziś dokumentem - świadectwem istnienia i roli warstwy ziemiańskiej, zmiecionej z rzeczywistości Polski niszczycielską przemocą dwóch najeźdźców naszego kraju. Nie jest to jednak rapsod tęsknoty i nostalgii. Z kart tych wspomnień tchnie radosna siła wpierw twardej, ale płodnej pracy ziemianina-rolnika, potem walki młodego oficera akowskiego oddziału „Spartanina” na Lubelszczyźnie i wreszcie skutecznej ucieczki, mylącej ścieżki poszukiwań funkcjonariuszy NKWD i UB z pierwszych lat uprawianego w Polsce terroru komunistycznego. Autor spisał swe wspomnienia w Niemczech (RFN), gdzie znalazł się z falą emigracji lat 80.; do kraju docierały one na falach Radia „Wolna Europa”.
Mieszkańcami gałęzowskiego dworu byli: właścicielka Teresa (I voto Rostworowska, II voto Zakrzeńska), córka Konstantego Przewłockiego z Woli Gałęzowskiej i jego żony Eleonory z Plater-Zyberków z Liksny na Litwie, Stefan Zakrzeński z majątku Podedworze w Kieleckiem, mąż Teresy, oraz my, dzieci: ja - Konstanty, mój brat Stefan i siostra Maria.
[..] w rozmowach z mamą i Stefanem, począwszy już od 1937 roku, przynaglaliśmy ich [...] do sprzedaży Gałęzowa i kupna czegoś analogicznego w Kanadzie czy w Peru. Te nasze propozycje obijały się o ich argumenty jak groch o ścianę. Na przykład jedno ze zdań mamy: „Tu żeśmy się urodzili i tu będziemy umierać” [...].
Nie przestałem być porucznikiem AK, ale obecnie jestem porucznikiem armii polsko-sowieckiej, która tworzy się z wcielonych przymusowo do wojska chłopców z terenów na wschód od Wisły. Zdaję sobie sprawę, że gra nie jest bezpieczna, ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić. Śmierć przecież nieraz już zaglądała mi w oczy.
Wspomnienia z „przypadkowych” czy - inaczej mówiąc - rządzonych różnymi zbiegami okoliczności ścieżek życia, którymi los prowadził Autora. Józef Rozewicz, urodzony w Wieliczce w 1930, w pierwszym dniu II wojny światowej ewakuował się do Lwowa, skąd w czerwcu 1940 został wywieziony wraz z rodziną do Maryjskiej Autonomicznej Republiki w północnej Rosji. W 1944 powrócił do Polski. Po odbyciu studiów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i otrzymaniu dyplomu magistra inżyniera mechanika został pracownikiem naukowym i uzyskał stopnie doktora i docenta habilitowanego nauk technicznych.
Zachęcony do emigracji przez antysemicką politykę Gomułki, w 1968 wyjechał do Izraela, a następnie osiedlił się w Wielkiej Brytanii, gdzie był pracownikiem naukowym uniwersytetu w Oksfordzie oraz głównym specjalistą w przedsiębiorstwach projektowania i budowy zakładów energetycznych i petrochemicznych. Opublikował ponad 45 artykułów w czasopismach naukowych i technicznych. Obecnie mieszka w Londynie.
Wspomnienia Rozewicza w interesujący sposób ukazują ludzkie losy, wpisane w „wielką historię dziejów”, i sugestywnie oddają atmosferę tamtych lat i wydarzeń.
Przedmowa: bp Władysław Jędruszuk, Roman Dzwonkowski SAC
Pamiętnik kapłańskiej posługi ks. Stanisława Ryżki, realizowanej w najtrudniejszym dla katolicyzmu okresie - prześladowania religii. Po aneksji wschodnich ziem do Polski, pomimo rysującej się przed nim możliwości powrotu do Polski, pozostał ze swoimi parafianami, sprawując wbrew zakazom swoją duszpasterską posługę, za co został zesłany do obozów pracy w Omsku i Ekibastuz. Jego, opisywane krok po kroku, przeżycia i losy pozwalają nam zobaczyć gesta Dei - działania Boże wśród ludzi w niezwykle skrajnych warunkach. Cenne świadectwo dorastania do Chrystusowego kapłaństwa przez cierpienie, ukazujące postawę zaufania i pokory wobec niezbadanych dróg Opatrzności. Te zapiski są również głosem świadka historii, istotnym źródłem historycznym dla badaczy, przechowują bowiem nazwiska duchowieństwa polskiego, litewskiego, łotewskiego, ukraińskiego i innych, nazwiska urzędników wyznaniowych uprawiających represyjną politykę wobec Kościoła, daty i miejsca urzędowych spotkań z nimi.
O Autorze
Ks. Stanisław Ryżko, (1910-1984), ur. we wsi w Brzóze w pow. Mińsk Mazowiecki, w rodzinie rolniczej, jako najstarszy z ośmiorga rodzeństwa. W 1920 r. rozpoczął naukę w Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Brześciu nad Bugiem. Pierwszą jego placówką był wikariat w Nowogródku. Po 4 latach, w 1938 r. został skierowany do Pińska, gdzie pełnił funkcję prefekta szkół podstawowych i zawodowych. W tym samym roku otrzymał nominację na proboszcza parafii Horodyszcze koło Pińska. W okresie okupacji sowieckiej był nękany przez NKWD. 29 IV 1949 r. został aresztowany i po 4 miesiącach uciążliwego śledztwa skazany na 25 lat obozu pracy, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich i konfiskatę mienia. Po śmierci Stalina został zwolniony z łagru. Pozostał wśród katolików na Białorusi. Objął parafię w Łahiszynie koło Pińska. Nie mógł wygłaszać kazań poza swoją parafią, nie mógł pójść do szpitala do chorego ani odprawić pogrzebu. W bardzo trudnych dla działalności duszpasterskiej czasach przepracował w Łahiszynie 28 lat, do czasu swojej śmierci 1XII 1984 roku.
Przejmujący fragment tomu wspomnień i listów pióra ks. Stanisława Ryżki, wydanego w serii "Duchowieństwo polskie w więzieniach, łagrach i na zesłaniu w ZSRR". Kreśli obraz mrocznego świata obozowego, pełnego absurdalnych mechanizmów, przenikniętego nienawiścią do człowieka i pogardą dla ludzkich wartości, szczególnie dla dobra i prawdy. W tych nieludzkich okolicznościach dostrzegamy sylwetkę ks. Ryżki, której zdecydowanym rysem jest ogromna pokora i zaufanie Bożej Opatrzności. Ten niewielki fragment indywidualnego dramatu zesłańczego jest jednocześnie kroniką dorastania do Chrystusowego kapłaństwa, umacniania się w swoim życiowym powołaniu - po wyjściu z łagru bowiem ks. Ryżko nie powrócił do Polski, ale jako orędownik nowego stylu głoszenia ewangelii -"duszpasterstwa deportowanych" pozostał na Wschodzie, by dodawać ducha słabym i opuszczonym na "nieludzkiej ziemi".
O Autorze
Ks. Stanisław Ryżko, (1910-1984), ur. we wsi w Brzóze w pow. Mińsk Mazowiecki, w rodzinie rolniczej, jako najstarszy z ośmiorga rodzeństwa. W 1920 r. rozpoczął naukę w Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Brześciu nad Bugiem. Pierwszą jego placówką był wikariat w Nowogródku. Po 4 latach, w 1938 r. został skierowany do Pińska, gdzie pełnił funkcję prefekta szkół podstawowych i zawodowych. W tym samym roku otrzymał nominację na proboszcza parafii Horodyszcze koło Pińska. W okresie okupacji sowieckiej był nękany przez NKWD. 29 IV 1949 r. został aresztowany i po 4 miesiącach uciążliwego śledztwa skazany na 25 lat obozu pracy, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich i konfiskatę mienia. Po śmierci Stalina został zwolniony z łagru. Pozostał wśród katolików na Białorusi. Objął parafię w Łahiszynie koło Pińska. Nie mógł wygłaszać kazań poza swoją parafią, nie mógł pójść do szpitala do chorego ani odprawić pogrzebu. W bardzo trudnych dla działalności duszpasterskiej czasach przepracował w Łahiszynie 28 lat, do czasu swojej śmierci 1XII 1984 roku.
Polecamy również tom wspomnień i listów Trzeba zostać autorstwa ks. Stanisława Ryżki w serii "Duchowieństwo polskie w więzieniach, łagrach i na zesłaniu w ZSRR"
Wspomnienia dokumentujące losy polskich Żydów i równocześnie najnowszą historię Polski, w której losy Polaków i Żydów wciąż się splatają - czasem w okolicznościach bardzo bolesnych, czasem także i pięknych. Jest to niezwykłe świadectwo pomocy niesionej Żydom przez Polaków, Ukraińców, Czechów, nawet Niemców. Autobiografia autorska przeniknięta jest dramatycznymi zdarzeniami, stanowi zapis wojennej ucieczki i wędrówki po Wschodnich Kresach Rzeczpospolitej, której szlak wiódł przez Lwów, Krzemieniec, Winnicę, Berdyczów, Dubno.
Przedmowa: Przedmowa: bp Stanisław Padewski OFMCap, Roman Dzwonkowski SAC
Wspomnienia o. Wacława Sęka odbiegają nieco od tematyki wyznaczonej tytułem naszej serii. Dotyczą bowiem działalności duszpasterskiej jezuity, który jako młody kapłan rozpoczął swoją posługę na okupowanej przez Niemców Białorusi. Ze względu na wartość historyczną tego świadectwa przetrwania wśród szalejącego terroru i pełnego najwyższej determinacji poświęcenia warto włączyć je do grona relacji obrazującej losy duchowieństwa dotkniętego pożogą wojny. Barwny opis pozbawiony jednak upiększeń, liczne postaci duszpasterzy i partyzantów, humor i współczucie, ludzkie dramaty - wszystko to tworzy niepowtarzalny obraz przedwojennego wschodniego pogranicza i posługi kapłańskiej w niekiedy ekstremalnie trudnych warunkach.
O Autorze
Wacław Sęk SJ, ur. w 1909 w Dąbrówce, par. Srock, diec. łódzka; święc. 1935, Lublin, zm. 1998, Gdynia). Do zakonu wstąpił w 1924 r., w latach 1937-1941 pracował jako prefekt w gimnazjum w Wilnie. Lata 1941-1946 to okres pracy na Kresach (parafie: Baturyn - do maja, następnie Oborek i Raków). Po powrocie do kraju w 1946 r. krótko pracował w jezuickiej placówce w Toruniu, następnie w Piotrkowie Trybunalskim. W latach 1949-1950 był duszpasterzem akademickim w Szczecinie, następnie superiorem i proboszczem. Gdy w 1955 r. komunistyczne władze usunęły jezuitów ze Szczecina, uczył j. łacińskiego jezuickich kleryków w Poznaniu. Od 1967 r. był superiorem i proboszczem na placówce przy ul. Narbutta w Warszawie, od 1972 r. w Toruniu. W 1986 r. przeniósł się do Łodzi, a w 1990 r. do Gdyni, gdzie był ojcem duchownym, a później rezydentem.
Książka prezentuje korespondencję Zbigniew S. Siemaszki z Józefem Mackiewiczem w r. 1970 i 1972 oraz w latach 1976-1977 i 1979-1981. Dodatkowo Autor zamieścił pięć swoich opracowań poświęconych Mackiewiczowi, umieszczonych w Aneksach G, H, K, M i N. Zawarł też inne wypowiedzi dotyczące Józefa Mackiewicza i spraw jemu bliskich, które czytelnik znajdzie w korespondencji Józefa Czapskiego ze Zbigniewem S. Siemaszką (Aneks C); w listach ambasadorowej Ireny Sokolnickiej do Zbigniewa S. Siemaszki (Aneks E); we wspomnieniach Karola Zbyszewskiego (Aneks J); w listach Kazimierza Zamorskiego w sprawie autorstwa książki o Katyniu (Aneks L). Aneks A został poświęcony przewidywaniom Józefa Mackiewicza z 1941 r., dotyczącym ewentualnego zwycięstwa Związku Sowieckiego nad Niemcami. Wśród bogatego materiału dokumentacyjnego uwagę zwracają wspomnienia Zbigniew S. Siemaszki o starszym bracie Józefa Mackiewicza, Stanisławie (Aneks B), które wraz z danymi o nim w listach Józefa Czapskiego i we wspomnieniach Karola Zbyszewskiego nadają sprawom poruszonym w tej książce szerszy kontekst.
Dla większości Polaków „zanikanie nadziei” na wolność i niepodległość ojczyzny zaczęło się dopiero po upadku Powstania Warszawskiego, a może nawet po konferencji w Jałcie w lutym 1945 r. Przedtem, w czasie walk o Monte Cassino, pod Ankoną i pod Falaise, dominowała wielka nadzieja na Niepodległą Polskę. Natomiast według Zbigniewa S. Siemaszki „zanikanie nadziei” zaczęło się znacznie wcześniej, bo już w latach 1942-1943. Powodem takiego stanu rzeczy było stopniowe wzmacnianie pozycji Sowietów na arenie wojny z Hitlerem. Na przełomie 1943 i 1944 r. Autor obecnego tomu wspomnień zdał sobie sprawę (dzięki artykułom Stanisława Mackiewicza), że oddanie Polski w ręce Sowietów nastąpiło już na konferencji w Teheranie (28 XI - 1 XII 1943 r.); to oznaczało koniec wszelkich nadziei na suwerenność.
Takie rozumienie sytuacji z pewnością przyczyniło się do tego, że Autor nie dążył do bohaterstwa, a swoje zaangażowanie w działania wojenne ograniczył do sumiennego wykonywania obowiązków. Po ewakuacji z Sowietów wiosną 1942 r. dwukrotnie stacjonował w Iraku i dwukrotnie w Palestynie. Przez kilka miesięcy przebywał w Południowej Afryce, skąd trafił do ośrodka wyszkoleniowego cichociemnych łącznościowców w Szkocji. Tuż przed Powstaniem Warszawskim został przeniesiony do sztabowej Kompanii Radiotelegraficznej pod Londynem.
Książka jest obrazem losów autora oglądanym z trzech perspektyw: pamiętnika z lat 1942-1945 pisanego „na gorąco”, fragmentów opublikowanych już prac autora dotyczących tego okresu i wydarzeń przywołanych w pamiętniku, a także współczesnych refleksji i dopowiedzeń. Wiele miejsca Zbigniew S. Siemaszko poświęca swoim kolegom, dowódcom, pisząc o nich szczerze, niekiedy z przekąsem i dowcipnie. Opisuje również przekazywanie drogą radiową telegramów między Warszawą, Londynem i Brindisi na południu Włoch - szczególnie ciekawy i przejmujący jest opis kontaktów w okresie Powstania Warszawskiego.
Wspomnienia autorki, pochodzącej z okolic Wilna, zapoczątkowane relacją z deportacji do Kazachstanu, gdzie przebywała z matką i dwoma braćmi przez 3 lata, przystosowując się do tamtejszych warunków i obyczajów Kazachów; dalszym etapem jej życia był wyjazd „z nieludzkiej ziemi” wraz z armią gen. Andersa do Persji i pobyt w obozie polskich uchodźców w Teheranie, przebiegający nie bez ciekawych wydarzeń; następnie pobyt na Czarnym Lądzie w Ugandzie, wśród tropikalnej przyrody i zwierząt. W 1948 r. autorka przybyła wraz z rodziną do Anglii, w której rozpoczęła egzystencję „obywatelki wolnego świata”; dalsze jej dzieje to okres studiów, praca zawodowa i życie rodzinne, nabycie i restauracja posiadłości w Sussex, a także wyjazdy do francuskiej Prowansji, gdzie odbudowała wraz z innymi murowaną owczarnię. Książka przedstawia w interesujący sposób koleje życia Ireny, prezentując jej autoportret jako osoby zaradnej, ciekawej świata i przygód, łatwo nawiązującej przyjazne kontakty z ludźmi i umiejącej cieszyć się chwilą obecną i tym, co przynosi życie.
Przedmowa: Roman Dzwonkowski SAC
Droga krzyżowa Polaków przymusowo skazywanych w latach 1940-1941 na pobyt w ZSRR stanowi tło historyczne wspomnień 12-letniej Stanisławy Siomkajło, wywiezionej do Kazachstanu 11 lutego 1940 r. razem z rodzinami i rodzeństwem. Bolesne wyrwanie z domu i własnego kraju, koszmarna podróż w nieznane zimą w bydlęcych wagonach, walka o przeżycie, śmierć rodziców, siostry, brata, uwolnienie z zesłania w wyniku tzw. amnestii, podróż na "barżach śmierci" rzeką Amu-darią w grudniu 1941 r., wyjście z ZSRR wiosną następnego roku i postój w morderczym klimacie Iranu, pobyt w Afryce i przyjazd do Anglii - te dramatyczne zdarzenia zanotowała po latach jej bliska krewna, Alina Siomkajło.
Polecamy również książkę Aliny Siomkajło Stan edukacji i oświaty polonijnej w Wielkiej Brytanii
O Autorce
Alina Siomkajło, historyk i krytyk literatury, badacz emigracji polskiej, lektor języka polskiego. Absolwentka filologii polskiej KUL, w latach 1967-1973 asystent prof. Cz. Zgorzelskiego przy Katedrze Historii Literatury Polskiej KUL. Doktoryzowała się w 1978 r. na Uniwersytecie Warszawskim. Adiunkt w Instytucie Programów Szkolnych Ministerstwa Oświaty i Wychowania (1979-1980) i w Zakładzie Historii Literatury Polskiej UMCS (1982-1985). Od 1985 r. przebywa w Wielkiej Brytanii. Wykładała w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie, prowadziła kursy literackie w środowisku polskiego Londynu. Autorka książek: Ewolucja epigramatu (od początków Romantyzmu w Polsce), 1983; Mała Muza. Od Reja do Leca. Antologia epigramatyki polskiej, 1986, oraz ponad 300 publikacji naukowych i popularnych w krajowych i emigracyjnych wydawnictwach.
Moje „wędrowanie przez życie” przedstawione jest w formie nietypowej: składa się z trzech części pisanych w różnych latach, przy tym część pierwsza Ślepe kocię - która powstała w roku 1978 i obejmuje okres około sześćdziesięciu lat - wyróżnia się specyficznym stylem: przedstawione w niej bardzo zwięźle wydarzenia opatrzone są komentarzami w formie intymnych zwrotów do Boga.
Część ta była pisana w okresie PRL-u i przygotowana do druku w wydawnictwie PAX, toteż nie ma w niej wzmianek ani o służbach bezpieczeństwa, ani o ograniczaniu w Polsce obywatelskich swobód, co powoduje, iż niektóre opisane tu wydarzenia nie znajdują racjonalnych wyjaśnień: na przykład moje odejście z uczelni, ze stanowiska wicedyrektora Instytutu Fizyki, w przeddzień otwierającej się perspektywy naukowej kariery. Wydarzenia te miały (bądź niektóre, jak sądzę, mogły mieć) podłoże polityczne, co wyjaśniam w trzeciej części pisanej już w wolnej Polsce w roku 2000 i zatytułowanej Lubelskie bilanse.
Część druga Kalifornia słońcem malowana zawiera [...] wspomnienia z rocznego pobytu w Kalifornii. Chciałam zwrócić uwagę czytelnika na aspekty religijne tego opisu, między innymi na posoborowy charakter amerykańskiego katolicyzmu i praktykowany w amerykańskim Kościele szeroko pojęty ekumenizm.
Opowieść o małej kresowej wsi Janówce urzeka swą poetycką, nacechowaną miłością Autorki urodą. Dzieje tej „małej ojczyzny”, jakkolwiek przekazane w konwencji nieledwie mitu czy baśni, stanowią odzwierciedlenie jak w miniaturze „wielkiej historii” Polski, przez którą przetaczały się wojny, niewola, tragedie, w której zachodziły przemiany i mieszkali ludzie czujący, kochający i nienawidzący, przeżywający swoje dramaty rodzinne i osobiste. Wspomnienia te w subtelny sposób malują atmosferę codziennego życia wielonarodowego społeczeństwa wsi, jej klimat moralny i religijny, a także oddają specyficzny koloryt regionalny, utrwalając bezpowrotnie odchodzące w mrok dziejów minione lata, ludzi zdarzenia...Wśród tych kresowych „sag rodzinnych” ukryta jest też historia samej Autorki i jej rodziny.
Kiedy nastał maj, Weremczukowie każdego wieczoru zapalali zalane domowym sposobem łojowe lampki i odprawiali pod figurą nabożeństwo majowe. Dzieci przynosiły z domu niewielki stół, matka przykrywała go białym, lnianym obrusem, stawiała dzbanki kwitnących bzów, płonące białym światełkiem łojowe lampki i cała rodzina, klęcząc, zatapiała się w modlitewnym śpiewie. „Panno Święta” - jękliwie mówił Weremczuk. „Módl się za nami”, odpowiadał mu cichy chór głosów męskich, chłopięcych, kobiecych. „Wspomożenie wiernych - módl się za nami”, szemrzący podśpiew niósł się wśród pól podrosłego żyta, otulanych lekką mgiełką wieczornego chłodu i zapachu rozkwitających jaśminów.
Przedmowa: abp Józef Życiński, Marian Maciejewski
Ostatnia książka profesor Ireny Sławińskiej, odkrywająca przed nami dotąd nieznane oblicze uczonej: bardzo prywatne, a przy tym pogłębiające już to, które wydawało nam się znane: doświadczenie tułaczki związane z okresem I wojny światowej, najazdem bolszewików, przejmujące wspomnienie z czasów II wojny światowej. Opowiadania zawarte w książce, nawiązujące do tych przeżyć, mają znamienny charakter: są przypowieściami o życiu i śmierci, utraconym chlebie, odzyskiwanej nadziei. Bez niechęci, a niekiedy z humorem pisze Autorka o "minionej epoce PRL". Umiejętność zachowania dystansu do okresu „zniewolonych umysłów”, któremu nigdy nie uległa, zachowując autonomię w zamian za brak przywilejów, orderów, państwowych stypendiów, intratnych posad i gaż, ma chyba też swoje źródło w umiłowaniu życia prostego w poczuciu harmonii z naturą i zdrowym rozsądkiem.
Przedmowa: Zygmunt Piotr Mańkowski
Dwugłos rodzeństwa, które w młodości doświadczyło losu zesłańców do Kazachstanu. 13 kwietnia 1940 r. zostali wraz z matką zmuszeni przez władze sowieckie do opuszczenia ich rodzinnego miasta, Sokala, i deportowani w głąb ZSRR. Jako rodzina oficera Wojska Polskiego, ukrywającego się w Warszawie po ucieczce z oflagu, przeżyli gehennę zsyłki Polaków zamieszkałych na terenach Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. W relacjach Wandy i Witolda Smereczańskich uderza wyczulenie na specyfikę miejsc i ludzi - zesłańczego otoczenia. Świadectwo codziennego, heroicznego trudu przetrwania uzupełnione zostało cennymi obserwacjami zarówno obyczajów i zachowań miejscowej ludności, jak i przyrody w dużym stopniu współdecydującej o losie deportowanych.
O Autorach
Wanda Lidia Smereczańska-Zienkiewicz, ur. 14 lutego 1922 r. na Węgrzech, do 1935 r. mieszkała we Lwowie, później, do czasu deportacji, w Sokalu, była uczennicą miejscowego Liceum im. A. Malczewskiego. Po powrocie z zesłania studiowała w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. Od 1952 r. była wieloletnią urzędniczką w przedsiębiorstwach handlu zagranicznego w Warszawie. Zmarła 10 kwietnia 1997 roku.
Witold Jan Smereczański, ur. 27 stycznia 1928 r. we Lwowie. Po powrocie z zesłania w trybie przyspieszonym ukończył gimnazjum i liceum w Jeleniej Górze, a w 1953 r. studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, potem podjął pracę w administracji państwowej.
Przedmowa: bp Stanisław Padewski OFMCap, Roman Dzwonkowski SAC
Słowa zawarte w tytule wspomnień zostały wypowiedziane prywatnie do Autora przez sędziego i prokuratora, przed ogłoszeniem przez nich wyroku w procesie w Kopajgrodzie. Później widzimy o. Hilarego w łagrze Inta (Republika Komi, północny wschód europejskiej części ówczesnego ZSRR), gdzie odbywał karę za duszpasterską działalność, uznaną przez władze sowieckie za zagrażającą bytowi państwa radzieckiego. Sugestywna opowieść, pełna historycznie ważnych faktów; z tego punktu widzenia najistotniejsza jest relacja z duszpasterskiej posługi na Wołyniu w latach 1944-1946, następnie na Podolu w okresie 1953-1959. O. Hilary, pytany nieraz, dlaczego dotąd nie zostały opublikowane jego wspomnienia, odpowiadał: " Zastrzegłem sobie, by ukazały się dopiero po mojej śmierci, a to ze względu na mój rodzaj humoru w sytuacjach ludzkiej głupoty i sowieckiego cynizmu w odniesieniu do ludzi inaczej myślących".
O Autorze
Hilary Wilk, ur. w 1917 r. w Zielonce, par. Raniżów koło Rzeszowa. W 1935 r. wstąpił do zakonu Kapucynów w Sędziszowie Małopolskim, studia teologiczne ukończył w Krakowie i tam w 1942 r. przyjął święcenia kapłańskie. Swoją pierwszą pracę duszpasterską podjął w par. pw. św. Franciszka z Asyżu na Zamarstynowie we Lwowie; stąd w 1944 r. wyjechał do pracy na Wołyniu, na terenie diecezji żytomierskiej. Pracował w dawnych parafiach diecezji żytomierskiej: w Uszomierzu, Emilczynie, Olewsku, Barasze i innych, po uwolnieniu z łagru w kwietniu 1953 r. w historycznym Barze na Podolu. Jesienią 1998 r. przyjechał do Polski dla poratowania zdrowia i zmarł w Szpitalu Górniczym w Bytomiu 31 grudnia w ostatnich godzinach tego roku.
Wspomnienia s. Kazimiery Wirgowskiej ukazują ofiarną pracę i losy kilkuosobowej grupy bezhabitowych zakonnic – pracujących w szpitalu w Łucku na Wołyniu w najcięższym w całej historii tej krainy okresie – na tle dramatycznych i tragicznych wydarzeń spowodowanych toczącą się wojną, często w warunkach elementarnych braków pod każdym względem. Wspomnienia mają dużą wartość poznawczą i dokumentacyjną, przedstawiają obraz Kościoła w diecezji łuckiej oraz jego działalność duszpasterską i charytatywną w trudnych warunkach okupacji na przemian sowieckiej i niemieckiej. Ukazują strukturę kościelną diecezji łuckiej oraz sylwetki kapłanów sprawujących z poświęceniem i narażeniem życia swą posługę, szczególną uwagę zwaraca postać ks. Władysława Bukowińskiego oraz jego zaangażowanie w działalność charytatywną i różne formy pomocy dla parafian i uchodźców. Autorka, obdarzona zmysłem obserwacji i talentem narracji, opisała piękne postawy moralne ludzi różnych nacji, wyznań i religii w sytuacjach granicznych, wymagających odwagi, poświęcenia, a często prawdziwego heroizmu, podnoszące na duchu.
Wspomnienia s. Kazimiery Wirgowskiej służą również przypomnieniu i poznaniu tragicznych losów tej części narodu polskiego, która zamieszkiwała dawne Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej i Wołyń. Ich lektura będzie dla każdego czytelnika interesująca, często wzruszająca, ale i wzbogacająca pod względem intelektualnym i duchowym.
Książka przedstawia dzieje zsyłki do sowieckiego łagru ks. Michała Woronieckiego – misjonarza, prowadzącego duszpasterstwo po II wojnie światowej we Lwowie i okolicach. Autor wiernie relacjonuje motywy i sposób swego aresztowania, śledztwo i stawiane mu zarzuty, absurdalny „sąd”, wyrok skazujący na 25 lat łagrów, drogę do łagru Dżezkazgan Rudnik w Kazachstanie, późniejsze przeniesienia do innych oddziałów, wreszcie uwolnienie w 1956 r. Opisuje warunki życia w poszczególnych otdielienijach obozu, rodzaj pracy wykonywanej przez więźniów, wzajemne relacje, kontakty z wolnym światem. Szkicuje też sylwetki ludzi – zarówno łagierników, funkcyjnych, jak i bliskich, wspierających zakliuczonnych poprzez listy i paczki. Jesteśmy świadkami świąt obchodzonych w obozie, a także działań duszpasterskich – sprawowania potajemnych Eucharystii i sakramentu pokuty przez wielu kapłanów, skazanych przez sowietów na „poprawcze obozy pracy”.
Relację ubogacają liczne listy i fotografie z miejsc zsyłki. Tekst wspomnień został zaopatrzony w przypisy tłumaczące rosyjskie skróty i objaśniające ich zawartość, jak również przybliżające nazwy wspominanych miejscowości. Liczne nazwy rosyjskojęzyczne, używane przez autora (i objaśnione), nadają książce posmak autentyzmu i pozwalają odczuć klimat tamtych wydarzeń.
Pierwszą Mszę Świętą odprawiłem w kopalni miedzi Kriesto Zapad 100 metrów pod ziemią dnia 17 marca 1954 roku na nocnej właśnie zmianie. Z łagru brałem ze sobą rzeczy potrzebne do odprawienia: mszał, kielich (bardzo mały), patenkę, którą mi wykonał swego czasu Henio Dziurbejko z Grodna, kiedy pracowałem na powierzchni kopalni Pokro, i inne potrzebne drobiazgi, jak: wino, opłatki. O godzinie 3 w nocy zaściełałem mały obrusik, kładłem krzyż, mszał rękopiśmienny, przygotowywałem mały kielich wytoczony z nierdzewnej stali według mego rysunku, opłatek, wino i wodę w małych buteleczkach czy naczynkach. Drzwi wejściowe zamykałem na „kruczek”, by nie było nagłego wtargnięcia do „kaplicy” w czasie Świętej Ofiary.
(...)
Msze Święte, których odprawiłem ogółem 148 w kopalni miedzi nr 3 – Kriesto Zapad, w Dżezkazganie, w podziemiu, ceniłem dodatkowo i z tej okoliczności, że nigdzie w kopalni całego ZSSR nie odprawiano Eucharystii. Mnie przypadł ten zaszczyt być pierwszym. O tym byłem jakoś przekonany w tym czasie. Każdą intencję zamówioną czy własną skrzętnie zapisywałem.
Posłowie: Andrzej Zgorzelski
Koedycja z Towarzystwem Naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II
Czesław Zgorzelski (1908-1996), zasłużony profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, był jednym z najwybitniejszych współczesnych historyków literatury polskiej, znakomitym znawcą poezji romantycznej, filologiem edytorem, przede wszystkim dzieł Adama Mickiewicza.
Przywołane z pamięci to wspomnienia Profesora, ukazujące jego życiową drogę: dzieciństwo i wczesną młodość w Nowogródczyźnie, lata szkolne i studia na Uniwersytecie Stefana Batorego, konspiracyjne działania żołnierza Armii Krajowej i więzienne doświadczenia na Łukiszkach w Wilnie, a także w Lidzie, Baranowiczach i Grodnie. Są zarazem opowieścią o losach pokolenia kresowego, któremu dane było jeszcze - przed wybuchem I wojny światowej, we dworze szlacheckim - dzieciństwo sielskie, anielskie. Pokolenie to, uformowane w okresie Drugiej Niepodległości, podczas sowieckiej i niemieckiej okupacji (1939-1945) zostało poddane moralnej próbie. Wyszło z niej zwycięsko.
To już drugie wydanie tej ważnej książki; ukazuje się ono w 10. rocznicę śmierci Profesora. W stosunku do wydania pierwszego (Lublin: Norbertinum, 1996) zostało poszerzone o wspomnienie Autora nt. pracy naukowej na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu (Epizod toruński) oraz o Posłowie pióra prof. Andrzeja Zgorzelskiego (syna Profesora).
Literacko opracowane wspomnienia ukazujące życie wołyńskiej osady, znanej przed wojną z największego w Polsce artyleryjskiego poligonu. Autor wraca w nich do okresu swojego dzieciństwa i dorastania, które splotły się z tragicznym okresem w dziejach narodu polskiego: schyłek II Rzeczpospolitej, dramat dwóch okupacji. W sposób niezwykle przejmujący wspomina Autor ucieczkę swojej rodziny przed rzeziami ukraińskich nacjonalistów. Wspomnienia otrzymały I nagrodę w konkursie „Polacy na Wołyniu i Polesiu 1939—1946” i wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie ogłoszonym przez Archiwum Wschodnie: „Kresy Wschodnie przed okupacją 1939—1945”. Fragmenty ukazały się w tomie Wypędzeni ze Wschodu — wspomnienia Polaków i Niemców („Borussia” 2001; przekład na j. niemiecki „Borussia” 2000).
O Autorze
Józef Zięba, ur. 1932 r. w Powursku na Wołyniu, ukończył studia polonistyczne na KUL w Lublinie, doktorat uzyskał w Instytucie PAN w Warszawie, założyciel i wieloletni kierownik Muzeum Literackiego im. Józefa Czechowicza w Lublinie. Autor m.in. siedmiu tomików wierszy, powieści Dzierżak (1978) oraz opowieści lubelskich, opublikowanych w tomie Wspaniały dar króla, Poeta-burmistrz i inne lubelskie opowieści, oraz wspomnień kresowych Znad Stochodu (2001).
Przedmowa: Jan Ziółek (junior)
Osobista relacja Jana Ziółka, żołnierza-ochotnika, rodem ze wsi łowickiej, który latem 1919 r. zgłosił się do odradzającego się Wojska Polskiego. Potem w szeregach 30. Pułku Strzelców Kaniowskich walczył z bolszewikami na froncie północnym i południowym w latach 1919-1920. Ujmuje ona czytelnika trzeźwością spojrzenia i pogodą ducha, choć jej treść można ująć w kilku słowach: głód, brud, wszy, niekończące się marsze i krótkie, lecz krwawe starcia z wrogiem. Żołnierska Odyseja dzielnego wojaka Jana Ziółka ukazała się drukiem niemal 20 lat po śmierci autora. Książka znakomicie ilustruje rozważne, spokojne, lecz twarde męstwo najprostszych obrońców ojczyzny z 1920 roku.
Franciszek Żurek („Płomyk”, „Ostroróg”) urodził się w 1895 r. w Olszance na ziemi krasnostawskiej. W 1908 r. zamieszkał wraz z rodziną we wsi Krynica, gdzie jego rodzice kupili kilkuhektarowe gospodarstwo. Wychowany w duchu patriotyzmu, już jako młody człowiek zaangażował się w działalność niepodległościową. Był członkiem Oddziałów Lotnych dezorganizujących tyły wojsk rosyjskich, uczestniczył w powoływaniu na terenie powiatu krasnostawskiego Polskiej Organizacji Wojskowej i Narodowego Wydziału Lubelskiego. Był również działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego. Helena Orsza Radlińska w swojej przedmowie do wydania pierwszego książki napisała:
Jako „obywatel «Płomyk»” codziennymi niemal czynami rozświetlał mroki wiosek, budzących się do twórczego udziału w życiu narodowym. [...] W wojnie 1920 r. i w powstaniu śląskim prowadził znowu prace dywersyjne, wymagające samotnego męstwa i najtrudniejszego panowania nad sobą. W rzadkich chwilach wolnych kształcił się żarliwie, porzucając jednak kurs czy szkołę rolniczą na pierwszą pobudkę, wzywającą do nowej walki”.
Po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniu przez Polskę niepodległości Franciszek Żurek zaangażował się w działalność Związku Młodzieży Wiejskiej w powiecie krasnostawskim, a w 1921 r. został członkiem Zarządu Głównego PSL „Wyzwolenie”. Tak jak wielu zasłużonych uczestników walk o niepodległość, otrzymał nadział ziemi na Kresach Wschodnich i w 1922 r. został osadnikiem wojskowym, osiedlając się we wsi Podzamcze koło Krzemieńca.
W wyniku agresji Armii Czerwonej na Polskę 17 września 1939 r. Franciszek Żurek podzielił los wielu Polaków, mieszkańców Kresów Wschodnich, wywiezionych na nieludzką ziemię. Po ponad dwuletnim pobycie wraz z rodziną na zesłaniu, uwolniony na mocy amnestii ogłoszonej w 1941 r. udał się w swoją ostatnią podróż. Dotarłszy do miejscowości Guzar w Uzbekistanie, jednego z miejsc, gdzie formowana była Armia Polska na Wschodzie, zachorował na tyfus i zmarł 7 kwietnia 1942 r.
Książka Powiat krasnostawski w walce o wolność opisuje dzieje stron rodzinnych Franciszka Żurka, opowiada o mieszkańcach ziemi krasnostawskiej i ich udziale w walkach o odzyskanie niepodległości, począwszy od okresu manifestacji patriotycznych poprzedzających wybuch Powstania Styczniowego, aż po wojnę polsko-bolszewicką w 1920 r.
Monumentalna praca, przedstawiająca świadectwa polskich zesłańców w latach 1941-1944 do Okręgu Narymskiego (leżącego na północ od Tomska w Związku Radzieckim). Książka jest rezultatem 12-letniej pracy: zbierania materiałów, spisywania relacji, redagowania tekstu. Całość ilustrowana fotografiami, mapami, tabelami i wykazami zesłańców jest świadectwem ogromnej pracy kwerendalnej, a zarazem znakomitym dopełnieniem relacji 124 zesłańców. Nikt dotychczas nie przedstawił tak skompletowanego wykazu zesłańców jednego okręgu, nikt nie zdobył się na tak obszerny zbiorowy dokument oskarżenia w imieniu ofiar stalinizmu. W literaturze poświęconej deportacjom Polaków w ZSRR pozycja wyjątkowa i bardzo ważna, przysłuży się też sprawie przygotowania pełnej syntezy zesłańczych losów.
Przedmowa: bp polowy WP Tadeusz Płoski
Słowo wprowadzające: Stanisław Jan Rostworowski
Tom ponad 100 relacji poświęconych osobie ojca Tomasza Rostworowskiego, jezuity, duszpasterza różnych środowisk, uznawanego przez wielu za kandydata na ołtarze. Wspomnienia rodzinne sięgają czasów jego dzieciństwa i młodości, przywołując obraz cichego, posłusznego dziecka, młodzieńca poszukującego swej drogi życia, a następnie młodego zakonnika, zaangażowanego całym sercem w pracę duszpasterską i w harcerstwo. Podczas II wojny ojciec Tomasz brał udział w działalności konspiracyjnej, w powstaniu warszawskim pełnił funkcję kapelana KG Armii Krajowej oraz kilku oddziałów powstańczych, wykazując wyjątkowe męstwo oraz świadcząc miłość wszystkim potrzebującym i załamanym, zwłaszcza przebywającym w szpitalach. Prawie cudownie uratowany z rąk hitlerowców pacyfikujących Starówkę, po wojnie został duszpasterzem akademickim w Łodzi; dalsze jego dzieje to proces wytoczony mu za „działalność antypaństwową” i kilkuletni pobyt w więzieniu, praca wśród studentów w Lublinie, działalność w Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego w Rzymie.
Artykuły, których autorami są przeważnie byli wychowankowie ojca Tomasza, prezentują różnorodne spojrzenia na osobę tego kapłana-jezuity i interesujące szczegóły z jego życia i działalności; ze wszystkich promieniuje wielka miłość, którą ojciec potrafił wzbudzić w sercach tych, których otaczał swą duszpasterską troską.
Książka ta jest „historią życia” ojca Tomasza, pisaną sercami pełnymi wdzięczności i podziwu dla jego osobowości, a przede wszystkim dla jego miłości do Boga i do ludzi.
Nieraz zastanawiałam się, co stanowiło tajemnicę nieodpartego uroku osobowości ojca Tomasza Rostworowskiego i jego tak silnego oddziaływania na ludzi, przede wszystkim przez żywe słowo? Bo słowa napisane, bez jego głębokiego, dźwięcznego głosu, bez jego uśmiechu, bez ognia jego oczu działały już znacznie słabiej. I wydaje mi się, że decydowało o tym przede wszystkim całkiem niezwykłe połączenie. Ojciec jednoczył w sobie wysoki ideał chrześcijańskiego i apostolskiego życia oraz ogromnych wymagań stawianych ludziom, a w pierwszym rzędzie samemu sobie, z niegasnącą nigdy, w żadnych okolicznościach, radością życia i ufną, nieomal dziecięcą wiarą w moc Boga i zwycięstwo dobra.
Towarzyszyła temu gorąca, zawsze aktywna życzliwość dla ludzi, a także – last but not least – optymizm, pogoda i dobry humor. Ów potencjał eksplodował często wesołymi piosenkami, znakomitymi dowcipami niepozbawionymi czasem ciętości, ale zawsze bez odrobiny nawet kostycznej złośliwości. Ta niezmącona niczym, uśmiechnięta radość i żywe zainteresowanie się każdym zbliżającym się doń człowiekiem nie opuściły go nawet w ostatnich, tak pełnych cierpień i wyczerpania tygodniach, a nawet dniach życia.
Przedmowa: Ewa Bis, Andrzej Trąbka
Opracowanie: Ewa Bis, Dorota Mitrus, Andrzej Trąbka
Agata Budzyńska była niezwykłą osobą, znaną i kochaną przez wielu ludzi, którzy zetknęli się z nią kiedykolwiek. Przez szereg lat brała czynny udział, śpiewając lub będąc w jury, w licznych przeglądach piosenki studenckiej, religijnej, aktorskiej w Lublinie i innych miastach. Zdobywała nagrody i wyróżnienia na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, Festiwalu Piosenki Miłosnej i Erotycznej w Poznaniu, była gościem na "Yapie" w Łodzi, "Famie" w Międzyzdrojach, Zamkowych Spotkaniach z Poezją Śpiewaną w Olsztynie. Przez kilka lat współpracowała z Teatrem Literacko-Muzycznym, prowadziła cykliczne wieczory czwartkowe w Lubelskim Domu Kultury mające tytuł "Agata Budzyńska i jej goście". Jej muzyczne kompozycje wyrosły z ballady, piosenki harcerskiej, z melodyki pieśni kościelnej, dały niepowtarzalny, właściwy tylko Agacie, styl muzyczny. Teksty, jakie pisała do swych kompozycji, wywodziła z marzeń i pragnień, osnutych wokół szczęścia, przyjaźni, czynienia dobra. Utwory te znajdowały licznych słuchaczy podzielających taką filozofię życia. W jej repertuarze znajdowały się również wiersze ks. Jana Twardowskiego, E. Stachury, H. Poświatowskiej.
Żyła szybko i intensywnie, jakby podświadomie przeczuwając, że ma już niewiele czasu... Antycypując niejako przyszłość przygotowała program literacko-muzyczny "Niedokończona krucjata" oparty na wierszach wybitnych poetów, którzy w młodym wieku, czy to zrządzeniem losu, czy też siłą własnej destrukcji zeszli z tego świata. Znalazły się w nim utwory Stachury, Bursy, Wojaczka, Poświatowsksiej. Paradoksalnie, dziś do "niedokończonej krucjaty" możemy dołączyć Agatę. Odeszła do bohaterów swych pieśni, by dzielić z nimi szczęśliwy los...
Kilka lat temu zaczęła śpiewać poruszający utwór noszący tytuł Testament. Książka ta jest niejako wypełnieniem testamentu osoby, której już nikt nie potrafił zastąpić. Nie zamyka ona życia Agaty - jest początkiem mówienia ludziom, że "pamięć jest wieczna".
Książka jest pierwszą w polskiej humanistyce próbą tak szerokiego i całościowego spojrzenia na osobę i dzieło Wacława Borowego. Jest swego rodzaju zbiorową monografią uczonego, na którą złożyły się głosy jemu współczesnych luminarzy polonistyki oraz wybitnych jego uczniów i współpracowników. Wśród autorów znaleźli się m.in.: Karol Wiktor Zawodziński, Konrad Górski, Juliusz Kleiner, Wiktor Weintraub, Kazimierz Wyka, Henryk Elzenberg, Michał Głowiński, Czesław Zgorzelski, Zofia Stefanowska, Zdzisław Najder, Zygmunt Lichniak, Tadeusz Makowiecki - w sumie 44 szkice i wspomnienia, prezentujące wszechstronne i wieloaspektowe podejście do osoby „Zatajonego artysty” (określenie K.W. Zawodzińskiego). Rozdział wstępny prezentuje pięć obszernych artykułów napisanych po śmierci W. Borowego. Dalsze części książki ukazują Borowego jako historyka i teoretyka literatury, bibliotekarza i krytycznego czytelnika. Prezentują wspomnienia uczniów Profesora oraz dyskusję wokół jego książki „O poezji polskiej w wieku XVIII”.
W tomie zebrano wspomnienia absolwentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, począwszy od pierwszych roczników powojennych do czasów współczesnych. Różnorodność tekstów - od wypowiedzi faktograficznych, ścisłych, powściągliwych po bardziej swobodne „wspomnienia sentymentalne” - czyni z książki lekturę interesującą i zajmującą. Na tle indywidualnych losów zostały tu zarysowane sylwetki profesorów KUL-u, specyficzny klimat Uniwersytetu i warunki, jakie stwarzała katolicka uczelnia dla rozwoju nauki i wolnej, nieskrępowanej myśli. Przez pryzmat poszczególnych biografii absolwentów KUL-u odbija się bardzo wyraźnie powojenna polska rzeczywistość, szczególnie pierwsze dwudziestolecie PRL-u. Dla miłośników historii książka ta stanowić może cenne źródło obserwacji mechanizmów komunizmu, jego totalnej absurdalności i antyludzkich rządów. Wspomnienia ukazują równocześnie jak można było i za jaką cenę zachować ludzką godność i wolność myślenia.