Pasją Ryszarda Nowosielskiego jest aforystyka. Jest on zarówno twórcą, jak i kolekcjonerem aforyzmów - zwięzłych fraz wyrażających przebłysk geniuszu ludzkiego rozumu. Opublikował już jeden zbiór aforyzmów, a obecnie prezentuje swoich mistrzów w ich najciekawszych, jego zdaniem, przejawach myśli. W Myśli i autorytecie znalazły się aforyzmy 51 mędrców, począwszy od Konfucjusza, poprzez Senekę Młodszego, Francisa Bacona, Monteskiusza, Goethego, Norwida, skończywszy na Lecu, Cioranie i Antonim Kępińskim. To efekt 35 lat obcowania z dziełami mistrzów, trudnego połowu w oceanie ludzkiej myśli szlachetnych pereł doskonalących życie. Lektura bardzo kształcąca.
Książka dostępna również na płycie CD.
Zbiór aforyzmów pochodzących z niepublikowanych dotąd zbiorów: Ślepiec z klepsydrą, Komentarz do świata, Zapiski z hospicjum, Kawałki godne kultury z myśli zapisanych w ciągu 20 lat. Nieliczne z nich były zawarte w opublikowanym wyborze Aforyzmy i myśli.
„Zasadniczo więc obecnie drukowane aforyzmy są Czytelnikowi w większości nieznane, chociaż pojawiły się w Internecie. Nie podjąłem tu wysiłku uwzględniania myśli z niepublikowanych zbiorów poezji: Graforyzmy i Rękodzieła, chociaż niektóre wiersze zamieściłem na liście dyskusyjnej Poland-L. O umieszczeniu aforyzmu w tym wyborze zadecydował mój subiektywny pogląd na to, na ile sięga myślą istoty rzeczy nieuchwytnych, a niekiedy tylko jego forma.”
Ilustracje: Bogna Podbielska
Pierwsze wydanie Aforyzmów ukazało się w 1992 r., jego nakład został szybko wyczerpany. Obecna publikacja jest wydaniem poszerzonym, przybranym w nową szatę typograficzną i ozdobionym nowymi ilustracjami. Zawarte w niej myśli i krótkie zdania, wyrażone w aforystycznej, zwięzłej formie, charakteryzują się barwnym, a równocześnie prostym językiem. W sposób przyjemny, częstokroć zaskakujący mówią o życiu codziennym, o lękach, nadziejach ludzkich, o walce o miłość, nienawiść, o cierpieniu, starości, filozofii i religii, a także o wielu innych sprawach, których nie można ująć w ciasne ramy. Lektura tej książeczki pobudza do refleksji, jest miłą i pożyteczną rozrywką.
Twórczość aforystyczna została zdominowana przez mężczyzn, co pozostaje nieobojętne wówczas, gdy są głoszone poglądy na miłość i kobietę. Badacze gatunku zwracają na silniejsze niż w innych dziedzinach pisarstwa akcenty antyfeministyczne. Znamienne, że nieliczne przedstawicielki płci odmiennej w swoich sentencjach nie rewanżują się podobną stronniczością i trudno znaleźć przykład wojującego feminizmu. Z pewnością takie nastawienie obce jest Skibińskiej, reprezentującej w ogóle łagodniejszy ton aforystyki [...].
Jak głęboka jest nasza niepamięć czasów, w których nie istnieliśmy - Na uwagę zasługują właśnie tego rodzaju refleksje antropologiczne. Istota człowieczeństwa to temat spenetrowany przez Autorkę najgłębiej [...].
Główną zaletą książki, która wznosi ją ponad przeciętność, pozostaje wdzięk niekonsekwencji.
Wędrujący ogród jest wyborem poezji emigrantki mieszkającej w Sydney od 1982 roku. Ludwika Amber, uhonorowana w 1997 r. nagrodą Związku Literatów Polskich na Obczyźnie, zawarła w tym tomie swe najciekawsze wiersze z ostatnich lat oraz przekłady oryginalnej twórczości poetów aborygeńskich, anglo-australijskich i etnicznych, składających się na bogatą mozaikę narodowości Australii. Ten wyjątkowo obszerny zbiór przybliża literaturę Antypodów, rzadko goszczącą na księgarskich półkach w Polsce.
Poezja Ludwiki Amber - z własną wizją świata, wyczulona na konkret, dotykająca rzeczy - stara się oswoić każdą egzotykę, udomowić nie znane, sprawić, aby każda idea sprawdzała się w istnieniu realnym, bliskim człowiekowi. Ważne jest, mówi poetka, aby wpuścić do własnego domu świat, aby otworzyć wyobraźnię dla odmienności, aby nie zamykać się przed nie znanym. Wiersze wyłapują z codzienności i ze zwyczajnego życia wszystko, co nadaje mu blask, stwarza intymną wspólnotę między ludźmi. Poezja ta przekonuje nas, że istnieje rzeczywistość o wiele szersza, bardziej rozległa niż ta, która jest dana naszemu poznaniu. Na straży tej rzeczywistości stoją jej mieszkańcy: Aborygeni. W tej rzeczywistości jest zanurzona stara kobieta, która pod słońcem Australii wie, czym jest trwanie. Ta przeszłość, którą zna i teraźniejszość są zaledwie okruchami nie zmierzonego czasu, kiedy był wznoszony wspólny, ludzki dom. I można sądzić, że najważniejsza prawdą, jaką zdobyła ta poezja, jest przeświadczenie, że celem człowieka jest spotkanie samego siebie, trudne samopoznanie, będące spełnieniem życia.
O Autorce
Ludwika Amber, poetka, autorka prozy, tłumaczka. Urodziła się w 1948 r. w Kowarach. Pracowała jako nauczycielka w szkole dla niewidomych dzieci w Laskach koło Warszawy, następnie studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. W 1981 r. działała w Związku Zawodowym „Solidarność”. Od 1982 r. mieszka w Sydney.
Jej wiersze drukowane były w językach polskim i angielskim, m.in.: „W drodze” (Poznań), „Integracjach” (Warszawa), „Australian Book Review” (Melbourne), „The Bulletin” (Sydney), „Przegląd Katolicki” (Sydney), „Ulitarra” (Sydney), „Southerly” (Sydney), „Nowy Dziennik” (Nowy Jork). Współpracuje z miesięcznikiem „Kurier” (Perth). Tłumaczy poezję australijską. Jest autorką tomików poetyckich: Tamten brzeg (Sydney 1990), Landscape of the Memory (Sydney 1991; wydanie polsko-angielskie; przekłady Leon Komincz), Na ziemi pora kwitnienia (Warszawa 1994), Rozmowy z Panią Drzewo (Sydney 1994; wydanie polsko-angielskie; przekłady Barbara Plebanek i Tony Howard), Nadzieja i inne wiersze (Sydney 1994), Praktykowanie życia (Sydney 1995), Ludzie i zwierzęta (Sydney 1995/96), Wczoraj w Europie (Sydney 1995/96), Przypływy Słońca (Sydney 1995/96), Uśmiech do Boga. Wiersze wybrane (Sydney 1995/96), Our Territory (Wollongong University 1997; wydanie polsko-angielskie, przekłady Richard Reisner), Wędrujący ogród. Wiersze wybrane (Lublin 1998).
Poeta usiłuje określić, kim jest człowiek, uwikłany w odhumanizowaną rzeczywistość, która utrudnia jego rozwój. Pisze o kruchości ludzkiej egzystencji, o czyhającym na każdym kroku niebezpieczeństwie, rosnącym wraz z upływem czasu. Pojawiają się pytania od wieków nurtujące wielką poezję, pytania o granice ludzkiego poznania, o sens życia. Mówi o sprawach ważkich, nie zapominając o tym, co w życiu każdego człowieka najważniejsze. Berner posługuje się słowem oszczędnie. Pisze krótką, nieraz jedno czy dwuwyrazową frazą. Taką formę do rodzimej poezji wprowadził Tadeusz Różewicz. Autor Czerwonej rękawiczki, chcąc wyrazić tragizm wojny i okupacji, zrezygnował z kwiecistego języka, który mógłby nie współgrać z podjętą tematyką. Jak umiejętnie poeta ten operuje kadencją, pauzą, elipsą, przemilczeniem, jak potrafi budować nastrój. Jak to robi Berner, niech osądzą sami czytelnicy. Tomik na pewno wart jest przeczytania.
O Autorze
Janusz Berner, ur. 29.03.1947 r. w Starych Juchach (dawne woj. suwalskie). Studiował historię na Uniwersytecie Gdańskim. W latach 1967-1976 pracował w Szkole Podstawowej w Rajgrodzie. Debiutował w 1969 r. w białostockim „Kontrastach”. Jest laureatem ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in.: „Wobec własnego czasu” (Warszawa 1975), „Konkurs Poetycki o Buławę Hetmańską” (Białystok 1988). Dotychczas wydał tomiki poezji: W poszukiwaniu pulsu (1973), Gliniany płomień (1980), Mgnienia (1989) i Po wieczerzy (1990).
Jego poezja pisana życiem jest głęboko zanurzona w rzeczywistość cierpienia, źródłem jej są bowiem przeżycia związane z niespodziewaną i wszystko odmieniającą chorobą. Siły witalne wstrzymane u szczytu swej eksplozji, przemienione w tęsknotę za życiem aktywnym, w bunt przeciwko ograniczeniom ciała, zrodziły poezję pełną wewnętrznych napięć, zmiennych nastrojów, pełną emocji objawiających nieodpartą wolę istnienia. Poetycki tomik Tomasza Buczko-Ferensa gromadzi 12 wierszy, których wyraźnym rysem jest autentyzm. Zawiera się w nich bezpretensjonalna miłość do poezji, jej rytmicznych rozwiązań, romantycznych paraleli, młodopolskich tradycji. Poetycki krajobraz tworzą karczmy przeniesione z mickiewiczowskich ballad, paryskie klimaty Norwida; jest w nich ckliwa miłość do matki rodem ze Słowackiego. Sugestywnie oddane zostaje piękno przyrody, które można odnaleźć w wierszach sprzed stu lat niż w otaczającej nas naturze - prawdę tę uświadamia nam poeta, który literackie reminiscencje łączy ze wspomnieniami własnych wędrówek.
O Autorze
Tomasz Buczko-Ferens, ur. w 1966 r. w Lublinie; absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMCS, były pracownik lubelskich banków.
W poetyckim świecie Stanisławy Burdy najbliższa sercu poetki przestrzeń wypełnia tęsknota. Powracające wciąż arkadyjskie obrazy dzieciństwa, przyroda obdarzająca niezapomnianym smakiem istnienia, uczucia najgłębsze i pierwsze - miłość, spełnienia... W ten bardzo osobisty świat przeżywany nostalgią wsączają się też patriotyczne zamyślenia nad polskością wypełniającą „czarnoleski dzban”. Pod firmamentem tej poezji wciąż krążą „bezimienne ptaki” wspomnień, świadczące o trwaniu wartości nigdy nie przemijających.

Posłowie: Waldemar Michalski
Nowy tom jej wierszy nosi wymowny tytuł: „Moje Emaus” i składa się z ponad sześćdziesięciu utworów
podzielonych kompozycyjnie na trzy części: „Psalmy”, „Zamyślenie” i „Pieśni do Pani
Sokalskiej”. Dominują psalmy, szczególny to rodzaj „psalmów” — nie ma tu bowiem ani
stroficznych melodyjnych układów, ani znamiennego psalmom hymnicznego patosu i dydaktycznych starotestamentowych
odniesień, jest natomiast modlitewne skupienie, wyciszenie, oczekiwanie na głos Pana [...].
Wszystko to, co stanowi o artyzmie twórczości poetyckiej Stanisławy Burdy (krótkie formy wypowiedzi, oszczędny
język, komunikatywna metaforyka, dyskretna obecność „ja” lirycznego) znajduje w „Moim
Emaus” potwierdzenie. Dodatkowo jeszcze te najnowsze wiersze wzbogacone zostały o refleksję metafizyczną, modlitewną [...].
Stanisława Burda jest poetką świadomą rangi słowa i siły modlitewnej refleksji. Nie ma w tych wierszach gadulstwa, nie ma patetycznej manifestacji uczuć, nie ma naiwnego dydaktyzmu. Jest wyciszenie i są słowa najważniejsze, niezbędne... Jej liryka jest forma modlitwy, indywidualnej rozmowy z Panem w drodze życia do Emaus.
Posłowie: Waldemar Michalski
Ilustracje: Alfred Przybysz
Wiersze z tomiku Obudzić ciszę... kontynuują modlitewne zamyślenie, są kontemplacją Boga i Ojczyzny w jednej osobie. Tytuł zbiorku wyraźnie odwołuje się do znanych słów Mickiewicza: "Bóg przemawia w ciszy/I kto w sercu ucichnie, zaraz go usłyszy. Stanisława Budra podkreśla, że Bóg jest wszędzie, ale możemy odnaleźć go tylko w ciszy, istniejąc z nim sam na sam. W wielu wierszach poetka stwierdza, że człowiek współczesny potrzebuje przede wszystkim ciszy i Boga - w nieustannym hałasie, pośpiechu gubimy godność, zatracamy człowieczeństwo, gubimy drogę.
Poezja Stanisławy Burdy to przede wszystkim liryka wyciszona w tonie, przemawiająca słowem i obrazem zredukowanym do niezbędnego minimum. Teksty rozbudowane przybierają często postać tryptyków. Główną strukturę poetyckiej wypowiedzi stanowią impresje, modlitwy, zamyślenia. Wiersz zbudowany jest z pozornie luźnych obrazów, motywów, przywołań ledwie dotkniętych słowem. Łączy je, spaja w wymowną całość dominanta emocjonalno-przedstawieniowa. Znamienna dla tych wierszy jest mowa najprostsza, ale zarazem elegancka, słownictwem klarownym, czystym.
Z poetyckimi tekstami interesująco koresponduje grafika Alfreda Przybysza - autora znanego z wielu wystaw oraz ilustracji książkowych. Zdecydowana, a równocześnie delikatna kreska, wymowna obecność symboli, np. krzyża, sygnaturek, drabiny (Jakubowej?), motywów roślinnych, sprawia, że ilustracje znacząco dopełniają religijno-kontemplacyjne przesłanie utworów.
O Autorce
Stanisława Burda, ur. się 3 października 1930 r. w Zakrzowie (k. Tarnowa). Studiowała polonistykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Przez 48 lat pracowała jako polonistka w szkołach średnich w Hrubieszowie, jednocześnie była ławnikiem i społecznym kuratorem sądowym. Mieszka w Hrubieszowie. Jest członkiem związku Literatów Polskich oraz Polish American Poets Academy. Opublikowała następujące tomiki poezji: Spotkania w czasie (Hrubieszów 1993), Ślad istnienia (Lublin 1994), Krzyż i talizman (Lublin 1993), Święci odchodzą (Lublin 1994), Nad brzegiem milczenia (Lublin 1995), Plaster miodu (Lublin 1997, 1998), Psalmy pojednania (Warszawa 1998), Bezimienne ptaki (Lublin 1998), Nadhuczwiański koncert (Lublin 2000), Moje Emaus (Lublin 2004), Obudzić ciszę (2005).
Przedmowa: Waldemar Michalski
Posłowie: Grzegorz Romanowski
Ilustracje: Elżbieta Gnyp
Plaster miodu — to przede wszystkim wyraźne zaznaczenie egzystencjalnych i poetyckich korzeni, wyeksponowanie mikrokosmosu świata, z którego poetka wyrosła, a do którego powraca owym przywołaniem pamięci. Autorka dyskretnie rezygnuje tutaj z tak przez nią ulubionego refleksyjnego tonu na rzecz — „narracji lirycznej”, która dominuje w tej książce. Poetka nawiązuje do osiągnięć polskich sentymentalistów (Kniaźnina, Karpińskiego), szczególnie w bezpośredniej obserwacji życia i odwoływania się do krajobrazu rodzinnego.
Poezja ta swoimi korzeniami i rozumieniem tradycji poetycko-filozoficzno-egzystencjalnej sięga do największych osiągnięć polskiej liryki, poprzez umiłowanie prostoty zaklętej w naturze, harmonii świata składającego się z elementów codziennej egzystencji.
Wiersze znajdujące się w tym zbiorze można ująć w trzy grupy tematyczne. W pierwszej grupie dominują liryczne opisy natury i przemian w niej zachodzących. Podmiot ujawnia swój zachwyt dla przestrzeni opalizującej kolorami, zapachami, światłem, sensualnością. Drugą grupę stanowią utwory eksponujące zachowanie się ludzi współżyjących z naturą, opisy obrzędów, często o charakterze religijnym i agrarnym. Do grupy trzeciej należą te utwory, które przywołują wydarzenia historyczne, mające miejsce na ziemi tarnowskiej (chłopskie strajki, wojna obronna 1939).
Dyskretny urok liryków — szczególnie emanujący z utworów, w których występują opisy przemian zachodzących w naturze, obrzędów ludowych, uchwyconych okruchów świata zasypiającego i budzącego się — sprawia, że wiersze nabierają uniwersalnego wymiaru, potwierdzając tezę o uniwersalnej sile poezji, jej otwartości na każdego czytelnika. Jest to model liryki, która wyrasta z rodzinnego krajobrazu, z korzeni „małej ojczyzny” i trafia „pod strzechy”.
Tłumaczenie na j. ukraiński: Julia Piwtorak, Maria Pokalczuk
Rysunki: Alfred Przybysz
Posłowie: Piotr Sanetra
Zbiór poezji religijnej łączącej w jednej przestrzeni wrażliwej duszy dwa miejsca adoracji Matki Pocieszenia, tak nieodległe, a rozdzielone nożycami trudnych dziejów tych ziem. Idea dwujęzycznego, polsko-ukraińskiego wydania tych wierszy wyraża pragnienie budowania mostu wspólnoty wiary i nadziei, budowania jedności ducha wzmacniającej przemianę ludzkich serc ku wzajemnemu zrozumieniu, poszanowaniu, ku przełamywaniu podziałów, barier i budowaniu płaszczyzny chrześcijańskiej miłości w blasku świętego, zarówno dla wyznawców prawosławia, jak i katolików, Oblicza Maryi. [...]
Jest to głos pełen zawierzenia, ufności, oddania, a jednocześnie troski o losy świata i człowieka zagubionego w relatywizmie współczesności. Powrót do chlubnych kart przeszłości, przywoływanie cnót zaświadczanych życiem ludzi zasłużonych dla Kościoła i narodu to elementy budujące patriotyczny wymiar tej poetyckiej refleksji. Wpisany jest on w szeroki wachlarz tradycyjnych wartości, których pielęgnowanie jest gwarantem spełnionego człowieczeństwa. Wierność poznanej Prawdzie, gotowość do poświęceń, a nawet ofiary z życia, dla Dobra bliźniego, narodu, wrażliwość na Piękno otaczającego świata i duszy ludzkiej, dbałość o chwałę i dobre imię swojej małej i wielkiej Ojczyzny, pokora w przyjmowaniu cierpienia i wdzięczność za otrzymane od Boga dobrodziejstwa i łaski, a wreszcie otwartość na dar Miłości i gotowość jego pomnażania w postawie dzielenia się nim z bliźnimi i wzajemnego ubogacania - oto drogowskazy, które na rozstajach ludzkich dróg odświeża i umacnia poezja Pani Stanisławy. Zawsze towarzyszą im kapliczki z wizerunkami czułej, pełnej wzajemnego oddania i miłości relacji Maryi i Jej Syna. Sokalska Ikona zajmuje wśród tych obrazów miejsce szczególne. Z wierszami doskonale korespondują rysunki Alfreda Przybysza, artysty hrubieszowskiego, który od kilku już lat ozdabia swymi pracami tomiki autorki Psalmodii. [...]
Poetycki modlitewnik Stanisławy Burdy, dostępny (dzięki swojej dwujęzycznej wersji) wszystkim wiernym szukającym w miłosiernych obliczach Maryi i Jezusa życiowych drogowskazów i pociechy, jest tego ożywienia ważnym wyrazem i nośnikiem. W Psalmodii sokalskiej króluje Ta, która od ponad sześciu wieków czułym wzrokiem natchnionej Ikony ogarnia dzieje i serca mieszkańców tej pięknej i bolesnej ziemi. W pokornej melodii tych wierszy nastroić można swoje serce na spotkanie z Matką Pocieszenia.

Ilustracje: Elżbieta Gnyp
Posłowie: Piotr Sanetra
Psalmy pojednania gromadzą teksty napisane przed 1996 rokiem i po roku 1996. Zostały one zaprezentowane w
dwóch księgach (określenie nawiązuje do biblijnego wzorca), charakteryzujących się swoistą wewnętrzną
dramaturgią.
Księga I jest bardzo osobistym wyznaniem nadziei i ufności wobec Stwórcy wszechrzeczy, nawiązującym
niejednokrotnie do tradycji Dawidowej i Ewangelicznej. Księga II to raczej psalmiczna „wędrówka po
tematach”, w której modlitewna refleksja nad duchową kondycją współczesnego człowieka przeplata się
z minicyklami nawiązującymi do okresów roku liturgicznego (Boże Narodzenie, Wielki Post, Wielkanoc) lub
do różnych płaszczyzn życia religijnego: psalmy „maryjne”, „papieskie”,
„eucharystyczne”, psalmy „przełomu wieków”. Dzięki takiej kompozycji nawiązującej
do cyklicznego układu Księgi Psalmów odsłania się korespondencja wierszy napisanych w dużych niekiedy
odstępach czasu. Pozwala też ona skupić uwagę na określonym temacie, powracającym wariacyjnie w kilku
tekstach.
Psalmy pojednania są również przykładem tzw. „korespondencji sztuk”. Słowo bowiem dialoguje w
nich z jego wizją plastyczną - pastelami i fotografiami Elżbiety Gnyp. Wizja plastyczna poprzedza słowo,
zapowiada nastrój, wprowadza w klimat następującego po niej tekstu. Bogata kolorystyka tych nastrojowych,
pozbawionych jednoznaczności obrazów doskonale wkomponowuje się w kontemplacyjny charakter tomu. Elżbieta
Gnyp od wielu lat towarzyszy poezji Pani Stanisławy. Obie artystki łączy wyraźna nić porozumienia,
wewnętrzny rezonans pozwalający wydobyć ze wspólnie stworzonej książki jeden wyrazisty ton - umiłowania
śladów Boga wśród ludzi: dobra człowieka, piękna ziemi, bogactwa tkwiącego w mijającej chwili. Z tego
splotu słowa i obrazu, z zasłuchania i zapatrzenia można wysnuć nutę Bożej obecności, usłyszeć dźwięk Jego
odpowiedzi na wołanie psalmisty, na nasze z nim wołanie.
Posłowie: Piotr Sanetra
Rysunki: Alfred Przybysz
Niemal co rok otwieram nowy zbiór jej wierszy inspirowany życiem spędzonym nad brzegami Dunajca i Huczwy, a zakotwiczonym w wymiarach przekraczających granice pojedynczego losu, w przestrzeni ducha i wartości podstawowych i największych. W subtelnej i pięknej polszczyźnie Poetka szkicuje urodę swojej małej i wielkiej Ojczyzny, dotyka jej ran i chwały, rozmawia z najbliższymi, modli się i troszczy o losy świata. Otwieram piętnasty już tomik Pani Stanisławy i wiem, że staję u bram ogrodu chroniącego Piękno, Prawdę i Miłość. [...] Kontemplacja, do której zaprasza ta poezja, ma rzeczywistą moc wzruszenia myśli i serca, płynącą z bardzo autentycznego przeżycia, wrażenia, z refleksji wywołanej historią własną, Ojczyzny i świata. Zadziwiające w tej twórczości jest to, że pomimo ciągłego jej trwania w tej samej przestrzeni (zacieśnionej dodatkowo do dwóch obszarów: Ziemi Hrubieszowskiej i Ziemi Tarnowskiej), pomimo nieustannego eksploatowania kilku wybranych tematów płynących z umiłowania natury, ludzi i Boga, pomimo wreszcie niezmiennej od wielu lat formy wiersza wolnego, operującego skrótem, skondensowaną metaforą, strofy nie tracą swojej świeżości, skupiają na sobie i pobudzają do refleksji o sprawach pierwszych i ostatecznych. Można nawet stwierdzić, że z biegiem czasu coraz bardziej odrywają się one od ziemskiego konkretu i szybują ku sprawom uniwersalnym. [...] W Słowie o nadziei [...] najbardziej chyba urzekają mnie liryczne pejzaże, obrazki natury, impresje wywołane widokiem lub stanem przyrody. Pani Stanisława kilkoma pociągnięciami pióra potrafi utrwalać piękno otaczającego świata w sposób tak sugestywny, że obrazki te na długo pozostają pod powiekami wyobraźni. Nic dziwnego, że jej wiersze inspirowały i wciąż inspirują artystów plastyków do dialogu własnej wizji ze słowem. Prof. Wiktor Zin, Elżbieta Gnyp, Zofia Kopel-Szulc, Zbigniew Jóźwik, Alfred Przybysz pozostawili w tomikach Poetki z Hrubieszowa wymowne i piękne ślady artysytycznych inspiracji. W Słowie o nadziei subtelna, lecz wyrazista kreska rysunków Alfreda Przybysza niezwykle harmonijnie dopełnia kontemplację słowa o przeżycie obrazu. Swój głos w obronie wartości życia autorka Słowa o nadziei wspiera przywoływaniem postawy i nauczania Jana Pawła II. Ten widomy znak nadziei dla świata, budzący tak wielki entuzjazm wśród wszystkich ludzi dobrej woli, a szczególnie wśród młodzieży, jest dla Pani Stanisławy niezawodnym drogowskazem na rozdrożach życia. [...]
O Autorce Stanisława Burda, ur. się 3 października 1930 r. w Zakrzowie (k. Tarnowa). Studiowała polonistykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Od 1954 związana z Ziemią Hrubieszowską. Przez 48 lat pracowała jako polonistka w szkołach średnich w Hrubieszowie, jednocześnie była ławnikiem i społecznym kuratorem sądowym. Mieszka w Hrubieszowie. Za pracę dydaktyczna, działalność kulturalno-oświatową i publicystyczną otrzymała wiele nagród, m.in. nagrody Ministerstwa Kultury i Sztuki (1970, 1972, 1973), Ministerstwa Oświaty (1972, 1976), nagrodę im. T. Nocznickiego (1976). Odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Złotą Odznaką Recytatora. Jest członkiem związku Literatów Polskich oraz Polish American Poets Academy. Należy do Klubu Literackiego Ziemi Hrubieszowskiej. Opublikowała następujące tomiki poezji: Spotkania w czasie (Hrubieszów 1993), Ślad istnienia (Lublin 1994), Krzyż i talizman (Lublin 1993), Święci odchodzą (Lublin 1994), Nad brzegiem milczenia (Lublin 1995), Plaster miodu (Lublin 1997, 1998), Psalmy pojednania (Warszawa 1998), Bezimienne ptaki (Lublin 1998), Nadhuczwiański koncert (Lublin 2000), Moje Emaus (Lublin 2004), Obudzić ciszę (2005).
Posłowie: Józef Fert
Wiersze Stanisławy Burdy z tomiku Święci odchodzą mocno osadzone są w krajobrazie stron rodzinnych i stron wybranych na dom. Szczególnie urokliwe są te zapisy obrazów, które wyrosły ze spotkań autorki z ziemską urodą rzeczy. Poetka nie ogranicza jednak swojego horyzontu do rzeczy widzialnych, namacalnych, konkretnych - swoje wypowiedzi liryczne nasyca niepowtarzalnymi impresjami, które te domowe krajobrazy ewokują. Przedmiotem jej poetyckiej fascynacji są sprawy przekraczające krajobraz natury. Autorka próbuje w swoim tomiku dokonać syntez poetyckich, złożonych z doświadczeń zmysłowych, emocjonalnych i intelektualnych. Rozmyślań tych jest dosyć dużo - charakteryzują się one epigramatycznością, gnomicznością, przechodzą w aforystykę.
W zbiorze Święci odchodzą autorka przekracza dotychczasowe nurty doświadczenia literackiego. Tomik ten, z jednej strony zamyka pewien etap doświadczenia literackiego, z drugiej, stanowi otwarcie na nowe możliwości wyrazu - jest w tym cyklu poetyckim pewna powaga autentycznego doświadczenia życiowego, jak również dojrzała pewność obrazu poetyckiego. Poetka wyprowadza go z obserwacji życia, jak i z odniesień do tradycji.
W głęboko religijny wymiar tych tekstów wtapia się rzeczywistość świata: piękno natury, atmosfera polskiej prowincji, trwałość więzi rodzinnych, tradycja i współczesność „małej” i „dużej” ojczyzny, starcie ideologii i postaw światopoglądowych. Te wiersze uruchamiają w czytelniku przeżycie wspólnej drogi, pielgrzymowania ku wartościom budującym poczucie wspólnoty ostatecznego celu życia: rozpoznania siebie w miłującym spojrzeniu Stwórcy. Wyruszmy zatem w tę drogę, by doświadczyć najważniejszych elementów „polskiego krajobrazu wiary” malowanego ręką Stanisławy Burdy.
Dominują w nim dwie wartości: umiłowanie ojczyzny i zakorzenienie w wierze ojców. To one określają charakter pejzażu, który się przed nami otwiera. Już rozpoczynający Zamyślenia wiersz Maleńki znak odsłania głębokie i czułe pokłady patriotyzmu. Przeniknięte są nim i inne wiersze: sugestywne obrazki natury, operujące „ikonami” polskiej przyrody (bocian, słowik, bzy, jarzębina itd.), czy też szkice historyczne przywołujące wielkie postaci polskiego Kościoła (np. wiersz Mocarze Ducha). Patriotyczny wymiar posiadają również tak liczne w tym zbiorze poetyckie modlitwy skierowane do Matki Bożej, Patronki i Opiekunki „tej Ziemi” (Wiara źródłem mocy).
Polska tradycja, polski duch wyrażone w wierszach Pani Stanisławy są przeniknięte religijnością. Dlatego poetka z tak wielkim niepokojem patrzy na współczesność pogrążającą się coraz bardziej w chaosie relatywizmu, bezideowości. Postawom nihilizmu i daleko posuniętego liberalizmu przeciwstawia heroiczne trwanie przy wartościach określonych w Dekalogu. Rozliczne epicedia rozsiane w Zamyśleniach utrwalają pamięć o tych synach narodu polskiego, którzy zaświadczyli swym życiem o wielkości ducha, o godności człowieczeństwa (Jan Paweł II, o. Albert Mieczysław Krąpiec, ks. Zdzisław Peszkowski, prof. Zbigniew Religa, ks. Józef Jamróz i inni).

Wstęp: ks. Jerzy Szymik
Fotografie: Karol Olszowy
O Autorze
Marcin Bytniewski – teolog, aktor, poeta. Urodził się 16 stycznia 1980 r. w Białej Podlaskiej. W 2004 r. ukończył studia na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W czasie studiów zaangażowany jako aktor w prace „Teatru Wizualnego KUL” (obecnie Teatr „Enigmatic”), m.in.: Wybrzeża pełne ciszy, wg K. Wojtyły (2000), J. P. Sartre, Przy drzwiach zamkniętych (2000), A. Strindberg, Do Damaszku (2002). W latach 2002-2004 współtworzył kabaret „Piwnica artystyczna”. Za działalność teatralną otrzymał nagrodę Rektora KUL (2002). Zagrał kilka ról epizodycznych w filmach i serialach telewizyjnych (m.in. Samo życie, Na dobre i na złe). Jako poeta debiutował w 1999 r. wierszami opublikowanymi w Podlaskim Piśmie Literacko-Artystycznym „Jeszcze Jedna”. W tym samym roku ukazał się jego tomik poetycki Dzielnica cudów (Biała Podlaska: Klub Kultury „Eureka”). W 2006 r. opublikował książkę Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły - O uzdrowieniu wewnętrznym (Częstochowa: Wydawnictwo Misjonarzy Krwi Chrystusa „Pomoc”). dobro niedojrzałe gromadzi wiersze będące śladem teologiczno-egzystencjalnych poszukiwań autora w okresie studiów.
Czy w pędzącym przed siebie XXI wieku jest możliwy udany powrót do tematów i motywów zapładniających satyrę doby oświecenia? Ignacy Krasicki - król polskiego poematu heroikomicznego - otworzył na oścież klasztorne furty i ukazał przywary, śmiesznostki, słabości ludzi oddanych prostowaniu swych ścieżek ku wieczności. Tadeusz Chabrowski ponownie wchodzi w ten świat, poruszając się w nim z wrodzoną sobie swobodą i przenikliwością. Macza swe pióro w osiemnastowiecznym inkauście ironii i humoru, jednak szkicuje nim bardzo nowoczesny pejzaż duszy. Portrety zakonnych braci i ojców ukazują bowiem współczesne i zarazem odwieczne paradoksy wiary, nieprzystawalność ludzkiej i Boskiej logiki zbawienia, przepaście i ślepe zaułki na drogach ćwiczenia duszy w osiąganiu cnót i w realizacji wartości. W odmalowanym tymi strofami świecie mnichów i anachoretów (niezmiennym pomimo upływu wieków) przegląda się tak naprawdę dzisiejsza ponowoczesność, wstydząca się starożytnego i średniowiecznego pojęcia cnoty, preferująca wygodę i skłaniająca do duchowego lenistwa. Śmiech jednak i wyrozumiałe wobec ludzkich słabości spojrzenie poety są źródłem wielkich doznań: dotknięcia rogów fałszu i dostrzeżenia przebłysków Prawdy.
O Autorze
Tadeusz Chabrowski, ur. 11.11.1934 r. w Złotym Potoku koło Częstochowy. Studiował filozofię i teologię w Instytucie św. Pawła w Krakowie. W 1960 r. przyjął święcenia kapłańskie w Zakonie Ojców Paulinów na Jasnej Górze. W 1961 r. wyjechał do USA - okazało się, że był to wyjazd na stałe. Sześć lat później opuścił Zakon.
Za granicą Chabrowski kontynuował studia na Katolickim Uniwersytecie w Dublinie, Fordham University w Nowym Jorku i Temple University w Filadelfii (studia doktoranckie z filozofii). Jako stypendysta Fundacji Kościuszkowskiej mógł powrócić na rok do kraju (1972), gdzie na Uniwersytecie Warszawskim zbierał materiały do swoich prac naukowych. Po latach odbył studia optyczne i zdobył zawód optyka. W Nowym Jorku jest znany jako animator życia kulturalnego społeczności polskiej (był m.in. założycielem Polish-American Artists Society).
Debiutował w 1960 r. w „Tygodniku Powszechnym”. Nakładem „Oficyny Poetów i Malarzy” ukazały się dwa zbiory jego wierszy: Madonny (1963, II wydanie 1964) i Lato w Pensylwanii (1965). W 1973 r. miało miejsce pierwsze krajowe wydanie poezji Tadeusza Chabrowskiego - Drzewo mnie obeszło. W 1975 r. Wydawnictwo Literackie opublikowało jego Wiersze. Następny tomik Drewniany rower ukazał się w 1988 r. w Nowym Jorku. Istnieją dwa nagrania kasetowe poezji Chabrowskiego: Madonny w wykonaniu krakowskich aktorów Danuty Michałowskiej i Andrzeja Frycza oraz kaseta z nowymi wierszami Wracamy do kraju w interpretacji Piotra Fronczewskiego i Wacława Szklarskiego.
Dwukrotnie otrzymał prestiżową Nagrodę Fundacji Kościelskich w Szwajcarii: za tom Lato w Pensylwanii i za współautorstwo Słów na pustyni - antologii współczesnej poezji kapłańskiej ze wstępem Karola Wojtyły. Jest też laureatem nagród amerykańskich (m.in. World of Poetry Press).
Utwory Tadeusza Chabrowskiego publikowane były m.in.: w „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”, „Nowym Wyrazie”, „Przeglądzie Katolickim”, „Akcencie”, londyńskich „Wiadomościach”, „Kontynentach”, „Oficynie Poetów i Malarzy”, paryskiej „Kulturze” i nowojorskim „Przeglądzie Polskim”. Tłumaczenia angielskie jego poezji ukazywały się w „The Polish Review”, „New Horizon”, „Greeenpoint Gazette” i w „The Leader” w Dublinie. Niemieckie przekłady utworów Chabrowskiego znalazły się w antologii poezji polskiej Lyrisches Quintett przygotowanej przez Karla Dedeciusa dla wydawnictwa Suhrkamp (Frankfurt 1992).

Ilustracje: Maria Dziopak
Utwory Chabrowskiego są wnikliwą obserwacją natury; odrobina łagodnego smutku, iluzja połączona z sugestią trafnie oddanego nastroju są silnie nasycone autorskim przeżyciem. Aura zadumy, jaka emanuje z jego utworów, wyzwala refleksje nad urodą otaczającej nas rzeczywistości. Ta poezja, pełna zmysłowego czaru, naznaczona jest osobowością autora, a odkryte w naturze piękno zostało przetransportowane na zrozumiały dla wszystkich język poezji. Uczłowieczone rośliny, zmysłowe, wiotkie anioły, czy też muzy "ubrane w suknie z jednej sztuki materiału, w białe kapelusze, w modne żółte szale", zmuszają nas do chwil refleksji nad sensem życia, jego pięknem i smutkiem oraz rolą, jaką nam samym przyszło zagrać w teatrze codzienności, co wyrażalne jest jedynie aluzyjnym językiem poezji.
Posłowie: Bogusław Wróblewski
Ilustracje: Zofia Kopel-Szulc
Nowy drewniany rower, a w nim cykl Z notatek latarnika stanowi najpełniejsze i z pewnością najbardziej udane liryczne świadectwo dylematów współczesnej, najnowszej emigracji Polaków - społeczności dramatycznie zawieszonej między poczuciem tożsamości z niedawno opuszczonym krajem a dążeniem do pełnej asymilacji w Stanach. Orientacja na społeczne otoczenie to tylko jeden z aspektów tego objętościowo niewielkiego zbiorku. Jest w nim zawarta i problematyka metafizyczna i przejmujący ton osobisty (np. wiersze poświęcone matce), i refleksja nad istotą twórczości literackiej czy wszelkiej działalności kreacyjnej. Tomik ten prezentuje wyrazistą osobowość poetycką Chabrowskiego.
O Autorze
Tadeusz Chabrowski, ur. 11.11.1934 r. w Złotym Potoku koło Częstochowy. Studiował filozofię i teologię w Instytucie św. Pawła w Krakowie. W 1960 r. przyjął święcenia kapłańskie w Zakonie Ojców Paulinów na Jasnej Górze. W 1961 r. wyjechał do USA - okazało się, że był to wyjazd na stałe. Sześć lat później opuścił Zakon.
Za granicą Chabrowski kontynuował studia na Katolickim Uniwersytecie w Dublinie, Fordham University w Nowym Jorku i Temple University w Filadelfii (studia doktoranckie z filozofii). Jako stypendysta Fundacji Kościuszkowskiej mógł powrócić na rok do kraju (1972), gdzie na Uniwersytecie Warszawskim zbierał materiały do swoich prac naukowych. Po latach odbył studia optyczne i zdobył zawód optyka. W Nowym Jorku jest znany jako animator życia kulturalnego społeczności polskiej (był m.in. założycielem Polish-American Artists Society).
Debiutował w 1960 r. w „Tygodniku Powszechnym”. Nakładem „Oficyny Poetów i Malarzy” ukazały się dwa zbiory jego wierszy: Madonny (1963, II wydanie 1964) i Lato w Pensylwanii (1965). W 1973 r. miało miejsce pierwsze krajowe wydanie poezji Tadeusza Chabrowskiego - Drzewo mnie obeszło. W 1975 r. Wydawnictwo Literackie opublikowało jego Wiersze. Następny tomik Drewniany rower ukazał się w 1988 r. w Nowym Jorku. Istnieją dwa nagrania kasetowe poezji Chabrowskiego: Madonny w wykonaniu krakowskich aktorów Danuty Michałowskiej i Andrzeja Frycza oraz kaseta z nowymi wierszami Wracamy do kraju w interpretacji Piotra Fronczewskiego i Wacława Szklarskiego.
Dwukrotnie otrzymał prestiżową Nagrodę Fundacji Kościelskich w Szwajcarii: za tom Lato w Pensylwanii i za współautorstwo Słów na pustyni - antologii współczesnej poezji kapłańskiej ze wstępem Karola Wojtyły. Jest też laureatem nagród amerykańskich (m.in. World of Poetry Press).
Utwory Tadeusza Chabrowskiego publikowane były m.in.: w „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”, „Nowym Wyrazie”, „Przeglądzie Katolickim”, „Akcencie”, londyńskich „Wiadomościach”, „Kontynentach”, „Oficynie Poetów i Malarzy”, paryskiej „Kulturze” i nowojorskim „Przeglądzie Polskim”. Tłumaczenia angielskie jego poezji ukazywały się w „The Polish Review”, „New Horizon”, „Greeenpoint Gazette” i w „The Leader” w Dublinie. Niemieckie przekłady utworów Chabrowskiego znalazły się w antologii poezji polskiej Lyrisches Quintett przygotowanej przez Karla Dedeciusa dla wydawnictwa Suhrkamp (Frankfurt 1992).
Ilustracje: Zofia Kopel-Szulc
Wiersze Chojnackiego za zbiorku „Tak” są wołaniem o miłość, o „tak” dla życia, przeciwko śmierci. Są mówieniem „tak” osobowej godności każdego człowieka, nieśmiałą rozmową z poetami, np. Iwaszkiewiczem i Czechowiczem. W wierszach tych „ja” liryczne podejmuje próbę zagwarantowania godności drugiemu: a może się to stać przez przyjęcie dla siebie oczyszczającego cierpienia, oswajania lęku przed rozdwojeniem osobowości w głębszej refleksji nad sobą. Podmiot tym cierpieniem spłaca ów zaciągnięty wcześniej dług. Oddaje symboliczną „pożyczoną szklankę krwi od sąsiada”, obdarowuje czytelnika modlitwą poetycką i informacją o sobie.
O Autorze
Roman Chojnacki, ur. 4 maja 1954 r. w Lesznie. Absolwent polonistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autor tomów wierszy: Głos pierwszy (1973), Dla tego życia (1978), Z pozoru - cisza (1980), Apel poległych i inne wiersze (1983), Noc (1986), Powrót (1986), Wiersze nienapisane (2000), oraz szkiców krytycznoliterackich i scenariuszy teatralnych . Od 1988 r. mieszka w Kanadzie.
We wszystkich jej utworach zwraca uwagę dobry warsztat poetycki, uderzająca kultura literacka, ciekawa wyobraźnia, smak, subtelność penetracji psychologicznych, uwrażliwienie na sferę problematyki metafizycznej i rzecz licząca się szczególnie - precyzja, umiejętność skrótu.
Te cechy liryki łączą poetykę Elżbiety Cichli-Czarniawskiej z poetyką innego kobiecego głosu polskiej poezji - Wisławy Szymborskiej. [...] Obu Autorkom pod tym względem niezwykle blisko do siebie. Ich bardziej racjonalne niż emocjonalne wyobraźnie ewokują światy pokrewne kształtami, choć odmienne kolorytem, wypełnieniem. Wspólne im jest operowanie napięciami pomiędzy powszechnym ogólnym i jednostkowym, szukanie w języku środków wyrazu dla prawideł istnienia, opracowanie paradoksem, metafizycznym oksymoronem, zderzanie mowy potocznej z literacką, celność metafory. Są to sposoby na "wytrącanie" z obezwładniającego poczucia zwyczajności, a więc nieważności. Zdumienie, zaskoczenie, a w ich następstwie zastanowienie, refleksja - to częsty efekt lektury wierszy Cichli-Czarniawskiej.
Tyle ile cię jest to książka-przewodnik po twórczości lirycznej Elżbiety Cichli-Czarniawskiej. Jednocześnie jest to materiał do głębokiej refleksji o kształtach egzystencji, różnych egzystencji, uwikłanych w czas i przestrzeń, w relacje i w samotność. Dyskretna, subtelna, pełna taktu, ale i odważna - liryka ta wciąż czeka na poważne odkrycie. Ale mądrość poezji, czy może lepiej: poezja mądrości, nie narzuca się, lecz daje się odkryć szukającym. Jest nagrodą za pokorę szukania. W swym jubileuszowym tomie poetka odsłoniła też swoją pasję malarską. Wielokształtność i wielobarwność rzeczywistości, splatanie form w materię istnienia wyraziła autorską grafiką zamieszczoną na okładce książki. To jakby obraz widziany sowimi oczami języka poezji. Adekwatność i kompozycyjna celowość raz jeszcze...
Najciekawiej prezentują się teksty lapidarne, często przybierające charakter werbalnych konstatacji lub ekspresyjnego utrwalenia chwili [...].
Cichla-Czarniawska pokazuje magię dnia powszedniego, odkrywa drzemiące na każdym kroku tajemnicę i piękno
[...].
Trudno tę poezję ocenić jednoznacznie. Bije z niej etyczny niepokój o kształt życia na ziemi [...]. To poezja uniwersalna, nasycona ekspresyjnym językiem, zaskakującymi skojarzeniami, oryginalną metaforą, melodyjną instrumentacja słowa.

Posłowie: Piotr Sanetra
Obecny tom poetycki Elżbiety Cichli-Czarniawskiej to nowy zakątek lirycznego ogrodu. Jego wyrazistym elementem jest tytułowa „sowa śnieżna” - tajemniczy, niepokojący ptak, przysiadający od czasu do czasu na „gałęziach” wersów. Ten niezwykły obraz białej sowy pojawia się w kilku utworach, a są to teksty znaczące nie tylko przez swoje usytuowanie w układzie tomu (początek: sowa śnieżna; koniec: ***moja sowa śnieżna; w środku cztery dość regularnie rozłożone wiersze), ale i przez głębokie powiązanie tego motywu z „ja” lirycznym. Zaznaczona w tytule książki przynależność sowy do podmiotu zbioru poezji znajduje w wierszach wielokrotne potwierdzenie; „sowa śnieżna” staje się przez to swego rodzaju hipostazą wnętrza podmiotu lirycznego. (szerzej: podmiotu tomu), jego cech i pragnień. Dzięki temu zabiegowi książka ta nabiera szczególnego znaczenia - obok ważnych przemyśleń o naturze świata niesie bowiem silny ładunek autorefleksji, odsłania pryzmaty, przez które świat ten jest postrzegany.
O Autorce
Elżbieta Cichla-Czarniawska - (ur. 31.03.1935), poetka, prozaik, historyk literatury. Debiutowała wierszami w „Tygodniku Powszechnym” (1955). Jest autorką ośmiu tomów prozy (powieści, opowiadania), szesnastu tomików poezji (w tym dwa obszerne wybory), prac o życiu i twórczości Jalu Kurka i Władysława Sebyły. W Jej wyborze i ze wstępami ukazały się tomy poezji Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima. Interesuje się przede wszystkim liryką dwudziestolecia międzywojennego i współczesną literaturą polską. Liczne szkice, recenzje, eseje, wiersze i opowiadania publikowała w ogólnopolskich czasopismach kulturalno-literackich i w pismach regionalnych. Jej utwory poetyckie znalazły się w wielu antologiach. Wiersze tłumaczono na litewski i bułgarski. Za twórczość otrzymała kilka nagród i wyróżnień.
[...] Staloryt jest [...] techniką grafiki o najwyższym stopniu utrwalenia, a więc unieruchomienia obrazu. Dotyczy to zarówno samego sposobu wykonania stalorytu, wykluczającego możliwość zatuszowania lub poprawienia pomyłki artysty, jak i tworzywa, w którym obraz jest rzeźbiony rylcem – twardej, stalowej płyty. Jakże więc uruchomić staloryt? A z drugiej strony — po co to robić? To przecież wbrew jego naturze! Co się kryje za tą prowokacją poetki?
Skojarzenia i obrazy pochwycone i utrwalone w tytule zbioru znajdują swoje odzwierciedlenie w konstrukcji książki. Została ona podzielona na trzy części opatrzone tytułami, które w swoisty sposób sygnują liryczne wizje wyryte w trudnej materii języka. Powtarzająca się w każdym tytule, ale jakby zewnętrzna, niemal techniczna formuła z dopiskiem wprost narzuca taką rolę sygnatury następującym po niej określeniom: prywatne, symptomy, wspólne tętno. Rola dopisku jest w zasadzie porządkująca, aczkolwiek jego treść wprowadza oczywiście dodatkowe możliwości odczytań tekstów. Czytelnik wierszy ma więc do dyspozycji oprócz ich tytułów dodatkowy klucz semantyczny utrwalony w dopisku. Może też wszystkie teksty określonej części zobaczyć jako całościową wizję (staloryt) objaśnioną zwięzłym dopiskiem.
Wchodząc głębiej w strukturę zbioru można napotkać również ciekawe nawiązania do jego tytułu. Sześć tekstów, dość równomiernie rozłożonych w tomie, określonych zostało jako staloryty (z różnymi, dopełniającymi określeniami). To zabieg dość niezwykły, przenosi bowiem gatunkowe określenie techniki plastycznej na jakże różne od niej tworzywo literackie. Jak zatem zrealizować literacki staloryt? Gdzie szukać w obu dziedzinach sztuki punktów wspólnych, które umożliwiłyby taką realizację? Dotykam w tym miejscu kwestii przerastającej ramy zakreślone poetyką posłowia, jednak jednej z zasadniczych, jak sądzę, dla warsztatu poetyckiego autorki ruchomych stalorytów (i wielu innych twórców): Jak w tworzywie o naturze dźwiękowo-znaczeniowej wyrazić rzeczywistość plastyczną, opartą na kształtach, kolorach, odmianach faktur i stanów skupienia? Czy jedynym narzędziem odzwierciedlania świata w języku pozostaje opis, który nigdy nie wypełni do końca nawet najprostszego kształtu (nie mówiąc o drzewie, liściu, kwiecie, pejzażu, człowieku), pozostawiając zawsze miejsca niedookreślone? [...]
Już sam tytuł zbioru ukazuje charakter rylca znajdującego się w ręku poetki. Jest nim metafora w przeróżnych odmianach i objawach, stawiająca zdolnościom skojarzeniowym czytelnika wciąż nowe i bardzo odkrywcze wyzwania. To teksty przeznaczone nie tyle do czytania, ile do oglądania poprzez nałożone na siebie pryzmaty elementów przyrody, przeżyć, zmysłowych doświadczeń rzeczywistości, ukrytych pragnień – wizje z pogranicza snu i jawy, świadomości i nieświadomości (tak zbudowany jest poemat otwierający tom, określający jego tonację i zapowiadający temat). Percepcja literackiej rzeczywistości jest przez to bliższa odbiorowi dzieł plastycznych. [...]
Poezję Elżbiety Cichli-Czarniawskiej charakteryzuje dążenie do uchwycenia ogólnych praw rządzących istnieniem. Konkret zostaje w tych wierszach umieszczony na płaszczyźnie akcydensów życia — odczuwalnych zmysłami, a przez to możliwych do przeżycia objawów duszy świata. W ruchomych stalorytach ten stopień uogólnienia przedmiotu artystycznych intuicji jest szczególnie wysoki. Zasadniczym tematem tego tomu jest świat, rozumiany jako to, co nas otacza i jednocześnie przenika, jako zarówno to, co odbieramy zmysłami i przeżywamy, jak i to, co dla nas zakryte, niedostępne, oczekujące i potencjalne. Świat to również nasza świadomość i nieświadomość, doświadczenie jawy i snu. W taką rzeczywistość wprowadza czytelnika poemat wstępny mówiący o wędrówce ludzi przez pęknięty, a więc skażony, niedoskonały, niepełny świat. Trudno znaleźć przyczynę i określić cel tej wędrówki, której towarzyszy lęk, ociężałość i ból zwątpienia. Jedyną jej racją jest wierność przeznaczeniu, wypełnienie losu określonego herbertowskim imperatywem Idź. Dopóki jesteśmy w drodze, pytania o jej cel i sens nie będą miały pewnej odpowiedzi. Zawsze towarzyszyć nam będzie ta niewiadoma, tajemnicza, zakryta strona świata, dająca znak swojego istnienia w mdłym blasku nadziei przenikającym szarość życia. Powołanie człowieka jest więc w istocie heroiczne: iść, pomimo braku pewności i jasno określonego kierunku i celu. Nie ustawać w drodze pomimo trudów, cierpienia, ciągłego doświadczania niedoskonałości i braku. W tej wędrówce ciągle bowiem napotykamy twarze świata, całe w bolesnych bliznach (od — do). Cierpienie wypełniające świat jest dla człowieka paradoksalnie szansą zmniejszenia własnego bólu istnienia. Pobudza go bowiem do odkrycia w sobie pokładów wrażliwości i czułości, które pozorną szorstkość, twardość i chłód świata (ruchome staloryty) mogą przemienić w żywą tkankę wzajemności (uczłowiecz nas). W ten sposób rodzi się miłość — słodki niepowtarzalny zapach tajemnicy — i zmniejsza się ciężar dzielonego już cierpienia. Ten proces pokazuje również układ zbioru: od przeżycia prywatności, indywidualności (w części z dopiskiem: prywatne), poprzez doświadczenie bólu osobności, samotności, odłączenia (z dopiskiem: symptomy), do odkrycia smaku spotkania, troski, lojalności, wspólnoty (z dopiskiem: wspólne tętno). Dramaturgia tomu doskonale współgra z jego myślą przewodnią.
O Autorce
Elżbieta Cichla-Czarniawska, poetka, prozaik, historyk literatury, urodziła się 31 marca 1935 r. w Łodzi. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego ss. Nazaretanek w Częstochowie (matura — 1953 r.) studiowała filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (magisterium — 1957 r.). Po studiach pracowała przez rok w Bibliotece im. H. Łopacińskiego w Lublinie, następnie przez siedemnaście lat w szkolnictwie częstochowskim. W 1977 r. uzyskała doktorat na Uniwersytecie Łódzkim za rozprawę o twórczości Jalu Kurka. Była długoletnim skarbnikiem, potem sekretarzem Częstochowskiego Oddziału Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza, wykładała też w prowadzonym przy nim Studium Humanistycznym. W latach 1976—1999 członek Zarządu Literatów Polskich, najpierw Oddziału krakowskiego, potem lubelskiego. Od roku 2006 w Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich.
Debiutowała wierszami w Tygodniku Powszechnym (1955 r.). Jest autorką ośmiu książek prozy (powieści opowiadania), siedemnastu tomików poezji (w tym dwa obszerne wybory), prac o życiu i twórczości Jalu Kurka i Władysława Sebyły. W jej wyborze i ze wstępami ukazały się tomy poezji Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima. Liczne szkice, recenzje, eseje, wiersze i opowiadania publikowała w ogólnopolskich czasopismach kulturalno-literackich i w pismach reginalnych. Utwory poetyckie znalazły się w wielu antologiach. Wiersze tłumaczono na języki litewski i bułgarski. Za twórczość otrzymała klika nagród i wyróżnień. Mieszka w Lublinie.
Polecamy następujące książki Elżbiety Cichli-Czarniawskiej:
Tyle ile cię jest. Wybór poezji
Moja sowa śnieżna
Wydarzenia pozorne i niepozorne
Ogrody i złomowiska
Olszynowe królestwo
Recenzje:
Małgorzata Olsza, „Radostowa”, 2008, nr 5-6, s. 41 Krzysztof Lisowski, „Nowe Książki”, 2008, nr 6, s. 29-30
Piętnasty tomik poetycki Elżbiety Cichli-Czarniawskiej, również autorki kilku powieści, m.in.: Rośnie w polu drzewo, Wiosna, Emilio!, Olszynowe królestwo, zbioru opowiadań Ogrody i złomowiska, tomików poetyckich, m.in.: Zamurowana dziupla, Wiersze wybrane, Niewyśpiewana serenada, antologii poetyckiej Tyle ile cię jest. Jej wiersze tłumaczone były na język litewski i bułgarski.
Krytyka podkreśla filozoficzne miejsce tej poezji, jej ontologię, głębokie zainteresowanie samym istnieniem, fascynację przyrodą, jej refleksyjność, dostrzeganie sensu jednostkowej przygody człowieka. Zwracano uwagę na fakt, że poetka precyzyjnie potrafi nadać pozornie zwykłym, codziennym doświadczeniom i obserwacjom walor ponadosobisty, że uogólnia, posługując się celną metaforą, myślowym skrótem, paradoksem myślowym, żartem. Czasem pojawia się tonacja ironiczna. Charakterystyczna jest umiejętność panowania nad emocjami, wyciszenie.
Jan Henryk Cichosz, poeta mieszkający w Krasnymstawie. Wydał następujące tomiki: Pielgrzymka (1983), Przez otwarte ogrody (1988), Wieczór autorski (1990), Malowanie czasu (1993), Krajobrazy pamięci (1995), Przestrzenie (1997), Czas fotografii (2000), Śmierć motyla (2002), Zegar słoneczny (2005).
W wierszach Jana Henryka Cichosza odnajdujemy próbę uchwycenia zagadki istnienia oraz przemijającego czasu. Poezja ta jest głęboką refleksją na temat otaczającej nas rzeczywistości, wieczności, przemijania oraz granicy, na której przeszłość ściera się z teraźniejszością. Autor podejmuje trud uratowania przed zapomnieniem osób, miejsc, obrazów, uczuć... czyli tego wszystkiego, co ocalić może jedynie pamięć.
Wiersz przedśnieżny
Jeszcze za progiem
w przedzłotej jesieni
unosi się zapach
spóźnionego lata.
A pod korą drzewa
stół już wyrósł nowy
i kolejny raz, jak
zapałka w mroku,
zapuka listonosz, który
ciągle błądzi...
Tylko za pazuchą, jak zając pod miedzą,
drzemie niedokończony wiersz
bez przecinka i kropki...
To właśnie czas wydaje się jednym z najważniejszych pojęć poetyckiej filozofii Cichosza. Przeszłość i przyszłość współistnieją w lirycznym świecie, a na ich styku pojawia się teraźniejszość, uosobiona przez chwilę, nazwaną kilkakrotnie mgnieniem oka. Czas w utworach autora [...] jest namacalny i zmysłowy, szeleści, oblepia włosy, przecieka przez palce i produkuje zmarszczki. Nie da się go „obejść” ani „wykołować” [...]. Zadaniem tej liryki okazuje się dawanie odporu przemijania i chwytanie chwili w petyckim obrazie [...]. Prostota języka, ukazanie codzienności, umiłowanie detalu i konkretu, zmysłowość przedstawionego świata, wreszcie kolokwialność decydują o tym, że te ładne wiersze będą zrozumiałe dla szerszego grona czytelników.
O Autorze
Jan Henryk Cichosz, ur. 1 lipca 1949 r. w Wielobyczy (dawniej woj. zamojskie, powiat Krasnostawski). Publikował wiersze w prasie regionalnej i centralnej, m.in.: „Życie Literackie”, „Kamena”, „Okolice”, „Tygodnik Kulturalny”, „Nowy Wyraz”, „Za i przeciw”, „Radar”, „Słowo Powszechne”, „Morze i Ziemia” oraz w antologiach i almanachach. Kilkakrotnie jego wiersze prezentowane były w radio. Wydał następujące tomiki poetyckie: Pielgrzymka (1983), Przez otwarte ogrody (1988), Wieczór autorski (1990), Malowania czasu (1993), Krajobrazy pamięci (1995), Przestrzenie (1997), Czas fotografii (2000), Śmierć motyla (2002), Zegar słoneczny (2005), Codzień (2008).

Podobnie jak poprzednie, także i ten tomik poetycki jest zbiorem wierszy charakteryzujących wyrazistością i prostotą formy - świadczy on o dużej wrażliwości autora na mniej lub bardziej ważne w jego życiu fragmenty przeszłości i teraźniejszości; jest kolejnym potwierdzeniem, że dla poety mniejsze znaczenie ma to, co widzi - ważne jest to, jak parzy.
O Autorze
Jan Henryk Cichosz, ur. 1 lipca 1949 r. w Wielobyczy (dawniej woj. zamojskie, powiat Krasnostawski). Publikował wiersze w prasie regionalnej i centralnej, m.in.: „Życie Literackie”, „Kamena”, „Okolice”, „Tygodnik Kulturalny”, „Nowy Wyraz”, „Za i przeciw”, „Radar”, „Słowo Powszechne”, „Morze i Ziemia” oraz w antologiach i almanachach. Kilkakrotnie jego wiersze prezentowane były w radio. Wydał następujące tomiki poetyckie: Pielgrzymka (1983), Przez otwarte ogrody (1988), Wieczór autorski (1990), Malowania czasu (1993), Krajobrazy pamięci (1995), Przestrzenie (1997), Czas fotografii (2000), Śmierć motyla (2002), Zegar słoneczny (2005).
Przedmowa: Remigiusz Grzela
Jan Henryk Cichosz [...] pisze prosto, bez ozdobników i pióropuszy. Prostota jest koniecznością poezji. Taka jest poezja Karola Wojtyły, ks. Jana Twardowskiego, Kazimierza Nowosielskiego, Julii Hartwig, Ireny Conti. Taka jest poezja Jana Henryka Cichosza.
Prawdziwa, bo prosta. Prosta, bo skromna. Skromna, bo z życia. Wiersze Jana Henryka Cichosza przypominają fotografie - to zatrzymane chwile, napotkane osoby, zasłyszane dialogi, zapamiętane z dzieciństwa smaki, zapachy i obrazy. Nic więc dziwnego, że Jan Henryk Cichosz swój ostatni tomik zatytułował „Czas fotografii”.
Śmierć motyla to bardzo ważny zbiór, może najważniejszy w tej twórczości - jest bowiem zapisem poetyckiej i życiowej dojrzałości Jana Henryka Cichosza. Wczytując się wnikliwie w wiersze zamieszczone w tym tomie, otrzymujemy możliwość bliższego poznania autora - jego dzieciństwa, rodziny; spojrzenia na jego wzrastanie w wierze, na jego miłość do ziemi.
Z dziecięcą ciekawością otwieram kolejne drzwi wskazane przez Jana Henryka Cichosza - za tymi drzwiami bowiem „cisza taka, że słychać jak rodzi się i umiera człowiek”. Lubię, bardzo lubię przebywać w tej ciszy. Ale - jak pisze Jan Henryk Cichosz - to nie takie proste, otworzyć przestrzeń. I usłyszeć „muzykę pełną motylej zawieruchy”.
Lubię takich poetów i takie wiersze, za którymi, czy raczej z którymi, mogę wędrować, wspinać się bądź zstępować w coraz głębsze pokłady rzeczywistości.
Rzeczywistość - to znaczy tego, co jest, co istnieje, czy też może, a zwłaszcza powinno, istnieć. Poezja bowiem jest swoistego rodzaju proroctwem, jest opisywaniem nie tylko istniejącego świata, ale i tego który dopiero się rodzi. [...]
Otóż dla Cichosza wszystko, czyli cała rzeczywistość, jest dobrocią, owszem - zranioną, cierpiącą, może nawet odrażającą, ale dobrocią. Co oznacza, że na dnie, u podstaw wszechrzeczy i wszech czasów, również i naszych źródeł, naszego jednostkowego życia, jest dobroć. Nie nicość, nie niebyt, ale dobroć. Nie przychodzimy więc z nicości. Tym bardziej nielogiczne byłoby twierdzenie, że zapadamy się w nicość.
Krajobrazy pamięci [...] to przede wszystkim krajobrazy pełne nostalgii, zamyślenia, powrotów do dzieciństwa. [...]
Głównym bohaterem książki jest czas i związane z nim przemijanie. Można zaryzykować stwierdzenie, że właściwie prawie cała twórczość poetycka Cichosza to swoista peregrynacja w czasie. Rzeczywiście, autor poetyckim - a jednocześnie bardzo malarskim, subtelnym słowem - maluje czas. Retrospektywnie patrzy na życie. Chyba go nawet bardziej interesuje przeszłość niż teraźniejszość.
Mamy wyraźnie wertykalne ukierunkowanie przestrzeni. Widać to w wielu utworach, których istotnym komponentem są motywy religijne. Warto również w tym miejscu przywołać dedykację, którą znajdujemy na wstępie „Krajobrazów pamięci”: „Tym wszystkim, którzy pomagają mi w trwaniu przy chrześcijaństwie”. To trwanie przy Bogu wymaga samozaparcia, trudu, poświęcenia. Pocieszającym jest fakt, że „samotny Chrystus / czeka cierpliwie / na twój powrót („Chrystus oczekujący”). Ale też trzeba podjąć wysiłek szukania Boga („Szukanie”). [...]
Tęsknota za przyjaźnią, za prawdziwym człowieczeństwem, za miłością - to również ważne motywy omawianego tomiku. A także zatroskanie o Ojczyznę, która „na rozstajach / z ziarnkiem piasku w oku / jak Frasobliwy z wielką raną w boku”. („Polska”)

Autor, po doświadczeniach zsyłki i wojennej tułaczki (opisał je w książce Przerwany bieg życia), podjął decyzję o pozostaniu na emigracji: najpierw Wielka Brytania, a od 1955 r. Stany Zjednoczone, gdzie bardzo aktywnie uczestniczy w życiu polonijnym. Dopełnienie jest szóstym zbiorem jego wierszy, w których nostalgia wspomnień miesza się z gorzką refleksją o współczesności.
O Autorze
Kazimierz Cybulski urodził się 5 grudnia 1926 roku w Medyce k. Przemyśla. Wybuch wojny nie pozwolił mu rozpocząć planowanej nauki w Gimnazjum Humanistycznym im. Kazimierza Morawskiego w Przemyślu. Jego Ojciec, który był organistą i działaczem społecznym, został 2 listopada 1939 r. aresztowany przez NKWD, a rodzinę wyrzucono z domu.
10 lutego 1940 r. Cybulski wraz z matką i dwiema siostrami został wywieziony na Sybir w okolice Krasnojarska, gdzie już po dwóch miesiącach od przybycia umarła jego starsza siostra. W marcu 1942 r. dzięki porozumieniu Sikorski-Majski przybył z matką i młodszą siostrą do Teheranu, skąd po kilku miesiącach przewieziony został do polskiego obozu uchodźczego Masindi w Ugandzie. Zorganizował tam pierwszy w Afryce polski zastęp harcerski. W Masindi też ukończy w grudniu 1943 r. Polskie Gimnazjum na Uchodźstwie, a w maju 1944 r. przedostał się do Egiptu, do Polskich Sił Zbrojnych na Środkowym Wschodzie. Po przeszkoleniu rekruckim i artyleryjskim został odkomenderowany na Podchorążówkę Artylerii do II Korpusu we Włoszech, którą ukończył w lipcu 1945 r., kontynuując następnie przerwane nauki licealne.
W roku 1946 II Korpus został przeniesiony z Włoch do Wielkiej Brytanii. Tu po powzięciu wraz z ojcem decyzji o pozostaniu na emigracji i po zapisaniu się do PKPR-u (Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia), Cybulski zgłasił się do Centrum Wyszkolenia Technicznego w Millom, gdzie ukończył Liceum Budowlane. Po demobilizacji w grudniu 1948 r. i nieudanych próbach znalezienia zatrudnienia jako technik budowlany, osiedlił się w Bury k. Manchesteru, gdzie mieszkali jego rodzice z siostrą; pracował jako robotnik w fabryce papieru. Tu poznał i poślubił w roku 1950 Henrykę Adamowicz. W tym samym roku podjął, po uprzednim uzyskaniu 3-letniego stypendium, studia w Leeds College of Technology. W Leeds też przyszedł na świat pierwszy syn Cybulskich, Jerzy Kazimierz.
W kwietniu 1955 r. Cybulscy wraz z rodzicami i rodzeństwem wyemigrowali do USA; po kilkumiesięcznym pobycie w Springfield (Massachusetts) przenieśli się do Kalifornii, osiedlając się na stałe w okolicy Los Angeles. Tu urodzi się drugi syn, Artur Stanisław.
Cybulski brał czynny udział w życiu kulturalno-społecznym miejscowej Polonii. Prezesował Polskiej Macierzy Szkolnej, po czym przez szereg lat był jej Artystycznym Kierownikiem. Brał czynny udział w Polskim Teatrze, był jego kilkakrotnym kierownikiem oraz kierownikiem zespołu tanecznego „Krakusy”. Angażował się też czynnie w życie Polskiej Parafii w Los Angeles, nie tylko jako jeden z lektorów, którą to funkcję sprawuje do dziś, ale też i jako kilkakrotny przewodniczący Rady Parafialnej. Od roku 1974 do 1996 był członkiem redakcji, komentatorem i spikerem polskich audycji radiowych w Los Angeles. Od wielu też lat bierze czynny udział w wieczorach literackich organizowanych przez Polską Bibliotekę oraz Klub Kultury im H. Modrzejewskiej. Był m.in. autorem odczytów poświęconych twórczości Norwida, a także inicjatorem ufundowanego przez miejscową Polonię Epitafium upamiętniającego setną rocznicę śmierci tego wielkiego poety-emigranta, które zostało wmurowane w kościele św. Anny w Warszawie w maju 1983 r. z udziałem obojga Cybulskich. Przez szereg lat był członkiem Dyrekcji miejscowego oddziału Kongresu Polonii Amerykańskiej, Polskiego Domu Seniora w Los Angeles, a także Fundacji Pomocy Medycznej Dzieciom w Polsce. Od roku 1988 pełni funkcję prezesa Koła Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Południowej Kalifornii, będąc jednym z jego założycieli w roku 1986. Jest też od wielu lat ściśle związany z Komitetem Pomocy Polakom na Wschodzie.
Za swoją działalność kulturalno-społeczną Kazimierz Cybulski został odznaczony przez kolejnych Prezydentów II Rzeczypospolitej na Obczyźnie: Srebrnym Krzyżem Zasługi (1971) oraz Złotym Krzyżem Zasługi (1987). Rada Narodowa Miasta Nysy, na wniosek Koła Sybiraków, nadała w roku 1990 Kazimierzowi Cybulskiemu w uznaniu jego zasług dla Polonii Południowo-Kalifornijskiej, tytuł Honorowego Obywatela Miasta Nysy. Prezydent III Rzeczypospolitej Lech Wałęsa postanowieniem z dnia 5 marca 1993 r. odznaczył Kazimierza Cybulskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a Papież Jan Paweł II nadał Cybulskiemu 10 sierpnia tegoż roku Krzyż „Pro Ecclesia Et Pontyfice” za jego pracę na rzecz Fundacji Jana Pawła II. Natomiast w roku 1997 Społeczna Fundacja Pamięci Narodu Polskiego w Warszawie, za szczególne zasługi dla Narodu i Państwa Polskiego, uhonorowała Kazimierza Cybulskiego Orderem „Polonia Mater Nostra Est”. Zaś Ojciec Święty Jan Paweł II za długoletnią pracę na rzecz Fundacji Jana Pawła II nadał 12 marca 2004 r. Kazimierzowi Cybulskiemu Komandorię Orderu Świętego Sylwestra.
Kazimierz Cybulski jest członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Jest też członkiem wspierającym Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce, Fundacji Heleny Modrzejewskiej w Kalifornii oraz Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W Oficynie Poetów i Malarzy w Londynie opublikował pierwsze swoje dwa tomiki wierszy: Trzy drogi (1982) i Głos niemy (1986). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wydał w Norbertinum w Lublinie następujące tomiki wierszy: Wymiar czasu (1995), Ślady pamięci (1999), Szara Godzina (2002) oraz zbiór wierszy z pierwszych trzech tomików, W cieniu życia (1995). W roku 1999 Norbertinum, w ramach serii „Z nieludzkiej ziemi” opublikowało jego wspomnienia pt. Przerwany bieg życia. Ponadto jest autorem wielu artykułów i komentarzy w lokalnych gazetach, polonijnych czasopismach i w programach Polskiej Fali Radiowej w Los Angeles.
Anna Czujkowska, ur. w Perespie na Zamojszczyźnie. Ukończyła studia na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UMCS oraz Podyplomowe Studia Logopedyczne. Mieszka i pracuje w Lublinie.
Laureatka kilkudziesięciu konkursów poetyckich i prozatorskich. W wydaniach pokonkursowych ukazały się dwa tomiki poetyckie: Pozwól się kochać (Lublin 1991) oraz Kiedy stygną godziny (Płock 1995).
* * *
do walizki
spakowała niewiele
a może jeszcze mniej
kilka wspomnień
trochę głupoty
krótkie pytanie
milczącą odpowiedź
zostawiła obrazy
wzięła puste ramy
O Autorce
Jadwiga Demczuk (ur. 1957 r.), absolwentka studiów pedagogicznych UMCS w Lublinie.
Debiut poetycki w almanachu lubelskiego oddziału Związku Literatów Polskich Słowo w milczeniu dojrzewa (Lublin 1999).
Pierwszy tomik poetycki, Spojrzenie drugie, ukazał się w Wydawnictwie Multico (Lublin 2000). Jej wiersze znalazły się
almanachach i antologiach: Wilgotny strach pod powiekami (Katowice 2000), „Buława Hetmańska” 2002, Cud, który trwa. Papieżowi poecie - poeci (Milicz 2003), Furtka słońca (Bydgoszcz 2004), Krasnostawskie zapiski poetyckie (Krasnystaw
2005), Sen o Karpatach (Piwniczna Zdrój 2005), Bliżej ziemi, bliżej nieba (Tuchów 2005), Poezjowanie nad rzeką
(Chełm-Krasnystaw 2006). Publikowała w pismach literacko-artystycznych: „Egeria”, „Akant”,
„Poetyckie Łany”, „Ziemia Krasnostawska”, „Tygodnik Zamojski”. Pisała recenzje tomików
poetyckich i artykuły do kwartalnika kulturalno-oświatowego „Hereditas”. Członek Grupy Literackiej A4
działającej przy Krasnostawskim Domu Kultury. Uczestniczy w Międzynarodowych i Ogólnopolskich Konkursach Poetyckich oraz
bierze czynny udział w pracach jury w Ogólnopolskim Konkursie Poezji Więziennej w Krasnymstawie. Stara się w prostej,
oszczędnej, niemal reportażowej formie oddać świat uczuć. Tomik zatytułowany spod stopy kamyk to jej drugi zbiór wierszy.
Czytelnik odnajduje w tych tomikach podobny ton, ale coraz bardziej pogłębiany i uwyraźniany, a jest nim zaduma nad „życiem naszym powszednim” w różnych jego przejawach. Poszczególne teksty to właściwie syntetyczne refleksje, jakby momenty zatrzymania się, by z perspektywy „dziś” ogarnąć wewnętrznym widzeniem zarówno to, co przeminęło, jak i to, co na horyzoncie.
One wszystkie - wyraźnie, choć niekiedy nader dyskretnie - są zakorzenione w Biblii, którą się nie tylko czyta, lecz z którą się obcuje na co dzień, która jest przyjmowana jako przesłanie ważne osobiście, wręcz życiodajne, rzucające światło na ludzkie bytowanie w jego wymiarze przede wszystkim indywidualnym, ale też wspólnotowym.
Te krótkie teksty, niekiedy wręcz aforyzmy, napisane językiem - zdawać by się mogło - prostym i zwyczajnym, dotykające spraw znanych każdemu z osobistego doświadczenia, wyciszone i wypowiedziane nie bez humoru, choć nie pozbawione dramatyzmu, są zaproszeniem do popatrzenia na własne życie z innej perspektywy niż codzienność, bo ta dość obcesowo stara się przesłonić sobą jego sens - przez rozmienianie na drobne i pozbawianie wewnętrznej spoistości.
Przed czytelnikiem, który zechce niespiesznie towarzyszyć bohaterowi tomiku, odsłoni się zapewne i to, co w jego poetyckim świecie niezwyczajne - ku tym większej satysfakcji z lektury.
[ŁATWIEJ NAM...]
łatwiej nam
różne utopie przyjmować:
braterstwo
choć jednak częściej dzieli
równość
tylko dla równiejszych
i wolność
co w niewolę bierze
trudno
przyjąć prawdę
o zmartwychwstaniu
- choć zapisana w Księdze
i potwierdzona przez wielu -
gdy we własną śmierć
na serio się nie wierzy:
czyż nie doświadczamy wielekroć
że umiera zawsze ktoś inny?
O Autorze
Ks. Piotr Dobak wydał dotychczas następujące tomiki, w coraz większym stopniu inspirowane Biblią: Idąc przez życie (1990), Więcej nic (1996), Znak miłości (2006).
Spotkały się one z pozytywnym przyjęciem Czytelników, co może zachęcać do lektury kolejnych refleksji poetyckich Autora: "Jestem pełen uznania dla twórczości Księdza. Niemal wszystkie wiersze prowokują do zastanowienia, a nawet nawrócenia"; "Poezja dotyka głębi bytu i ujmuje ją w słowa proste i piękne"; "Podziwiam lapidarność. W tych najbardziej zwięzłych, dojrzałych formach są zaklęte sensy przemawiające i zapadające głęboko w serce"; "Do dzisiaj wiersze Księdza nic nie straciły, wręcz zyskały. Są tak piękne, tak urocze, tak mądre"; "W dobie dewaluacji słowa, warto pobyć choć przez chwilę ze słowem wrażliwym i pięknym".
Również Czytelnicy tego tomiku zostają zaproszeni do refleksji nad sprawami niecodziennymi, które - niby odległe - jednak tak istotnie wrastają w codzienność człowieka.
Poezja dla Piotra Gorczycy stanowi swoisty rodzaj autoterapii, której potrzebę zrodził tragiczny w skutkach wypadek, odmieniający całkowicie życie autora. Trwałe kalectwo uniemożliwiło mu dalsze, przedtem bardzo cenne, zaangażowanie w los. Sztuka stała się dla niego odtąd jedynym sposobem na „normalność”. W tej wszechstronnej aktywności ujawnia się siła woli istnienia, pozwalająca przezwyciężyć ograniczenia i niedoskonałości ciała. Niewątpliwie autentyczna i szczera to poezja, świadcząca o głębokich przeżywaniu losu.
„Poetycki debiut Piotra Gorczycy plasuje go od razu pośród plejady poetów wrażliwych, w miarę dojrzałych, umiejących zaznaczyć swoją niezależną pozycję i wyrazić w nieszablonowym stylu głęboką wiarę i nadzieję. Tomik jest zbiorem poezji przepojonej religijnym odczuwaniem świata. Tę perspektywę na sacrum życia, człowieka, świata określiły osobiste przeżycia młodego poety. Wiersze jego stały się gorącą modlitwą. Refleksyjność i świeża metaforyka wierszy Gorczycy stawiają w rzędzie poezji dojrzałej. Tak jak dojrzałe jest jego życie, chciałoby się powiedzieć - życie po życiu. Mimo tragicznych doznań autor nie uprawia taniej retoryki, połączonej ze smętnym utyskiwaniem nad własnym losem”.
O Autorze
Piotr Grzegorz Gorczyca, ur. 1961 r. w Kraśniku k. Lublina. W 1983 r. uległ ciężkiemu wypadkowi, którego skutki diametralnie zmieniły jego życie. Odpowiedzią na zaistniałą sytuację i związane z nią przeżycia była potrzeba odreagowania cierpienia poprzez twórczość poetycką. Ta swoista autoterapia uaktywniła możliwości twórcze, których wartość potwierdziły nagrody zdobyte na licznych festiwalach i konkursach poetyckich, m.in.: Festiwal Bardzo Szczególnych Sztuk, Katowice 1993; II Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O dwie korony”, Lublin 1997; VIII Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O pajdę chleba razowego”, Puławy 1997; Lubelskie Spotkania Twórczości Poetów i Artystów Niepełnosprawnych, 1998. Wiersze P.G. Gorczycy znalazły się również w antologiach: A duch wieje kiedy chce. Almanach poezji religijnej (Lublin 1999), Słowo w milczeniu dojrzewa. Almanach poetycki (Lublin 1999). Prezentowane również były w literackich audycjach Radia Lublin i Radia Plus. Innymi środkami artystycznego wyrazu są dla autora muzyka i rysunek. W tej wszechstronnej aktywności ujawnia się siła woli istnienia, pozwalająca przezwyciężyć ograniczenia i niedoskonałości ciała.
Posłowie: Anna Dobak
Poezja Agnieszki Hałas wprowadza nas w rzeczywistość utkaną głównie z mgieł i zamgleń, z dymu, pajęczyn, ze strzępków przetworzonych baśni. Co więcej, świat otaczający bohaterkę istnieje w dużej mierze na kształt rzeczywistości wirtualnej, bo też nie on sam w sobie jest ważny. Racją przywołania gór, jeziora, kwiatów, gałęzi drzewa, liścia, jaskółki, deszczu, drogi jest stworzenie określonej aury emocjonalnej, a przede wszystkim możność posłużenia się nimi jako ekwiwalentem stanów psychicznych. Nie można też nie dostrzec, że mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem, a mianowicie wędrujemy przez świat oddany we władanie totalnej negacji, rzec by się chciało - przez świat zaprzeczony, gdzie albo coś „nie-jest”, jak „nie-oczy” i „niechmury na bez-niebie”, albo balansuje między „być” i „nie być”, jak „kruk niekruk”. To bardzo wyrazista cecha zachłanna. Nabiera jeszcze wagi w towarzystwie „zabłąkania”, „zapomnienia”, „zanikania”, „bezmyśli”, „czerni”, „jałowego pola”, „całunu”. Tu są lasy, które nie wyrosły, i nieskiełkowana trawa, czyli niespełnienie, rozminięcie się z własną racją istnienia. W tych tekstach nie ma też relacji osobowych. Nie może ich być, skoro bohaterka chce smakować swój świat w samotności. I tak się dzieje, bo tej nie mogą przecież zakłócić ani twory fantastyczne, ani maski. Jest trochę tak jak w zaczarowanym ogrodzie. Ale czar zaczyna przemijać, a pani tego zakątka dostrzega coraz wyraźniej miejsce na obecność, tymczasem wypełnione tylko pragnieniem i oczekiwaniem.
O Autorce
Agnieszka Hałas, ur. 31.12.1980 r. w Lublinie. Absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Staszica. Należy do Lubelskiego Klubu Fantastyki „Syriusz”, gdzie współredaguje fanzin „Czas Efemerydy”. Pisze opowiadania i miniatury. Wiersze w językach polskim i angielskim, tłumaczenia poezji z języka angielskiego, opowiadanie Z zapisków Mutanta oraz scena dramatyczna Speaking of Spring były publikowane w kwartalniku „Scriptores Scholarum”. Królewna liść jest jej debiutanckim tomikiem poetyckim.

zapalająca świece w jesiennych komnatach
z ptasich skrzydeł na tle bladego nieba
odczytywałam wróżbę na nadchodzące dni
dziś wiem że choć nie spełniają się przepowiednie
można być niczym mewa toczący się kamień
jednak można zachować beztroskę bezcelowość i obcość
i poruszać się jak woda w każdym z możliwych kierunków
zapalająca świece w jesiennych komnatach
zniszczyłam wszystkie swoje nieudane szkice
już nie dziecko potrafię patrzeć prosto w oczy
i potrafię się śmiać
[* * * zapalająca świece... — fragment]
Zbiór wierszy pisanych w latach 1998-2005.
O Autorce
Urodzona 31 grudnia 1980 r. w Lublinie. Absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego im. S. Staszica. W latach 1999–2004 studiowała biotechnologię na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej, obecnie przebywa na studiach doktoranckich w Heidelbergu. Autorka opowiadań fantastycznych z gatunku dark fantasy, publikowanych od 1998 r. m.in. w magazynach „Fenix”, „Science Fiction” oraz zebranych w zbiorku Między otchłanią a morzem (Katowice: Dom Wydawniczy Ares, 2003. Na polu poezji debiutowała tomikiem Królewna liść (Lublin: Norbertinum, 1999).
Przedmowa: Stefan Münch
Ilustracje: Stefan Münch
Poezja M.L. Iwańczyka wpisuje się śmiałymi pociągnięciami w różnorodne konteksty kulturowe i tradycję chrześcijańską, uniwersalne mity śródziemnomorskie, dzieła literackie i postaci o symbolicznym znaczeniu. Ważne są także odwołania do fundamentalnych znaczeń kultury europejskiej. Autor porusza się z nieomylną pewnością pośród bogactwa znaczeń symbolicznych. Jego poezje bez wahania nazwałbym kulturową. Nie ulega wątpliwości, że jest ona w znacznym stopniu erudycyjna, wymagająca od czytelnika bardzo dobrego rozeznania w przywoływanych kontekstach. Poeta oscyluje pomiędzy sensualistyczną fascynacją, codziennym życiem a postawą eskapizmu - ucieczka do świata dobrze mu znanych, niosących poczucie bezpieczeństwa wartości: Boga, natury, mitów, sztuki, literatury.
„Nasza Muza. Antologia rodzinna” — mamy tu do czynienia ze zjawiskiem tyleż poetyckim, co socjologicznym. „Norbertinum” przygotowało antologię rodzinną, prawdopodobnie jedyną taką w polskiej literaturze, którą tworzą wiersze autorstwa matki, córki i syna. Troje autorów to trzy różne odczuwania świata. Łączy ich potrzeba ekspresji za pomocą słowa poetyckiego, wypowiedzi swoistej dla ludzi wrażliwych i myślących, wykraczających w swoim życiu poza świat codziennych zdarzeń, co — wbrew pozorom —wcale nie jest ani łatwe, ani powszechne.
Muza rodzinna jest fenomenem, bo w poezji w odróżnieniu od muzyki np. Bachów, brak takiego skupienia talentów. Ten trójgłos: Matki, Córki i Syna, jest niezwykle wyrazisty. Każdy głos brzmi osobno, a jednocześnie jakiś pojedynczy rodzaj wrażliwości jest wspólny
Bogata, zróżnicowana i wielobarwna twórczość poetycka Katarzyny Iwańczyk jest zjawiskiem niezwykłym. [...] Zawarte tam utwory poetyckie odznaczają się dużą dojrzałością i rozległą perspektywą skali osobistych przeżyć. [...] Jest to przede wszystkim niezwykle dojrzała refleksja nad światem — pełnym zmysłowych uroków, doświadczanym niespiesznie i z namysłem. Światło i ciemność, dzień i noc, słońce i zmrok, trwanie i przemijanie, chwila i upływ czasu — wszystkie te wyraźnie dychotomiczne zjawiska poetka przepuszcza przez pryzmat swojego osobistego doświadczenia i konfrontuje z własną wrażliwością. [...]
Emocjonalna dojrzałość i szczerość przenikająca te wiersze to kolejna ich ważna zaleta. Autorka nie pisze dla jakiegoś zewnętrznego efektu, nie popisuje się ekstrawagancjami formy — jej poetycka dykcja urzeka naturalnością i swobodą. Potrafi łączyć pojemność znaczeń z kondensacją formy, ani śladu tam rozgadania czy choćby spiętrzenia określeń. Wszystko tu ma swoje miejsce: odwołania do religii, kultury, innych dyscyplin sztuki, kręgu najbliższych poetce osób, przyrody są naturalne jak oddech.
Przedmowa: Stefan Münch
Posłowie: Mirosław Iwańczyk
To niezwykła — druga już — poetycka książka zbiorowa, która mieści wiersze Ireny, Katarzyny i Mirosława Iwańczyków. Poezja od wielu lat gości pod ich rodzinnym dachem, spod którego Katarzyna wyfrunęła przed kilku laty aż do dalekiej Kalifornii. I właśnie do tej nowej sytuacji nawiązują dwa pierwsze cykle utworów. Moment w słońcu Ireny Iwańczyk to w większości wiersze, które powstały podczas pobytu w Ameryce, kiedy spotkała się z córką po raz pierwszy od jej wyjazdu. [...] Lapidarne, zwięzłe i konkretne, najnowsze wiersze Katarzyny Iwańczyk—Fowler — zgodnie z tytułem „Americana” — przynoszą poetycki zapis jej najnowszych i ważnych dla tak młodej osoby przeżyć i doświadczeń. [...] Wiersze Mirosława Iwańczyka z cyklu „Widzialna ciemność” to — podobnie jak poprzedni tom: „Emanacja” — zapis dojrzałych i szczegółowo przemyślanych refleksji nad kondycją ludzką i wyraz poszukiwania stałych odniesień w stale zmiennym świecie. [...] Cały tomik bez wahania zaliczam do ważnych zjawisk poetyckich — właśnie dlatego, że tak trafnie i mądrze ukazuje sprawy codzienne i sprawy wielkie.
O Autorach
Irena Iwańczyk, ur. 8.06.1936 r. w Michałowie. Ukończyła filologię polską na UMCS w Lublinie. Przez 37 lat była nauczycielką języka polskiego i animatorem zespołów artystycznych; od wielu lat publikuje w prasie lokalnej. Obecnie jest na emeryturze.
Katarzyna Agnieszka Iwańczyk—Fowler, ur. 21.07.1978 r. w Krasnymstawie. Debiutowała w „Tygodniku Chełmskim” już w wieku 8 lat. Wygrywała liczne konkursy; jej wiersze drukowano w wielu gazetach. Kiedy miała 13 lat wygrała konkurs Fundacji Literackiej im. Agnieszki Bartol w Pile. Przez 10 lat korespondowała z Józefem Ratajczakiem, który był jej duchowo—poetyckim przewodnikiem. Wydała dwa tomiki: Pod skrzydłami dnia i nocy oraz Preludium młodości. W 2000 r. jej wiersze (wraz z recenzją) zostały zamieszczone w książce Powrót Agnieszki. Trzykrotnie była stypendystką Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci w Warszawie. należała do Stowarzyszenia Młodych Dziennikarzy „Inkubator”. Studiowała filologię angielską na UMCS. Od czterech lat przebywa w Kalifornii.
Mirosław Leszek Iwańczyk, ur. 30.04.1959 r. w Szczebrzeszynie. Absolwent historii WSP w Krakowie oraz filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel. w 2002 r. wydał tomik Emanacja, dobrze przyjęty przez krytykę literacką.
Trudno jest w dekoracjach i rytuałach ludzkiego życia dostrzec zagubioną często osobę ludzką, sztuką zaś jest powiedzieć o tym w sposób niebanalny. Doskonale udało się to poetce, której czwarty tomik poetycki przynosi utwory subtelne, przeniknięte kobiecym ciepłem, a jednocześnie podszyte delikatną, choć bezlitośnie obnażająca niedostatki końca naszego wieku, ironią. Autorka wystrzega się prostych uogólnień i diagnoz. Nie kreuje również utopijnych światów, w których można się schronić przed zdziczałym dwudziestym wiekiem. Czytelnik Tak się składa ma szansę przekonać się, że wszystko to z wielkim pożytkiem dla samej poezji.
Prowokujący tytuł nie pozostawia cienia wątpliwości co do tematu ogniskującego teksty najnowszego tomiku poezji Marty Jedliczko. Erotyki to, ogólnie rzecz biorąc, jedna z najtrudniejszych form lirycznego wyrazu. Marta Jedliczko w tym niezwykle subtelnym i wielobarwnym świecie uczuć, przeżyć, pragnień, doznań znajduje swój oryginalny ton, który zaskakuje metaforyką i różnorodnością lirycznych (miłosnych) sytuacji, maluje współczesny obraz odwiecznych więzi.
„Tomik Marty Jedliczko jest wyraźnie inspirowany Miłoszowskim rozumieniem poezji, jej języka i dykcji. Wzorzec Miłosza z Trzech zim, ale i z Na brzegu rzeki nie stał się jednak dla autorki balastem i wzorcem zniewalającym, ale otworzył możliwość odnalezienia własnego języka, własnego sposobu opowiedzenia swojego świata”.
Posłowie: Józef Fert
Druga, po debiutanckich Kamieniach spod języka odsłona poetyckiego talentu Marty Jedliczko prowokuje czytelnika już od pierwszego zdania. Tych jednak, którzy skłonni będą uwierzyć w słuszność tytułowego stwierdzenia, lektura wierszy lubelskiej poetki wystawi na ciężką próbę. W konfrontacji ze światem erotyków bohaterki, pełnym gorących wyznań, przenikniętych pragnieniem bliskości ukochanego, uderza nas raczej natężenie miłosnego uczucia niż oschłość serca i wyrachowania, na które nie ma tu po prostu miejsca. Bez wątpienia (i na szczęście) kobiety potrafią jeszcze kochać. Choćby tylko w wierszach.
O Autorce
Marta Jedliczko, ur. w 1974 r. w Lublinie. Absolwentka filologii polskiej KUL. Wiersze publikowała w czasopismach: „Scriptores Scholarum”, „Ponadto”, „Kultura” oraz w almanachu poezji A Duch wieje, kiedy chce (1996). W 1995 r. ukazał się jej debiutancki tomik poezji Kamienie spod języka nagrodzony w Konkursie im. Józefa Czechowicza, ogłoszonym przez Lubelski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Kobieta nie kocha nigdy jest drugą książką poetycką autorki.

Wszechstronne pióro Marii E. Józefackiej utrwala od wielu lat w poetyckiej frazie i w mowie niewiązanej rzeczywistość niezwykle świadomie przez Autorkę przeżywaną. To bowiem wrażliwość na człowieka, na jego dziejowe, jak i głębokie osobiste uwikłania, jest dla niej źródłem literackiej ekspresji. Odważne, celne słowo, ubrane niekiedy w strój "ezopowy" (ze względu na czasy PRL-u i przełomów stanu wojennego, w których powstawało), bezlitośnie obnaża zło, stojąc po stronie wartości fundamentalnych ludzkiej egzystencji, jak godność, prawda, miłość. Jest to poezja głęboko ludzka, rozumiejąca i współczująca, pozbawiona jednoznaczności tam, gdzie o nią najtrudniej - w sercu człowieka.
O Autorce
Maria E. Józefacka, pochodzi z rodziny o patriotycznych tradycjach: ojciec - Mieczysław był obrońcą Lublina, żołnierzem AK więzionym na Zamku Lubelskim, matka - Emilia, również żołnierz AK, pracowała w tajnym nauczaniu, pokolenia lubelskich uczniów pamiętają ją jako świetną nauczycielkę historii. Absolwentka filologii polskiej KUL i doktor nauk humanistycznych. Pasjonują ją zwierzęta, góry i morza, zgłębiała meteorologię, zielarstwo, mineralogię i radiestezję. W istocie jednak Maria Józefacka jest poetką i pisarką. Debiutowała 30 lat temu. Największe uznanie przyniosły jej poezja i literatura dla młodzieży; wydała dotąd 10 powieści (w tym 8 dla młodzieży), 8 tomów poezji, jest również autorką wielu słuchowisk radiowych dla dzieci i młodzieży. Jej wiersze doczekały się tłumaczenia na wiele języków (w tym i japoński).
Zachłanność świata owocuje w jej pisaniu głębokim humanizmem i ciepłem. W 1999 r. poetka odebrała Nagrodę im. Józefa Czechowicza za swoją dwudziestą książkę Wir. Wzór. Wybór. Po raz pierwszy Nagrodę Czechowicza otrzymała w 1984 r.; jest laureatką wielu nagród.
Cykl wierszy przedstawiających duchową biografię niewidomego artysty, zmagającego się ze światem, sztuką i własnym losem w poszukiwaniu piękna, zarówno tego, które staje się udziałem tworów ludzkiej myśli i wyobraźni, jak i postawy człowieka wobec innych oraz własnego życia. Biografia Samuela Budeuf jest wizją losu człowieka, który próbuje tworzyć swój świat, dążąc do ideału. Ślepota bohatera jest znaczącym symbolem ludzkiej kondycji w świecie. Opis fragmentów życia bohatera jest poetyckim wyrazem chrześcijańskiego egzystencjalizmu, którego optymizm mieści się w ostatecznej afirmacji życia, człowieka i Boga, osiągniętej na drodze samopoznania i samodoskonalenia się oraz pokonania samotności i obcości wobec świata i innego człowieka.
Sądzę, że Obrazki Kalbarczyka to na pewno jeden z najlepszych debiutów ubiegłego roku, odważny w zamiarze zderzenia epiki z liryką. Nie brak tu zresztą odwagi wykładu własnej poetyki. Odwaga A. Kalbarczyka zasługuje na szacunek. Pisząc swą przypowieść stawia zarazem pytanie o współzależność wartości estetycznych i etycznych.

Ilustracje: Elżbieta Wronka
Moje zajmowanie się sonetami Anny Keryl jest wynikiem długotrwałej fascynacji, poprzedzającej ukazanie się ich drukiem. [...] zawsze fascynowały mnie te przygody dzielnego, niezależnego ducha, wycofanego w swoją wewnętrzną fortecę kontemplacji, oraz słyszalna w każdej strofie carmen, rzucanie czarów przez inkantację. [...] Ta Anna Keryl jest potężną, burzliwą osobowością, duszą ekstatyczną i zarazem obolałą, która dąży, szuka, i szuka też języka, żeby wyrazić, co czuje. Rzec można, że stanowi dokładne przeciwieństwo dzisiejszych młodych poetów: oni zajmują się rafinadą młodego prozaizowania, ale przeważnie nie mają nic do powiedzenia, ona ma za dużo do powiedzenia, ale w formie, jaką odziedziczyła ledwie się mieści. [...] Mamy do czynienia z poezją religijną, ale nie dewocyjną. Do zajęcia się nią skłania wyczuwalna w każdej strofie autentyczność przeżycia. To nie są tylko słowa. To nie są tylko słowa, to raczej potężny nurt inkantacyjny ubrany w słowa.
Na łamach tak bardzo osobistej formy, jaka jest dziennik, przedstawiony być może w sposób niecodzienny - w postaci poetyckich słów - Anna Kister opowiada o własnym świecie rozciągniętym gdzieś między zdarzeniami czasu. Poetka podejmuje próbę rozrachunku z samą sobą, z przeszłością. Przeszłość to jakby obawa o teraźniejszość. Z zaciekawieniem czytamy te wiersze pełne zadumy.
„Wiersze Ewy Klajman-Gomolińskiej [...] stanowią interesujący zestaw tekstów osnutych wokół różnorodnych przeżyć i przemyśleń autorki. Ich szerokie spektrum świadczy o umiejętności wnikliwej obserwacji oraz mnogości zainteresowań. Obejmują zarówno odniesienia kulturowe, rozważania nad sztuką, filozofią, jak i refleksje poczynione na marginesie podróży i codziennych czynności. Najciekawsze są wiersze nawiązujące do ostatniej z wymienionych sfer, w których sensualistyczne nastawienie na konkret przenika się z subtelną refleksją nad prywatnym wymiarem istnienia. Poetka przekonuje, że nawet najbanalniejsza codzienna czynność może być punktem wyjścia do uświadomienia sobie niedostrzegalnych sprzeczności świata, zarówno w jego zewnętrznej perspektywie, jak i w wewnętrznej głębi duchowego istnienia człowieka”.
O Autorce
Ewa Klajman-Gomolińska - poetka, pisarka, publicystka. Autorka książek: Miejsce na ziemi (Olsztyn 2003, poezja), Sługa, niewolnik i błazen (Bydgoszcz 2006, poezja), W samym miąższu pomarańczy (Lublin 2007, poezja), Pędzące noce w wagonach (Bydgoszcz 2007, proza).
Współautorka wydań zbiorowych: Nie ma patentu na życie (Ostróda 1985), W drodze na Parnas (Olsztyn 1987), Człowiek – Dobro – Piękno (Siedlce 2000), Świadectwo obecności (Ostróda 2001), Antologia poezji 2001 (Warszawa 2001), Antologia poezji 2002 (Warszawa 2002), Duch norwidowski (Pruszków 2003), V Konkurs Literacki im. Szaloma Asza Kutno 2001 (Kutno 2003), Co nam w duszy gra i nie gra (Bydgoszcz 2006), Burza bez epilogu (Celestynów 2007), Antologia „Akantu” 2003-2007 (Bydgoszcz 2008).
Laureatka wielu konkursów i turniejów literackich, m.in.: Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego (Siedlce 2000, wyróżnienie), Turnieju Jednego Wiersza (Świebodzin 2000, II miejsce), Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Szaloma Asza (Kutno 2001, wyróżnienie za opowiadanie Drewniany ptak), Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego (Płońsk 2001, I miejsce za wiersz Ars poetica), Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego (Szczecin 2002, wyróżnienie za cykl erotyków), konkursu ogłoszonego z okazji Dni Bretanii (Olsztyn 2002, wyróżnienie za cykl wierszy o tematyce
celtycko-bretońskiej), Konkursu na debiutancki tom poetycki z okazji 650-lecia Olsztyna (Olsztyn 2003, Nagroda główna za tom Miejsce na ziemi), I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Cypriana Kamila Norwida (Pruszków 2003, wyróżnienie), VI Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Leopolda Staffa (Starachowice - Skarżysko-Kamienna 2003, wyróżnienie w kategorii prozy), Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego (Płońsk 2004, Nagroda specjalna za poemat Płońscy Żydzi), VI Agonu Poetyckiego „O Wieniec Akantu” (Bydgoszcz 2006, wyróżnienie), V Konkursu Poezji im. Zbigniewa Herberta (2007, wyróżnienie), XIV edycji Konkursu Poetyckiego im. Anny Kamieńskiej na zbiór poezji (Krasnystaw 2008, Nagroda główna za tom poetycki W samym miąższu pomarańczy).
Ewa Klajman-Gomolińska jest w swoim sposobie myślenia, odczuwania i pisania niezwykle wyrazista i odrębna, a co za tym idzie - wyjątkowa. Trudno znaleźć współczesnego poetę, który opisywałby rzeczywistość wewnętrzną i zewnętrzną podobnie, jak to czyni Ewa Klajman-Gomolińska. Jej wiersze można jedynie zestawić z poezją Tadeusza Różewicza, która nieustannie balansuje na granicy nihilizmu i nadziei, będąc ascetyczną w metaforyce i miejscami zimną emocjonalnie. Autorka Miejsca na ziemi potrafi jednak doskonale wyważyć proporcję między racjonalnością i emocjonalnością. Nie boi się ona pokazać swych najbardziej intymnych doznań. Z jej pozycji można się więcej dowiedzieć o istocie poezji, prawdy, o kondycji człowieka w świecie współczesnym, jego uwikłaniu w egzystencję, relacje z transcendencją, więcej niż z uczonych traktatów. [...]
O Autorce
Ewa Klajman-Gomolińska - ur. w 1966 r. w Olsztynie. Poetka i prozaik. Autorka książek poetyckich: Miejsce na ziemi (Olsztyn 2003) i Sługa, niewolnik i błazen (Bydgoszcz 2006). Swoje opowiadania i wiersze publikowała w antologiach i almanachach, m.in. w: Nie ma patentu na życie (Ostróda 1985), W drodze na Parnas (Olsztyn 1987), Człowiek - Dobro - Piękno (Siedlce 2000), Świadectwo obecności (Ostróda 2001), Duch norwidowski (Pruszków 2003), V Konkurs Literacki im. Szaloma Asza, Kutno 2001 (Kutno 2003), Co nam w duszy gra i nie gra... (Bydgoszcz 2006). Laureatka wielu konkursów i turniejów literackich, m.in.: Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Szaloma Asza w Kutnie (2001, wyróżnienie za opowiadanie Drewniany ptak), konkursu na debiutancki tomik poetycki z okazji 650-lecia Olsztyna (2003, nagroda główna za tom Miejsce na ziemi), I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Cypriana Kamila Norwida (2003, wyróżnienie), VI Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Leopolda Staffa (2003, wyróżnienie w kategorii prozy), VI Agonu Poetyckiego „O wieniec Akantu” (2006, wyróżnienie).
Ilustracje: Antoni Chrzonstowski
O Autorze
Ireneusz Kocyłak, aktor Teatru Współczesnego w Warszawie, dramaturg, poeta. Wydał tomiki wierszy Ruchomy Teatr (1994) i Psalmy Judasza (1995). Sztuki Skansen i Made in Poland ukazały się w wydaniu książkowym w 1996, a Koktajl Mołotowa w 2001 roku. Jako dramaturg debiutował sztuką Kochać bliźniego w Teatrze Popularnym w Warszawie. Wstawił także Komedię rodzinną (prapremiera w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu) i musical Ostry makijaż (Warszawa 1992). Teatr Polskiego Radia w Warszawie zrealizował Bez jakichkolwiek podejrzeń, Za rok, za dzień, za chwilę, Maski oraz Źródło prawdy o sobie samym.
Zbiór wierszy, ukazujący profil duchowy Autora: indywidualny los i osobowość, jak i elementy zbiorowego losu polskiej diaspory. Dominanta emocjonalną tomu pozostaje nigdy nie stygnącą tęsknota. W pierwszych, wydanych w Niemczech książkach Kowalika szczególną uwagę zwracają utwory pisane piękną gwarą śląską (np. Sikorka czy Myslym o matce przed spaniem z tomu Wiatr w gałęziach). Wiersze z okresu niemieckiego są odbiciem gorzkich doświadczeń wojennych, świadectwem dipisowskiej nostalgii i tęsknoty za ojczyzną, lecz także ciągle trwającego zauroczenia światem, wartością przyjaźni i miłości, pięknem przyrody. Te wątki i motywy powracają w książkach z lat 80., uzupełnione o dojmującą świadomość przemijania. Ale nawet pobieżna spojrzenie na tę twórczość ujawnia, że jest ona wyraźnie dwudzielna - między wydaniem drugiego a trzeciego i czwartego tomu minęło 35 lat, okres, w którym autor zajęty pracą bibliograficzną bardzo rzadko wypowiadał się jako poeta. Lektura dwóch pierwszych zbiorów wzbogaca nasze wyobrażenia o duchowej sytuacji dipisów w powojennych Niemczech, którą przeciętny czytelnik poezji kojarzy wyłącznie z twórczością Tadeusza Borowskiego (ten ostatni powrócił do kraju w czerwcu 1946 r.) i choć nie miał za sobą - kluczowych dla twórczości Borowskiego - doświadczeń z obozów koncentracyjnych, to „przejmująca diagnozę upadku i reifikacji człowieka” (określenie T. Drewnowskiego) można dostrzec także w jego ówczesnych utworach (np. Krajobraz powojenny, interesujący właśnie jako świadectwo stanu ducha, choć powielający tonację i rekwizytornię małopolskich liryków „końca wieku”). Jest w tych wierszach obecna również wyraźna potrzeba radości, budowania nowego życia. nie przypadkiem znajdujemy tu tak wiele odniesień do świata przyrody, czynionych z pełnym zaufaniem do jej wiecznej witalności. Po 35 latach autor powraca do liryki zbiorem U drzwi Twoich (Paryż 1983), gdzie oprócz wierszy nowych są powtórzenia i skróty dawnych utworów. Jednocześnie w USA ukazuje się tom Exsual familia, należący już w całości do drugiej fazy twórczości J. Kowalika. Obserwujemy tutaj większe dążenie do nowoczesności formy, wyrażające się m.in. w rezygnacji z regularnego metrum i w typie stosowanej metafory, która albo bywa bardziej dynamiczna czy aforystyczna, oparta na paradoksalnym spięciu znaczeń (co może nadal jest zbieżne z Leśmianową tradycją, ale odbieraną już przez doświadczenia liryki powojennej), albo staje się po różewiczowsku ascetyczna, odarta z ozdobników.
O Autorze
Jan Kowalik, ur. 28 sierpnia 1910 r. w Skoczowie na Śląsku Cieszyńskim. Ukończył seminarium nauczycielskim, kontynuował studia na Wyższych Kursach Nauczycielskich oraz zaocznie na Uniwersytecie Jagiellońskim . Do wybuchu II wojny Światowej pracował jako nauczyciel, publikując jednocześnie artykuły na tematy ludoznawcze i regionalne (debiut książkowy: Z dziejów zboru ewangelickiego w Skoczowie, 1937 r.).
W okresie okupacji działał w Podziemiu, do momentu gdy w 1944 r. trafił do niemieckiego obozu pracy. Po oswobodzeniu przez armię amerykańską, przebywał w sanatorium dla chorych na gruźlicę w Steinatal, najpierw jako pacjent, a potem jako administrator zakładu. Był także w obozie „dipisów” w Landau, gdzie pełnił funkcję komendanta, pod koniec pobytu w Niemczech pracował w Międzynarodowej Służbie Poszukiwań (ITS) w Arolsen, skąd wyjechał w 1950 r. do USA. Wkrótce dołączyła do niego poznana w Niemczech żona Emma. W 1952 r. osiedlili się na stałe w Kalifornii.
Kiedy przebywał w Niemczech, założył i redagował międzyobozowy tygodnik „Polak w Waldeck”, publikował także w innych czasopismach, m.in.: w mannheimskich „Ostatnich Wiadomościach”, monachijskim „Słowie Katolickim”, frankfurckiej „Kronice, ogłosił dwa pierwsze zbiory swoich wierszy Ścieżka przez Steinatal (Monachium 1947) i Wiatr w gałęziach (Monachium 1948). Tutaj zaczęła się jego pasja bibliograficzna - wyjeżdżając do USA, zabrał ze sobą zbiory, które stały się zaczątkiem wielkiej kolekcji czasopiśmiennictwa polskiego na emigracji.
Osiadłszy w Kalifornii cały swój czas poświęcił dokumentacji historyczno-bibliograficznej polskiej diaspory, a szczególnie prasie emigracyjnej. dzieło to pochłonęło wszystkie posiadane przez państwa Kowalików środki materialne. Usiłowali nadać mu formę instytucjonalną, zakładając w San Jose American-Polish Documentation Studio, które istniało dzięki staraniu jego i żony, przy niewielkim wsparciu instytucji emigracyjnych. Po latach ta benedyktyńska praca zaowocowała publikacjami, bez których trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie warsztatów badawczych nie tylko prasoznawców, lecz także historyków, socjologów, krytyków i historyków literatury.
Oprócz pracy historycznej i bibliograficznej, Jan Kowalik redagował w USA kilka czasopism, m.in.: „Polak w Kalifornii” w latach 1951-1952 i ”Migrant Echo„ w latach 1972-1980; pisał również szkice i felietony, publikowane m.in.: w paryskiej „Kulturze”, w londyńskich „Wiadomościach”, nowojorskim „Nowym Dzienniku” oraz w prasie kanadyjskiej - tam również ogłasza swoje nowe wiersze i opowiadania. W latach 80. ukazał się w Paryżu tom wierszy U drzwi twoich (Edition Polemika, 1983) oraz następujące zbiory utworów, wydane w USA (wszystkie w wydawnictwie Sigma Press z Alabany): Exual Familia (wiersze, 1983), Krzyż Malika (małe formy prozatorskie, 1985), Zatrzymać czas (wiersze, 1987), Zapis w kalendarzu (wiersze, 1989).
Za pace bibliograficzne Jan Kowalik otrzymał Nagrodę Fundacji Alfreda Jurzykowskiego (1986) i Nagrodę im. Anny Godlewskiej (1973). Przeznaczył je na sfinansowanie podróży badawczych.
czy można ogłosić 15 sonetów włoskich zaimprowizować więcej limeryków niż bezpośredni rywal i przegrać turniej? okazuje się że tak! tak właśnie było w N. gdzie w ćwierćfinale turnieju "Wieszcz 2008" na wrzosowych łączkach Juliusz S. nie dał rady Rafałowi B. Mierzący 198 cm autor 15 sonetów uległ leworęcznemu debiutantowi o wyniku zdecydowały drobiazgi bo w otwartej przestrzeni wrzosowych łączek wiatr oraz rzęsisty deszcz nie sprzyjały skupieniu i koncentracji rywali dostałem już sporo sms-ów z gratulacjami dobrze mi się jechało kolokwialnie i równie błyskotliwie opowiada o swym triumfie Rafał B. mogłem pojechać mocniej ale nie jestem Miłoszem dodaje sensacyjny zwycięzca który już myśli o potyczce finałowej gdyż faworyt gospodarzy Marian Z. doznał dotkliwej kontuzji żuchwy prawej i odpadł z rywalizacji
O Autorze
Piotr Linek, rocznik 1964, zamościanin z urodzenia i z wyboru. Publikował m.in. w „Akcencie” oraz „Kresach Literackich”. Kieruje działem literackim „Zamojskiego Kwartalnika Kulturalnego”. Polonista, nauczyciel licealny i akademicki. Bliżej skóry jest szóstym tomem poezji autora. Za poprzednią książkę, Chemia zdziwienia, otrzymał Nagrodę im. Anny Kamieńskiej, przyznawaną najlepszym książkom poetyckim Lubelszczyzny.
Tłumaczenie: Maria Rydz, Beata Bernikiewicz
Wprowadzenie: Tadeusz Polanowski
Zbiór wierszy Anny Lisy Lönnqvist, poetki żyjącej w Finlandii i piszącej w języku szwedzkim, to niezwykle interesująca publikacja, prezentująca utwory zapisane w dwu językach: szwedzkim i polskim, każdemu z nich towarzyszy obraz Jadwigi Krystyny Szmidt.
Ku religijnemu ujmowaniu świata kieruje uwagę czytelnika [...] Anna Lisa Lönnqvist. Jej twórczość, ujmując metaforycznie, to drobna kropla wody, mogącej wespół z innymi kroplami zaspokoić niejedno pragnienie, ugasić ten i ów zaczątek wewnętrznego pożaru... [...] W wierszach Anny Lisy Lönnqvist z dużą częstotliwością pojawia się słowo "życie". A zdaniem poetki żyć, to wychodzić z więzienia własnego egoizmu i spotykać się z drugim, z Bogiem. Wiele wierszy mówi o niemożności porozumienia się, o - charakterystycznym dla literatury skandynawskiej - niemal fizycznym głodzie drugiej osoby. Kiedy brakuje doświadczenia Miłości, rodzi się między jednym a drugim człowiekiem trudna do przebycia odległość. [...] Anna Lisa Lönnqvist rozumie świat na sposób chrześcijański, człowieka widzi na drodze zdążania do Boga, drodze dojrzewania. A to dojrzewanie polega na coraz pełniejszym szanowaniu drugiego. Aby pełniej kochać innych, trzeba jednak wcześniej lepiej poznać siebie poprzez schodzenie do złóż swej nieświadomości [...]
O świecie malarskim Jadwigi Krystyny Szmidt pisze Małgorzata Wróblewska-Markiewicz:
Jego zasady oparte są na podstawie analizy pojedynczych fragmentów struktur biologicznych. Posiada piękną formę, harmonijną kolorystykę, użyte z taktem i wrażliwością. Pieczołowitość z jaką budowane są obrazy, wyczuwalna emocjonalność, nie pozostawiają wątpliwości jak bardzo ta twórczość jest osobista i prawdziwa. Wypracowany w ciągu ostatnich pięciu lat kanon malarski objawia się dojrzałą, pełną formą. Łączy lekkość, powietrzność naniesionych na płótno kształtów z monumentalizacją najbardziej zwykłej, bo udomowionej na parapetach okiennych, natury. Czytelna realistycznie konkretność motywów z drobiazgowo komponowanych obrazów emanuje sugestywnym, nadrzeczywistym nastrojem, którego wielokrotnie nie potrafimy sprecyzować. [...]
Przekład: Andrzej Kołaczkowski, Irina Policastro
Przedmowa: Ryszard Montusiewicz
Posłowie: Czesław Walesa
Opracowanie: Ryszard Montusiewicz
Ilustracje: Krystyna Głowniak
Poezja Anny Lisy Lönnqvist odkrywa przed polskim czytelnikiem nieznany, choć zarazem sąsiedzki obszar liryki europejskiej. Twórczość ta rozwija się w środowisku mniejszości szwedzkiej, zamieszkującej region Österbotten w Finlandii. Kształt literatury szwedzkiej na gruncie fińskim zarysowuje się w II połowie XIX wieku. Znakomity etap jej rozwoju następuje w okresie modernizmu i na początku XX stulecia. Wśród plejady twórców tego okresu wymienić warto choćby: Edith Södergran, Hagar Olsson, Solveiga von Schultza. W latach 60. debiutuje nowe pokolenie pisarzy i poetów, m.in.: Görta Agren, Wawa Sturmer, Marta Tikkanen, prozaik Helge Englund, także Anna Lisa Lönnqvist.
Poezję Anny Lönnqvist można opisać poprzez wydobycie opozycji: miłość - cierpienie, światło - ciemność, cisza - krzyk. Segmentacje te dają ostatecznie obraz fałszywy. Krzyk wydobywa się z ciszy, aby w tę cisze powrócić. Światło przecina ciemność, bo inaczej jakby istniało? Miłość objawia się w cierpieniu, aby ukazać jego sens. Z samotności wyrasta pragnienie szukania drugiego, pragnienie spotkania. Ze śmierci rodzi się życie - zmartwychwstanie. Poezja Lönnqvist demaskuje pustkę współczesnego człowieka, który dylemat żyć-dla drugiego, czy mieć-dla siebie, rozstrzyga, akceptując tę drugą formułę. "Żyć to więcej niż pożądać" - pisze poetka.
Tomik wydany został wzbogacony grafikami K. Głowniak i ekslibrisem Z. Jóźwiaka. Cześć nakładu jest numerowana, na okładce obraz ks. F. Dziedzica „Cień”.
O Autorce
Anna Lisa Lönnqvist, ur. 1935 roku. Pierwsze wiersze napisała na początku lat 50. Wydała trzy tomiki poetyckie: Livet (1965), Ljuset (1972), En annan värld (1981) oraz cykl Att mötas (w almanachu Lyriks kalender, 1975). Wielokrotnie publikowała swoje utwory w prasie. W Polsce ukazał się tom Autorki zatytułowany Jedną drogą, zawierający wybór wierszy z przywołanych zbiorów. Ta dwujęzyczna edycja szwedzko-polska ukazała się w wydawnictwie "Kerygma" w Lublinie (1992). Wcześniej pojedyncze wiersze Autorki publikowane były w prasie katolickiej, m.in. w miesięczniku „W drodze”.
Obecny tom poezji Lönnqvist obejmuje w nowym wyborze utwory już publikowane (w poprawionym tłumaczeniu) oraz wiersze nowe (części V-VIII), które ukazały się drukiem po raz pierwszy zarówno w języku szwedzkim i polskim.
Ilustracje: Grzegorz Molas
2006.01.13
Pędem pędzących powikłań
pędzę prosto popędem
patrzę
pocięta przestrzeń
pełna plugawych przekleństw
pewnie pamiętna odejdzie
„Pędem”
Drogę Krzyżową ks. Pawła Maciąga przeczytałem uważnie. Jest to tekst będący próbą budowania mostów między tym, co poetyckie a tym, co religijne. Charakterystyczne są też w niej emocje właściwe młodemu księdzu z niewielkim stażem kapłańskim, przed trzydziestką. Jest to rzecz — jak na młodego autora — głęboka (duchowo) i na pewno dobrze napisana, i — by tak rzec - „modlitewnie nośna”. Modlitwa tymi wersetami może pomóc przeżyć konkret drogi krzyżowej we współczesnym życiu młodego chrześcijanina.

Lektura „Górskich szkiców” sprawiła mi wielką radość. Oto bowiem kolejne młode pokolenie Polaków [...] w Tatrach przeżywa inicjację piękna. Jest w tej dziedzinie jakiś polski genius loci gór - Tatr, Pienin, Beskidów, ale Tatr szczególnie.
I o tym właśnie jest ta książka. Pełna prostych tekstów, świadomie czyniąca z górskiej prostoty swój główny atut. Nagie skały, zwykły chleb. Odkrywanie świata przez obrysowanie konturów polskich gór polskim słowem. U Pawła sprawa się jednak dodatkowo komplikuje. Owa prostota jest nieco złudna, bo pod jej spokojną powierzchnią kryje się potężny życiowy przełom: przestał być klerykiem, został księdzem. Niby wędruje po górach (przez młode życie) jak dawniej, ale już pojawiają się młodsi, którzy szukają w jego gestach Boga. Jest nadal Pawłem, ale stał się Celebransem (spełnienie). I oto prawdziwa góra przed nim: z tej podwójności czyni głęboką jedność.
Tom dobrze skomponowany, spięty klamrą tęsknoty (pierwszy wiersz) i obietnicy (ostatni wiersz). Treścią obietnicy jest aureola należna za wytrwałość (wobec poezji? bliźnich? Boga?). Na razie aureola jest zamknięta w tajemniczej skrzynce. Ksiądz Paweł dedykuje książkę Ojcu Świętemu. To znakomity gest. Papież dla sprawy jedności poezji i kapłaństwa, teologii i literatury zrobił wiele. Z odwagą i profetyzmem.
O Autorze
ks. Paweł Wojciech Maciąg, ur. w 1979 r. w Niedrzwicy Dużej. Studiował w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Lublinie i na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jako poeta debiutował w 2002 r. tomem Drabina wartości. Opublikował także wiersze w XIV tomie antologii poezji religijnej A Duch wieje kiedy chce oraz tomiki poetyckie Konary milczenia (Lublin 2004) oraz Sztetł (Lublin 2004).

Poezja s. Urszuli Michalak jest szczególnym rodzajem modlitwy. Na wskroś miłosne odniesienia do Boskiego adresata zbliża te wiersze do tomu biblijnej „Pieśni nad Pieśniami”. W ten rytm cierpienia, tęsknoty, zachwytu, szczęścia poetka włącza również przyrodę, snując sugestywną pieśń całego tworzenia, „śpiewaną” Bogu tak różnymi odcieniami.
„Wydaje się, że pełna uroku prostota wielu utworów, skłonność do kolokwializmów, troska o to by «nie silić się na Bóg wie co», jest właśnie prostotą urszulańską. Podobnie pogoda tych wierszy, ciepły, wyrozumiały uśmiech”.
„Wiersze Urszuli Michalak są kolejną próbą tworzenia liryki religijnej. W miłości do Boga odnajdujemy podobne uczucia, jakie kryją się w liryce miłosnej kierowanej do człowieka”.
O Autorce
s. Urszula Michalak, od wielu lat przebywa w Zgromadzeniu Urszulanek Szarych, gdzie wstąpiła po ukończeniu filozofii na UMCS. Jest autorką kilki tomików poetyckich. te liczące się tomy wydane zostały w większości w Lublinie. Do jej zbiorków przedmowy pisali księża-poeci: ks. Jan Twardowski, ks. Wacław Oszajca, ks. Jan Sochoń.

Posłowie: Olga Białek-Szwed
Poezja Waldemara Michalskiego wytycza ścieżkę jego życia. Przykładem na tak postawioną tezę niech będzie najnowsze dzieło poety: Tryptyk z gwiazdą. Wybór wierszy i przekładów - to prawie 200 wierszy oraz kilkanaście tłumaczeń z języka niemieckiego, łużyckiego i ukraińskiego.
W zbiorze znalazły się teksty najnowsze, jeszcze nie publikowane. Mamy tu poetyckie żarty i erotyki, wiersze miłosne i konfesyjne, utwory oszczędne w słowach i narracyjne tryptyki, poezję „z ducha franciszkańską”, fascynację naturą i dylematy współczesnego człowieka miotającego się pomiędzy „mieć a być”, są odwołania do symboli i archetypów, mamy też bardzo osobiste, niemal intymne wyznania - rzadki dziś przykład autorskiej odwagi.
Poezja Michalskiego wyrasta z tradycji i stylistyki II Awangardy i pokrewieństwa z Czechowiczem czy Miłoszem, ale nawiązuje także do fragmentaryczności Białoszewskiego, zarówno na płaszczyźnie składniowej, jak i leksykalnej.
O Autorze
Waldemar Michalski - ur. 27.09.1938 r. we Włodzimierzu Wołyńskim. Ukończył studia polonistyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (magisterium - 1963 r.). W 1957 r. debiutował na łamach prasy jako publicysta (m.in. cyklem reportaży z podróży do Lwowa i na Wołyń). W 1970 r. był współzałożycielem grupy poetyckiej „Signum”, zaś w 1994 r. - Wschodniej Fundacji Kultury „Akcent”. Od 1985 r. jest sekretarzem redakcji kwartalnika „Akcent”. Za pracę literacką i społeczną był wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
Ilustracje: Anna Schumacher
O Autorze
Bogusław Michałkiewicz, poeta, prozaik. Urodził się 15 września 1958 r. w Lublinie. Studiował filozofię i filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1984 r. bibliotekarz w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. H. Łopacińskiego.
Członek i działacz NSZZ „Solidarność” oraz Lubelskiego Towarzystwa Dobroczynności. Debiutował w 1976 r. wierszem drzewo jest w „Kamenie” (nr 16). Wiersze i artykuły publikował m.in. w: „Bibliotekarzu Lubelskim”, „Biuletynie Informacyjnym Solidarności Regionu Środkowowschodniego «Solidarność», „Kamenie”, „Raderze” oraz w wydawnictwach zbiorowych: Almanach Nauczycielskiego Klubu Literackiego im. Józefa Czechowicza w Lublinie, cz. 1 (Lublin 1990), A duch wieje kędy chce..., t. 2 (Lublin 1992). Autor książek: Prawdziwy skarb (b.m.: Oficyna Wydawnicza 4k, 1993), Contra agere (Lublin: Polihymnia, 1994). W ramach prowadzonej przez siebie „Pracowni muzyczno-poetyckiej” towarzyszył młodym talentom w ich rozwoju. Jego wiersze są aranżowane muzycznie i śpiewane przez muzyków rockowych i wykonawców poezji śpiewanej.
Zmarł nagle 19 września 2007 r. Obecny tomik został tuż przed śmiercią zatwierdzony do druku. W rękopisach pozostawił zbiory wierszy i opowiadań, które czekają na wydanie.
Słowo wstępne: Krzysztof Muszkowski
grafika: Tomasz Mickiewicz
Tomik poetycki Proscenium jest drugim, poszerzonym wydaniem debiutanckiego tomiku Anny Marii Mickiewicz Dziewanna, opublikowanego w Warszawie w 1985 roku przez „Galerię Słowa”, skupiającą niezależnych wydawców i autorów działających bez zezwolenia ówczesnych władz. Wydawnictwo było związane z salonem literackim i ze środowiskiem prof. Kazimierza Dąbrowskiego, twórcy teorii dezintegracji pozytywnej. Dyskusje poetyckie organizowano w prywatnych domach, cechował je nieoficjalny charakter. Tomik został zaprezentowany podczas spotkania w Warszawie, w salonie literackim, w domu pani Czesławy Dąbrowskiej.
W Proscenium autorka prezentuje wiersze opublikowane w 1985 roku, uzupełnione o cykl zatytułowany Wspomnienia. Utwory w nim zamieszczone powstały w tym samym okresie, nie zostały jednak opublikowane w pierwszej edycji tomiku. Powstały w ważnym okresie dziejowym polskiej historii, na początku lat osiemdziesiątych, tuż po stanie wojennym. Ukazują atmosferę tamtych trudnych dni, nie mają jednak charakteru politycznego. To liryczne odczucia i dyskursy, które nie odwołują się bezpośrednio do konkretnych sytuacji czy wydarzeń. Są poetyckim zapisem klimatu chwili. Autorka instynktownie ucieka od realiów w stronę natury, lecz nie tej sentymentalnej, sielankowej. Podmiot liryczny staje wobec jej drapieżności i niebezpieczeństw. Podejmuje wyzwania, które zostają ubrane w formę krótkich, poetyckich dialogów, ballad. W alegoryczny sposób autorka wprowadza w atmosferę owych dni, z którymi nadal może się identyfikować dorastające wówczas pokolenie.
Proscenium nawiązuje do Dziewanny i oddaje jej charakter poprzez wybór podobnej formy graficznej; dotyczy to zarówno kroju liternictwa, jak i – jakże typowej w owym czasie – oszczędnej szaty graficznej.
O Autorce
Anna Maria Mickiewicz, poetka i dziennikarka, urodzona w Lublinie, od kilkunastu lat mieszka w Londynie. Publikuje w językach polskim i angielskim. Jest członkiem Zarządu Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie i redaktorem „Pamiętnika Literackiego” (Londyn). Współpracuje z brytyjskim klubem i wydawnictwem literackim „Ambit” (Londyn) oraz z redakcją kwartalnika artystycznego „Quo Vadis”. Przez wiele lat współpracowała z londyńskim serwisem korespondentów. Zajmuje się również przekładami poezji z języka angielskiego na język polski, m.in. Marii Jastrzębskiej (Wielka Brytania) i Johna Guzlowskiego (USA).
Jej wiersze, artykuły, recenzje i krótkie opowiadania były drukowane w wielu pismach ogólnopolskich i zagranicznych, m.in. w: londyńskim „Dzienniku Polskim”, nowojorskim „Nowym Dzienniku”, miesięczniku literackim „Akant”, londyńskim „Pamiętniku Literackim” oraz w tygodniku „Wprost”.
Posłowie: Joanna Wardach
Warsztat poetycki Aldony Miłkowskiej zwraca się w stronę renesansowej metaforyki miłosnej, chętnie operującej motywem oczu, ust, dłoni, włosów i przede wszystkim ognia. Nie brakuje przy tym nawiązań do współczesnej kobiecej liryki erotycznej, w której królują niedomówienia, zmysłowość w opisach, a także nawiązania do świata natury. Ta poezja jest na wskroś intymna, nadbudowana nad codziennym życiem kobiety, która doświadczyła wszystkiego, co rozpościera się między biegunami życia i śmierci. Najważniejsza w tym wszystkim wydaje się miłość: do Boga, męża, dzieci, innych ludzi, przyrody, nawet do ukrytych głęboko w duszy demonów. Dzięki temu pryzmatowi podmiot liryczny ani razu nie żali się, że chciałby cofnąć czas, wręcz przeciwnie – chwile, w których nie było kolorowo, są dla niego lekcją, dają możliwość wyciągania wniosków na przyszłość. Sama powszedniość staje się przez to łatwiejsza do ogarnięcia, ponieważ nabiera wyższego sensu jako cząstka boskich planów. [...] Magiczne chwile, o których opowiada cały tomik, to ułamki doświadczeń oddzielające się od przyziemnych trosk i cierpień, a wznoszące się ku niebu niczym modlitwa do dobrego Boga albo zostające na ziemi pod postacią opiekuńczych aniołów. Trzeba jednak nauczyć się te chwile prowokować, trzeba przynajmniej raz zatrzymać się wbrew temu, co gna człowieka nie wiadomo gdzie, i spokojnie się rozejrzeć. [...] Jest to więc twórczość pełna dojrzałych przemyśleń i mądrych wskazówek dla każdego, kto boryka się z rzeczywistością zwaną przez większość życiem. Jest to moim zdaniem udana próba uniwersalnego ujęcia kobiecego doświadczenia rzeczywistości codziennie magicznej.
O Autorce
Aldona Miłkowska urodziła się w Niemodlinie na Ziemi Opolskiej. Jest absolwentką Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS oraz Wyższej Szkoły Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Pracuje w Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Przez wiele lat prowadziła kursy języka angielskiego dla dzieci, młodzieży i dorosłych, a do chwili obecnej zajmuje się tłumaczeniami. Za wiersz Udajesz w wersji angielskiej otrzymała I Nagrodę Międzynarodowego Stowarzyszenia Poetów w USA i została Poetką Roku 2007.

Tomik poezji Zakamarki duszy jest „osobistym pamiętnikiem duchowym” Autora; świadectwem własnych poszukiwań głębszego, prawdziwego życia, bardziej autentycznej wiary i bliższej relacji z Bogiem. Możemy w nim odnaleźć zmagania się Poety o prawdziwe oblicze Boga w samym sobie, o własne miejsce we wspólnocie Kościoła, wreszcie o istotę swego człowieczeństwa, budowanego mozolnie w codziennym życiu, pełnym trosk i różnorodnych doświadczeń. Tomik może stanowić odbicie duchowej drogi wielu osób naszych czasów.

Posłowie: Konstanty Pieńkosz
Jaka jest geneza tego niezwykłego tomu? Jak tłumaczy tytuł, powstał on z dedykacji wpisanych różnym adresatom na książce Nie znałam Chrysta, zawierającej wybór wierszy Edy Ostrowskiej. Adresatów autorka wskazuje dokładnie, informuje o okolicznościach narodzin danej inskrypcji (np. „w deszczowe gody”, „w dzień zimny wiatropylny”). Oprócz daty, zawsze pojawia się patron dnia. Może wyraźny znak, że poetka wpisywała je do kalendarza liturgicznego. Poetycki krajobraz, który tworzą przede wszystkim dedykacje-inskrypcje, dedykacje-skrzydlate słowa, dedykacje-motta, został poszerzony o przestrzeń duchową, o otwarcie się na metafizyczną jakość. Bo z góry należy wykluczyć artystyczną ostentację. [...]
Poezja sączy się — jak powiedział Różewicz — z rany, z bolesnej świadomości. W Baranku zabitym staje się sublimacją cierpienia wiodącą ku wyciszeniu i milczeniu. Taki kształt poetycki przybiera miniatura. Coraz bardziej milcząca. Eda poetycka.
Wiersze Edy Ostrowskiej nie mają żadnego odpowiednika w polskiej i niepolskiej literaturze. Żeby w przybliżeniu zdać sobie sprawę z ich jakości, trzeba myśleć o tej poezji jako o (niemożliwym do spełnienia) połączeniu niezwykłej wrażliwości Świrszczyńskiej, bólu doświadczanego przez Sylvię Plath i baśniowości, która pojawia się u Poświatowskiej czy Harasymowicza. Komponent religijny tych wierszy, najbardziej zadziwiający, osobny, drastyczny, w ogóle nie przekłada się na żadne poetyckie lub pozapoetyckie świadectwo wiary. Całe to porównanie nie ma zresztą charakteru źródłowego; próbuje nas tylko nieudolnie oswoić z przejmującym zjawiskiem poetyckim, jakim jest twórczość Edy Ostrowskiej. Nie ulega bowiem wątpliwości, że wiersze tej poetki nie rodzą się pod wpływem lektur, ale z dojmującego bólu duszy i ciała, z doświadczenia choroby i cierpienia, z poczucia odrzucenia, marginalizacji, biedy i buntu - kierowanego nie tylko przeciw ludziom, ale przeciw Bogu i światu. [...]
Integralną częścią wierszy Ostrowskiej są dopiski „Lublin nocą, w czasie deszczu”, „autobus relacji Lublin - Włodawa” i daty - od jesieni 1977 po czerwiec 1997 r. To ważne elementy poetyckiego krajobrazu tak jak szpitale dworce, klinika nerwic. Eda Ostrowska opisuje udręczone ciało. Udręczone ciało otwiera się na Boga, chociaż wcale nie pragnie męczeństwa. Udręczone ciało pragnie miłości. Tak wynika z ostatnich wierszy. W miłości poetka odnajduje realizację przestrzeni religijnej. Bo tylko miłość jest święta, miłość chrześcijańska splątana z miłością do mężczyzny. Eda Ostrowska ma dla mnie twarz Emily Watson z folmu „Przełamując fale”.
O Autorce
Eda Ostrowska, ur. w 1959 r. w Sławatyczach — dawny powiat włodawski. Po ukończeniu liceum ogólnokształcącego podjęła studia bibliotekoznawcze na UMCS, po których jakiś czas pracowała w szkole podstawowej. Debiutowała blokiem wierszy w miesięcznikach literackich „Twórczość” oraz „Akcent” w 1980 roku. Rok później w lubelskiej oficynie wydała pierwszy zbiór wierszy uzupełniony serią niekonwencjonalnych listów - nosił on tytuł Ludzie, symbole i chore kwiaty. Już tym tomem zwróciła na siebie uwagę krytyki, odstawał on bowiem od publikowanej w tym czasie poezji. W 1983 r. w „Iskrach” wydała tomik „Smugi pieprzu”, którym potwierdziła swoje dokonania debiutanckie. Pięć lat później opublikowała dwa tomy - Tajemnica I bolesna („Czytelnik”) oraz Małmazja („Śląsk”). Obydwa były zresztą brane pod uwagę, kiedy Poetce przyznano doroczną Nagrodę Poetycką im. J. Czechowicza za 1988 r.
Jej umiejętności językowe w znacznie większym stopniu niż niezwykła wyobraźnia od początku decydowały o sukcesie literackim. Ostrowska zawsze preferuje wiersze krótkie, które lubi łączyć w cykle o zdumiewających osiach fabularnych. Jej metaforyka jest zmysłowa i plastyczna jak u wielu zdolnych artystów, ale wyróżnia ją niepowtarzalny sposób kojarzenia zjawisk i jedyna w swoim rodzaju inwencja lingwistyczna. [...]
„Rzeczywistość” poetyckiego świata Edy Ostrowskiej wydaje się wypowiedziana jak gdyby jednym tchem, w nagłym blasku iluminacji, obejmującej jednak zawsze najbliższy wycinek spostrzeżeń i doświadczeń, nie zaś szeroką, uniwersalną perspektywę. Wiersze Edy Ostrowskiej z omawianego tomiku przypominają krótkie migawki, nagłe błyski flesza, który ma wprawdzie mały zasięg obiektywu, lecz wszystko co zostało w nim uchwycone, szokuje niepokojącą, magiczną scenerię.
Eda Ostrowska jest poetką, której twórczość nie ma klasycznego charakteru. Dlatego trudno w tym przypadku o zachowanie czysto badawczego dystansu. Wiersze zawarte w tomie „Krew proroków (na twoich rękach)” można określić z jednej strony jako szczere, intymne, osobiste, z drugiej - jako prowokacyjne, nazbyt śmiałe. [...]
Wiersze te są spontaniczną rejestracją stanów ducha i natury ludzkiej w konfrontacji z postawami innych ludzi oraz w relacji z Bogiem. Mówi się w nich o miłości, śmierci, o upadku i dźwiganiu się w górę. Wszystko to ukazywane jest z wielką pasją bez jakichkolwiek neutralizujących zabiegów. W żadnym razie teksty Ostrowskiej nie mają charakteru kontemplacyjnego. Czytelnik nie może zachować wobec nich postawy biernej. Autorka wciąż wkłada kij w mrowisko; prowokuje zachowania polemiczne. Można zauważyć, iż z ogromną pasją tropi ona wszelkie postawy i działania, które uznaje za nieautentyczne. Do obrony prawdziwych wartości używa języka zdecydowanego, soczystego, czasami napastliwego bądź ironicznego. Tak jakby obawiała się, że zbyt łagodne sformułowania mogą „rozmyć” problem, nie dotrzeć do jądra sprawy. Duża kondensacja wypowiedzi jest pewny m ratunkiem przed „groźbą” przegadania . Aby prezentacja postaw była jak najbardziej wiarygodna, w centrum problemów umieszcza samą siebie i swoje życie. Nie ukrywa swoich stanów, odczuć, emocji.
Zbiór z całą pewnością intrygujący, a kontrowersyjność poglądów (czy sformułowań owych poglądów) autorki jest zachętą do czytania i dyskutowania o nim.
Posłowie: Krzysztof Konopa
W tych wierszach, w tej poetyckiej prozie znajduję swoiste piękno starych fotografii. Pozbawionych udziwnień retuszu, blichtru póz, tandety stylizacji. Do ich wykonania potrzeba prostych, pojemnych znaczeniowo słów. Dlatego próżno szukać bukolicznych pejzaży, przesadnej pszasności, makatkowego kiczu. Arkadia zaczyna się tuż za progiem domu. Tam, gdzie każdy krok to podróż od gałęzi do jabłka, od jabłka do mgły. Właśnie tam bywa słońce szalone już tylko w południe, poprószka z marcowego śniegu, kosz z podobiedziem. I - tak blisko do Józefa Czechowicza! - zapachy, zapachy, wrotycz, wrotycz, kurz.
Z pozoru tylko nieodległe są te poetyckie podróże: dwie dziewczynki/ pięcioletnie dusze - dojrzałość/ trzydzieści lat. Gdyby przyjąć bardziej przyrodniczą cezurę - od pola marcowego śniegu po czas smażenia jabłek i suszenia ziół. W tle są jednak wiekowe lipy i otulone ziołami miliony lat, i nadzieja. Nadzieja na dom. Może dlatego trzeba uchylić swojsko skrzypiące drzwi. Wyjść na świat, który się deszczem mył, wyruszyć na kolejną wędrówkę od jabłka do mgły.
O Autorce
Anna Ostrowska-Jachymek, ur. 1961 r. w Kluczkowicach na Wzniesieniach Urzędowskich. Ukończyła geografię w Lublinie. o studiach wspólnie z mężem zakupili gospodarstwo w Guciowie na Roztoczu - dzisiaj miejsce to nazywa się „Zagroda Guciów”.
Starannie zbudowany cykl 24 liryków erotycznych, odsłaniających różne etapy uczucia. Wiersze miłosne z ich przemyślanym i świadomie uzyskanym staroświeckim wdziękiem czarują poetycznością. Charakterystyczną cechą tej poezji jest ciążenie ku barokowi, widoczne już w tytułach (Powrót do baroku). Udana stylizacja treści i formy bawi czytelnika, precyzyjna i intensywna obserwacja poety potrafi pokazać rzeczy niedostrzegalne dla zwykłych oczu. Poeta przekonująco przedstawia psychologię miłości.
Poezje, noty o obrazach: Józef Pless
Malarstwo: Marlena Nizio
Słowo wstępne: bp Józef Zawitkowski
Zdjęcia obrazów: Marlena Nizio, Marek Pabis, Mariusz Kuciński
Józefie Czcigodny! Czytam, oglądam obrazy pani Marleny Nizio i niespodzianie modlę się Twoimi wierszami. Wiem, co znaczy taki układ książki: poezja, obraz i historia. Poznaj, uwierz i pokochaj. Józefie Szanowny! To Ty tak kochasz Matkę Bożą, Tę, która tysiąc ma imion i wszystka jest piękna w swoich obrazach? [...]
Marleno Czcigodna! Ty chyba malujesz swoje słodkie Umilenja i Skrobiaszki piórem Gabryela. Wielka jesteś, bo Ikonę trzeba malować z wiarą i ukochaniem.
O Autorach
Marlena Nizio, stypendystka Ministra Kultury i Sztuki, odbyła studia na wydziale malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie uwieńczone dyplomem pod kierunkiem prof. Jerzego Nowosielskiego w 1986 r. Zorganizowała 25 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, m.in.: 3 w Nowym Jorku (1991, 2003 i 2004), 2 w Londynie (1994, 1995), 4 w Glasgow, 3 w Edynburgu, po kilka – w Warszawie i w Krakowie, a także w Wilnie i we Wrocławiu. Prezentowała także swoje obrazy na ponad 50 wystawach zbiorowych. Dwukrotnie brała udział w Dniach Polskich w Kenii zorganizowanych przez Ambasadę RP w Nairobi, a także w licznych wystawach urządzanych przez galerię ADI-ART z Łodzi, m.in. w Szwecji i Meksyku.
Jeden z jej obrazów przedstawiający VIII stację Drogi Krzyżowej znajduje się w ekspozycji stałej w muzeum przy sanktuarium w Guadalupe w Meksyku. Dwa obrazy: Serca Jezusowego i Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, są umieszczone w kościele Serca Jezusowego w Krakowie-Nowej Hucie. Jedna z ikon – Matka Boska Pocieszycielka Strapionych, trafiła do afrykańskiego buszu – na ołtarz kaplicy misyjnej w Ruiri Mission na zboczu góry Mont Kenya w Kenii.
Józef Pless, poeta, prozaik, tłumacz i publicysta, jest animatorem wielu wydarzeń kulturalnych w kraju i za granicą oraz laureatem wielu nagród literackich w Polsce i w Niemczech. Wydał pięć tomików wierszy: Partner tancerki czarnej (Lubeka 1996), Obraz wyschniętych wód (Grudziądz 1998), Pół na pół (Kraków 2001), Codzienna lekcja historii (Warszawa 2003), Lubeckie paciorki do syna (Warszawa 2008) oraz przekład tomiku Obraz wyschniętych wód – Das Bild der ausgetrockneten Gewässer (Hamburg 2003). W 2006 r. wydał powieść Jaki tam ze mnie volkswagen, a w 2008 biografię O Wojtku Siemionie, za którą otrzymał nagrodę „Złote Pióro”.
Jest członkiem: Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie, Polskiego Stowarzyszenia Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Paryżu, Fundacji Artystycznej „Pegasus” w Hamburgu, Stowarzyszenia Autorów Niemieckich i Ich Przyjaciół w Lubece (członek zarządu), Związku Literatów Polskich w Ciechanowie (członek honorowy), Academia Europaea Sarbieviana w Sarbiewie (współzałożyciel), Academia Europaea Sarbieviana Sektion Jacob Balde w Lubece (prezes).

Gdyby nie kojący rytm, swoisty kontuar brzmieniowy utworów Próchniewicza, jego najnowszy tomik poetycki mógłby przytłoczyć czytelnika melancholią. Koncert dla przechodnia zanurzony jest jednak nie tyle w żywiole słów, ile raczej w budowanej przy ich pomocy muzyce. Ta, jak wiadomo, łagodzi nie tylko obyczaje, pomaga również znieść pętające nas ograniczenia natury ludzkiej. Wiersze Próchniewicza są wyrazem wiary w oczyszczająca moc muzyki ukrytej w świecie i w mowie.
O Autorze
Wojciech Próchniewicz, ur. 1955 r. w Kraśniku Fabrycznym. Jest absolwentem Politechniki Lubelskiej. Uczęszczał do Szkoły Muzycznej II Stopnia im. J. Elsnera w Warszawie. Był solistą Opery Krakowskiej, śpiewał w teatrach muzycznych Francji i RFN. Debiutował w „Kamenie” w 1981 r. wierszem „Wołanie”. W 1985 r. został przyjęty do Związku Literatów Polskich. Trzy lata później jako „Lusteryk z Krainy Światła” otrzymał wyróżnienie w Konkursie im. Bolesława Prusa. Współpracuje z radiem i telewizją, tłumaczy na język polski niemiecka literaturę dziecięcą. Jest współautorem podręczników dla przedszkoli, szkół podstawowych i gimnazjów. Dla dorosłych wydał m.in.: zbiór opowiadań Zegar, powieść Śpiewak, trzy tomiki poezji. Ważniejsze książki dla dzieci to: O Jasiu Śpiochu i zgubionym czasie, Wesołe instrumenty, Zaczarowana laseczka, Dziwny samochodzik, Lusteryk z Krainy Światła, Wigilijna podróż. Sztuki teatralne: Legenda o czarciej łapie, Bajka o orkiestrze, Legenda o trzech wiedźmach.

Ciepły, domowy i zachęcający do lektury jest tytuł zbioru wierszy Marii Przybylskiej. Poetka – wieloletnia aktorka Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie, recytatorka, autorka i wykonawczyni monodramów (m.in. o Norwidzie) – powraca w tym tomie na Lubelszczyznę, do miejsc i ludzi swojego dzieciństwa i młodości. Zapachy ziemi, ogrodów, stołu, smaki rodzinnego szczęścia i goryczy historii powracają w tych wierszach jak w snach. Obrazom towarzyszą refleksje o nieoczekiwanych i nieubłaganych prawach życia, o przemijaniu, przemianach czasu. Nostalgiczną nutę mącą jednak wspomnienia cierpień ofiar więzienia na Zamku Lubelskim. Mądra, głęboka i wyważona poezja.
O Autorce
Maria Przybylska - ukończyła Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie oraz Uniwersytet Warszawski (filologia polska). W latach 1963-1992 była aktorką teatrów w Częstochowie, Bielsku-Białej, Łodzi oraz Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie (przez 20 lat). Autorka i wykonawczyni monodramów (m.in. o Norwidzie). Swoje wiersze publikowała początkowo w drugim obiegu. Od 1990 r. ukazują się jej zbiory poezji, m.in.: Ani jednej gwiazdy (Kraków 1990), Krótkie chwile (Tarnów 1993), Wiersze (Kraków 1995), Późne światło (Kraków 2000), Tropy (Kraków 2001), Karawana ze Wschodu (Biały Dunajec 2002), Jak Cię szukać? (Częstochowa 2005). Wielokrotnie nagradzana w konkursach poetyckich.
Nie za późno
Za późno na ten gest splatania warkocza gdy trzecie pasmo już szronem grudniowe lecz czy za późno na pełne zachwytu przywarcie do tego co przecież nie moje na dawnej pustce ciepła, miękka ufność – nie za późno jedynie na wiarę w nadzieję że w końcu przyjdzie Miłość – co rozjaśni wszystko...
O Autorce
Maria Przybylska - aktorka, recytatorka, poetka. Ukończyła Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie i filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Wieloletnia aktorka Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie. Autorka i wykonawczyni monodramów (m.in. teksty C.K. Norwida, T. Nowaka, T. Żychiewicza). Swoje wiersze publikowała początkowo w drugim obiegu. Od 1990 r. ukazują się jej tomiki poezji: Ani jednej gwiazdy (Kraków 1990), Krótkie chwile (Tarnów 1993), Wiersze (Kraków 1995), Późne światło (Kraków 2000), Tropy (Kraków 2001), Karawana ze Wschodu (Biały Dunajec 2002), Jak Cię szukać? (Częstochowa 2005), Podpłomyki (2006), Czwarta generalna (2007). Obecny tomik jest autorskim przeglądem jej dorobku poetyckiego.
W poezji Maryli Rose zmysłowa liryka mistyczna łączy się z siedemnastowieczną liryką barkową: metafizyczną i religijną. W swoich wierszach Autorka nawiązuje do pewnych form modlitwy; medytuje nad doświadczeniem jedności: człowieka z Bogiem, człowieka z drugą istotą ludzką i z całym światem. Dominuje tu metaforyka sensualizująca doświadczenie duchowe z jednej strony, ale z drugiej, prostota, oszczędność słów, nawet ascetyzm. Wyrazistym rysem tej poezji jest optymizm, ufność pokładana w Bogu, otwarcie na transcendencję, chęć wyrażenia niewyrażalnego; cechuje ją pozytywny stosunek poetki do świata. Miłość zastała tu uznana za istotę bycia, mocno podkreślono jej sprawczą i ocalająca siłę zarówno dla cielesności, jak i dla duchowości człowieka.
O Autorce
Maryla Rose, ur. w lipcu 1955 r. w Polsce. Od dwudziestu lat mieszka w Sydney w Australii. Jest psychoterapeutką. Tomik Boże mój. Medytacje poetyckie jest debiutem literackim.
Wiersze zebrane w tym tomie to próba zderzenia różnych światów, w jakie uwikłana jest współczesna kobieta. Są one poetycko-filozoficzną reakcją na głębokie przeobrażenia, jakim obecnie podlega kondycja człowieka. Kondycję tę wyraża przede wszystkim postawa buntu wobec obowiązujących w zachodniej cywilizacji przez stulecia norm, wobec apodyktyczności kultury i tradycji. "Normą" współczesności jest przekraczanie norm, kult zmiany, bezkształt zamiast kształtu, nieskrępowanie w miejsce respektu dla wartości cywilizacyjnych, a także - pomimo wysokiego standardu życia - poczucie przytłoczenia zamiast wyzwolenia, świadomość "utraty" zamiast świadomości "zdobyczy".
Utwory te są w swojej istocie poetyckim zapisem przedzierania się współczesnej kobiety przez piramidalne pnącza cywilizacyjnego poplątania, chaosu, przemilczeń, gier językowych, utraty poczucia sensu sztuki - by odnaleźć sferę niezbywalną, nieredukowalną, sferę starannie ukrytych znaków i znaczeń, ważnych dla śmiertelnego stworzenia "w szponach życia", dla kobiety i dla mężczyzny, dla etosu życia ludzkiego.
Autorka podejmuje pilne zadanie odkrywania irracjonalnych, ślepych zaułków cywilizacyjnych, których ludzkość, wyposażona w instynkt samozachowawczy i tęsknoty metafizyczne, zawsze starała się unikać.
O Autorce
Maria Magdalena Rudiuk - studiowała na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie: magisterium z filologii polskiej uzyskała w 1977 r., doktorat z filozofii kultury w 1986 r. W latach 1977-1990 pracowała w zakładzie Filozofii Kultury UMCS. Od 1987 r. mieszka w Kanadzie.
Matka dwóch synów, co - jak sama wyznaje - „jest tak samo ważnym epistemologicznie doświadczeniem, jak odkrywanie kulturowego znaczenia ewolucyjnie kształtowanej dynamiki płci”. Od 10 lat koncentruje swoje zainteresowania na tzw. „Women's Studies”, które uznaje „za istotne i brakujące ogniwo dla ostatecznego zadeklarowania się raczej po stronie nieugiętej i nie kierującej się litością ewolucji aniżeli po stronie ważności filozofii i literatury”.
Eseje filozoficzno-literackie publikuje zarówno w Polsce, jak i w Kanadzie. Jako poetka zadebiutowała w 1992 r. wierszem wydrukowanym w paryskiej „Kulturze”. Dotąd opublikowała: Gdy barbarzyńcy śpiewają (Lublin: Wydawnictwo Literackie Nowe, 1993), Tam i tutaj (London, Ont.: Silcan House, 1994) oraz Całe to niewszystko (Lublin: „Norbertinum”, 1997). Wybór Jej wierszy w przekładzie na język angielski ukazał się we Włoszech (The Polish/Canadian Outsider, "Englishes. Letterature Inglesi Contemporanee” 2004, nr 24). Obecnie przygotowuje zbiór esejów folozoficzno-literackich W poszukiwaniu źródeł bezpieczeństwa i wolności (kategorie „tutaj” i „tam”) oraz wybór swoich wierszy.
Poezja Marii M. Rudiuk wyraża przekonanie, że każdy z nas staje się człowiekiem, doświadczając życia jako kobieta bądź jako mężczyzna. Przypadek doświadczania życia jako kobieta jest tym przypadkiem ludzkiej kondycji, w której ma udział połowa ludzkości. Zdając sobie sprawę z „przerostu” męskich konotacji nawet w przypadku używania terminu „człowiek”, Poetka mówi o świecie widzianym z perspektywy zarówno emigrantki (od 1987 roku przebywa w Kanadzie), jak i osoby przeżywającej świadomie i dojmująco kondycję człowieka - kobiety. Szeroki wachlarz zainteresowań badawczych i twórczych (filozofia kultury, literatura, malarstwo i muzyka) umożliwia poetce penetrację tematów rzadko obecnie poezją dotykanych: istota procesu tworzenia, kulturowe i socjologiczne uwarunkowania pozycji kobiety we współczesnym świecie, problemy związane z emigracją, przeszczepieniem na inny grunt kulturowy. Liryzm tej poezji splata się z przenikliwą analizą - niemal naukową, obserwacja detali życia z uogólnieniami. Jest to poezja bogata treściowo, bardzo różnorodna w nastrojach, prowokująca do zamyśleń nad kondycją świata przeżywanego sercem i umysłem współczesnej kobiety.
Posłowie: Zbigniew Masternak
Smolak to zjawisko osobne. Człowiek, który przez całe swoje życie musi się zmagać ze straszną chorobą, jaką jest zanik mięśni. Choroba dała znać o sobie, gdy miał trzy lata. Jako nastolatek przestał chodzić. Najpierw poruszał się na wózku inwalidzkim, obecnie – już tylko na elektrycznym. A jednak – mam takie wrażenie – przeżył swoje życie pełniej niż wielu zdrowych, którym właściwie wszystkiego mógłby zazdrościć. Życie Smolaka to codzienna walka z wyzwaniami, do których należy chociażby niemożność samodzielnego wstawania z łóżka. A jednak udało mu się ocalić w sobie radość życia.
W jego utworach, zawartych w debiutanckim tomiku Zastępczy życiorys i inne wiersze, rzadko pobrzmiewa narzekanie – jeżeli już, to podszyte dobrotliwą kpiną. Przy czym są to wiersze zaskakująco dojrzałe. Autor świetnie opanował poetyckie rzemiosło – nie znajdziemy w jego utworach niedociągnięć, jakie są zwykle obecne w książkach debiutantów. Smolak posiadł arcytrudną sztukę wyrażania maksimum treści w minimalnej liczbie słów – posługuje się piórem po mistrzowsku, dwoma odpowiednio dobranymi słowami wyrażając to, na co inni potrzebują nieraz kilku wersów. Czasem jego poezje są przejmujące do szpiku kości, czasem liryczne, czasem też zadziwiająco celnie komentujące rzeczywistość.
O Autorze
Ryszard Smolak, ur. w 1953 r. w Woli Przybysławskiej. Mieszka w Puławach. Od 15. roku życia porusza się wyłącznie na wózku inwalidzkim. Był radnym Rady Miasta Puławy IV kadencji. Obecnie, już drugą kadencję, przewodniczy Powiatowej Społecznej Radzie ds. Osób Niepełnosprawnych. Jest członkiem Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, członkiem Rady Programowej Centrum Integracyjno-Rehabilitacyjnego w Puławach. Pracuje społecznie w komisjach, radach i stowarzyszeniach (jest współtwórcą paru z nich), których celem jest likwidacja barier i integracja społeczeństwa. Za swoją ponad 20-letnią pracę społeczną został wyróżniony ogólnopolskim tytułem „Społecznika Roku 2005” Fundacji Pomoc Społeczna SOS Jacka Kuronia i Wisławy Szymborskiej
Wiersze publikował m.in. w: „Scriptores Scholarum”, antologii utworów nagrodzonych w Konkursie Poetyckim im. Włodzimierza Pietrzaka, „Tece Puławskiej”, „Głosie Garbowa” i czasopismach regionalnych. Fraszki jego autorstwa czytane były na antenie Radia Lublin. Otrzymał kilka wyróżnień. Jego artykuły o tematyce dotyczącej środowiska osób niepełnosprawnych, publikowane m.in. w „Losie”, wzbudzały żywe zainteresowanie. Obecnie Smolak przygotowuje do druku książkę autobiograficzną.
Debiutancki tomik poezji młodej poetki z Lublina, pozwalający zaliczyć ją do grona poetów obdarzonych wyjątkową wrażliwością. W rozbudowanej sferze emocjonalnej dominantę stanowi samotność, tęsknota, niepewność, strach, oczekiwanie. W tych niezwykle subtelnych utworach odnaleźć można głębię i autentyczność przeżycia. Sugestywny świat lirycznych miniatur, w których otwiera się wrażliwość młodości.
Rzadko zdarza się by debiutancki tomik poezji młodego autora [...] był napisany tak dojrzałym piórem, jak ten który trzymacie, Państwo, w ręku. Poetka (piszę to słowo z pełną odpowiedzialnością) otwiera swój debiutancki tomik wierszem Erotyk, w którym maluje przed oczami czytelnika obraz pewnej krainy "utkanej złotem". Wiersz ten wydaje się być doskonały na rozpoczęcie zbioru. Jest on bowiem esencją zarówno tomiku, jak i samej autorki [...]. Delikatność, zwiewność, kobiecość, głębia, pełnia kolorów - tym wszystkim jest Zielonooka.
Erotyk
kwiaty spadają po moim ciele niczym w pocałunku księżyca promienieję wdychając kilka kropli miodu przemierzam krainę utkaną złotem***
dobrze jest samemu spacerować alejkami nikt nie porównuje Twojej osoby z przypadkowymi twarzami dobrze jest iść samemu złotymi polami w głąb swojej duszy bez nikogo mogę trwać rozumieć drugi człowiek nie zawsze daje siłęPróg
przekroczyłam nowy próg poznania Ciebie z każdej strony wygląda on inaczej nie jest jeszcze dokładnie zbadany ciągle poszukuje w nim siebie umiem już chodzić i oddychać ... jestem człowiekiem
Zbiór wierszy, z których przebija religijne postrzeganie rzeczywistości oraz troska i podziw dla człowieka. Poetka, dr psychologii, swą uwagę skupia na współczesnym świecie "miejskich pustyń"; przeprowadza autopsję własnego pokolenia. Jej wiersze ukazują kruchość i złożoność istnienia przepełnionego cierpieniem, poczuciem zagubienia, samotnością, a jednocześnie pokazują, jak wiele siły i heroizmu jest w stanie wyzwolić z siebie człowiek. Jest to znakomity materiał do głębokiej refleksji nad kondycją współczesnego człowieka, jego wiarą, rozwojem, dążeniami.
Tomik poezji Zbiera się na deszcz stanowi układ dziewiętnastu wierszy, w których Autorka podejmuje problemy podstawowe dla egzystencji człowieka. Małgorzata Starzomska, dr psychologii, stopniowo przechodzi od zagadnień ogólnych teoretyczno-psychologicznych, a nawet filozoficznych, do aplikacji praktycznych (wiersz pt. "Ksiądz"), podejmując w ten sposób zagadnienie rozwoju człowieka zmierzającego ku osiąganiu wyższej jakości życia. Oprócz wartości artystycznych oddawany do rąk Czytelnika tomik posiada również znaczenie społeczne. Można mieć nadzieję, że będą z niego korzystać wszyscy Ci, którzy podejmują "trud rozwoju", np. młodzież, dorośli, duszpasterze, a także wychowawcy i nauczyciele.
Poezja Marka Stokowskiego, twórcy z Malborka, nasączona jest lokalnym kolorytem Pomezanii, prastarej krainy leżącej nad Wisłą i Nogatem. Krajobraz i wtopieni weń ludzie z ich problemami i kulturą stanowią tło poetyckich rozmyślań nad kondycją współczesnego człowieka. W niebanalny, oryginalny sposób ukazana została złożoność tak powszechnego i bolesnego przecież procesu emigracji zarobkowej Polaków, odsłaniającego nieoczekiwane sfery duchowych, psychicznych powikłań ludzi w emigrację zanurzonych. Odpowiedzią na te sferę ludzkich decyzji jest grupa liryków kreśląca w urzekający sposób piękno ziem położonych nad Nogatem: pejzażu, zabytków i wtopionych w to tło ludzi. Nie brak też osobistych refleksji nad wiecznie poezję trapiącymi pytaniami o sens wszystkiego. Głęboka i dojrzała to liryka, ciekawie ujmująca problemy, których istota przez swa powszedniość rozmywa się, ginie w hałasie wielkich, jaskrawych spraw.

Przedmowa: abp Józef Życiński
Ilustracje: Zbigniew Jóźwik
Zapiski poetyckie ks. Śliwańskiego są świadectwem przemyśleń z pogranicza teologii pastoralnej, teologii duchowości i historii Kościoła, ukierunkowanych w stronę odkrywania głębokich pokładów sensu. Liryka ta jest szczególną formą dialogu z Bogiem, którego obecność odkrywana jest w codzienności, jak i w Ewangelii ukazującej Boży wymiar codzienności. Znamiennym rysem dla tej twórczości jest poetyka zdziwień, zachęcająca Czytelnika do podejmowania wielkich, życiowych pytań, ucząca umiejętności przeżywania trudnej, mozolnej wędrówki w poszukiwaniu odpowiedzi. Ks. Śliwański zachęca Czytelników do odpowiedzi na papieskie wezwanie: „wypłyń na głębie”, czyli do poszukiwania i odkrywania głębokiego sensu nadużywanych dziś słów.
O Autorze
Ks. Jan Śliwański, ur. 1934 r. w Ostrzeszowie. Jest duszpasterzem, działaczem społecznym, publicystą, redaktorem i
wydawcą. Od 1973 r. przebywa w Niemczech. Od 1976 r. - proboszcz (Polska Misja Katolicka) w Hamburgu. Inicjator i
założyciel wielu organizacji, stowarzyszeń i instytucji w Hamburgu, m.in.: Biblioteki Polskiej, Klubu Inteligencji
Katolickiej, Towarzystwa Przyjaciół KUL. Odznaczony Krzyżem oficerskim „Polonia Restitua”, Złotą
Odznaką Związku Polaków w Niemczech „Rodło”, Złotą Odznaką PMSz w Londynie, Medalem za Zasługi dla
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Rozmazany horyzont - jest zamyśleniem nad ludzką kondycją, nad tym, jak człowiek żyje w świecie. Otwiera pytania o ludzką egzystencję w konkretyzacji jej istnienia, które jest skoncentrowanie na analizie wpływu własnej historii na daną jednostkę.
Jest zapisem „wydarzenia poetyckiego” i odpowiedzią poety na nie; jest próbą ocalenia egzystencji w języku i przez język. Zadziwiająco proste w formie wyrazu, głębokie i kompleksowe w kompozycji. Wiersze Wiercińskiego otwierają świat, w którym codzienność jest na nowo konstytuowana jako objawienie bytu. Towarzysząc tematycznie poecie w jego wędrowaniu po Europie i Ameryce, Rozmazany horyzont jest również dostępny po angielsku pod tytułem Muted Horizon oraz po niemiecku Abgetönter Horizont.
Ważna w lekturze moich wierszy jest koncentracja na świadomości mówiącego głosu. Pozornie niezależnie od siebie i nie związane ze sobą fragmenty wierszy rzucają światło na podmiot liryczny i pomagają w zrozumieniu ludzkiej kondycji. Obrazy służą ukazaniu wielowymiarowości podmiotu lirycznego, nie jego unifikacji. Wiersz przedstawia ludzką egzystencję, podkreślając trudność ogarnięcia i integracji nieuporządkowanego świata zewnętrznego, mimo to objawia on prawdę o człowieku w dialektycznym napięciu pomiędzy skrytością i nieskrytością. Prawda ta wkracza w perspektywę światła bytu. Wiersze świadczące o nieprzemijającej sile poezji zachęcają człowieka do bycia świadomym własnych momentów transformujących, rozświetlania we własnym świecie tego co ukryte i wyobcowane.
Hermeneutyka Gadamera i Ricoeura podkreśla fakt, że nie istnieje definitywna interpretacja wiersza. Drogi i rozdroża interpretacji są niezależne od oryginalnej idei poety; jest on jedynie jednym z interpretatorów własnej poezji. Wiersz zasadniczo wymyka się mu, opuszcza go. Różnorodność interpretacji pochodząca od twórczych czytelników poszerza jej horyzont, sięga dalej niż zamierzenia poety. Wiersz wyraża potrójną odrębność, oddalenie od poety, które jest zdeterminowane poprzez poetycki akt twórczy. Dzięki zapisaniu w języku wiersz uzyskuje autonomię w stosunku do intencji poety, do kulturowego i socjologicznego kontekstu, w którym powstał, jak i do oryginalnego adresata.
O Autorze
Andrzej Wierciński, ur. w 1961 r. w Białymstoku. Doktoryzował się z filozofii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W latach 1986-1992 mieszkał i pracował naukowo we Freiburgu i Br., Londynie, Bostonie i w Berkeley, 1993-1997 w Monachium. Doktorat z teologii uzyskał w Ludwig-Maximilians-Universität w Monachium. Od 1997 r. przebywa w Toronto. Aktualnie pracuje jako research professor w zakresie hermeneutyki.
Muted Horizon, Andrzej Wierciński's antology of his poetry, is a record of “the event of poetry” and the poet's response to that event: an attempt to rescue existence in and through language. Strikingly simple in expresion, yet profound and complex in conception, Wierciński's poems open up a world, where everyday life is reconstitued as an unveiling of being. In keeping with the international themes of these poems, which follow Wierciński in his travels across Europe and North America, Muted Horizont is available in Polish, as Rozmazany horyzont and in German, as Abgetönter Horizont. As Wierciński is philosopher and theologian as well, at present living, in Toronto, Canada, it is hardly surprising to find a differentiated understanding of simplicity shining through his poetry.
Abgetönter Horizont, Andrzej Wiercińskis Anthologie seiner Gedichte, bezeugt das „Ereignis der Dichtung“ und bekundet die Antwort des Dichters auf die Stimme der Dichtung; es ist ein Versuch, die menschliche Existenz in und durch die Sprache zu retten. Überraschend einfach in der Ausdrucksweise, doch tiefgründig und vielschichtig im Entwurf, erschlieben Wiercińskis Gedichte eine Welt, in der das Alltägliche neu geschaffen un das Sein enthüllt wird. Im Einklang mit den internationalen Themen, die Wierciński durch Europa und Nordamerika begleiten, erscheint Abgetönter Horizont zugleich auf Polnisch, als Rozmazany horyzont, und auf Englisch, als Muted Horizon. Da Wierciński auch Philosoph und Theologe ist, der zur Zeit in Toronto, Kanada, lebt, ist es kein Wunder dab ein differenziertes Verstehen der Einfachheit in seiner Dichtung aufleuchtet.
Tomik ukazał się w trójjęzycznej wersji polsko-angielsko-niemieckiej. Wiersze ks. Wiercińskiego są osobistą refleksją nad prywatnością poety, jednocześnie sięgają głęboko w życie wielokulturowego pluralistycznego świata i otwierają czytelnikowi dostęp do niego. Język Wiercińskiego, subtelny i oszczędny, kreuje przestrzeń, w której objawia się poezja.
Co intrygujące: jego teksty mają charakter dialogowych wyznań. Zawsze jest ktoś, kto przysłuchuje się narracji albo staje się bohaterem wiersza. Ks. Wierciński rzadko mówi tylko do siebie. A jeśli rozmawia ze sobą, najczęściej towarzyszą owym chwilom duchowej refleksji znaki i osoby wydobywane z tradycji czy odwiedzanych krajobrazów, ulic bądź miast. Niemal wszystko w tej poezji dzieje się w miejskiej przestrzeni. Poeta najlepiej czuje się pośród zabudowań nowoczesnej aglomeracji. Miasto w jego poetyckiej wyobraźni przedstawia się jako metafora życia. A więc - sugeruje - codzienność należy budować. Nic bowiem nie zostało ostatecznie określone ani dane raz na zawsze, tylko „godziny intensywnych ćwiczeń”. Dzięki nim właśnie można wydobyć się z ograniczeń narzucanych przez przygodność bycia oraz intelektualną historię Europy. Warto pokonywać „tunele i mosty”, czyli przedzierać się przez tkankę konwencji, własnych słabości, pychę, ale też zachwyt nad pięknem, który może zatrzymywać uwagę tylko na sobie.

Poezja Alfreda Wierzbickiego przepełniona jest autobiografizmem. Jej prywatność wyznaczają dwa kierunki - konkretne miejsca i twarze konkretnych ludzi. Liryki zebrane w tej książce są poetyckimi zapisami z podróży do różnych części świata - tych dalekich (jak Rzym czy Berden) i tych najbliższych (jak Nałęczów czy Konopnica). Odnosi się jednak wrażenie, że te, najczęściej naukowe, wędrówki profesora Wierzbickiego, nauczającego o „sumieniu i wolności”, odbywają się jednocześnie w głębszych wymiarach ludzkiej egzystencji. I tak wędrówka pod rzymskim akweduktem nie jest tylko spacerem w „trawach wysokich bez przesady do kolan” („List z Rzymu”), lecz staje się okazją do zagłębienia w rewiry inności i tożsamości, obcości i bliskości, a więc w obszary ludzkiego trwania, których istnienie potwierdzić może tylko drugi człowiek. A wizyta w teatrze greckim w Taorminie nie tylko skłania do rozważań nad dziejową rolą sceny dla cywilizacji śródziemnomorskiej, lecz jest także przyczynkiem do pogłębionej refleksji nad tym, czym jest życie („Teatr grecki”). [...]
Czym jest dla ks. Wierzbickiego poezja? Po lekturze najnowszego tomu odnosi się wrażenie, że, zaraz obok człowieka, jest czymś najważniejszym. Cały kosmos jest dla niego wypełniony słowami, które są jak SMS-y wysyłane do bliskich. Dlatego też wiersze te komunikują, są - w swej pierwotnej i najgłębszej funkcji - manifestem istnienia, które informują: „EST EST EST” („Rada”). Bez nich nie mogłaby istnieć ani estetyka, ani antropologia, ani metafizyka. W poezji Wierzbickiego wiele razy przebłyskuje świadomość siły sprawczej tkwiącej w słowie, a także ulotności świata, który ono stwarza. [...]
Zarówno świat realny, jak i poetycki są zbudowane ze słów, którymi można posłużyć się, by ocalić od zapomnienia ukochane miejsca i twarze.
Uwagę poety, który lubi wędrować po Rzymie i włoskich miastach, a także poddawać się niezwykłości Alp, zwracają ślady przeszłości, zapisane w architekturze i kulturze, skłaniające np. do dialogu z Augustynem czy Giambatistą Vico. W tych wędrówkach znacząca może być nawet zwykła, zdawałoby się, akcja, o której poeta pisze: „Patrzę na nią codziennie,/ potwierdza istnienie”.
Jest w tej poezji pytanie o granice racjonalizmu wyrażone strofą: „Szukajmy prawdy sami, bo któż powiedział/ że ostatnie słowo ma Sorbona”. Delikatne to wiersze, pełne akceptacji boskiego źródła świata. Ale nieobecne są im wahania i pytania, a nawet autoironia, bo ks. Wierzbicki pisze też: „a poza tym nie znoszę turystów podobnych do mnie”.
O Autorze
Ks. Alfred Marek Wierzbicki, ur. w 1957 r. jest pracownikiem naukowym KUL oraz prorektorem Metropolitalnego Seminarium Duchownego, pełni funkcję sekretarza lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Miejsca i twarze są jego piątym zbiorem wierszy. Opublikował, m.in.: Spotkania na placu (2001), Codzienne pytania Antygony (współredaktor, 2001), Wokół „Tryptyku rzymskiego” Jana Pawła II (redaktor, 2003), Hanna Malewska (redaktor, 2003), Świadkowie świadka (współredaktor, 2003).

W Aniołach przedmieścia sztuka poezji spotyka się ze sztuką obrazu. Nośne, celne słowo ks. Ryszarda K. Winiarskiego dialoguje z reprodukcjami fragmentów cyklu Anioły jakubowickie Andrzeja A. Widelskiego. Poeta dotyka swoim słowem "peryferiów" życia, szukając w śladów Boskiej obecności wśród egzystencji szarych, grzesznych, błądzących. Obrazy zaś objawiają tę obecność jako pewną, choć niepochwytną, jawiącą się wrażliwemu oku, umiejącemu z materii życia wyłuskać kształt światła i nadziei.
Wiele pięknych i ważnych spraw, jak choćby wcielenie Słowa Bożego, zdarzyło się gdzieś na uboczu, na prowincji, na "przedmieściu" świata. W miejscu, w którym nikt się tego nie spodziewał. Więc czemu nie miałyby się dokonywać rzeczy wielkie na przykład na Bronowicach? Za mostem, za rzeką? W robotniczej dzielnicy, pośród czynszowych kamienic, w podwórkach, gdzie nic się nie ukryje? Czemu anioły nie mogą stąpać po ziemi skąpanej w kurzu, brudzie i chłodzie? Czemu nie miałyby się wcielać w ciała najprostszych ludzi? Czemu nie miałyby być świadkami codzienności?
KS. RYSZARD K. WINIARSKI urodził się w 1961 roku w Bełżycach. Święcenia kapłańskie przyjął w 1987 roku. Obecnie jest proboszczem Parafii św. Michała Archanioła w Lublinie, diecezjalnym Duszpasterzem Środowisk Twórczych. Autor biblijnych katechez radiowych. W duchowych poszukiwaniach czerpie z doświadczeń drogi neokatechumenalnej i ojców pustyni. Wydał kilka tomików wierszy: Czas powrotu (1992), Zrywanie masek (1993), Uczta marnotrawnych (1995, 1996), Wolny wybór (1999), Droga krzyżowa współczesnego człowieka (2000), Portret z Ojczyzną (2000), Drogi i rozdroża (2003). Drukował na łamach: "Gościa Niedzielnego", "Niedzieli", "Być sobą", "Przeglądu Katolickiego", "Angelusa Bronowickiego".
ANDRZEJ ANTONI WIDELSKI - artysta plastyk; uprawia malarstwo, grafikę oraz aranżacje wnętrz sakralnych. Zorganizował 15 wystaw indywidualnych. Wziął udział w ponad 50 wystawach zbiorowych malarstwa i grafiki w kraju i za granicą. Zaprojektował kilkanaście wnętrz sakralnych, m.in. kościoły parafialne w Tomaszowie Lubelskim (pw. św. Józefa), Lublinie (pw. NMP Nieustającej Pomocy i pw. Świętego Krzyża), a także Kaplicę Dobrego Pasterza w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej.
O Autorze
Dariusz Włodarczyk, ur. w 1977 r. w Krasnymstawie. Poezją zainteresował się osiem lat temu. W 2002 r. dołączył do krasnostawskiej Grupy Literackiej A4. Debiutował w 2004 r. na łamach „Ziemi Krasnostawskiej”. Jego wiersze ukazywały się także w „Echu Krasnegostawu”, „Egerii”, „Nestorze”, „W kręgu kultury”, „Pociągu 76” oraz w kilku antologiach. Obecny, debiutancki zbiór wierszy zawiera utwory powstałe w latach 2000-2007.
kolekcjonuję wszystko co zawodne ślepe drogi puste słowa błędne schematy wyjmuję z siebie i wkładam do szuflady to moja podręczna składnica map * * * świat tuż a my ciągle w drodze z mapami myśli pojęć i słów świat tuż a niewidzialny * * * borę do ręki mapę do drugiej białą laskę zbudzony rozpędzam nią zgęstniałe chmury urojonych topografii
P***** Poezja jest za okrągłym środkiem wyrazu po bokach zostawia wieloznaczne skupienia w istocie milczy roztargniona mija za wiele obrazów niknie w pół słowa w wyrazie wyrazów Gubią się uczucia i wrażenia przestrzeni wyraźne nad wyraz gdy na nie nie patrzeć okiem ubranym Jeśli chcesz więcej sam szukaj Poezja jest za okrągłym środkiem duszy lustrem schowanym
O Autorze
Marcin Żurawicz – poeta, dziennikarz, fotograf i muzyk. Urodził się w 1975 r. w Warszawie. Ukończył Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 90. był współwłaścicielem agencji fotograficznej Profestudio. Jako fotoreporter i dziennikarz współpracował z wieloma warszawskimi czasopismami, a jego zdjęcia ukazywały się m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Czasie Warszawskim”, „Dzień Dobry” i „Aktiviście”.
W latach 2000–2003 jako gitarzysta występował z zespołem Modfunk, czołowym przedstawicielem warszawskiej sceny klubowej, a także z innymi artystami tego nurtu. Od 2003 r. mieszka w Nowym Jorku, gdzie jako reporter pracuje w polskojęzycznej gazecie „Nowy Dziennik”. Autor wielu artykułów i reportaży o Polonii w Stanach Zjednoczonych. Tomik Nuta cienia jest jego debiutem poetyckim.
Tomik Krzysztofa Wróbla gromadzi 101 utworów, których dominantę stanowi odczuwanie konkretu przez pryzmat przyrody i wiążących się z nią pór roku.
Te lapidarne wiersze — to subtelne obserwacje, krótkie spojrzenia i zamyślenia, w których została uchwycona niepowtarzalna chwila istnienia świata, jej koloryt, dynamika, dźwięk, a nawet uczucie. W tej niezwykłej przestrzeni literackiej koncentruje się realny świat roślin, owadów, ptaków, charakteryzujący się swoim własnym niepowtarzalnym rytmem istnienia. Autor poprzez głębszą, poetycką percepcję uświadamia Czytelnikowi, jak wielką zagadką jest byt i jego istnienie. Trywialność ściera się tu z głębokimi rozważaniami o istocie bytu, prawdach przemijania. Dopełnieniem oryginalnego obrazowania jest niezwykle bogaty, eliptyczny język, obfitujący w zaskakujące metafory, porównania, onomatopeje.
złotawe postępowania jabłoni pośród wysokich traw i zdziczałych bzów w zapomnianym sadzie * * * nad rybą i wodorostem na różanych palcach nici babiego lata * * * w przechodzącej poświacie sięganie bezwiedne rozdzielanie winorośli i zawieszonych godzin nieba * * * jesień brzozy na schodach stara pompa i postój tutaj żart i czuwanie młoda dusza sąsiada * * * z daleka widoczne jasnożółte jabłka jedyny strój gałęzi i pnia — latarnia — grota mórz — nieznane ciepło listopada * * * łatwo zliczyć łabędzie szarą blizną na lodzie spierające się mrozy białe myśli nad rzeką * * * spłoszony duch lasu liść czy kwiat paproci zostawił ślad na szybie * * * przez cały dzień uważny biały oddech jak kwiatem wiśni * * * kołyski pełne malin — wezbrane oceany — nad ziemią * * * twardy sen — długi lot pszczoły — w promieniach bursztynu * * * wierzba unosi rzekę pory roku herbatę na stole * * * poza ramy obrazu wychodzą konwalie i niedosłyszalnie dźwięczą * * * rozmowy drgnienia lasu obecne w płowym stole róża biel listek dzbanka westchnienia filiżanek
„Tomik wierszy Józefa Zięby wydano w siedemdziesięciu egzemplarzach ręcznie numerowanych i sygnowanych podpisem - dla upamiętnienia 70. rocznicy urodzin autora.
Ciekawy to tomik. Ciekawa, mądra w nim zawarta refleksja nad sensem istnienia i sensem zapominania o naszym trwaniu. Józef Zięba, człowiek nauki, przecież organizator życia duchowego (założyciel i wieloletni kierownik Muzeum Literackiego im. J. Czechowicza w Lublinie) swoje obcowanie z poezją oddaje w głębokie obszary humanizmu i niemniej głębokie obszary nauki. Łączy naukę ze sztuką, a niełatwy to zabieg. Łączy poprzez, a może nade wszystko intuicję i mądrość płynącą z nauki, a te dwie dziedziny dają w tym przypadku wręcz niezwykły rezultat. Odnoszę wrażenie jakoby Zięba pragnął, może nade wszystko dla siebie, ale nie tylko, wyjaśnić świat i człowieka, a czyni to również za pomocą zdobyczy kulturowych i historii duszy ludzkiej. Nie obca też jest poecie w tych rozważaniach nauka o Bogu i rzeczach Bożych, co świadczy o tym, że Zięba pragnie dotknąć świata, ziemi, człowieka, jak najczulej, ale też jak głębiej.
Bardzo piękny i ciekawy jest rodzaj ziemskiej metafizyki autora. Wszystko, co ziemskie pozostawiam ziemi. Tej ziemi, która często tak bardzo boli człowieka, dostarcza mu codziennych mozołów, lęków, dramatów, ale także i piękna, i dobra. Choć nie jest w stanie obronić nas przed samotnością, a przecież wywołuje w człowieku poprzez swoją tajemnicę - zdziwienie i tęsknoty, a te ostatnie świadczą o tym, że jesteśmy, że trwamy. I mamy „słuch czuły” na istotę bycia.
Są to wiersze pełne refleksji, a jednocześnie lekkie, jak podmuch wiatru, czyste. I nie pozbawione tak zwanego smutku filozoficznego i pytań”.

Przedmowa: ks. Paweł Wojciech Maciąg
Opracowanie: ks. Paweł Wojciech Maciąg
Antologia poetów związanych z Kołem Literatów Polskich im. Zbigniewa Herberta. Zbiór indywidualnych poetyckich wizji układający się w ciekawą wędrówkę szlakiem wartości, które mogą ocalić życie od szarości i beznadziei. Tymi wartościami są: otwartość na Prawdę, cierpliwość, pokora wobec życia, wybór takiej drogi życiowej, która kształtuje ludzką osobowość. Poeci, przejęci Herbertowskim wezwaniem: „ocalałeś nie po to aby żyć, masz mało czasu musisz dać świadectwo” poszukując tego, co słabe, pozbawione istoty, drobiazgowe i codzienne, pielęgnują wrażliwość, której uczył Zbigniew Herbert
Przedmowa: Stefan Nieznanowski, Ryszard Montusiewicz
Opracowanie: Ryszard Montusiewicz
I tom serii "Lubelska Biblioteka Staropolska", gromadzący utwory żałobne, powstałe dla uczczenia pamięci Jana Kochanowskiego zmarłego w Lublinie w sierpniu 1984 roku. Głównym tekstem zbioru są Żale nagrobne Szymona Klonowica - wójta i burmistrza Lublina, utalentowanego poety, prawie zapomnianego. Otwarcie serii tym tomem w 2004 r. podyktowane zostało 420. rocznicą śmierci Jana z Czarnolasu, największego poety Słowiańszczyzny XVI w. i jednego z najwybitniejszych twórców renesansowej Europy, który potrafił połączyć uniwersalizm kultury śródziemnomorskiej z elementami narodowymi.
Dzieło ukazuje specyfikę warsztatu poetyckiego Klonowica. Ujawnia bogaty wachlarz sposobów komponowania, wykorzystuje swoją bogatą erudycję mitologiczną i historyczną oraz wiedzę o literaturze greckiej i rzymskiej, sięga do wiedzy potocznej. Utwory posiadają duże walory rytmiczne, charakteryzuje je sprawność warsztatowa, rubaszność i sarkazm.
Antologia zasługuje na przyjęcie przez badaczy i miłośników Kochanowskiego z pełnym uznaniem, podziwem dla dużego wysiłku. Dobór świadczy o znajomości przedmiotu. Wydobycie z zapomnienia niektórych tekstów trzeba uznać za prawdziwe osiągnięcie.
Obszerna, starannie wydana i rzeczoznawczo nader użyteczna książka zasługuje stanowczo na uwagę, nie tylko tzw. specjalistów, ale również nauczycieli oraz w ogóle odbiorców-czytelników.
Jest to wysiłek pionierski, wydawca dotarł do wielu tekstów, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy.

W śpiewniku znalazły się polskie pieśni i piosenki, wybrane przez Leokadię Wojtaszek, autorkę przebywająca od 1978 r. na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Pomysł wydania tej książki zrodził się na obczyźnie z tęsknoty za brzmieniem polskiego języka i melodiami, będącymi wspomnieniem pięknej, pełnej ideałów młodości, aczkolwiek przenikniętej cierpieniem. Wybór tej specyficznej liryki jest bardzo szeroki, począwszy od pieśni podniosłych, refleksyjnych, takich jak: hymny, pieśni patriotyczne, powstańcze, poprzez partyzanckie, żołnierskie, skończywszy na wesołych, skocznych piosenkach ludowych i popularnych. Autorka wyodrębniła jeszcze jeden gatunek pieśni - obozowe (oświęcimskie), nawiązując w ten sposób do dramatycznego okresu swojego życia. Sama bowiem w 1943 r. została wywieziona do Oświęcimia.
O Autorce
Leokadia Wojtaszek, ur. 2 marca 1924 r. w Kielcach, podczas okupacji niemieckiej wraz z rodziną zaangażowana była w działalność konspiracyjną; pełniła funkcję łączniczki, działała pod pseudonimem "Veritas". W 1943 r. została wywieziona do Oświęcimia (figurowała tam pod numerem 55079 jako więzień polityczny), w 1944 r. przewieziono ją do Ravensbrück, a potem do fabryki amunicji Fionner-verke, w pobliżu Berlina. W końcowym okresie II wojny światowej została uwolniona z obozu koncentracyjnego, później przebywała w Malmö (Szwecja), tam pracowała w Konsulacie Polskim. Po powrocie do kraju mieszkała kolejno w Warszawie, Krakowie, Częstochowie, Gdyni. W 1978 r. wyemigrowała do USA; zamieszkała w Seattle, gdzie prowadziła Galerię Sztuki Ludowej Świata. 29 maja 1974 r. została odznaczona Medalem Zwycięstwa i Wolności. W 2001 r. przeprowadziła się do Reston w stanie Virginia; tam mieszka nadal i pisze wspomnienia.
Wybór, wstęp, opracowanie: Ryszard Montusiewicz
Prezentowana antologia jest pierwszą tak obszerną próbą ukazania żywotności tradycji czarnoleskiej od renesansu aż po czasy najnowsze. (Poprzedza ją antologia opracowana przez Wacława Borowego Poeci polscy o Kochanowskim, Kielce 1931, znacznie jednak skromniejsza). Pomyślana była pierwotnie jako wyraźny ślad czterechsetnej rocznicy śmierci Jana Kochanowskiego, została jednak dopełniona o utwory najnowsze, publikowane na przełomie XX i XXI wieku. Gromadzi około 200 tekstów ponad 100 autorów. Opatrzona wstępem i bogatymi komentarzami, ukazuje wędrówkę tematów, motywów, aluzji i nawiązań do czarnoleskiej muzy na przestrzeni zmieniających się stylów i epok literackich.
Przedmowa: Jerzy R. Krzyżanowski
Wstęp: Włodzimierz Odojewski
Antologia zawiera wiersze, poematy, opowiadania, eseje, reportaże, fragmenty powieści i dramatów, napisane w latach 1943–1993 przez ponad 100 autorów w 7 językach, a opublikowane w 14 krajów, m.in.: w Anglii, Argentynie, Australii, na Białorusi, we Francji, w Izraelu, Rosji, Stanach Zjednoczonych, we Włoszech. Wśród autorów piszących o tematyce katyńskiej znaleźli się zarówno pisarze o ustalonej sławie, tacy jak: W. Broniewski, J. Ficowski, F. Goetel, M. Hemar, Z. Herbert, K. Iłłakowiczówna, F. Konarski, J. Mackiewicz, Cz. Miłosz, W. Odojewski, K. Wierzyński, A. Wozniesieński, jak i autorzy jednego tylko wiersza, piszący w kraju i na emigracji. Utwory ogłaszane w językach obcych publikowane są w tłumaczeniu na język polski.
Ta antologia powinna się znaleźć w domowej biblioteczce każdego polskiego domu.
Osobliwością publikacji jest to, że stanowi podsumowanie obrazu narodowej tragedii w literaturze nie tylko polskiej, lecz światowej.
Książka godna jest polecenia nauczycielom, którzy poszukują tekstów poetyckich na lekcje języka polskiego i wieczornice.
Katyń w literaturze jest wzruszającym dokumentem wielkiej tragedii, a równocześnie (z bardzo małymi wyjątkami) dziełem sztuki.
Opracowany przez Krzyżanowskiego zbiór utworów literackich winien ułatwić zrozumienie i odczucie tego symbolu jako dramatu ogólnoludzkiego.
Treść jej to boląca dusza skrzywdzonego Narodu, to głos sumienia świata i sprawiedliwości.
Przejmująca lekcja historii i literatury.
Przedmowa: Waldemar Michalski
Ilustracje: Leszek Szyrma
„Odmienny świat? 2002” - to ogólnopolski konkurs literacki organizowany od pięciu lat przez Lubelski Zespół Koalicji na Rzecz Zdrowia Psychicznego. Konkurs jest adresowany do osób, które przebyły kryzys psychiczny, członków ich rodzin, bliskich, przyjaciół oraz osób związanych zawodowo z leczeniem i opieką psychiatryczną.
W tomiku opublikowano przede wszystkim utwory nagrodzone i wyróżnione w konkursie - dają one panoramę tego, co najważniejsze w tej poezji i prozie. Prezentowane w Antologii utwory są świadectwem dużej kultury literackiej, wrażliwości. W tej poezji codziennych spraw i rzeczy widoczna jest nieustanna potrzeba miłości, nieustanny lęk przed samotnością, obecna jest nadzieja na szczęśliwe i piękne życie, kontemplowana jest przyroda jako świadectwo boskiej obecności wśród nas - jest to świat odkrywany i rozpoznawany przez ludzi wrażliwych, doświadczonych bólem i chorobą, z której się przecież wychodzi i normalnie żyje. Do najbardziej dramatycznych wyznań należą jednak teksty o chorobie i leczeniu. Sprawy i problemy, poznawane dzięki tym tekstom, jawią się we wszystkich wymiarach jestestwa i choć każdy z nas jest na swój sposób odmienny, indywidualne doświadczenia tu przedstawione są naszą wspólną własnością.
Redakcja: Arkadiusz Bagłajewski
Ilustracje: Tomasz Pieśniak
„Odmienny świat? 2000” - czwarta edycja Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego, którego organizatorem jest Lubelski Regionalny Zespół Koalicji na Rzecz Zdrowia Psychicznego.
Czesław Miłosz w liście skierowanym do uczestników konkursu „Odmienny świat?” (Antologia 1997-2001) napisał m.in.:
Zgromadzone w tomiku utwory zapraszają do wejścia w „odmienny świat”. Tylko czy rzeczywiście odmienny? To przecież świat uniwersalnego, człowieczego cierpienia, wadzenia się z sobą, światem, Bogiem. To wyraz niezgody, poruszającego cierpienia, ale też jakiejś zadziwiającej akceptacji sytuacji egzystencjalnej, ujrzanej w epifanijnym odsłonięciu.
Znamienne dla prezentowanej tu twórczości są dominująca tonacja „ciemna”, zderzana z „jasną”, językowa gwałtowność, wizyjność, dynamizm. Podczas lektury prac mamy do czynienia z nieczęstą sytuacją otwartości autorskiego „ja”, dlatego też ekspresja intymnego, szczerego wyznania, zmusza czytelnika do wnikliwej lektury, do pamięci o pozaliterackiej sytuacji egzystencjalnej „ja” piszącego.
Jak zachować się ma czytelnik wobec szczerego, intymnego odsłonięcia „ja”? Jak ma współuczestniczyć w bólu, cierpieniu, dramatycznych porachunkach nie tylko ze światem, ale z samym sobą? - oto niełatwe zadania dla czytelników tej Antologii.
Przedmowa: Tadeusz Kłak
Opracowanie: Tadeusz Kłak
Pierwsze w Polsce przedsięwzięcie edytorskie, ukazujące obecność motywów sakralnych w poezji dwudziestolecia międzywojennego. W antologii znalazły się utwory znanych, wybitnych poetów, takich jak: L. Staff, K. Iłłakowiczówna, J. Liebert czy K. Wojtyła, jak też i takich, w poezji których nie spodziewalibyśmy się obecności motywów religijnych: A. M. Swinarski, J. Kurek, J. Sztautynger. Przypomina też wiele wartościowych tekstów autorów dziś już zapomnianych: B.L. Michalski, T. Sułkowski, J. Różewicz. Uwzględnia mało znanych poetów pochodzenia żydowskiego: M. Szymel, L. Baumberg, A. Eker. Książka od strony edytorskiej opracowana została bardzo starannie. Cześć poetycką poprzedza obszerny i wnikliwy wstęp historycznoliteracki, umożliwiający głębszą percepcję. Ta pionierska publikacja może posłużyć nie tylko historykom literatury, ale również miłośnikom takiej poezji.

Przedmowa: Ewa Bis, Andrzej Trąbka
Opracowanie: Ewa Bis, Dorota Mitrus, Andrzej Trąbka
Agata Budzyńska była niezwykłą osobą, znaną i kochaną przez wielu ludzi, którzy zetknęli się z nią kiedykolwiek. Przez szereg lat brała czynny udział, śpiewając lub będąc w jury, w licznych przeglądach piosenki studenckiej, religijnej, aktorskiej w Lublinie i innych miastach. Zdobywała nagrody i wyróżnienia na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, Festiwalu Piosenki Miłosnej i Erotycznej w Poznaniu, była gościem na "Yapie" w Łodzi, "Famie" w Międzyzdrojach, Zamkowych Spotkaniach z Poezją Śpiewaną w Olsztynie. Przez kilka lat współpracowała z Teatrem Literacko-Muzycznym, prowadziła cykliczne wieczory czwartkowe w Lubelskim Domu Kultury mające tytuł "Agata Budzyńska i jej goście". Jej muzyczne kompozycje wyrosły z ballady, piosenki harcerskiej, z melodyki pieśni kościelnej, dały niepowtarzalny, właściwy tylko Agacie, styl muzyczny. Teksty, jakie pisała do swych kompozycji, wywodziła z marzeń i pragnień, osnutych wokół szczęścia, przyjaźni, czynienia dobra. Utwory te znajdowały licznych słuchaczy podzielających taką filozofię życia. W jej repertuarze znajdowały się również wiersze ks. Jana Twardowskiego, E. Stachury, H. Poświatowskiej.
Żyła szybko i intensywnie, jakby podświadomie przeczuwając, że ma już niewiele czasu... Antycypując niejako przyszłość przygotowała program literacko-muzyczny "Niedokończona krucjata" oparty na wierszach wybitnych poetów, którzy w młodym wieku, czy to zrządzeniem losu, czy też siłą własnej destrukcji zeszli z tego świata. Znalazły się w nim utwory Stachury, Bursy, Wojaczka, Poświatowsksiej. Paradoksalnie, dziś do "niedokończonej krucjaty" możemy dołączyć Agatę. Odeszła do bohaterów swych pieśni, by dzielić z nimi szczęśliwy los...
Kilka lat temu zaczęła śpiewać poruszający utwór noszący tytuł Testament. Książka ta jest niejako wypełnieniem testamentu osoby, której już nikt nie potrafił zastąpić. Nie zamyka ona życia Agaty - jest początkiem mówienia ludziom, że "pamięć jest wieczna".
Zbiór opowiadań poświęconych niezwykłym losom Żydów uwikłanych w wir historii. Przybliżając czytelnikowi historie bohaterów, autorka sięga do lat przedwojennych, czasu okupacji i reżimu komunistycznego, ale na osi czasu nie mniej istotna okazuje się współczesność, kiedy to doświadczeni przez los osiadają w Izraelu. Ziemia Praojców okazuje się być "ogrodem na wulkanie", miejscem spełnionych marzeń.
Walorem książki jest ukazywana tu przestrzeń - autorka prowadzi czytelnika szlakiem miast polskich, rosyjskich, izraelskich - odmienność przyrody, również mentalność żyjących tam osób, bogactwo przeżyć, różnorodność osobowości. W czasie konfliktów i napięć Ruth Baum dostrzega w człowieku jednostkę wrażliwą, kruchą, a jednocześnia walczącą o swoje prawo do istnienia.
O Autorce
Ruth Baum - prozaik, urodziła się w Warszawie. Przed wojną pisywała do redagowananego przez Janusza Korczaka (później Igora Newerlego) „Małego Przeglądu”. Wojnę przeżyła w Związku Radzieckim, w Woroszyłowgradzie, skąd wróciła do Polski w 1946 r. i zamieszkała we Wrocławiu. Tam współpracowała z redakcją literacką Polskiego Radia. W 1957 r. wyjechała do Izraela i do dziś mieszka w Hajfie.
W Izraelu podjęła współpracę z gazetą „Nowiny-Kurier” ukazującą się w języku polskim. Pisze też do almanachu „Kontury&brdquo;. W Izraelu opublikowała dwie książki: Życie nieromantyczne (Tel Awiw 1974), Trzynasty miesiąc roku (Hajfa 1977). Trzecia, wydana w Polsce, pozycja to zbiór: Syn dziedzica i inne opowiadania (Łódź 1999). Jej reportaże i opowiadania ukazywały się w Polsce, a humoreski - w prasie hebrajskiej.
Jest członkiem Federacji Pisarzy Izraela - Sekcja Polska.
Dwudziesta siódma książka Elżbiety Cichli-Czarniawskiej - poetki, powieściopisarki, historyka literatury; autorki prac o twórczości Jalu Kurka i Władysława Sebyły oraz wstępów do wybranych przez nią poezji Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima, także autorki szkiców, esejów, recenzji publikowanych w pismach ogólnopolskich i regionalnych.
Prezentowana książka jest zbiorem krótkich opowiadań, napisanych na przestrzeni minionych 30 lat. Autorka kieruje swoją uwagę na wewnętrzne przeżycia bohaterów, oglądanych w wycinku ich życia. Są to ludzie poddani ciśnieniom cywilizacji, konfrontujący swoje marzenia i ideały z rzeczywistością, poszukujący możliwości spełnienia. Lektura tych opowiadań budzi pragnienie powrotu do ogrodu, czyli do pełni egzystencji, przeżywanej w zgodzie z własną naturą i światem.
Powieść o refleksji człowieka nad własną drogą życiową. Bohater książki przewartościowuje etapy tej drogi z perspektywy czasu, ale nie jest to kronika życia, lecz historia dochodzenia do własnej, wewnętrznej jednostkowej prawdy. To powieść o dojrzewaniu, rozumianym jako dochodzenie do pełni wolności.
O Autorce
Elżbieta Cichla-Czarniawska, ur. w Łodzi w 1935 roku. Studiowała filologię polską na KUL-u (magisterium w 1957 r.). Doktorat uzyskała na Uniwersytecie Łódzkim w 1977 roku. Po studiach krótko pracowała w Bibliotece im. H. Łopacińskiego w Lublinie, a następnie przez siedemnaście lat w szkolnictwie częstochowskim. Od 1983 r. mieszka w Lublinie. Wydała trzynaście tomików poetyckich, m.in. Określając światłocień, Krążenie wzajemne, Ucieczka lądów, Zabawa w chowanego; pięć powieści, z których bardziej znane to Rośnie w polu drzewo i Wiosna, Emilio! Ukazały się też dwa wydania pracy tej pisarki o życiu i twórczości Jalu Kurka oraz Poezje Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima w jej wyborze i ze wstępami.
Zbiór opowiadań, których motywem przewodnim jest emigracja i związane z nią dylematy życiowe bohaterów. Świat widziany oczami Polaków osiadłych w Ameryce: emerytowanej nauczycielki matematyki, młodego studenta oraz dojrzałej pisarki, publikującej w Polsce, daje ciekawy obraz emigracyjnej świadomości. Nowe otoczenie zmusza do konfrontacji z nieznanymi dotąd problemami, a jednocześnie nie pozwala zapomnieć o tym, co zostało w ojczyźnie, do czego chce się wrócić i co po powrocie okazuje się już tylko wspomnieniem. Joanna Clark filtruje otaczający świat przez siebie, wzbogacając opisywane obrazy własnymi refleksjami. W amerykańskiej rzeczywistość, z którą borykają się bohaterowie, pokazuje bogaty przekrój różnych środowisk, gdzie np. biedna dzielnica latynowska zderza się z ekskluzywnym światem bogatej elity.
O jednym z opowiadań – Rosamundzie – pisze Anna Frajlich, poetka i profesor polonistyki na Uniwersytecie Columbia:
Rosamunda – drugi, po wydanej w roku 2004 Romantyczce, utwór prozatorski Joanny Clark, wprowadza czytelnika w świat amerykański widziany oczyma osiadłej w Ameryce Polki, której po przeszło trzydziestolenim pobycie w Stanach przypadł w udziale obowiązek ławy przysięgłych, tzw. jury duty.
Procedura sądowa, konfrontacja i bolesny kompromis, emigracyjna świadomość narratorki rozbita na to, co zostawione w Polsce i co zdobyte w nowym kraju, składają się na fascynujące opowiadanie, którego gorycz nie neguje urody życia. Jak w każdej ostrej konfrontacji – w zamkniętej sali obrad przysięgłych – ujawniają się ukryte fobie, odsłaniają charaktery.
Taki materiał, przedstawiony dynamicznie, przepuszczony przez pryzmat matematycznej percepcji narratorki, sam w sobie stanowi fascynującą lekturę i w przeszłości stał się kanwą niejednego filmu lub serialu. Ale Rosamunda daleka jest od typowych narracji zakończonych triumfem „dwunastu sprawiedliwych”. „Life is not fair” – mówi bardzo rozpowszechnione amerykańskie przysłowie. Opowiadanie ilustruje tę zasadę na różnych piętrach (w kilku warstwach) losu i narracji.
Inną zasadę amerykańskiego etosu jest gotowość na wyzwanie losu. Mimo porażki, bohaterka przyjmuje to wyzwanie i wyrusza w niebezpieczną podróż.
Niewiele jest opowiadań w polskiej literaturze, które potrafią przedstawić rzeczywistość amerykańską nie z perspektywy rzekomo wszystkowiedzącego turysty, ale od wewnątrz, ze zrozumieniem mechanizmów tę rzeczywistość wprawiających w ruch.
Dwie delikatne aluzje do Iwaszkiewicza odsyłają nas do inspiracji warsztatu Joanny Clark. To kolejne, wyzwanie, któremu stawia czoło.
O Autorce
Joanna Clark – pisarka, publicystka. Urodziła się w 1938 r. w Warszawie. Ojciec – adwokat, poległ 23 września 1939 r. w obronie Warszawy. Babcia, Zofia Barańska z domu Kreczmar, była nauczycielką w warszawskich gimnazjach. Matka uczyła podczas okupacji na tajnych kompletach, a po wojnie pracowała jako wiejska nauczycielka w Poznańskiem i Koszalińskiem. Starsza siostra pisarki, późniejsza lekarka, należała do akowskiego harcerstwa.
Po ukończeniu liceum w Koszalinie rozpoczęła w 1956 r. studia polonistyczne i socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1960–1966 pracowała w Ośrodku Badania Opinii Publicznej, którego dyrektorką była dr Anna Pawełczyńska. Od momentu, kiedy upartyjniono OBOP, pisarka przestała tam pracować. W kolejnych latach współpracowała z „Biuletynem Socjologicznym”. Jej pierwsze małżeństwo zakończyło się rozwodem. W 1971 r. wyjechała wraz z sześcioletnim synem do USA, gdzie wyszła za mąż za amerykańskiego dziennikarza Blaira Clarka. Wkrótce urodził się drugi syn i rodzina zamieszkała w Princeton w stanie New Jersey.
Współpracowała z szeregiem wydawnictw amerykańskich, m.in. jako konsultanka przy powstawaniu redagowanej przez Philipa Rotha serii „Pisarze Innej Europy”. Była inicjatorką wydania pism Brunona Schulza (The Street of Crocodiles, New York 1977), autorką wstępu do Kompleksu polskiego Tadeusza Konwickiego (The Polish Complex, New York 1984) oraz opowiadań Danuty Mostwin (Testaments, Athens, Ohio 2005). W 1990 r. obroniła tytuł doktora w Katedrze Literatury Porównawczej Uniwersytetu Pennsylwanii, a następnie podjęła pracę na Wydziałach Historii i Slawistyki na Uniwersytecie Rutgers (New Jersey), współpracowała również z Hunter College (Nowy Jork).
Autorka artykułów drukowanych m.in. w „The Polish Review”, „The Nation”, „Polin”, „Tekstach Drugich”, „Rzeczpospolitej”, „Przeglądzie Polskim”. Bierze udział w licznych konferencjach naukowych organizowanych m.in. przez Fundację Kościuszkowską oraz PIASA (Polish Institute of Arts and Science in America).
Po nagłej śmierci męża w 2000 r. opublikowała swoją pierwszą powieść Romantyczka (Kalisz 2004), o której pisano: „Rytm tej prozy nerwowy, elektryzujący. Więcej nie zdradzę. Warto przeczytać” (Marek Nowakowski); „Powieść Joanny Clark Romantyczka wędruje swobodnie nad granicą prozy realistycznej i prozy lirycznej” (Jadwiga Maurer); „W minipowieści Romantyczka stajemy wobec spraw ostatecznych, podobnie jak w słynnym opowiadaniu Tołstoja Śmierć Iwana Iljicza” (Renata Gorczyńska).
Natalię Cabot, emerytowaną profesor historii zajętą pisaniem książki o hetmanie Mazepie, interesują fakty; broni ich przed mitami i literacką fantazją. Niespodziewanie jej spokojną egzystencję zakłóca żywioł fikcji w postaci lokatorki Trudy Zeitblom i studentki Haliny Szadurskiej, uwikłanych w życie i twórczość sławnego amerykańskiego powieściopisarza Edwarda Rubina. Pani Szadurska usiłuje chronić Halinkę przed fascynacją starym pisarzem i w rezultacie coraz głębiej pogrąża się w gąszcz intryg, których ośrodkiem jest postmodernistyczna kuźnia pisarska Rubina, bezwzględnego wobec swoich modeli powieściowych. Czy może być ukarany, czy będzie? Życie w jego prawdziwych dramatach okaże się okrutniejsze od fikcji.
O Autorce
Joanna Clark – pisarka, publicystka, absolwentka warszawskiej polonistyki. Współpracowała z wieloma wydawnictwami amerykańskimi, m.in. jako konsultanka przy powstawaniu redagowanej przez Philipa Rotha serii „Pisarze Innej Europy”. Była inicjatorką wydania pism Brunona Schulza (The Street of Crocodiles, New York 1977), autorką wstępu do Kompleksu polskiego Tadeusza Konwickiego (The Polish Complex, New York 1984) oraz opowiadań Danuty Mostwin (Testaments, Ohio 2005). W 1990 r. obroniła tytuł doktora w Katedrze Literatury Porównawczej Uniwersytetu Pensylwanii, a następnie podjęła pracę na Wydziałach Historii i Slawistyki na Uniwersytecie Rutgers (New Jersey), współpracowała również z Hunter College (Nowy Jork).
Autorka artykułów drukowanych m.in. w „The Polish Review”, „The Nation”, „Polin”, „Tekstach Drugich”, „Rzeczpospolitej”, „Przeglądzie Polskim”. Bierze udział w licznych konferencjach naukowych organizowanych m.in. przez Fundację Kościuszkowską oraz PIASA (Polish Institute of Arts and Science in America).
W 2000 r. opublikowała swoją pierwszą powieść Romantyczka (Kalisz 2004), o której pisano: „Rytm tej prozy nerwowy, elektryzujący. Więcej nie zdradzę. Warto przeczytać” (Marek Nowakowski); „Powieść Joanny Clark Romantyczka wędruje swobodnie nad granicą prozy realistycznej i prozy lirycznej” (Jadwiga Maurer); „W minipowieści Romantyczka stajemy wobec spraw ostatecznych, podobnie jak w słynnym opowiadaniu Tołstoja Śmierć Iwana Iljicza” (Renata Gorczyńska).
Powieść ta otwiera przed czytelnikiem świat żydowskiej rodziny zamieszkałej na przedmieściach Warszawy. Losy seniorki rodu, Racheli, stanowią główny wątek domowej historii, której granice czasowe wyznaczają: przełom XIX i XX wieku oraz schyłek lat trzydziestych. To swoista minisaga, opisująca konflikty i napięcia czasu przełomów: ścieranie się tradycji, poczucia przynależności do wielopokoleniowej wspólnoty z nowoczesnym indywidualizmem, kultury wyrosłej na wartościach religii z wolnomyślicielstwem, uczucia z obowiązkiem wobec rodziny. W trójkącie matki, córki i zięcia rozgrywa się dramat miłości i cierpienia, poddany dodatkowo ciśnieniom rodowego poczucia "przyzwoitości", odpowiedzialności wobec minionych i przyszłych pokoleń za zrywanie odwiecznych praw.
O Autorce
Ilona Flutsztejn-Gruda urodziła się w 1930 roku w podwarszawskim Miedzeszynie. Po wybuchu wojny jej rodzina przedostała się na wschód, na dłużej osiadając w Uzbekistanie. Ucieczkę przed niemieckim okupantem, tułacze życie w uzbeckich osiedlach oraz powrót do Polski opisała w książce Byłam wtedy dzieckiem. Po powrocie do kraju mieszkała najpierw w Łodzi, później w Warszawie. Na Uniwersytecie Warszawskim obroniła pracę doktorską z dziedziny chemii medycznej. W 1968 roku wyemigrowała do Kanady; zamieszkała w prowincji Quebec, gdzie podjęła pracę jako profesor chemii w nowo utworzonym Uniwersytecie Francuskim. Dziś na emeryturze, w ramach pracy społecznej w organizacji Polish-Jewish Heritage zajmuje się publikowaniem wojennych wspomnień ludzi, którym udało się przeżyć Holocaust.
Skoczna, odlotowa powieść - napisano na czwartej stronie okładki. I rzeczywiście tak jest, choć na szczęście nie na infantylno-młodzieżową modłę. Jej zaletą jest niewątpliwie to, że może być z powodzeniem czytana zarówno przez miłośników literatury postmodernistycznej, jak i tych, którzy preferują bardziej tradycyjną prozę.
Choć rzuca się w oczy wyraźny wpływ „Stu lat samotności”, to jednak silniejsze są skojarzenia z Faulknerem. Zmitologizowana malutka wioska Jesiony to nasza rodzinna, nadwiślańska Yoknapataphwa, Sokalski zaś, Mucha, Rózga i inni, pokoleniami przewijający się przez stronice „Odlotu”, barwni, dziwni i tajemniczy bohaterowie, to jakby polski, mazowiecki Sutpen czy pułkownik Sartoris.
Opowieść rozgrywa się w zamkniętej, a przez to właśnie nieco mitycznej przestrzeni i w czasie, który przesuwa się z rozmachem, nie zawsze linearnie, z licznymi cofnięciami o charakterze dygresji. Początek akcji to lata 1938-1939, koniec przepada zaś na lata 90.
Jesiony, tak jak tu zostały wykreowane, mają niepowtarzalny klimat, który sprawia, że do książki chciałoby się wracać, by obcować z jej baśniowymi, a zarazem tak swojsko realistycznymi bohaterami. Może [...] po "Odlocie" autor napisze następne powieści o ludziach z Jesion. Bo tu aż się prosi o faulknerowski cykl.
Pozornie dziwny jest świat prozy Fronczka. Postaci rzeczywiste, których realność potwierdzają dokumenty historyczne (np. królowie, magnaci, malarze, pisarze, muzycy), przeplatają się z fikcyjnymi, powoływanymi przez autora na użytek fabuły czy idei. Obok postaci psychofizycznych pojawiają się fantastyczne (Zając, Bocian, Żaba), nadprzyrodzone, jak anioły, diabły, duchy, widma, a nawet personifikowane zjawiska przyrody. Nie ma między nimi różnic, tworzą jeden świat, którego geografię wyznaczają przede wszystkim wspomniane wcześniej miejscowości [Lubelszczyzna, Kielecczyzna, Podlasie], a także stolice duchowe świata. Rzym występuje na równi z Jesionami. A Zawichost, Ożarów, Annopol i inne miejscowości powiatów opatowskiego i sandomierskiego na równi z Paryżem, Nowym Jorkiem czy Moskwą. Nadwiślański kraj w niczym nie ustępuje Ameryce, pełen jest dróżek, kapliczek, kościołów, lasków, krajobrazowych widoków, czego nie da się powiedzieć o Ameryce.
Zbigniew Fronczek rodzinne okolice spod Ostrowca i znad Wisły podnosi do rangi miejsca, o którym wszystko, co jest ciekawego, się dzieje, w którym przebywają władcy tego świata, do którego wszyscy powracają. Jest ono dla pisarza Itaką nie tylko prywatnie, ale również duchowo, najważniejszym miejscem na kuli ziemskiej. Takie pojmowanie stron rodzinnych należy podziwiać.
W 55 krótkich opowiadaniach wiedza autora o ludziach, miejscach i historii łączy się z podsłuchanymi, czy też wymyślonymi legendami i lokalnymi mitami. Całość została przyprawiona klimatem lubelskiej i podlaskiej prowincji. Akcja opowiadań reportaży dzieje się, m.in. w Końskowoli, Bychawie, Bełżycach, Drochiczynie. Po małych miasteczkach i wsiach przechadzają się historyczne postaci, żyją ludzie, którzy wcielili się w bohaterów literackich, a bohaterowie literaccy - w przekonaniu mieszkańców - żyli tu naprawdę. Fronczek opowiada o postaciach znanych z podręcznikowych kart, m.in. Sienkiewiczu, Żeromskim, Reymoncie, Prusie. Zagląda do pamiętników Koźmiana i Naruszewicza, gromadzi też komentarze starych rolników-gawędziarzy, którzy pamiętają relacje swoich dziadków. W podtytule Poprawek do portretu widnieją cztery dookreślenia gatunkowe: teksty zawarte w książce są opowiadaniami, szkicami, reportażami, gawędami; niektóre sytuują się gdzieś na obszarach granicznych tych specyfikacji. Jest to zaleta przy umiejętnie prowadzonej, nierzadko z dyskretnym humorem, narracji. Tekst jest relacją z wędrówki przez konwencje gatunkowe literatury faktu i mitu
Poprawki do portretu to szczególna wiedza o miejscu, człowieku i losie, przekazana na sposób ludowo-romantyczny, prawdziwa w splocie faktów i fikcji, przyciągająca urokiem mityzującej rzeczywistości, mgiełki tajemniczej poświaty.
O Autorze
Zbigniew Włodzimierz Fronczek, absolwent filologii polskiej UMCS, poeta, prozaik, reporter, krytyk literacki, dziennikarz, członek lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, laureat kilkunastu nagród literackich oraz kilkudziesięciu konkursów poetyckich i prozatorskich, opublikował m.in.: tomiki wierszy: Polowanie z nagonką (1976), Spacer po linie (1976), powieści: Tam, skąd pociągi odchodzą rzadko, a może wcale (1978), Złoto Biłgoraja (1989), Odlot (2001) oraz opowiadania, gawędy i szkice: Ćwiczenia dla otyłych kobiet (1985), Tydzień wystarczy na wszystkie kobiety świata (1986), List do Pana Boga w Warszawie (1995), Poprawki do portretu (1997), Ludowe opowieści grozy (1998), O czym milczą umarli (2004).
Powieść Mrok. Polska 1956 powstawała w latach 1956-1957. W 1957 r. Autor podjął próbę opublikowania fragmentu książki w „Twórczości”, jednak treść nie uzyskała aprobaty redakcji. Od 1957 do 1971 r. książka została odrzucona - z przyczyn ideologicznych - przez cztery wydawnictwa („Czytelnik”, „Wydawnictwo Poznańskie”, „Wydawnictwo Literackie”, „Wydawnictwo Morskie”). Po śmierci Autora jego żona, Irena Gołębiowska, podjęła starania o wydanie powieści ze względu na jej wartość historyczną. Istotnie, Mrok, zasadniczo powieść społeczno-obyczajowa z elementami sagi rodzinnej, wykorzystuje siłę dokumentu, pokazuje nierozerwalny związek wydarzeń dziejowych i historii jednostek. Autor zwraca szczególną uwagę na ciemne strony życia codziennego w PRL, na ówczesne osobliwe „porządki”, często absurdalne, mogące budzić zarówno śmiech, jak i zgrozę. Czynny, pełen pasji opór, bierny protest wynikający z przekonania o własnej wyższości moralnej, uległe podporządkowanie się, obojętność i lekceważenie czy wreszcie żal i poczucie przegranej - w warszawskiej rodzinie Piotrowskich, tak jak w polskim społeczeństwie, można dostrzec wszystkie te postawy. Wszyscy członkowie tej rodziny wierzą w słuszność swych wyborów - a o realnej wartości wyznawanych poglądów każdy z nich będzie musiał przekonać się w samotności, w konfrontacji z rzeczywistością i z własnym, wewnętrznym mrokiem.
O Autorze
Eugeniusz Gołębiowski - ur. w 1908 r. w Zagórzu pod Sanokiem, zm. w 1986 r. w Lublinie), prozaik, poeta, dramatopisarz. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (magisterium w 1934 r.). Do II wojny światowej pracował jako nauczyciel, jednocześnie kontynuował działalność naukową - od 1938 r. przygotowywał pracę doktorską pod kierunkiem prof. J. Kleinera (ostatecznie ukończył ją i obronił w 1949 r.: uzyskał wówczas stopień doktora nauk humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego). Brał udział w kampanii wrześniowej; w listopadzie 1939 r. aresztowany przez Niemców, do marca 1940 r. przetrzymywany jako zakładnik. Po uwolnieniu podjął prace w Izbie Przemysłowo-Handlowej i w Szkole Budownictwa. Od września 1942 r. do lipca 1944 r. ukrywał się przed gestapo; w tym czasie uczestniczył w tajnym nauczaniu. Po wojnie był dyrektorem w gimnazjum w Janowie Lubelskim (1944-1945), potem uczył języka polskiego w lubelskich szkołach średnich. Od 1945 r. członek ZZLP (od 1949 r. - ZLP). W latach 1947-1957 kierownik literacki Teatru Muzycznego w Lublinie. W 1951 r. kierował Wojewódzkim Ośrodkiem Metodycznym dla Polonistów. W latach 1956-1957 był prezesem Oddziału Lubelskiego ZLP. Dwukrotnie otrzymywał nagrodę WRN za całokształt twórczości. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (1956) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1969 - ze względów politycznych odmówił przyjęcia odznaczenia). Po r. 1964, kiedy to nie poparł narzuconego przez władze komunistyczne potępienia dla sygnatariuszy tzw. „Listu 34” (protest przeciwko cenzurze), w zasadzie nie publikowano jego utworów.
Debiutował w 1928 r. nowelą Opłatek („Ilustrowany Kurier Codzienny”). Pisał powieści (Dożywocie pana Woyszy - 1955, Przygody królewskiego piechura - 1956, Zygmunt August. Żywot ostatniego z Jagiellonów - 1962, Kapitan Cook - 1964, Przygody dra Hiacynta - 1979), wiersze (W on czas... - wiersze wojenne, 1946), utwory dramatyczne (Magda - "Światło" 1946, nr 12, prapremiera Lublin 1947, Giordano Bruno - fragm. „Kamena” 1953, nr 4, Pedagog - fragm. „Kamena” 1956, nr 1), artykuły, recenzje, przekłady.
Tłumaczenie z jidysz: Szoszana Raczyńska
Zwi Kanar, znany na Zachodzie mim, aktor teatralny i filmowy, w swej powieści wraca pamięcią do momentu końca II wojny światowej, kiedy jako nastolatek opuścił kolejny obóz koncentracyjny. Posiadając jedynie bagaż drastycznych doświadczeń, chory i wycieńczony, podejmuje trud odnalezienia się w nowej rzeczywistości, wśród tych, którym udało się przeżyć. Przedwojenne, spokojne dzieciństwo wydaje się być pięknym, nierealnym snem. Radością staje się wiadomość, że mimo zawieruchy wojennej pozostały przy życiu siostry i matka. Szansę na rozpoczęcie nowego życia daje wyjazd do powstającego państwa Izrael. Rodząca się nadzieja pozwala przezwyciężyć ogromny wysiłek towarzyszący ciężkiej wyprawie. Pionierska praca dla nowej ojczyzny oraz rodzące się uczucie, pozwalają pozbyć się wyrzutów sumienia i dręczących pytań: dlaczego nie zginąłem? Dlaczego udało mi się przeżyć? Bohater-narrator jako ochotnik zaciąga się do marynarki i bierze czynny udział w walkach o niepodległość Izraela. Jednocześnie odkrywa w sobie zdolności aktorskie i zamiłowanie do sztuki, dlatego postanawia pójść do szkoły aktorskiej w Tel Awiwie.
O Autorze
Zwi Kanar urodził się 16 lipca 1931 roku w Skalbmierzu (województwo kieleckie), w rodzinie chasydzkiej. Ojciec jego był kupcem i właścicielem dużego sklepu. Autor spędził wojnę w obozach: Częstochowa, Płaszów, Skarżysko-Kamienna, Buchenwald, Stassfurt. Brał udział w marszu śmierci. Został oswobodzony w Sudetach, w miejscowości Annaberg w maju 1945 roku, po czym wrócił do Polski. W roku 1946 przyjechał do ówczesnej Palestyny i zamieszkał w kibucu. Następnie zaciągnął się na ochotnika do marynarki wojennej. Brał udział w walkach o niepodległość Izraela.
Jest aktorem teatralnym, filmowym i pantomimy. Na początku lat pięćdziesiątych podjął naukę w Szkole Teatralnej w Tel Awiwie, potem studiował pantomimę w Paryżu u takich mistrzów jak Marcel Marceau i Étienne Decroux. Z Francji wyjechał do Belgii, gdzie stworzył swój własny styl, aranżował wszystkie swoje spektakle. Odbył tournée po Europie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Grał między innymi w Nowym Jorku, gdzie zdobył bardzo duże uznanie i pozytywną opinię na łamach czasopisma "New York Times". W roku 1975 napisał swój pierwszy scenariusz do sztuki Jezus i ja, w której grał wspólnie z narratorem. Jest aktorem teatralnym, filmowym i pantomimy.
Pisze w języku jidysz. Jest autorem książek: Ikh un Lemekh (Ja i Lemech), Tel-Aviv 1994, Opgegebn broyt (Oddany chleb), Tel-Aviv 1996 (Literacka Nagroda im. Icyka Mangera) oraz A fish hot mikh nisht ayngeshlungen (Ryba mnie nie połknęła), Tel-Aviv 2003, która obecnie jest wydawana w tłumaczeniu na język polski.
Autor do dzisiaj mieszka w Izraelu, w Tel Awiwie.
Kamienna drabina jest historią losów Henryka Frankowskiego, polskiego emigranta lat osiemdziesiątych i jego pokoleniowej formacji w Nowym Jorku. Poprzez pryzmat opowieści głównego bohatera książki czytelnik poznaje współczesny Nowy Jork (tuż przed i po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r.), fascynujący syntezą różnorodnych, niepasujących do siebie elementów, symfonią odmiennych rytmów; potęgujący poczucie wyobcowania polskiego przybysza, a jednocześnie dramatyczne dążenie do znalezienia własnego miejsca w obcej rzeczywistości – uchwycenia nowojorskiego pulsu, egzotycznej i niezrozumiałej rytmiki życia, trudnej do zaakceptowania natury.
Zasadniczym celem powieści jest przedstawienie bardziej zbliżonego do rzeczywistości wizerunku typowych współczesnych polskich emigrantów — między innymi w Ameryce. Wokół tej problematyki narosło w Polsce mnóstwo nieporozumień i stereotypów — począwszy od pozytywistycznej literatury, po dzisiejszych Szczuropolaków Edwarda Redlińskiego. Tymczasem emigranci nie są ani heroicznymi bohaterami, ani przegranymi życiowo i społecznie, zdegradowanymi ludźmi. To osoby, które podjęły spore wyzwanie i rozmaicie sobie z nim radzą. Nakreślenie całej panoramy sytuacji wymagałoby wielkiej epiki. Kamienna drabina to zaledwie zarys problematyki (fragm. Od Autora).
O Autorze
Czesław Karkowski, ur. w 1949 r. we Wrocławiu, filozof, dziennikarz (publicysta). Studiował polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim, doktoryzował się w dziedzinie filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, wykładał filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1982 r. wemigrował do Berlina Zachodniego, od 1984 r. mieszka w Nowym Jorku, gdzie pracuje w Nowym Dzienniku obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego tej największej gazety polonijnej w Nowym Jorku, oraz wykłada filozofię i socjologię na Mercy College. Jest autorem pracy Kultura i krytyka inteligencji w twórczości Brunona Schulza (Wrocław 1979) oraz wielu artykułów i recenzji. W jego tłumaczeniu ukazały się trzy książki: Konsekwencje pragmatyzmu. Eseje z lat 1972-1980 Richarda Rorty'ego (Warszawa 1998), Neokantyzm (Wrocław 1984), Przymusowe pożegnanie. Spojrzenie amerykańskiego dziennikarza w głąb sowieckiego życia Andrewa Nagorskiego (Nowy Jork 1986, wyd. pol. Warszawa 1989). W 2006 r. wydał swoją pierwszą powieść Drugi w sztuce życzliwie przyjętą przez krytykę; opublikował również esej Ze wszystkich śmiertelnych najokrutniejsi. Iliada dziś (Wrocław 2007).
Przekład: Szoszana Raczyńska
Ilustracje: Sara Lapickaja
Tłem opowiadań Karpinowicza jest Wilno i jego mieszkańcy w okresie międzywojennym. Autor pokazuje nie tylko miejsca zamieszkałe przez wileńskich Żydów, ale z właściwym sobie artyzmem odkrywa przed czytelnikiem ich sposób myślenia i życie codzienne. Stara się ukazać nie tylko bogactwo języka żydowskiego, ale także jędrność wyrażeń, wszechstronność żydowskiej mowy, nie tej literackiej, lecz tej, którą posługują się zwykli ludzie. Większość utworów Karpinowicza charakteryzuje cudowna synteza humoru i satyry. Autor stara się opisać zarówno dodatnie, jak i ujemne cechy charakteru swoich bohaterów oraz ich czynów. Kunszt polega tutaj na umiejętności powiązania w jedną całość postaci, ich życia, osobowości i ich obyczajów. Wszyscy bohaterowie Karpinowicza powstali na kanwie prawdziwych prototypów i występują w utworach pod swoimi własnymi imionami. Autor uczynił to świadomie, by ich przypomnieć i utrwalić w pamięci żyjących wilnian.
O Autorze
Abraham Karpinowicz (1913-2004) - pisarz, prozaik, wilnianin, od 1949 roku zamieszkały w Izraelu. Twórczością literacką zajął się już w latach międzywojennych, będąc jeszcze uczniem szkoły średniej, a warsztat pisarski rozwinął i udoskonalił już po wojnie, w Izraelu, gdzie ukończył studia. Swe utwory publikował w pismach żydowskojęzycznych. Jest autorem jedenastu książek, z których sześć poświęcił życiu Żydów w przedwojennym Wilnie. Jego powołaniem życiowym była twórczość w języku jidysz oraz literackie utrwalanie obrazu żydowskiego Wilna. Był przewodniczącym Związku Pisarzy Żydowskich w Izraelu, prezesem Światowej Rady Kultury Jidysz oraz wykładowcą na organizowanych przez tę Radę seminariach z kultury jidysz (m.in. w Ściborowie pod Warszawą).
Literatura tworzona przez Żydów aszkenazyjskich w języku jidysz na obszarach Europy Środkowo-Wschodniej wydała takie arcydzieła, jak Mąż z Nazaretu Asza czy Bracia Aszkenazy Singera. Chyba do dzisiaj nie bardzo zdajemy sobie sprawę z dorobku kultury jidysz, której tradycje przerwała Zagłada. Szczególnie zasobnymi ośrodkami stały się - na południu Ukraina i Rumunia, na północy Litwa. Znawcy (np. niedawno zmarły prof. Chone Schmeruk) twierdzą, że bogactwem idiomatycznym opartym na miejscowym folklorze wyróżniał się jidysz Żydów wileńskich (i okolic).
Z tych źródeł wyrosła twórczość Abrahama Karpinowicza. Czy nie wzrusza fakt, że ponad połowa jego książek ma w tytule słowa: Wilno lub wileński? Na pierwszy rzut oka opowiadania Abrahama Karpinowicza wyglądają na staroświeckie ramotki. Ale tak nie jest. Jego małe prozy to kontynuacja niektórych dokonań samego mistrza Szolema Alejchema. Realizm codziennego życia kraszony humorem i satyrą, dobrze zarysowane typy ludzkie (głównie z niższych szczebli drabinek społecznych wileńskich Żydów), umiejętnie kreowane fabuły, proste a wciągające czytelnika od pierwszych zdań.
Książki Karpinowicza były tłumaczone na wiele języków. Dziwne, że pisarz, który opiewał Wilno dwudziestolecia międzywojennego, nie był dotychczas znany w Polsce. Mały wprawdzie (ale smaczny) wybór jego opowiadań w tłumaczeniu Szoszany Raczyńskiej, choć trochę nadrabia nasze zaległości. Różnie bywa z tłumaczeniami z jidysz, nie każdy potrafi to zrobić w sposób tak mistrzowski, jak prof. Michał Friedman, ale wydaje się, że Szoszana Raczyńska mu dorównuje. Opowiadania Karpinowicza znalazły swój świetny odpowiednik językowy. Szoszana Raczyńska - córka żydowskiego nauczyciela gimnazjalnego z Wilna - wyrosła w trzech kulturach: jidysz, hebrajskiej i polskiej. Trzeba wykorzystać jej talent do spolszczeń pisarzy jidysz, choćby tylko z Wilna, które wydało świetną grupę literacko-artystyczną "Jung Wilne" (m.in. Abraham Suckewer, Chaim Grade).
Abraham Karpinowicz wyrastał w klimacie sprzyjającym sztuce i literaturze. Jego ojciec Mosze był założycielem teatru żydowskiego w Wilnie, a jednym z nauczycieli wybitny poeta żydowski Mosze Kulbak. Jak prawdziwy żydowski Odys, Karpinowicz długo wędrował do ziemi praojców: w latach wojny w ZSRR, po wojnie krótki postój na Litwie, potem długo internowany na Cyprze przez Brytyjczyków. W Izraelu został prezesem Związku Pisarzy Jidysz, przewodził też Światowej Radzie kultury Jidysz. Otrzymywał liczne prestiżowe nagrody.

Cykl opowiadań poruszających temat granicznej sytuacji egzystencjalnej człowieka. Śmierć i jej przeróżne odcienie to motyw przewodni siedmiu opowiadań, klamra spinająca różne aspekty tego zjawiska egzystencjalnego w całość przesyconą ładunkiem filozoficzno-moralnym. Lektura opowiadań Jana Kłosa dostarcza czytelnikowi dużego komfortu zarówno pod względem treści, jak i języka wypowiedzi, charakteryzującego się lirycznością, subtelnością, dużą kulturą i wieloma innymi walorami estetycznymi. Temat śmierci jako granicznej sytuacji w życiu człowieka znalazł w opowiadaniach wszechstronność ujęć: śmierć jawi się jako katharsis - oczyszczenie z przygniatającego poczucia winy i wyzwolenie z udręki odpowiedzialności za śmierć drugiego człowieka; samotna śmierć w supermarkecie jako pesymistyczna metafora kondycji naszej współczesnej moralności w epoce drapieżnego kapitalizmu. W innych lirycznych opowiadaniach z pojęcia śmierci wydobywa Autor sens nagrody, odnajduje w niej również inny uniwersalny charakter.
W ostatnich latach szereg jednostek zmotoryzowanych, pancernych, powietrzno-desantowych odnowionego Wojska Polskiego przejęło dawne kawaleryjskie nazwy i tradycje, proporczyki na beretach, kołnierzach, na antenach pojazdów. Powstał też Konny Szwadron Jazdy Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto ułańskie tradycje przechowują grupy „rekonstrukcyjne”, których członkowie noszą ułańskie mundury i jeżdżą konno. Te tradycje trzeba zachować. Są potrzebne, konieczne...
Po to właśnie napisałem tę książkę, drobny przyczynek, zbiór kilkunastu epizodów. Nie wymyślonych. Nie ubarwionych fantastycznymi opisami szarż na czołgi, których przecież nigdy nie było. Kto wymyślił ten bzdurny slogan? Nasi wrogowie.
Wykorzystano tę bajeczkę w okresie, kiedy chciano wykpić, ośmieszyć wrześniowego żołnierza, a Kampanię sprowadzić do zrywów pod Kutnem (nawet nie: nad Bzurą), obrony Warszawy (robotnicze bataliony...) i do „zaleszczyckiej szosy”. Ale już wcześniej, w latach wojny, ten motyw wprowadzała do swoich przemówień Wanda Wasilewska (istnieje zbiór jej tekstów, wydany w Warszawie w roku 1985). Zdjąwszy mundur politruka Czerwonej Armii, mówiła o „ostatniej szabli”, co „prysnęła pod Kutnem na stali niemieckich tanków”, czy też o niemieckich czołgach, które „dały radę ułańskim szablom i chłopskim kosom”. Tak... Słowa raz wypowiedziane trudno potem wymazać.
Wszystko to jest bolesne. Tak jak bolesne są wspomnienia Września, choć wstydzić się go nie mamy powodu. Wstydzić? Kampania wrześniowa to przecież powód do słusznej dumy. Są bowiem klęski, którymi można się szczycić, i zwycięstwa, co hańbią zwycięzców.
Opowieść o walkach polskiej kawalerii we wrześniu roku 1939 na Podlasiu i na Lubelszczyźnie. Bohaterami tej książki są oficerowie i żołnierze trzeciego szwadronu nie nazwanego pułku. Inspiracją do napisania tej opowieści stały się dzieje 1. Pułku Ułanów Krechowieckich im. pułkownika Bolesława Mościckiego, stacjonującego przed wojną w Augustowie. W książce wprawdzie nie pojawia się nazwa tego Pułku, jednak opisane tu jego wrześniowe drogi odpowiadają prawdzie historycznej. Ponadto czytelnik zainteresowany wojskowością znajdzie tu wiele informacji na temat kawalerii, jej tradycji, uzbrojenia oraz taktyki wojennej, podanych w barwnej treści.
O Autorze
Bogdan Królikowski, prozaik i historyk wojskowości, współautor projektu obowiązującego wzoru orła wojskowego, członek londyńskiego Koła Krechowiaków. Oprócz Pamięci i wrzosu, napisał następujące książki o kawalerii i kawalerzystach: Bez amarantów (Kraków 1989), Czas ułanów (Warszawa 1992), Na ułańskich drogach (Lublin 1996), Ułańskie lato (Lublin 1999), Ułańska jesień (Lublin 2002), Kres ułańskiej epopei (w przygotowaniu). Wśród książek dla młodzieży, nawiązujących do tematyki historii wojskowości, opublikował: Szabla ta sama (Lublin 1993), Odyseusze z 10. Brygady (Lublin 1995), dla dzieci starszych: Ten dzielny miś (Lublin 1995) - kontynuacja Bohaterskiego misia Bronisławy Ostrowskiej. Opublikował również książkę poświęconą piechocie: Generał Mikołaj Bołtuć. Wizerunek żołnierza (Warszawa 1998). Jest również autorem szeregu studiów i szkiców o kawalerii, publikowanych w czasopismach (m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, w „Więzi”, „Ethosie”, „Polsce Zbrojnej”, w londyńskim „Przeglądzie Kawalerii i Broni Pancernej”.
Kolejna książka Bohdana Królikowskiego - badacza i miłośnika naszych dziejów, zwłaszcza wojskowych, autora znakomitych studiów i szkiców, ale nade wszystko pisarza rozmiłowanego w ojczystej mowie, osiągającej pod jego piórem szczyty prozy artystycznej.
Opowieść ukazuje tragiczne losy bohaterów, a także wstrząsająca panoramę kraju, zapadającego się w otchłań klęski - odmalowane przez Autora z maestrią znawcy, z uczuciem jakby świadka, a nawet uczestnika. Narracja charakteryzuje się potoczystością, nasączona jest umiejętnie dozowaną archaizacją, a w dialogach francuszczyzną, jako że akcja - nim dopełni się w ladach Lubelszczyzny - rozwija się w Paryżu i w Prowansji, by przenieść się potem do Krakowa, Lwowa i na Wołyń. Nie brak tu również swoistej historiozofii, filozofii narodowych dziejów.
Książeczka jest gwarantem wielu wzruszeń, głębokich doznań estetycznych i poznawczych.
Literacki przewodnik po Paryżu i innych niezwykłych miastach Francji. Autor ze swadą kreśli klimat francuskich ulic, bulwarów i pasaży, obraz snujących się po nim turystów. Nie brak tu ciekawostek obyczajowych, historycznych, opowieści z artystycznego świata. Listy... tchną autentyzmem, odznaczają się dojrzałym, soczystym stylem. Spełniają wymagania stawiane literackiemu i potocznie użytkowanemu vadamecum. Znakomicie charakteryzują samego autora, stając się świadectwem określonej świadomości "Polaka w Paryżu", "człowieka z końca wieku", "przybysza z prowincjonalnego końca Europy".
Zapiski umiejętnie przedstawiają uroki, walory i osobliwości Londynu. Wiele uwagi poświęcił Autor zabytkom architektury, pałacom, kościołom oraz muzeom i galeriom malarstwa - w tym miejscu książka przeobraża się w przewodnik po londyńskich zbiorach, należących do światowej czołówki. Impresje z wielkich muzeów i galerii czyta się ze świadomością, że Autor doskonale porusza się po świecie sztuki.
Kompozycyjnie oddzielona została część "Notatki z National Gallery". Autor, zafascynowany bogactwem tej pierwszorzędnej, światowej galerii, pokusił się o dokładny opis jej zawartości w układzie topograficznym, zatrzymując się niemal przed każdym z najwybitniejszych dzieł, opatrując je własnym komentarzem i refleksją. "Notatki..." stanowią wnikliwy przewodnik po Galerii, który z pewnością zainteresuje Czytelników, niezależnie od zamiarów jej zwiedzania.
Dwa wątki książki - którą czyta się z zainteresowaniem i przyjemnością obcowania z dojrzałym warsztatem pisarskim - Londyn polski i Londyn jako współczesna metropolia z bogactwem dziedzictwa kulturowego całego świata, tworzą literacką dokumentację tego, co bezpowrotnie przeminęło wraz z opisywanymi przez Autora postaciami, i tego, o trwa nadal jako wartość uniwersalna.

Zbiór kilkunastu opowiadań, połączonych miejscem rozgrywania się ich akcji - Lublin i Lubelszczyzna. Ułożone chronologicznie, obejmują drugie półwiecze XX wieku, ukazując losy bohaterów na sugestywnie szkicowanym tle historii (począwszy od lat okupacji aż do przełomu tysiącleci). Prof. Jerzy R. Krzyżanowski, od wielu lat prowadzący swoją działalność naukową i literacką w USA, chętnie powraca w swojej twórczości do Lublina, z którym związana była jego młodość. Utrwala klimat i miejsca, pielęgnując warstwę realizmu, utrwalając niejednokrotnie ślady osobistych wspomnień.
O Autorze
Jerzy R. Krzyżanowski, ur. w 1922 r. w Lublinie; absolwent Gimnazjum im. Stefana Batorego, podczas II wojny światowej żołnierz Armii Krajowej. W 1959 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie objął stanowisko lektora języka polskiego na University of California w Berkeley. W 1965 r. uzyskał stopień doktora filozofii w dziedzinie literatury porównawczej na University of Michigan. Wykładał literaturę polską na University of Michigan, University of Colorado, University of Kansas i Ohio State University. Opublikował szereg prac krytycznych i powieści, współpracując z czołowymi periodykami emigracyjnymi i amerykańskimi, m.in.: „The Slavic and East European Journal”, „Books Abroad”, „World Literature Today”, „Kulturą”, „Zeszytami Historycznymi”, &dquo;Wiadomościami”. Jest laureatem nagród literackich, m.in.: Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie (Londyn) oraz Nagrody Honorowej im. Bolesława Prusa. W wydawnictwie Norbertinum ukazały się jego książki: U Szarugi (1995; wyd. II, 2004), Katyń w literaturze (1995; wyd. II, 2002), Ariadne (1998), Afrodyte (1999).
Powieść Gdybym cię opuścił... opowiada historię siedemnastoletniego chłopca, Stanisława Ziembińskiego, który we wrześniu 1939 r. na rozkaz Umiastowskiego opuszcza Warszawę. Kolejne etapy jego wędrówki wiodą przez Lubelszczyznę i Lwów, gdzie zostaje deportowany do sowieckiego obozu. Stamtąd trafia w szeregi Armii Andersa, wraz z którą przedostaje się do Włoch i bohatersko walczy pod Monte Cassino. Po zakończeniu wojny próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która nie szczędzi mu wielu rozczarowań. Rozgoryczony pobytem w Anglii przenosi się do Kanady, potem do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczyna robić karierę w przemyśle samochodowym. Jako wicedyrektor firmy General Motors w 1956 r. nawiązuje handlowe kontakty z Polską... Na przykładzie indywidualnego losu Stanisława Ziembińskiego ukazuje Autor historię swojej generacji jako pokolenia Polski Walczącej w kraju i na emigracji.
O Autorze
Jerzy R. Krzyżanowski, profesor, pisarz. W latach II wojny światowej był żołnierzem AK, działał w konspiracyjnych Szarych Szeregach, potem w oddziałach partyzanckich Okręgu Lublin AK. Po wojnie studiował filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim (magisterium - 1959 r.). W latach 1947-1959 pracował w instytucjach wydawniczych, m.in. w Państwowym Wydawnictwie Naukowym, gdzie był jednym z pierwszych pracowników Redakcji Encyklopedii PWN. Jesienią 1959 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, obejmując stanowisko lektora języka polskiego na University of Berkeley. W 1965 r. uzyskał stopień doktora filozofii w dziedzinie literatury porównawczej. Studia doktorskie ukończył z najwyższym ogólnoamerykańskim wyróżnieniem stowarzyszenia honorowego Phi Beta Kappa. W latach 1990-1991 wykładał literaturę polską kolejno na University of Michigan, University of Colorado, University of Kansas i Ohio State University. Jest członkiem wielu amerykańskich stowarzyszeń naukowych, z ramienia których reprezentował Stany Zjednoczone na licznych kongresach krajowych i międzynarodowych. Posiada szereg odznaczeń i wyróżnień. W latach 1976-1978 był przewodniczącym Stowarzyszenia Rozwoju Studiów Polskich, a w okresie 1983-1989 członkiem zarządu Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce.
Prof. Krzyżanowski był stałym współpracownikiem londyńskich "Wiadomości", paryskiej "Kultury" i "Zeszytów Historycznych", od wielu lat współpracuje z londyńskim organem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, "Pamiętnikiem Literackim" i "Przeglądem Polskim", stanowiącym dodatek kulturalno-społeczny do największej w Stanach Zjednoczonych polskiej gazety, "Nowego Dziennika". Przez wiele lat publikował prace naukowe i recenzje w amerykańskich kwartalnikach: "The Polish Review", "The Slavic Review", "The Slavic and East European Journal", "Book Abroad" i "World Literature Today". W 1995 r. Lech Wałęsa odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej. Jest Laureatem Nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie oraz Nagrody Literackiej im. Bolesława Prusa (1998 i 2006).
Wywołane z pamięci i niepamięci, pieczołowicie rekonstruowane i udramatyzowane obrazy składają się na tę piękną, poetycką balladę o utraconym czasie dzieciństwa i młodości; czasie odzyskanym przecież na sposób proustowski - w pisarskim akcie twórczym, dziele malarza. Ten czas podarował narratorowi dar nieprzeceniony: osobowość artysty.
Dom mojego ojca budzi moją sympatię, na tle obszernej literatury o dzieciństwie i młodości jest ujęciem oryginalnym. Przyjęta technika pozwala na stosowanie skrótów, dzięki czemu pejzaże są wyostrzone syntetyczne. Marian Makarski opowiada o kształtowaniu się wrażliwości artystycznej, która oznacza szczególne uczulenie na sprawy życia, uroki natury.
O Autorze
Marian Makarski, ur. w 1928 r. w Kolosach k. Wiślicy nad Nidą. Studia odbył na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Członek Związku Polskich Artystów Plastyków. Autor wielu obiektów architektonicznych, prezentował swoje prace na wielu wystawach indywidualnych. Pracownik naukowy Politechniki Lubelskiej. Zdobywał nagrody w konkursach SARP i ZPAP; w 1995 r. otrzymał Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Obrazy w zbiorach: Muzea w Lublinie, Zamościu, Kazimierzu n. Wisłą, Debreczynie; Sofii, w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą.
Wzruszające i pełne ciepła opowiadanie, którym autorka wprowadza czytelnika w świat dzieci dotkniętych śmiertelną chorobą. Ukazuje niezwykle istotne problemy, takie jak: sens cierpienia w ludzkim życiu, osamotnienie ludzi chorych, lęk przed śmiercią. Ta niezwykła książeczka jest zapisem przeżyć młodej dziewczyny – tytułowej Asi, która pracując jako wolontariuszka w hospicjum, zaprzyjaźnia się z małą dziewczynką – Olą, chorą na białaczkę, i towarzyszy jej w ostatnich miesiącach życia. Doświadczenie to pomaga jej lepiej zrozumieć świat ludzi chorych i staje się dla niej okazją do przewartościowania i zmiany własnego życia. Walorem opowiadania jest to, że w sposób wyważony i subtelny odsłania przed czytelnikiem tajniki ludzkiego wnętrza, pokazuje, jak można sobie radzić ze strachem i z zagubieniem odczuwanym zarówno przez chore dzieci, jak i ich opiekunów.
Pisma Danuty Mostwin charakteryzuje staranność edytorska, w szczególności - piękna szata graficzna. Do dwóch pierwszych powieści, najbardziej przenikniętych amerykańskimi realiami, dołączony został Słowniczek wyrażeń, zwrotów obcojęzycznych, wszystkie zawierają na końcu krótką, esencjonalną prezentację osoby autorki i jej dorobku twórczego oraz notę edytorską.
Jednym z tomów powieściowej odysei emigracyjnej jest Olivia - książka osadzona w realiach amerykańskich. Niezwykła i magnetyzująca historia tytułowej Olivii rozgrywa się w latach sześćdziesiątych - to opowieść o życiowym dramacie bardzo młodej dziewczyny, o powikłanych zdarzeniach i towarzyszących im przeżyciach nastolatki, które naznaczą tragicznym piętnem nie tylko czas jej wchodzenia w dorosłość, lecz także wielkim cieniem położą się na jej późniejszych losach.
W swoje 13 urodziny Olivia dowiaduje się, że jest dzieckiem adoptowanym. Jest to dla niej szok, ma poczucie utraty rodziców, domu, wszystkiego, co dotąd tworzyło jej świat i ją samą. Bardzo mocno zagnieżdża się w niej kompleks odrzucenia: czuje się winna tego, że kiedyś ją porzucono i coraz bardziej odczuwa swą „gorszość” - jest to jakby rodzaj skazy, od której nie można się uwolnić. Walczy desperacko o akceptację, o miłość, ale nie może się uwolnić od głębokiego wewnętrznego przekonania, że skazana jest na klęskę. Także i to poczucie sprawia (choć nie jedyny to powód), że psuje wszystko, co można popsuć: relacje z rodzicami, przyjaciółką, z kochanym chłopakiem, z ludźmi.
Ile złego otrzymała od nielitościwego losu, a ile ściągnęła na siebie z własnej winy? To właściwie nie jest w końcu ważne, bo tak naprawdę wszystkie jej własne winy w istocie były niezawinione. Raniła innych, gdy czuła, że ją zraniono. Samotna, zagubiona i w życiu, i w sobie samej, zmierza od klęski do klęski... Opowieść o Olivii kończy się w momencie, gdy ma ona lat 19. W jej życiu zdarzyły się już doświadczenia ponad siły młodziutkiej dziewczyny, jej przyszłość rysuje się ciemno...
Mostwinowa nie ułatwia czytelnikowi zadania i ostatecznie on sam musi szukać odpowiedzi na pytanie, po co tak naprawdę wysłuchał opowieści o Olivii. Do czego ma użyć klucza, jaki podsuwają mu motta rozdziałów, będące fragmentami indiańskiej pieśni, Księgi Hioba? Jaki ostatecznie sens ma pomieszczona w książce jakby tytułem wstępu informacja o otrzymanej pocztą przesyłce z Meksyku, w której ktoś nadesłał do biura, zajmującego się udzielaniem pomocy społecznej, potężny plik notatników byłej klientki tegoż biura - Olivii?
W tej książce nie ma najważniejszych, oczekiwanych przez czytelnika rozwiązań fabularnych. Nic nie zostaje zamknięte, dopowiedziane do końca. Jest ogromna wiedza o życiu, o niepojętych mechanizmach ludzkiej psychiki, jest bogaty materiał do refleksji nad najróżniejszymi przyczynami zatracenia się człowieka we współczesnym świecie, nad zagadkami złego losu.
Pierwsze krajowe wydanie debiutanckiej powieści Danuty Mostwin, opublikowanej w Londynie w 1958 roku.
Literacka refleksja pierwszych kroków stawianych w nowej rzeczywistości i na nowym lądzie przez Autorkę i jej pokoleniową formację w Anglii, otwierająca epicką sagę emigracyjną. Autorka z dramatyczną ekspresją i dokumentalnym zacięciem kreśli literacki obraz polskiej emigracji. Ukazuje bolesne doświadczenia wyobcowania, podążający w ślad za nim problem tożsamości w dynamicznym, pożądliwie pędzącym naprzód rytmie Ameryki. Książka jest wnikliwym psychologicznym i socjologicznym studium sytuacji i psychiki emigranta, podanym w zbeletryzowanej formie. Jej stylistykę charakteryzuje oszczędność słów, operowanie skrótami myślowymi, fotograficzny układ obrazu, wierność szczegółu, koncentracja nad teraźniejszością - metoda „here and now”, przeniesiona z pracy społecznej, którą Autorka stosowała w swoim warsztacie pisarskim.
Znakomite źródło wiedzy o losach ludzi, o których w PRL-u wiedzieli nieliczni, a propaganda przedstawiała ich jako zdrajców, którzy przedłożyli rozkosze życia na bogatym Zachodzie nad trudy odbudowy kraju po wojnie.
Pádraig Pearse (Mac Piarais) znany jest głównie z działalności politycznej, która przysłania jego dorobek jako pedagoga i prekursora nowej literatury w języku irlandzkim. Zebrane w książce opowiadania były przeznaczone dla dzieci, lecz w rzeczywistości miały narzucić rytm gaelickiej prozaistyce znajdującej się jeszcze w kolebce. Dziś zaliczane są do klasyki, której odpowiednika możemy poszukiwać u Konopnickiej czy Prusa, zwłaszcza że akcja Opowiadań rozgrywa się na wsi, bardzo przypominającej - poza językiem - tę polską...
Książka opowiada o życiu prostych ludzi w sposób, który umieszcza je poza czasem i tym wszystkim, co się z nim wiąże - dobrobytem, polityką, rozwojem gospodarczym, niepodległością. Pozostaje jedynie codzienność i przepełniające ją wartości - przywiązanie do własnego domu, dziedzictwa i kultury. Napisana prostym, wręcz surowym stylem, potrafi mimo to wzruszyć, odwołuje się do wartości, które nadal są aktualne, nawet jeśli przedstawiony świat już nie istnieje.
O Autorze
Pádraig Pearse (Mac Piarais) ur. 10 listopada 1879 roku w Dublinie. Prawnik, pedagog, działacz na rzecz języka irlandzkiego, eseista i poeta. W wieku zaledwie 13 lat zapisał się do Ligii Gaelickiej, organizacji powołanej w celu rozwoju języka irlandzkiego, a w 1898 roku został członkiem jej Komitetu Wykonawczego.
W 1901 roku ukończył Uniwersytet Królewski jako magister sztuki i prawa. W Lidze zajmował się m.in. szkolnictwem. Zainteresowany systemem nauczania w kilku językach, podróżował do Belgii i Walii, w 1908 roku otworzył szkołę dla chłopców, St. Enda (Scoil Éanna), nieco później, po przeniesieniu placówki do Hermitage, w jej dotychczasowym budynku w Cullenswood House otworzył szkołę dla dziewczat, St. Ita.
W 1913 roku zaangażował się w nowo powstały ruch Ochotników Irlandzkich, w grudniu 1914 roku został kierownikiem ds. wojskowych, w międzyczasie zaprzysiężony w irlandzkim Bractwie Republikańskim (IRB). Jednocześnie jako kierownik Scoil Éanna musiał dbać o interesy szkoły; w lutym 1914 roku wyjechał na jakiś czas do USA, by zbierać fundusze. Swoją pozycję w IRB umocnił dzięki słynnej przemowie w czasie pogrzebu O'Donovana Rossy (1 sierpnia 1915 roku), rychło został członkiem Rady Najwyższej (Supreme Council) IRB i brał udział w przygotowaniu Powstania, które ostatecznie wybuchło w Dublinie w Poniedziałek Wielkanocny 25 kwietnia 1916 roku. Był komendantem głównym, jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości. Powstanie upadło 29 kwietnia. Pearse został rozstrzelany 3 maja 1916 roku, podobnie jak jego brat William i związany ze Scoil Éanna Thomas MacDonagh. W Powstaniu brało udział wielu wychowanków szkoły.
Pearse był uważany za pragmatycznego idealistę. Fascynował go, zwłaszcza w późniejszym czasie, militaryzm, w zamierzchłej historii Irlandii doszukiwał się swoistego mesjanizmu, bardzo duży akcent kładł na wychowywanie młodych ludzi. Scoil Éanna (ostatecznie zamknięta w 1935 roku) była próbą wdrożenia narodowej dwujęzycznej edukacji ze szczególnym uwzględnieniem ćwiczeń fizycznych.
Do Ros Muc w Conamarze, gdzie potem spędzał większość wakacji i gdzie czerpał inspiracje, Pearse przyjechał po raz pierwszy latem 1903 roku. Opowiadania drukowane były w latach 1905-1915 na łamach pisma Ligii Gaelickiej Miecz Światła (An Claidheamh Soluis) (którego Pearse był redaktorem naczelnym w latach 1903-1909). Zostały wydane w dwóch tomikach Íosagán agus Sgéalta Eile (1907) i An Mhatháir agus Sgéalta Eile (1916).
Irlandzki tygodnik „Foinse” przyznał Annie Paluch wyróżnienie „Gradam Foinse 2008” za propagowanie języka irlandzkiego.
Istotą opowiadań jest psychologiczne studium człowieka ze stygmatem pielgrzymowania w poszukiwaniu uniwersalnej relacji, dotyku transcendentalnej optyki. Jest to proza na pograniczu jawy i snu. Tom Biała melancholia tworzy pięć epickich obrazów, naszkicowanych liryczną techniką. Głównym motywem, scalającym poetycką frazę tych opowiadań, jest miłość - skażona niespełnieniem, spóźnioną wzajemnością, urwana śmiercią, niedojrzałością; miłość w całym jej spektrum: przyjacielska, rodzinna, braterska, erotyczna. Od samego początku narracji czytelnik wciągany jest w dość nieokreślone światy przeżyć bohaterów, tworzone niemal na gorąco przy pomocy symbolicznego języka marzeń sennych, stanów podświadomości, głęboko metaforycznych wizji. W odtwarzaniu stanów emocjonalnych bohaterów pomocna jest narratorowi technika behawioralna: o stanie duszy świadczy zarówno działanie samych postaci, jak i kształt otaczającej je rzeczywistości. Świat przedstawiony w Białej melancholii odmalowany jest przez narratora z niezwykłą czułością, wrażliwością na tkankę uczuć, na piękno ulotnych chwil szczęścia - to niewątpliwie ciekawy przykład prozy symboliczno-onirycznej.
O Autorze
Zbigniew Puchalski, ur. w 1950 r. w Lublinie; poeta, prozaik, publicysta. Debiutował w 1978 r. w „Kamenie”. Opublikował tomik wierszy, Ani sen, ani marzenie (Lublin 1985) oraz powieść Bliżej oddalenia (Lublin 1988). Biała melancholia jest zbiorem opowiadań, będącym kontynuacją wspomnianej powieści: wszystkie postaci Bliżej oddalenia powracają w opowiadaniach, szukając tych miejsc, z których ktoś inny z życia zbiegł.
Przekład: Marta Glińska
Ilustracje: Jerzy Skarżyński
Bohaterem powieści, utrzymanej w klimacie Brunona Schulza, jest Wiktor, wywodzący się z pogranicza - na Warmii i Mazurach. Powieść ukazuje jego losy od dzieciństwa, poprzez naukę w seminarium duchownym, z którego ucieka wraz z wybuchem drugiej wojny światowej, pobyt w obozie koncentracyjnym, przyjazd do Anglii, gdzie robi karierę. Dziecięca wiara w dwóch aniołów stróżów, którzy sprawują opiekę nad sierotami, podtrzymuje go i pomaga przeżyć najcięższe chwile. "Przez całe dzieciństwo myliłem moich aniołów z rodzicami. Śmierć nie zdawała się gorsza od nieobecności. Nie byłem w stanie znieść myśli, że mógłby mi zostać tylko jeden anioł. Strzeżony przez dwóch czułem się bezpieczny" - mówi w powieści bohater-narrator. Anioły ucieleśniają mu się w opiekunach przewijających się przez karty powieści
Jedna tylko rzecz podtrzymuje go: wiara z dzieciństwa w dwu aniołów stróżów, których widzi ucieleśnionych w szeregu opiekunów przez cały ciąg poezji. Te ludzkie surogaty znikają, lub on sam je odrzuca, ale jego aniołowie są stale obecni [...] Pietrkiewicz pisze jak poeta, który przeszedł próbę ognia, wypalającego wszelki sentymentalizm, jest niewzruszenie ironiczny.
Jeśli jakaś książka kiedykolwiek zasługiwała, żeby być bestsellerem na podstawie entuzjazmu, który wzbudziła w szczęśliwym krytyku, to nią na pewno jest ta właśnie [...] Wspaniała książka!
O Autorze
Jerzy Pietrkiewicz, ur. w 1916 r. w ziemi dobrzańskiej. Po wojnie wyemigrował do Wielkiej Brytanii, tu ukończył rozpoczęte na Uniwersytecie Warszawskim studia. Przez blisko 30 lat wykładał język i literaturę polską na Uniwersytecie Londyńskim. Ponadto był literaturoznawcą, historykiem literatury, krytykiem literackim, poetą, powieściopisarzem.
Jest drugim po Conradzie pisarzem, który zrobił karierę literacką jako powieściopisarz piszący w języku angielskim. Osobowość niezwykle bogata, wielki talent: 8 powieści napisał po angielsku, poezje pisze w języku polskim, zasłużony tłumacz literatury polskiej na język angielski, komparatysta. Autor Antologii liryki angielskiej 1300-1950, przetłumaczył na język angielski Pięć wieków poezji polskiej, dokonał również poetyckiego przekazu wszystkich utworów Karola Wojtyły. Opublikował kilka tomików poetyckich, m.in. Kula magiczna (wybór poezji), Poezje wybrane, Modlitwy intelektu, powieści: Gdy odpadają łuski ciała, Wewnętrzne koło, Odosobnienie.
Jak zapowiada tytuł, tematem tej symbolicznej, z lekka baśniowej książki jest miłość - pojęcie samo w sobie bardzo ogólne i rozumiane w różny sposób. W tym wypadku chodzi o istotę miłości mężczyzny i kobiety. Dziejąca się w Krakowie, Barcelonie, Szczawnicy, Kluszkowcach (Pieniny) i na Babiej Górze akcja ukazuje ją jako nieprzypadkowy - w pewien sposób konieczny - związek jednej, jedynej kobiecej twarzy i męskiego, obeznanego z pustką przestworzy spojrzenia oraz odniesienie tego związku do nieskończoności i przestrzeni. W niej rozgrywa się zdecydowana większość scen książki. Opowiada ona także o ludzkim byciu w świecie odległym od prostego przebywania pośród rzeczy, odchodzeniu, czasie - zwłaszcza pamięci - przestrzeni i świetle.
Niebieską bluzkę odłożył na półkę, zamknął w szkatułce bursztynowe korale. - Niech to wszystko jeszcze zostanie tam, gdzie wyznaczyłaś swoim byciem w świecie. Nie zamknę w jednym miejscu samego siebie. Tym bardziej, że ja - człowiek przestrzeni - w niej ciebie dostrzegłem. I jest tak samo od wielu lat: jesteś stale obok. Ale może, będąc w Wieczności, zmęczysz się podążaniem za mną w czasie i zatrzymasz się? Ja, nim niesiony, pójdę dalej i powstanie między nami dystans, ustali się - jak dla kontrolera lotów - bezpieczna separacja? Być może wtedy zacznę przenosić twoje ubrania, buty, bluzki, płaszcze. Wcześniej nie. Na razie nie widzę jej między nami, zwłaszcza w czasie. Mój czas jest twoim. Nie zatrzymałaś się, podążasz ze mną krok za krokiem. A jeżeli nie zatrzymasz się i nie powstanie najmniejsza nawet odległość? Wszystko zostanie bez zmiany. Chociaż do końca nie wiem, czy to ty podążasz za mną, czy ja ciągnę ciebie z Wieczności w moje czasowe istnienie? Jeżeli nie dostrzegę między nami dystansu, niczego nie ruszę. [...] A nasza dziwna, rozpoczęta w przestrzeni miłość - pomimo twego odejścia - wcale się nie skończyła. Chociaż tęsknię i tak mi ciebie brakuje. Pozostając stale z tobą, będę czekał i przypatrywał się twojej obecności we mnie.
Miłość jest z przestrzeni. Ogromnej, nieogarnionej, w każdym kierunku takiej samej, identycznej. Już ci mówiłem, że nie ma w niej żadnego wyróżnionego miejsca. Czasami tylko mgła chmur określa kierunki. [...] Jej ogrom przyprawia o zawrót głowy. Jest czystym istnieniem, chociaż niczego w niej nie ma. Jakby ogromne, pozbawione granic morze nicości, wypełnione światłem. Wolność, swoboda, pełny oddech duszy. Tutaj z kolei różnorodność, bogactwo i złożoność bycia. Przerasta nas, przekracza, przewyższa. Wbrew pozorom w głowie dalej się kręci, szumi, wibruje. Gubimy się bardziej niż nad ziemią. Możemy wręcz szaleć, wygłupiać się, igrać z istnieniem. Nic nam pozornie nie grozi, nie rozbijemy się. W górze to niemożliwe, nie ma miejsca na żarty. W kokpicie pozostaje jedynie psychika i przestrzeń. Żadnej twarzy. Tylko przyrządy, kontrolki, wzkaźniki. Przestworza nie mają oblicza. Myślę, Agnieszko, że w tym ogromie nieskończonego, pustego istnienia przestrzeni i tego tutaj, w świecie, każdemu z nas dana jest i przypisana jedna, jedyna twarz, w której zawiera się jego całość, ogrom, nieskończoność. Rozumiał to pewnie twój Piotr obeznany z nią, rozumiem ja. Dlatego tak patrzyłem na Anię. To sposób, w jaki się daje, jego dar. Ono samo jest zbyt wielkie, by je w pełni zrozumieć, odczuć. Teraz wróciło i ukazało się ponownie w twojej twarzy. Nie mogła być inna, tylko taka.
O Autorze
Andrzej Rekiel, doktor nauk filozoficznych, studiował na Wydziale Chemii i Fizyki Technicznej Wojskowej Akademii Technicznej. W roku 1982, podczas stanu wojennego, został usunięty z uczelni z powodu uczestnictwa w spotkaniach Duszpasterstwa Akademickiego Jezuitów w Warszawie. Publikował na łamach tygodnika konserwatywno-liberalnego "Najwyższy czas" oraz miesięcznika "Przegląd Powszechny". Przed kilku laty pierwotne zainteresowanie filozofią społeczno-polityczną porzucił na rzecz myśli Martina Heideggera. Mieszka w Lublinie.
Często myślałam o tym, aby napisać książkę, ale kończyło się na artykułach, jakie pisałam do wielu gazet polonijnych.
Moi przyjaciele Marysia i Remi Ptaszyńscy, którzy chętnie czytali moje artykuły, w czasie jakiegoś przypadkowego spotkania zasugerowali mi, abym napisała książkę – i to był początek...
Przez kilka lat mieszkałam na granicy ze Szwajcarią, nieopodal Basel, w domu, którego okna wychodziły na Ren i winnice. Miejscowi winiarze mogli godzinami opowiadać o uprawie winorośli... i to oni namówili mnie, abym wybrała się na wycieczkę w dolinę Renu, bo warto... Pojechałam.
W czasie tej podróży oczu nie mogłam oderwać od ciągnących się kilometrami winnic, budowanych na zboczach rzeki zamków, które swoimi korzeniami sięgają czasów średniowiecza, ale także z zainteresowaniem słuchałam legend i ciekawych historyjek o tych, którzy tu mieszkali przed wiekami. Chwila zastanowienia – skoro książka, to czemu nie przenieść tych „pięknych krajobrazów z podróży”, które tak głęboko utkwiły w mojej pamięci, na papier... I tak zrobiłam.
Akcja mojej książki [...] toczy się w XVIII woeku na terenie Austrii, Niemiec i w Polsce, gdzie rządy w tym czasie sprawował król August II Mocny, na przemian ze Stanisławem Leszczyńskim.
O Autorce
Irene Sturm z d. Bielińska, urodziła się w Lublinie, studiowała ekonomię na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Po ukończeniu studiów pracowała w byłej Wschodniej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Lublinie. Po wyjeździe z Polski w 1986 r. przez pewien czas mieszkała w Niemczech i Szwajcarii; w 1991 r. na stałe osiadła w USA. Pisała artykuły do gazet polonijnych takich jak „Gwiazda Polarna” i „Wiadomości Piastowskie”. Obecnie mieszka w Kalifornii, w zachodniej dzielnicy Los Angeles.

Zbiór kilkunastu opowieści o ludziach, budowlach i wydarzeniach wpisanych na trwałe w dzieje Lublina. Biernat z Lublina, Jan Kochanowski, Sebastian Fabian Klonowic, Jakub Icchak Horowic ("Widzący z Lublina"), Józef Czechowicz, dzieje Kaplicy Zamkowej, lubelskiej fary, początki KUL-u - to tylko wybrane fragmenty bogatej i frapującej historii miasta. Opowiadania zostały podane czytelnikowi w stylu barwnej legendy. Legenda splata się tutaj z faktami historycznymi, podania i dokument wzajemnie się uzupełniają. Tej kompozycji historyczno-literackiej towarzyszą anegdoty i humorystyczne obrazki obyczajowe. Książkę te polecamy miłośnikom miasta i regionu - znajdą tu wiele szczegółów o najcenniejszych zabytkach i życiu mieszkańców Lublina w minionych wiekach, również nauczycielom jako pomoc na lekcjach przybliżających wiedzę o regionie.
O Autorze
Józef Zięba, ur. 1932 r. w Powursku na Wołyniu, ukończył studia polonistyczne na KUL w Lublinie, doktorat uzyskał w Instytucie PAN w Warszawie, założyciel i wieloletni kierownik Muzeum Literackiego im. Józefa Czechowicza w Lublinie. Autor m.in. siedmiu tomików wierszy, powieści Dzierżak (1978) oraz opowieści lubelskich, opublikowanych w tomie Wspaniały dar króla, Poeta-burmistrz i inne lubelskie opowieści, oraz wspomnień kresowych Znad Stochodu (2001)

Literacko opracowane wspomnienia ukazujące życie wołyńskiej osady, znanej przed wojną z największego w Polsce artyleryjskiego poligonu. Autor wraca w nich do okresu swojego dzieciństwa i dorastania, które splotły się z tragicznym okresem w dziejach narodu polskiego: schyłek II Rzeczpospolitej, dramat dwóch okupacji. W sposób niezwykle przejmujący wspomina Autor ucieczkę swojej rodziny przed rzeziami ukraińskich nacjonalistów. Wspomnienia otrzymały I nagrodę w konkursie „Polacy na Wołyniu i Polesiu 1939—1946” i wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie ogłoszonym przez Archiwum Wschodnie: „Kresy Wschodnie przed okupacją 1939—1945”. Fragmenty ukazały się w tomie Wypędzeni ze Wschodu — wspomnienia Polaków i Niemców („Borussia” 2001; przekład na j. niemiecki „Borussia” 2000).
Bronisław Borsukiewicz, ur. w 1935 r. w Hrubieszowie, gdzie ukończył szkołę podstawową i średnią. W 1984 roku został absolwentem zaocznych studiów zawodowych na Wydziale Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Przepracował 36 lat w Wydziale Finansowym Powiatowej Rady Narodowej w Hrubieszowie. Od 1960 roku był korespondentem terenowym "Sztandaru Ludu", a później zamojskiej "Kroniki Tygodnia". Publikował wiersze i opowiadania m.in. w "Biuletynie Towarzystwa Regionalnego Hrubieszowskiego". W 2006 r. wydał książkę prozatorską Nasz chleb powszedni zawierającą opowiadania Ostatnia droga oraz Chłopcy z nadbużańskich łąk. Zbiór Między liniami życia (2006) składa się z czterech opowiadań, prologu i epilogu. Autor portretuje w nim różne odcienie miłości do ojczyzny, rodziny, bliźnich, zamieszkiwanej ziemi, miłości między kobietą i mężczyzną, a także między człowiekiem i zwierzęciem. Wskazuje potęgę tego uczucia, równie twórczą, co niszczącą, determinującą życie i wiodącą niejednokrotnie do ostatecznego samopoświęcenia.
W książce Ptaki podniebnych dróg na przykładzie ośmiu indywidualnych historii ukazuje wnętrze psychiczne polskich migrantów za chlebem - na tle społecznym Europy, Azji i Stanów Zjednoczonych. Jest to opowieść autentyczna, dedykowana wszystkim, którzy są i przyjdą po nas, i ocenią, jacy byliśmy w Polsce, w tej pamiętnej dobie przekształceń gospodarczych na przełomie XX/XXI wieku. Czy byli to ludzie mali, chciwi, obłudni, podli, pazerni, czy byli wielcy - szlachetni i skromni - wspomagający się wzajemnie w tej wielkiej chrześcijańskiej rodzinie?
Urzekająca i zadziwiająca bogactwem, w zakresie zarówno problematyki, jak i środków wyrazu, poezja i proza Zdzisława Tadeusza Łączkowskiego towarzyszy nam już od kilku dziesiątków lat i wciąż dostarcza powodów do głębokich przemyśleń i wielu wzruszeń, wciąż zaskakuje świeżością dokonań dawnych i najnowszych. Warto do niej wracać, warto też przypominać ją Czytelnikowi. Jednocześnie należy mocno podkreślić, że wobec niej mają zobowiązania historycy i krytycy literatury.
Zagadką jest, w jaki sposób, zachowując własną suwerenność, własną "twarz", twórczość ta jednocześnie odzwierciedla drogę poszukiwań polskiej, a nawet europejskiej i światowej literatury (szerzej - sztuki) od końca XIX wieku po współczesność. Jak wiele wchłonęła, zdecydowanie pozostając sobą. Do ilu "-izmów" tych lat wrzenia można by się odwoływać, analizując ją, gdyby nie opór silnej indywidualności twórczej pisarza, która natychmiast stawia tamę pokusom zbyt pochopnych porównań.
Zagadką jest, w jaki sposób, zachowując własną suwerenność, własną "twarz", twórczość ta jednocześnie odzwierciedla drogę poszukiwań polskiej, a nawet europejskiej i światowej literatury (szerzej - sztuki) od końca XIX wieku po współczesność. Jak wiele wchłonęła, zdecydowanie pozostając sobą. Do ilu "-izmów" tych lat wrzenia można by się odwoływać, analizując ją, gdyby nie opór silnej indywidualności twórczej pisarza, która natychmiast stawia tamę pokusom zbyt pochopnych porównań.
Autorka opisuje polską transformację w jej pierwszym etapie poprzez obserwacje utrwalone w swojej publicystyce pierwszych pięciu lat III Rzeczpospolitej. Stara się pokazać przede wszystkim codzienność Polski, interesują ją ludzkie reakcje na nową sytuację społeczną i polityczną, obserwuje bardo uważnie rodzącą się demokrację oraz to w jaki sposób Polacy uczą się zachowań dawno zapomnianych, podejmowania wyborów, własnej podmiotowości, zaangażowania w życie publiczne, współtworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Patrzy na „polską rewolucję" z życzliwością, ale i z wyczuleniem na niepokoje zwykłych ludzi. Jest to obraz rzetelny, odwołujący się do najlepszych wzorów publicystyki.
O Autorce
Anna Maria Mickiewicz, dziennikarka, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Absolwentka Wydziału Psychologii i Pedagogiki UMCS. Publikuje już od 1980 r.; wtedy zaczęła współredagować studenckie pismo „Wywrotowiec”. Od tego czasu jej artykuły były drukowane w wielu pismach lubelskich, ogólnopolskich i zagranicznych, m.in. we „Wprost”, londyńskim „Dzienniku Polskim”, nowojorskim „Nowym Dzienniku”, „Relacjach”, „Tygodniku Współczesnym”, „Gazecie Lubelskiej” - Dniu”, „Kurierze Lubelskim”. W 1984 r. opublikowała tomik wierszy Dziewanna.
Przedmowa: Jerzy Piertkiewicz
W 72 „szkicach emigracyjnych” Autor zawarł najciekawsze portrety pisarzy, poetów, dziennikarzy związanych ze starą emigracją londyńską. Czytelnik znajdzie tu tekst o Jerzym Giedroyciu, wzmianki o Józefie Czapskim i wielu innych, jak choćby o zapomnianym poecie Franciszku Ksawerym Pusłowskim (1875-1968) czy też „pyszne” obrazki polsko-szkockie; ponadto anegdotę o dekorowaniu Witolda Małcużyńskiego, wzmiankę o londyńskim okresie Wańkowicza, przygody dietetyczne Stanisława Balińskiego, opowieści o szkockiej rodzinie Herbertów, której członek, Auberon Herbert, hojnie wspierał „Wiadomości” i wiele razy był fundatorem nagrody literackiej tego pisma. Historyków zainteresuje mało znany epizod z 1920 r., kiedy interwencja Władysława Pusłowskiego (ojca poety Ksawerego) uratowała angielską dostawę broni w Gdańsku.
O Autorze
Krzysztof Muszkowski, ur. w 1919 r. w Warszawie. Brał udział w kampanii wrześniowej w 1939 r., później w ZWZ; aresztowany w Wilnie i wywieziony do Rosji. Służył w Armii Andersa. W jednej z pierwszych grup kandydatów do polskiego lotnictwa przybył do Anglii, gdzie po przeszkoleniu został przydzielony do 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej jako nawigator. Po wojnie pozostał na Zachodzie. W czasie wojny i na emigracji współpracował z wieloma pismami i organizacjami, m.in. „Orzeł Biały” (Londyn), londyńskie „Wiadomości” (sekretarz redakcji w latach 1946-1952), Radio „Voice of America”, Polska Sekcja BBC, „Nowa Polska” (Londyn), „Ostatnie Wiadomości” (Mannhaim), „Tygodnik Polski” (Melbourne), „Dziennik Polski” (Londyn), „Tydzień Polski” (Londyn), „Kultura” (Paryż). Wydawnictwo Archiwum Emigracji (UMK Toruń).
W 23 szkicach, poświęconych teatrowi i spektaklom, Autor przybliża sylwetki i dokonania dramaturgów europejskich od Ajschylosa po Pirandella i Stopparda. Ukazuje różnorodność i złożoność, bogactwo i oryginalność teatru w świecie, w poszczególnych krajach i kulturach. Dla polskich miłośników teatru jest to okazja do poznania wielu ciekawostek o dramatach i spektaklach, które Autor widział, czasami po kilkanaście razy, na scenach Europy Zachodniej (głównie w Anglii), a także o odtwórcach i aktorach.
O Autorze
Poeta, eseista, historyk sztuki, jedna z głównych postaci życia naukowego i literackiego polskiego Londynu. W latach II wojny światowej był żołnierzem konspiracyjnej Narodowej Organizacji Wojskowej. Po aresztowaniu wiosną 1941 r. więziony był początkowo w Lublinie, a następnie w obozach koncentracyjnych w Oświęcimiu i Mauthausen/Gusen. Profesor historii sztuki w Uniwersytecie Londyńskim oraz w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie. Jako poeta debiutował w Lublinie („Głos Literacki”, 1939). W Anglii (gdzie przebywa od 1946 r.) był współtwórcą grupy poetyckiej „Kontynenty" oraz współzałożycielem i członkiem „Merkariusza Polskiego". Autor poezji, esejów, refleksji z licznych podróży (poświęconych głównie sztuce i architekturze różnych obszarów), wydanych na emigracji i w kraju. Są to m.in. Zmiany (poezje, Londyn 1975), Zrywając kwiaty w Stabiae (esej, Kraków 1977), Kamień i muszla. Notatnik podróżny (Londyn 1979), Granice Europy. Notatki podróżne (Londyn 1982), Opowiadania jońskie (poezje, Kraków 1984), Rozmowy z Saszą (Lublin 1994), Przebudzenie jesienią (Lublin 1995), O Bogu prozą (Lublin 1999).
Ksiądz profesor Alfred M. Wierzbicki, filozof i poeta, tym razem obdarzył swoich czytelników felietonami społeczno-kulturalnymi zebranymi w tomie zatytułowanym ... na ziemi w lublinie ... Autor już w pierwszym szkicu „Medaliony” wyznaje, że od dawna marzył o zasmakowaniu lekkiego lotu felietonisty, ale strach przed upadkiem powstrzymywał go. Widać, że fascynacja niełatwym gatunkiem literackim oraz inspiracja duchowością dwóch wybitnych przewodników, Władysława Panasa i Józefa Czechowicza, przekonały go do tego - jakże ryzykownego - przedsięwzięcia literackiego. Chociaż debiutancki to lot, nie przypomina jednak lotu jaskółczego ani nie zdradza lęku wysokości. Dopiero na tym poziomie zadziwia nowe spojrzenie na oblicze tej uśpionej prowincji, bo dotychczas żaden z lublinian nie odważył się tak spojrzeć na to miasto.
Lublin jawi się jako żywy tekst, współczesny „palimpsest złożony z budowli, kształtów ulic, z żywotów ludzi i ich dokonań, wreszcie idei”, jako - pewnie wielu się zdziwi - ostatnie miasto dawnej, wspaniałej Rzeczypospolitej jagiellońskiej. Jagiellonowie władali Rzeczypospolitą Polską przez pięć wieków. Za ich panowania stała się ona państwem o dużej różnorodności narodowej, religijnej i kulturowej. „Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność - pisał Jan Paweł II. - Sam pochodzę z Małopolski, z terenu dawnych Wiślan, silnie związanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Małopolsce - może nawet w Krakowie bardziej niż gdziekolwiek - czuło się bliskość Wilna, Lwowa i Wschodu”. Jagiellonowie nadali polskości nowy wymiar - ta „polskość jagiellońska” przejawia się właśnie w otwartości na wyznaniową i kulturową inność, w wielości i pluralizmie. Rozumiał to Jan Paweł II, który okazał się współczesnym kontynuatorem i duchowym spadkobiercą dziedzictwa Polski jagiellońskiej. Dziś, kiedy nie ma już Jagiellonów, a jagielloński model polskości przestał być dla polskich obywateli sprawą oczywistą, słowa Gustawa Herlinga-Grudzińskiego: „Lublin jest ostatnim miastem dawnej Rzeczypospolitej”, nabierają szczególnego znaczenia. Tu... na ziemi w Lublinie, między Krakowem i Wilnem, 1 lipca 1569 roku, w dniu podpisania unii lubelskiej, Polska zaczęła oddychać płucami wielu różnych kultur i narodowości. Książka księdza profesora Wierzbickiego jest wytrwałym nasłuchiwaniem ech „polskości jagiellońskiej”, która w przekonaniu Autora powinna określać współczesny styl bycia Polakiem. Refleksja ta nie przebiega na jednej tylko płaszczyźnie. Doświadczenie „polskości jagiellońskiej” niczym niewidzialna nić w tej książce łączy światy poezji, literatury, sztuki, religii, polityki i filozofii. Felietonistyka księdza Wierzbickiego staje się niezapomnianą lekcją humanizmu, aby w wielości i różnorodności nie poszukiwać granic, ale wspólnoty i człowieczeństwa.
O Autorze
Alfred Marek Wierzbicki jest prorektorem Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie, dyrektorem Instytutu Jana Pawła II KUL i wikariuszem biskupim do spraw kultury w archidiecezji lubelskiej. Opublikował pięć tomików wierszy: Inaczej każdej wiosny (Lublin 1993); Jak ciemność w ciemności (Lublin 1991); Kogut z Akwilei (Lublin 1992); Znaki szczególne (Lublin 2000); Miejsca i twarze (Lublin 2003), autor książek: Filozofia a totalitaryzm. Augusta Del Nocego interpretacja kryzysu moderny (Lublin 2005); The ethics of struggle for liberation. Towards a personalistic interpretation of the principle of non-violency (Frankfurt am Main 1992), Spotkania na placu (Lublin 2001), redaktor prac zbiorowych, autor wielu recenzji i artykułów.
Fascynuje go duch miasta, w którym wypadło mu żyć i pracować. Leży ono w połowie drogi na dawnym szlaku pomiędzy Krakowem i Wilnem, nic więc dziwnego, że autor książki ...na ziemi w lublinie... wraz z Józefem Czechowiczem wytrwale nasłuchuje ech polskości jagiellońskiej w zaułkach swego miasta. Ośmiela go to do podjęcia aktualnego sporu o styl bycia Polakiem.
Często zastanawia nas pytanie: dlaczego w dalszym ciągu stosunki polsko-ukraińskie są uważane za jedne z najtrudniejszych? Przecież od „wołyńskich czerwonych nocy” minęło 65 lat! A jednak tragiczna historia nadal nas dzieli i nadal ciąży na naszych stosunkach społeczno-politycznych.
Historycy polscy szacują, że tylko na Wołyniu w latach 1939-1945 z rąk OUN-UPA zginęło w niezwykle okrutny sposób ok. 50-70 tysięcy Polaków w ponad 1700 miejscowościach. Okazuje się, że do dnia dzisiejszego niespełna 1 proc. zamordowanych Polaków jest upamiętniona! Aż 99 proc. nie ma nawet skromnego krzyża na mogile, a na licznych zbiorowych grobach tysięcy Polaków nadal uprawia się zboże, wypasa bydło lub zasadzono las... Tymczasem tylko w ostatnich kilku latach na Ukrainie odsłonięto ulice i pomniki poświęcone organizatorom (przywódcom) zbrodni ludobójstwa. To wywołuje uzasadnione oburzenie niektórych środowisk w Polsce. Coraz częściej również politycy, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie, zwracają uwagę, że już najwyższy czas godnie upamiętnić tych, którzy zginęli bądź zostali zamordowani.
Kilkanaście lat temu w Zamościu kilkoro starszych już wiekiem mieszkańców rodem z Wołynia postanowiło coś w tym temacie zrobić. Zaczęli jeździć na tereny „skąd ich ród” i starać się u władz miejscowych o upamiętnienie krzyżem zbiorowych mogił, uporządkowanie opuszczonych i zdewastowanych cmentarzy. Początki były niezwykle trudne, ale okazało się, że i tam mogą liczyć na „dobrych ludzi”, takich jak Franciszka Prus z Włodzimierza Wołyńskiego czy Ołeh Szymonowicz ze Starej Lisznii. To właśnie z tą grupą (Zofia Szwal, Teresa Radziszewska, Stanisław Filipowicz, Janina Kalinowska i inni) zaczął również jeździć Leszek Wójtowicz, młody dziennikarz „Dziennika Wschodniego”.
O Autorze
Leszek Wójtowicz (1970), absolwent filologii polskiej KUL, dziennikarz. Mieszka w Zamościu, pracuje w "Dzienniku Wschodnim". Opublikował dwa tomiki poezji: Drobnonastroje (1999) i trzydzieści jeden (2001). Wydał też Fraszki do flaszki (1999). Niektóre z reportaży zamieszczonych w książce Później szatan wstąpił w ludzi. Zapiski nie tylko z Wołynia ukazały się w magazynowych wydaniach „Dziennika Wschodniego". Dwa z nich - To moja ostatnia misja i Podróż z mapą w sercu - otrzymały honorowe wyróżnienia w Konkursie Dziennikarskim im. Mirosława Dereckiego. Urodzony w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Dziadek Paweł Wójtowicz, ps. „Sosna" (1901-1971), i ojciec Mieczysław Wójtowicz, ps. „Żuraw" (1925-2006), działali w placówce AK w Tyszowcach.
Książka gromadzi reportaże będące owocem podróży Autora na Ukrainę, dotyczące trudnych relacji polsko-ukraińskich. Tematyką dominującą w reportażach jest wspomnienie „wołyńskich czerwonych nocy". W latach 1939-1945 OUN-UPA w niezwykle okrutny sposób wymordowała 50-70 tysięcy Polaków w ponad 1700 miejscowościach na Wołyniu. II wydanie książki zostało poszerzone o osiem relacji świadków tamtych tragicznych wydarzeń. Większość z nich była wtedy dziećmi w wieku szkolnym. Ich psychika na całe życie została obciążona pamięcią traumatycznych przeżyć. W każdej indywidualnej relacji na nowo powracamy do dramatycznej przeszłości narodów polskiego i ukraińskiego, które przed wojną żyły w przyjaźni, a często i rodzinnie; w czasie wojny zostały wmanewrowane w wyniszczającą walkę.
W swoim najnowszym dziele prof. Kazimierz Braun, reżyser, historyk teatru, pisarz, zgromadził sztuki poświęcone najwybitniejszym Polakom. Niektóre z nich miały swoje premiery i były wystawiane już kilkakrotnie poza granicami kraju, większość jednak dopiero czeka na zaprezentowanie szerszej publiczności. Autor, sięgając po formę dramatyczną, ukazał życie „wielkich Polaków” (najwybitniejszych przedstawicieli literatury — Norwid, sztuki — Paderewski, Łempicka, nauki — Skłodowska-Curie, teatru — Modrzejewska, Schiller, historii i polityki — Wałęsa) w momencie trudnych wyborów, zawiłości historycznych, politycznych.
O Autorze
Kazimierz Braun, reżyser, pisarz, historyk teatru. Kierował Teatrem im. J. Osterwy w Lublinie (1967-1974), następnie Teatrem Współczesnym we Wrocławiu (1975-1984). Wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim, uczył aktorstwa i reżyserii na PWST Kraków/Wrocław. Od 1985 r. mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych, gdzie reżyserował w licznych teatrach i wykładał w New York University, University of California, DePaul University w Chicago i innych. Zrealizował ponad 130 widowisk teatralnych i telewizyjnych w kraju i zagranicą, wśród nich liczne sztuki Norwida i Różewicza, Dziady Mickiewicza, Annę Livię wg Joyce'a, Dżumę wg Camusa. Opublikował 25 książek w językach polskim i angielskim, m.in. Teatr Wspólnoty (Kraków 1972), Nowy teatr na świecie. 1960-1970 (Warszawa 1975), Teatr Polski (1939-1989) (Warszawa 1994), Szkice o ludziach teatru (Warszawa 1996), Wprowadzenie do reżyserii (Warszawa 1998), Kieszonkowa historia teatru na świecie w XX wieku (Lublin 2000), Kieszonkowa historia teatru polskiego (Lublin 2003).
Mechanizm Jacka Dąbały jest pełnym ironii, groteskowym ujęciem współczesnej rzeczywistości, ukazującym mechanizmy moralnej korupcji władzy. Mimo czytelnych aluzji do polskich realiów sztuka wychodzi poza wyraźną tragifarsę i odważnie wkracza w wymiar uniwersalny - może być odczytywana zawsze i wszędzie tam, gdzie aparat władzy wymyka się spod społecznej kontroli, staczając się nieuchronnie w zwyrodniałe jego formy. Sztuka ta stanowi ostrzeżenie przed moralnym relatywizmem, demagogią, polityczną awanturą, ale także przed naiwnością wielu uczestników tej gry, którzy skłonni są bagatelizować zarówno przypadki, jak i pozornie nikomu nie szkodzące nadużycia. Wymowa sztuki, jej bezpretensjonalny intelektualizm, a z drugiej strony niecodzienny humor oraz walory sceniczne zachęcają do inscenizacji i lektury.
Mechanizm jest ciekawym materiałem, który posiada wszelkie dane, by stać się wyzwaniem dla twórców - głównie reżyserów i aktorów. Jacek Dąbała nawiązuje do literacko-teatralnej tradycji polskiej groteski, oscylując w kręgu nazwisk tak wybitnych, jak Mrożek czy Witkacy. Technika zapisu Mechanizmu umożliwia realizację sztuki zarówno na scenie teatru tradycyjnego, jak i w teatrze telewizji.
O Autorze
Jacek Dąbała - medioznawca, literaturoznawca (Zakład Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UMCS), powieściopisarz (m.in. Telemaniak, Pieszczochy losu, Prawo śmierci, Diabelska przypadłość), scenarzysta (współautor Młodych wilków). Swoje teksty publikował m.in. w „Odrze”, „Kresach”, „Akcencie”, „Pamiętniku Literackim”, „Tekstach Drugich”, „Ruchu Literackim”, „Więzi” i „Tygodniku Powszechnym”. Jego najnowszą powieścią jest Złodziej twarzy, wkrótce ukaże się kolejna - Ryzykowny pomysł.
Książki dla dzieci i młodzieży nazbyt często próbują być dziś przewodnikami po światach wirtualnych, krainach Mocy i Siły, fikcyjnych i wydumanych oraz niezwykle oderwanych od realiów życia. Tymczasem Ewa Czerwińska opowiada o Lalanii, która jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki, w naszym świecie, w przestrzeni przyrody. Dla dorosłych - jest metaforą zmagania się z trudami życia i poszukiwania w nim wartości. To daje tej opowieści znaczący wymiar edukacyjny i humanistyczny. I jeszcze jeden atut - to opowieść otwarta, otwarta na kontynuację, dalsze części, nawet - na sagę o Lalanii.
Książka wartościowa w warstwie sensów i przesłania dydaktycznego, napisana z dużą kulturą literacką i respektująca poetykę dziecięcego odbioru. Adres czytelniczy tej uroczej książeczki wyznaczyłabym na wiek 6-10 lat. [...]
Jest to rozbudowana fabularnie baśń współczesna, w której magia rodzi się z otaczającej nas rzeczywistości, a wyznaczniki współczesnego świata, takie jak winda, komputer, ferma kurza, kuchenka mikrofalowa czy krótkofalówka, a także dziecięce przysmaki, jak pizza, pop-corn i chipsy, pojawiają się w naturalny sposób w świecie zantropomorfizowanych bohaterów zwierzęcych. Główną postacią tej opowieści jest Lalinek zrodzony z kiści bzu, a więc ulubiony przez dzieci bohater subdziecięcy, jakich pełno w literaturze dla najmłodszych. [...]
Lalinek przychodzi na świat w arkadyjskiej krainie, która nie ma granic, ale posiada świetnie zorganizowane państwo z odpowiedzialnym rządem. Wszyscy są tam sobie życzliwi, choć Lalinki w Japonii mają skośne oczy, a afrykańskie wyglądają jakby „wykąpały się w czarnym tuszu”. Baśń ukazuje wyprawę Lalinka do Kraju Człowieka w poszukiwaniu KLUCZA DO SPRAWY, którym okazuje się NADZIEJA, bo „bez nadziei nie ma życia”. W czasie swojej dramatycznej i pełnej napięć wędrówki Lalinek spotyka wiele postaci ze świata zwierząt, zaprzyjaźnia się z nimi i poznaje dziwny świat człowieka. Jego cywilizacja jest wielkim zagrożeniem dla tych małych bezbronnych istot. Już pierwsze doświadczenie z autostradą, po której poruszają się niebezpieczne bestie, przejmuje małego bohatera ogromnym lękiem. Stopniowo poznaje ten dziwny świat niejako od dołu, a nawet spod ziemi, pełnej rur i bezużytecznych śmieci, które zakłócają naturalny rytm życia przyrody. Jest to porażające doświadczenie. Toteż wszystkie napotkane zwierzątka nieustannie boją się człowieka. [...]
Bohaterami tej opowieści są ponadto: Mucha, Chicken, uczony Szczur i jego asystent Mól, Komik i Ćma - mieszkańcy windy, a także Kret, Nornice, Sroka i Gawron. Pojawia się też Chłopiec, Pani Blada oraz kotka Sardynka. Jest również Pomnik Głupoty, czyli powypadkowy wrak samochodu pozostawiony przy drodze, który - niczym w filmie animowanym - porusza zabawnie swoimi "członkami", rozmawiając z Lalinkiem i Muchą. Postaciami epizodycznymi są Indory, ich dowódca kot Bury, czy też abstrakcyjna postać Spokojnego Snu. A zatem nie wszystkie postacie pełnią równorzędne role w świecie przedstawionym baśni. Najbardziej spsychologizowanymi postaciami są Mucha, Chicken i Szczur. Poznajemy ich losy, przeżycia rozterki życiowe, niepokoje i pragnienia. Mucha żerująca na parkingowym śmietnisku, choć z tego względu odrażająca, okazuje Lalinkowi życzliwość i z narażeniem życia przenosi go na skrzydełkach na drugą stronę autostrady. Historia życia Kurczaka, który uciekł z fermy, gdzie wyhodował go sztucznie człowiek i gdzie nie zaznał rodzinnego ciepła, jest niezmiernie wzruszająca. Nie chce on być kotletem, ale marzy o założeniu normalnej rodziny podwórkowej, o jakiej słyszał od starego Koguta. Szuka wolności, chociaż ma świadomość, że wolność nie znaczy dobrobyt. Szczególnie dramatyczne są losy Szczura, który z powou pułapki - "gilotyny" staje się kaleką, traci całą rodzinę i w konsekwencji jako samotnik poświęca się pracy naukowej. Mimo złych doświadczeń życiowych zachowuje jednak równowagę psychiczną, okazuje innym życzliwość i przyjaźń, a korzystając z dobrodziejstw komputera, próbuje pomóc Lalinkowi w znalezieniu "Klucza do sprawy. [...]
Ta pobudzająca wyobraźnię dziecka baśń współczesna jest nośnikiem wielu treści dydaktycznych, realizowanych w sposób nowoczesny, to jest wymagający od młodego czytelnika smodzielnego odczytywania sensów i symboli. Czego ona uczy? Tolerancji dla odmienności i empatii. Szacunku dla przyrody i różnych form życia. Wzajmnej życzliwości, pomocy drugiemu i przyjaźni. Solidarnego działania w ważnej sprawie. [...] Przestrzega przed zgubnymi wychowawczo skutkami gier komputerowych i uzależnień od wirtualnego świata. Uwrażliwia na szarość starości. [...] Wprowadza dzieci w świat wartości, wyjaśnia takie pojęcia, jak wolność, nadzieja".
O Autorce
Ewa Czerwińska - dziennikarka związana z lubelską prasą. Pracowała m.in. w tygodniku „Relacje”, była redaktorem naczelnym „Gazety Domowej”. Obecnie w redakcji „Kuriera Lubelskiego”. Autorka reportaży.
Ilustracje: Krystyna Radziwiłł
Zanim trafił do Rajskiego Ogrodu wiodło mu się różnie... Wyczerpany, stary i bezzębny, dotkliwie pogryziony przez pchły - mieszkał z innymi Bezpańskimi Psami w nadjeziornych krzakach. Pewnego dnia spotkał ludzkiego Anioła - Dorotę, która nazwała go Agaton, czyli Dobry, ofiarowała ciepły kąt, miskę strawy i wierną przyjaźń. Niestety, kiedyś na krótko wyjechała, powierzając go troskliwej opiece przyjaciół. Wtedy stało się najgorsze: Agaton się rozchorował... [...] Gdy się przebudził na mięciutkiej zielonej trawie, jego przyjaciel, Wróbelek Tirli opowiedział mu, ze trafił do Rajskiego Ogrodu. Niedługo potem wierny pies zyskał nowego przyjaciela w osobie św. Franciszka, który pomógł mu spotkać się z Aniołem Stróżem jego ziemskiej pani, Doroty. Agaton wyprosił u św. Franciszka dar pisania i czytania. Anioł Stróż Doroty podsunął pomysł opisania Ogrodu Nieskończonego...
Opowieści Psa Agatona Bernadetty Juras są prawdziwą perełką literatury dziecięcej. We wspaniałą całość połączono tu teologię, filozofię, wiedzę o roślinach i zwierzętach - wszystko zaś w myśl idei, by uczyć poprzez baśń oraz pogłębiać wrażliwość dziecięcą. Autorka - absolwentka filozofii przyrody KUL - wspaniale połączyła wiedzę z rzadką umiejętnością opowiadania baśni [...] Prawdziwą ozdobą tej opowieści są akwarele autorstwa Krystyny Radziwiłł - lekkie, pełne światła i radości, czasem lekko melancholijne...
przekład tekstu na język angielski
oraz zdjęcia: Iwona Macałka
Książeczka przeznaczona dla dzieci w wieku przedszkolnym, została przygotowana w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej. Jej bohaterką jest Misiaczka Rozalia, która na co dzień mieszka w londyńskim Przedszkolu Bayonne. Bardzo lubi podróże i odwiedziła już kilka krajów, m.in. Indie, Irlandię, Polskę, Maltę, Tunezję.
Książeczka opisuje i ilustruje wędrówkę Misiaczki po Serengeti – jednym z najbardziej znanych parków narodowych na świecie, położonym w Tanzanii. W przystępny sposób przekazuje najważniejsze informacje oraz ciekawostki na temat zwierząt zamieszkujących ten teren. Ciekawie opowiada o życiu i zwyczajach Masajów, półkoczowniczego plemienia mieszkającego w północnej Tanzanii, komunikującego się w języku suahili. Oprócz 22 kolorowych fotografii ilustrujących afrykańską przyrodę oraz egzotycznych mieszkańców Serengeti, autorka przybliża swoim czytelnikom podstawy języka suahili. Lektura książeczki jest więc m.in. okazją – nie tylko dla dzieci, ale również dla ich rodziców – do wspólnej nauki ok. 26 słówek w tym języku.
O Autorce
Iwona Macałka, urodzona w Polsce, na stałe mieszka w Londynie. Pracuje jako przedszkolanka oraz koordynator współpracy międzynarodowej w londyńskim przedszkolu. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granicą. Podróżuje po świecie. Wielkanoc 2009 r. spędziła w Tanzanii, gdzie wraz z Misiaczką Rozalią zwiedziła Park Narodowy Serengeti. Ta podróż zaowocowała kolejną książeczką dla dzieci. Pierwszą autorka wydała we wrześniu 2009 r., zatytułowaną Wycieczka do Indii Misiaczki Rozalii.
Rysunki: Zbigniew Jóźwik
Kiedy Dominika, moja córka, miała cztery lata, bardzo lubiła, jak każde dziecko, słuchać bajek i wierszyków. Cicho kładła główkę na poduszeczce i prosiła:
— Opowiedz, Tatusiu, bajeczkę o strasznym zbóju, który porywa niegrzeczne dzieci. Bo chcę się troszeczkę — „poboić” przy Tobie — uzasadniała prośbę.
— Ale Ty jesteś grzecznym dzieckiem — odpowiadałem zakłopotany, by nie straszyć Jej przed snem.
Robiła wówczas „podkówkę” i aby żałość zniknęła z Dominikowej buzi, układałem naprędce wierszyki, z których zebrał się ten zbiorek.
Dwanaście niezdarnych wierszyków — to kompilacja zapamiętanych opowieści mojej babki i matki oraz własnych słów układanych sercem dla mojej Córeczki.
Czerwiec jest miesiącem przyszłych darów natury. Wokół, nadrabiając stracony przedwiośniem czas, bujnie rozkwitają zboża wszelakie, wypuszczają pąki leśne jagody. W Czerwcu kwitnie świat pelargonii! Przepysznych leśnych malin, truskawek, do których śmieją się buzie małych dzieci i całkiem poważnych panów Profesorów. W Czerwcu niebo jest pełne ptasich rozmów, a słowiki wiodą swe miłosne rozmowy. Czerwcowymi nocami niebo uśmiecha się do każdego. Dużego i małego człowieka. Czerwiec jest czarodziejski mocą Nocy Świętojańskiej, podczas której rozkwita niezwykła paproć, Kwiat Jednej Nocy. To miesiąc słodkich obietnic i brzemiennych łanów zbóż. Śmiej się więc i Ty, Córeczko, bo śmiech niesie radość serca! Roziskrza oczęta małych człowieczków. A kiedy zamienisz się w piękną pannę, tańcz wokół ogniska w Święto Kupały i znajdź swój Kwiat Jednej Nocy, a będziesz szczęśliwa... Pan Wszystkiego będzie Ci błogosławił.